Jakub Kamiński reprezentował polskich piłkarzy na ostatniej konferencji prasowej przed meczem ze Szwecją. Od zawodnika FC Koeln bił entuzjazm i dobrze rozumiana pewność siebie.
Dla Kamińskiego nie ma żadnego znaczenia to, że na szwedzkiej ziemi nie wygraliśmy już od blisko stu lat.
– Historia niech pozostanie historią. My tutaj piszemy swoją przyszłość. Mamy swoje marzenia i na pewno jutro napiszemy tę nową historię – stwierdził krótko.
Jakub Kamiński pozytywnie naładowany przed meczem ze Szwecją [KONFERENCJA]
Przyznał, że brak Mikaela Ishaka w szeregach Szwedów jest dla niego zaskoczeniem i to niemałym. – Z Miką dzieliliśmy szatnię i uważam go za bardzo dobrego napastnika. Jest to też szok dla mnie, że nie znalazł się w reprezentacji, ale my skupiamy się na sobie – skomentował pominięcie byłego kolegi z Lecha Poznań.
Miejscowi dziennikarze zapytali go także o wpływ Roberta Lewandowskiego na szatnię. – Robert jest tak doświadczonym zawodnikiem, że sama jego osobowość ma wpływ na resztę. Rozegrał wiele tak ważnych meczów i chce wprowadzić spokój w szatni. Wie, jaką mamy jakość w zespole – odpowiedział Kamiński.
Potem do pytań przeszli polscy dziennikarze. Kuba zgadza się z tym, że chwilami za bardzo sobie umniejszamy, a akcentujemy mocne strony przeciwników.
– Też uważam, że umiejętności indywidualne na koniec dnia w takich meczach odgrywają bardzo ważne role. Czasami te momenty przebłysków robiących różnicę są najważniejsze. Nie ma co ukrywać, że wielu reprezentantów jest wiodącymi postaciami w swoich klubach. To wartość dodana. Jesteśmy w dobrym momencie i każdy z nas to czuje. Nic, tylko wyjść na boisko i pokazać te umiejętności, a wtedy na pewno wygramy – stwierdził, dodając potem, że podobnie jak dla Jana Urbana będzie to dla niego najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze.
Spotkanie Szwecja – Polska odbędzie się na murawie hybrydowej, z przewagą naturalnej trawy. – Cieszę się, że murawa jest bardziej naturalna niż sztuczna. Na koniec to też ma znaczenie. Już się z nią zapoznałem, nie będzie przeszkadzała. Dla naszej drużyny to dobra wiadomość – nie ukrywa Kamiński.

„O tych meczach myślałem już po nowym roku”
Po pewnym zwycięstwie nad Ukrainą wśród szwedzkich mediów i kibiców widać bardzo duży optymizm. U nas siłą rzeczy jest on mniejszy, bo z Albanią wygraliśmy ledwo, ledwo, ale być może naszym atutem będzie jutro większa koncentracja na starcie.
– Pokazaliśmy serce, pokazaliśmy charakter. Na koniec dnia w sporcie trzeba mieć trochę szczęścia na boisku i my je mieliśmy. Niech to szczęście nas jutro nie opuści. Dokładając do tego nasze umiejętności, jestem pewien, że ten mecz wygramy – stwierdził autor sześciu goli i trzech asyst w tym sezonie Bundesligi.
Kamiński przyznał, że czekające nas baraże miał w głowie od dłuższego czasu. – Dla mnie pozytywny stres pojawił się już po nowym roku. Myślałem o tych meczach, żeby być gotowym, zdrowym i dać reprezentacji to, co mogę najlepszego. Staram się być wiodącą postacią, która może decydować o wynikach, więc ten stres jest, ale pozytywny.
I dodał: – Rozgrywam dobry sezon i czuję się na siłach, żeby pokazać się na boisku jak najlepiej. Dla mnie mundial to najważniejszy turniej, każdy chce na nim grać. To marzenie każdego zawodnika. Jutro walczymy o marzenia i napisanie fajnej historii.
Zapytany o zabijanie czasu w dniu meczowym, odpowiedział: – Każdy ma swój sposób. Pójdziemy na spacer, a potem to już u mnie spanie czy czytanie książki. A w drodze na mecz lubię posłuchać muzyki.
Mimo że do gry wraca wykartkowany na Albanię Nicola Zalewski, brak Jakuba Kamińskiego w wyjściowym składzie byłby dużym zaskoczeniem. Odkąd Jan Urban został selekcjonerem, w każdym meczu o punkty wystawiał zawodnika Koeln w podstawowej jedenastce. Oszczędził go jedynie w sparingu z Nową Zelandią.
CZYTAJ WIĘCEJ PRZED MECZEM SZWECJA – POLSKA:
- Czy Urban powinien zostać, gdybyśmy przegrali? Tak!
- Potter bardziej boi się Polski niż ICE. „Macie wielu ekscytujących piłkarzy”
- Prawie 100 lat i 10 prób. Nie ma na świecie drugiej takiej klątwy
Fot. Newspix