Czy Fiorentina jest zdecydowanym faworytem do awansu w dwumeczu z Jagiellonią Białystok w Lidze Konferencji? Oczywiście, nie ma się w tej kwestii co czarować. Ale jest też zespołem rozgrywającym najgorszy sezon w Serie A od wielu lat. Zespołem, który może wylecieć z włoskiej ekstraklasy po raz pierwszy od przeszło dwóch dekad. Wreszcie – zespołem, który obawia się degradacji do tego stopnia, że z całą pewnością nie traktuje priorytetowo wyjazdu do mroźnego Białegostoku. A to oznacza, że podopieczni Adriana Siemieńca stają przed naprawdę dużą szansą, by przynajmniej przed własną publicznością utrzeć włoskiej ekipie nosa.
Siemieniec ostrzegł już zresztą Włochów, że wkrótce zapamiętają, jak należy wymawiać jego nazwisko.
„Po meczu będziecie pamiętać”.
📲 Bilety online: https://t.co/TUNoI1Ku5g
📍 Bilety stacjonarnie: #JagaFanShop, ul. Lipowa 12⚔️ #JAGFIO
🏆 #UECL
📅 Czwartek, 19 lutego. 21:00
🏟️ #ChortenArena
🟡🔴 #NieMaMiejscaJakDom pic.twitter.com/0GNYvr6nEf— Jagiellonia Białystok (@Jagiellonia1920) February 19, 2026
To tylko żarcik sytuacyjny, jasna rzecz. Ale tej Fiorentiny – trapionej kłopotami ze skutecznością, pozbawionej paru ważnych graczy – naprawdę nie trzeba się bać.
Gwałtowny zjazd Fiorentiny. Uważaj, czego pragniesz…
Patrząc na minione lata, można było odnieść wrażenie, że w Fiorentinie wszystkie zmierza ku dobremu.
- sezon 2022/23 – 8. miejsce w Serie A, finał Pucharu Włoch, finał Ligi Konferencji Europy
- 2023/24 – 8. miejsce w Serie A, półfinał Pucharu Włoch, finał Ligi Konferencji Europy
- 2024/25 – 6. miejsce w Serie A, półfinał Ligi Konferencji Europy
Dobre wyniki w pucharach – choć bez kropki nad i w postaci jakiegoś trofeum – plus naprawdę solidna postawa w lidze. W sezonie 2024/25 ekipa z Florencji wywalczyła we włoskiej ekstraklasie aż 65 punktów. W XXI wieku tylko trzykrotnie udało jej się wykręcić lepszy rezultat, a jej szczytowym osiągnięciem było 70 oczek zdobytych w sezonie 2012/13. Można zatem stwierdzić bez cienia przesady, że Viola ma za sobą jeden z najbardziej udanych okresów na przestrzeni ostatnich dwóch-trzech dekad.
I nagle – bum. Krach. Totalna zapaść.
Ruina, zabytek, dzieło sztuki. Fiorentina – więzień Stadio Artemio Franchi
Kłopoty zaczęły się wraz z ubiegłoroczną rezygnacją Raffaele Palladino, który z bardzo dobrym skutkiem zastąpił na ławce trenerskiej Vincenzo Italiano. Jak informował dziennikarz Flavio Ognissanti, włoski szkoleniowiec nie był w stanie dłużej współpracować z Daniele Prade, dyrektorem sportowym klubu. Panowie nie dogadywali się właściwie w żadnej sprawie. Prade nie oferował nowych umów zawodnikom, na których zależało Palladino. Jednocześnie ściągał do Florencji piłkarzy, których trener nie widział w swoim zespole. Przykładem może być Nicolo Zaniolo, wypożyczony przez Fiorentinę w lutym 2025 roku. W końcu stało się jasne, że Fiorentina jest za ciasna dla Palladino i Prade. Ten pierwszy skontaktował się z prezesem Violi i powiadomił go o swojej rezygnacji.
Warto wspomnieć również o zachowaniu fanów, którzy – delikatnie rzecz ujmując – nie stanęli po stronie Palladino na finiszu poprzedniego sezonu. Mimo że Fiorentina zakończyła ligowe zmagania zwycięstwami nad Bologną i Udinese, kibice otwarcie zaapelowali o zmianę trenera. I… dyrektora sportowego też.
Tutaj akurat Palladino i Prade mogli sobie przybić piątkę.
Można zatem skwitować z angielska: be careful what you wish for. Palladino faktycznie odszedł zgodnie z wolą ultrasów (ostatnio seryjnie zwycięża w Serie A po przejęciu Atalanty Bergamo). Prade także nie ma już we Florencji (pożegnał się z Violą za porozumieniem stron w listopadzie minionego roku). Tymczasem Viola tkwi w strefie spadkowej włoskiej ekstraklasy. I „rozczarowania” z minionego sezonu z tej perspektywy wyglądają jakoś mniej strasznie.
Katastrofalny początek sezonu. Fiorentina przestała wygrywać
Z drugiej strony – kto mógł się spodziewać, że Stefano Pioli aż do tego stopnia zawiedzie po przejęciu sterów z rąk Palladino? Ostatecznie mistrz Włoch z 2022 roku doskonale Violę zna – spędził w niej wiele lat jako piłkarz, pracował w niej już dawniej jako szkoleniowiec. Na papierze jego powrót na Stadio Artemio Franchi miał zatem sporo sensu. No ale, właśnie, wyłącznie na papierze. 60-latek zaliczył bowiem we Florencji kadencję jak z koszmaru. W lidze drużyna rozegrała pod jego wodzą summa summarum dziesięć meczów. Zremisowała cztery, przegrała sześć. Ile wygrała, policzyć dość łatwo, ale i tak podpowiemy: żadnego.
Podopieczni Piolego nie byli w stanie pokonać nawet ligowych słabeuszy. Przegrali u siebie z Lecce, zremisowali na wyjeździe z Pisą. Katastrofa. Bilans włoskiego trenera ratują jedynie cztery zwycięstwa w europejskich pucharach, ale marna to pociecha przy aż tak złych rezultatach na krajowym podwórku.
4 listopada 2025 roku Pioli wyleciał ze stołka.

Jeszcze w październiku wykłócał się z Lucą Tonim w studiu DAZN: – Oglądasz w ogóle nasze mecze? Nie można sprowadzać rozmowy do tego, że jeśli wygrywamy, to jesteśmy świetni, a jeśli przegrywamy, to jesteśmy słabi. Ta drużyna w szatni nie ma żadnych problemów. Jestem rozczarowanym wynikami, ale Fiorentina dużo we mnie zainwestowała. Wierzą w moją pracę i ja też wierzę w swoją pracę. Wyniki są jakie są, musimy je zaakceptować. Musimy grać lepiej.
Do pewnego stopnia frustrację trenera można nawet zrozumieć. Fiorentina miała bowiem potworne problemy z zamienianiem sytuacji strzeleckich na gole. Nieskutecznością raził przede wszystkim Moise Kean, za kadencji Palladino kluczowa postać w ofensywie Violi. Zresztą Paolo Vanoli, który zastąpił Piolego w roli trenera, szybko zaczął się zmagać z podobnymi problemami, jak jego poprzednik. Dopiero w szóstym meczu zdołał odnieść ligowe zwycięstwo.
21 grudnia 2025 roku Fiorentina po raz pierwszy w bieżącej kampanii zgarnęła komplet punktów w Serie A. Niebywała niemoc.
Pokonanie Udinese 5:1 nie było jednak aż tak znaczącym przełomem, na jaki zapewne liczył Vanoli. Owszem, jego zespół punktuje od tego momentu w miarę przyzwoicie – wygrał jeszcze z Cremonese, Bologną i ostatnio z Como. Do tego warto również odnotować remisy z Lazio czy Milanem. Ale Fiorentina nie wygrzebała się jeszcze ze strefy spadkowej. Co gorsza, 16 stycznia 2026 roku na klub spadły tragiczne wieści – zmarł miliarder Rocco B. Commisso, właściciel Violi. Dwa lata po tym, jak niespodziewanie odszedł Joe Barone, jego prawa ręka w kwestiach biznesowych i piłkarskich. A zatem Fiorentina na przestrzeni naprawdę niedługiego czasu straciła dwie osoby, które budowały ten klub według swoich planów i długo- bądź krótkofalowych koncepcji.
Kanciarz. Szalona historia wielkości Rocco Commisso
Janusz Michallik, były reprezentant Stanów Zjednoczonych i komentator sportowy, osobiście poznał Rocco Commisso. Opowiadał nam w 2023 roku:
– Zrobił coś z niczego. Został kimś. Typowa amerykańska historia. Na to pozwala ten kraj. Poważny człowiek i biznesmen. Trochę inny niż cała reszta. Budzi kontrowersje, bo nie boi się wyrażać swoich myśli w świecie, w którym mnóstwo ludzi jego pokroju waży każde słowo i cenzuruje każdy pogląd. Jest bardzo szczery. Jego sprawa. Ma do tego prawo. Cóż, urodził się we Włoszech, a Włosi potrafią postawić na swoim.
I rzeczywiście, Commisso dał się poznać z kontrowersyjnych działań i komentarzy. Ale we Fiorentinę zainwestował niemałe kwoty i – niestety – nie doczekał zamknięcia jednego ze swoich flagowych projektów, czyli przebudowy Stadio Artemio Franchi, by dostosować arenę do wymagań współczesnego sportu i biznesu.
Liczy się tylko utrzymanie. Liga Konferencji na dalszym planie
Po śmierci włosko-amerykańskiego przedsiębiorcy, klub znalazł się w rękach jego żony i syna.
– Mam zamiar z pełnym poświęceniem realizować wizję mojego ojca i kontynuować jego dzieło we Fiorentinie. Będziemy pracować z najwyższą determinacją, by wzmacniać klub, przy poszanowaniu jego tradycji, historii, związków z miastem i kibicami – zapewnił Giuseppe Commisso, nowy prezes klubu. Przy okazji wyraził pełne zaufanie dla Marka Stephana i Alessandro Ferrariego – działaczy, którzy zarządzali Violą u boku jego ojca. Zatem rewolucji we Florencji raczej nie będzie.
Catherine Commisso – wdowa po Rocco – dołączyła do zarządu klubu.

Wiosną wszystkie wielkie plany i inwestycje schodzą jednak we Florencji na drugi, albo i jeszcze bardziej odległy plan. W tej chwili liczy się wyłącznie utrzymanie. Jest bowiem oczywiste, że spadek z Serie A byłby bolesny, może wręcz druzgocący dla klubowego budżetu. Ba, już sama perspektywa braku europejskich pucharów w kolejnej kampanii jest co najmniej niepokojąca, no ale Fiorentina nie jest klubem z wydatkami dostosowanymi do, dajmy na to, częstej gry w Lidze Mistrzów. W Champions League nie było jej od kilkunastu lat, a Liga Konferencji nie dostarcza aż tak znaczącego zastrzyku dodatkowej gotówki.
Co za tym idzie – nie uzależnia aż tak bardzo jak LM.
Profesor Francesco Ciampi z Uniwersytetu Florenckiego zwraca jednak uwagę, że całe miasto odczuje regres sportowy klubu.
– Fiorentina nie jest klubem topowym, takim jak Juventus, Inter, Napoli czy Milan. Dlatego wydatki turystyczne związane ze sportem we Florencji wynoszą około 40 milionów euro w skali roku. Bez pucharów możemy oszacować stratę na około 15 milionów euro. Florencja odczuje mniejszy rozgłos medialny bez rozgrywek UEFA. Mniejszą liczbę reklam. Wielu kibiców korzysta z meczów w Lidze Konferencji, aby zatrzymać się we Florencji. Zwiedzić miasto. Sektor hotelarski i turystyczny poniesie straty. Podobnie gastronomiczny. Oczywiście po spadku do Serie B zmniejszy się również frekwencja na sektorach gospodarzy. Zmianie uległyby zapewne także ceny biletów. Ale to już ma większe znaczenie dla budżetu klubu niż dla budżetu miasta – dowodzi naukowiec, cytowany przez Fiorentina News.
W tych okolicznościach nie może dziwić, że w kadrze na wyjazdowy mecz z Jagiellonią zabrakło miejsca dla Davida de Gei, Manora Solomona, Dodo czy Moise Keana. Każdą z tych absencji można uzasadnić – chorobą, drobnym urazem, przemęczeniem – ale gdyby to było spotkanie o być albo nie być w Serie A, to zapewne trener Paolo Vanoli i jego podopieczni byliby bardziej zdeterminowani, by wystąpić w najmocniejszej możliwej jedenastce.
***
Oczywiście Fiorentina pozostaje zespołem bardzo silnym z perspektywy przedstawiciela Ekstraklasy. W ostatnich latach w Lidze Konferencji radziła sobie znakomicie. Jej wyniki w lidze są dalekie od ideału, ale – mimo wszystko – uległy na przestrzeni ostatnich tygodni zauważalnej poprawie.
Niemniej, bardziej dogodną okazję do pokonania Violi – nawet jeśli nie w dwumeczu, to przynajmniej w jednym spotkaniu – trudno sobie wyobrazić.
Forma drużyny dostarczony przez Superscore
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Tammalen Stadion. Obiekt, na którym zagra Lech to perełka
- Bodo/Glimt pisze historię. Finalista Ligi Mistrzów na deskach!
- Rodriguez, Samper, bose spacery i słońce. Niecodzienne nawyki piłkarzy
- Ibrahim Ayew: Na miejscu Suareza zrobiłbym to samo
- Niels Frederiksen: Remis z KuPS nie będzie złym wynikiem
fot. NewsPix.pl