Syn Marcelo z pierwszą profesjonalną umową w Realu Madryt

Marcin Ziółkowski

26 stycznia 2026, 23:43 • 2 min czytania 0

Syn Marcelo z pierwszą profesjonalną umową w Realu Madryt

W piłce nożnej wielu jest synów, którzy chcieli lub nadal chcą osiągnąć to, co ich ojciec. Tak miał zapewne Jordi Cruyff, podobnie jest też u trzech potomków Patricka Kluiverta. Już niedługo w seniorskiej piłce swojego syna obserwować będzie Marcelo. Uznawany przez wielu za najlepszego lewego obrońcę w historii futbolu były zawodnik Realu musi się czuć niezwykle dumnie. Jego syn podpisał bowiem pierwszą profesjonalną umowę z jego byłym klubem.

Reklama

Marcelo, czyli dumny tata. Enzo na dłużej w Realu

Enzo Alves Vieira to nazwisko, które na pierwszy rzut oka nie mówi za wiele kibicom piłki. Gdy jednak przytoczymy informację, że mowa o synu Marcelo, legendarnego lewego obrońcy Realu Madryt, optyka co nieco się zmienia.

Potomek klubowej legendy nie poszedł w ślady ojca pod kątem boiskowej pozycji. To napastnik, o którym mówią, że ma dobre umiejętności w dryblingu. Jest jednak lojalny byłemu pracodawcy ojca. Enzo podpisał swój pierwszy seniorski kontrakt. 16-latek gra aktualnie w drużynie Królewskich do lat 18.

Reklama

Poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko – Marcelo wygrał bowiem w Realu Madryt 25 trofeów, co plasuje go w ścisłej czołówce najbardziej utytułowanych zawodników w historii klubu. Sześciokrotnie był on mistrzem Hiszpanii, pięciokrotnie wygrał Ligę Mistrzów, a dwa razy wygrał Copa del Rey.

Młody Vieira jest częścią akademii Realu odkąd miał osiem lat – było to w 2017 roku. Ma on zarówno paszport brazylijski, jak i hiszpański. W swoim czasie, Marca zdążyła go już nazwać maszyną do strzelania goli. W ubiegłym sezonie trafił trzykrotnie dla hiszpańskich młodzieżówek, a w tym sezonie dwa razy wystąpił w UEFA Youth League.

To dla niego już trzecia umowa w zespole Królewskich. Poprzednią podpisał w maju 2024 roku. Napisał wtedy na swoim Instagramie:

– Cieszę się, że mogę kontynuować karierę w najlepszym klubie na świecie. Hala Madrid!

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

La Liga

La Liga

Lewandowska: Gdy Robert skończy karierę, zajmie się dziećmi

Mikołaj Duda
18
Lewandowska: Gdy Robert skończy karierę, zajmie się dziećmi
La Liga

Skandal w Rayo. Mistrz Afryki podał dalej wpis o „gównianym klubie”

Maciej Piętak
1
Skandal w Rayo. Mistrz Afryki podał dalej wpis o „gównianym klubie”
Reklama
Reklama