Juventus wypunktował Napoli. Mistrz kraju na deskach

Marcin Ziółkowski

25 stycznia 2026, 20:10 • 5 min czytania 0

Juventus wypunktował Napoli. Mistrz kraju na deskach

Juventus w zawsze elektryzującej rywalizacji z SSC Napoli miał coś do udowodnienia. Zwycięstwa nad zespołem z południa w ostatnim czasie były raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę, a nie normą. Podopieczni Luciano Spallettiego uczynili pierwszy krok w stronę tego, aby wrócić do starej rzeczywistości. Przekonujące zwycięstwo 3:0 nie pozostawiło żadnych wątpliwości. Wygrał lepszy. I to zdecydowanie lepszy. 

Reklama

Starcie zawsze pełne emocji. Północ kontra południe

Rywalizacja północy z południem Włoch kojarzy się przede wszystkim z meczami Bianconerich i Partenopeich. Przybycie Diego Maradony rozpaliło na dobre okres boiskowej walki na linii Turyn-Neapol. Drużyna z południa z ligowego średniaka stała się zespołem czołówki i wygrała dwa tytuły mistrzowskie.

Rywalizacja nabrała rumieńców po raz kolejny na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku, po powrocie do Serie A obydwu drużyn. Juventus wielokrotnie był mistrzem, a Napoli – wicemistrzem. Po drodze był jeszcze transfer Gonzalo Higuaina pomiędzy wspomnianymi stronami, który zwiększył emocje na trybunach. Co może być pewnym zaskoczeniem – ostatnie dziewięć meczów to dominacja neapolitańczyków. Aż sześć z dziewięciu ostatnich spotkań padło ich łupem.

Reklama

Starcie wagi ciężkiej z Juventusem to jednak ostatnie, czego trzeba było podopiecznym Antonio Conte w tym trudnym czasie. Szkoleniowiec z Lecce ma w zespole prawdziwą plagę kontuzji. Cały czas poza grą są: Kevin De Bruyne, Billy Gilmour czy Romelu Lukaku, choć napastnikowi do powrotu najbliżej – był już na ławce w Turynie.

Poza nimi, w wyjazdowym meczu na Allianz Stadium zabrakło też Vanji Milinkovicia-Savicia, Matteo Politano i Davida Neresa. Na ratunek drużynie przybył Giovane, za którego Hellas ma otrzymać 20 milionów euro.

Napoli ma nowego zawodnika. 20 milionów euro za rewelację sezonu

A co w Turynie? Luciano Spalletti robi swoje, ale rywale w czubie tabeli nie ułatwiają sytuacji, bo nie tracą punktów. Wysiłek Bianconerich idzie więc w pewnym sensie na marne. Przybycie trenera z Certaldo było jednak niezbędne i widać efekty jego pracy. Na 17 spotkań we wszystkich rozgrywkach, ekipa z Piemontu wygrała 11, zremisowała cztery, a przegrała raptem dwukrotnie.

Oba zespoły punktowały w ostatnim czasie na zbliżonym poziomie. Dziesięć poprzednich ligowych meczów tego sezonu to 21 oczek Napoli i 20 Juventusu. Widowisko zapowiadało się bardzo ciekawie.

Juventus z nożem w zębach. David z piłką w siatce

Juventus rzucił się do ataku od samego początku. Kenan Yildiz miał ogromny apetyt na bramkę. Antonio Conte po trzech minutach miał już prawo poczuć spore nerwy. Nie tyle przez to, co na boisku, a przez fakt, że Giovanni Di Lorenzo kuśtykał w pobliżu linii bocznej – na szczęście dla trenera z Lecce, jego kapitan mógł kontynuować grę.

Po upływie kwadransa, w ciągu 60 sekund mieliśmy dwie kolejne okazje, po obu stronach boiska. Yildiz po błędzie jednego z obrońców zagrał piłkę w pobliże linii pola karnego do Khephrena Thurama, a ten trafił w spojenie. Antonio Vergara z kolei po płynnej akcji uderzył obok bramki.

Wynik na tablicy zmienił się w 23. minucie. Manuel Locatelli w tłoku zgrał piłkę efektownie w stronę Jonathana Davida. Kanadyjczyk umiejętnie przepchnął się w starciu z Leonardo Spinazzolą, przyjął piłkę na klatkę piersiową i pokonał po bliższym słupku Alexa Mereta, wracającego do gry po czterech miesiącach. Był to czwarty gol Davida w Serie A.

Już chwilę później mogło być 2:0. Francisco Conceicao był niepilnowany i otrzymał piłkę w polu karnym. Ta minęła Mereta, ale blisko linii bramkowej interweniował Alessandro Buongiorno. Zrobił to w sposób spektakularny. Neapolitańczycy nie mieli chwili wytchnienia, Juventus zdecydowanie przeważał w pierwszej połowie.

Niewidoczny był Rasmus Hojlund, choć pod koniec pierwszej połowy doszło do starcia między nim a Gleisonem Bremerem. Sytuacja ta była zdecydowanie z gatunku spornych, ale sędzia Maurizio Mariani nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki.

Juventus w 45 minut miał sześć okazji, Napoli pięć. Te gospodarzy były jednak zdecydowanie groźniejsze.

Juventus doskoczył, uderzył i odskoczył. Papa Stamm byłby dumny

Po zmianie stron bardzo duże zaangażowanie ciągle pokazywał Antonio Vergara. Jeden ze zrywów pozwolił wywalczyć żółtą kartkę na Kenanie Yildizie.

Antonio Conte posłał do boju Giovane i Brazylijczyk błyskawicznie pokazał się w nowych barwach w meczu o stawkę. Kto jak nie on miał zmienić przebieg spotkania? Brakowało jednak klarownych okazji po obu stronach. Dynamikę spotkania zmienił swoim błędem Juan Jesus.

Na własnej połowie fatalnie podał piłkę i przejął ją Fabio Miretti. Pomocnik Juventusu obsłużył świetnym podaniem Yildiza, a ten sprytnie wykończył akcję obok Mereta i wracającego Jesusa. Napoli było na deskach. Ale na tym się nie skończyło.

Joker Spallettiego, Filip Kostić, dobił gości. Przyjął piłkę poza polem karnym, zrobił sobie miejsce i mocnym strzałem pokonał Mereta. Niedzielny wieczór należał do Bianconerich. Dwa ciosy w ostatnim kwadransie to było za dużo.

Na boisko wrócił Romelu Lukaku, ale zmarnował on dobrą okazję pod bramką Di Gregorio. Juventus zbliżył się do Napoli na jeden punkt w tabeli. No i przede wszystkim Spalletti słodko zrewanżował się byłemu pracodawcy, bo w Neapolu – ku ogromnej uciesze fanów – z nim przegrał.

Nie da się odrobić strat i liczyć na pozytywny wynik, kiedy w całej drugiej połowie oddajesz zero celnych strzałów. Dlatego to Juventus był zdecydowanie lepszy.

Juventus – SSC Napoli 3:0 (1:0)

  • 1:0 – Jonathan David – 22. minuta
  • 2:0 – Kenan Yildiz – 77. minuta
  • 3:0 – Filip Kostić – 86. minuta

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Bundesliga

Chelsea skróciła wypożyczenie obrońcy. Nici z dużego transferu?

Braian Wilma
0
Chelsea skróciła wypożyczenie obrońcy. Nici z dużego transferu?
Reklama

Piłka nożna

Bundesliga

Chelsea skróciła wypożyczenie obrońcy. Nici z dużego transferu?

Braian Wilma
0
Chelsea skróciła wypożyczenie obrońcy. Nici z dużego transferu?
Reklama
Reklama