23 mecze i koniec. Przełamanie czerwonej latarni Premier League

Maciej Bartkowiak

03 stycznia 2026, 18:28 • 3 min czytania 1

Reklama
23 mecze i koniec. Przełamanie czerwonej latarni Premier League

Na 23 meczach zakończyła się seria Wolverhampton bez wygranej w Premier League. Wpisało się w to aż 19 porażek. Poza ligą Wilki zdołały odnieść tylko dwa zwycięstwa w Pucharze Ligi, w tym jedno nad West Hamem. To zresztą w starciu Młotami nastąpiło przełamanie w Premier League. I to dość konkretne.

Koszmarna seria Wolverhampton

Aż trudno uwierzyć, że to Wolverhampton miało – uwaga – drugą najdłuższą serię wygranych w Premier League w 2025 roku. Od połowy marca do końcówki kwietnia Wilki wygrały sześć ligowych meczów z rzędu. Lepszą passę miała tylko Aston Villa – osiem wygranych od listopada do końcówki grudnia. Serię Wolves domowym zwycięstwem 1:0 na początku maja zakończył Manchester City. Porażka na Etihad Stadium przechyliła wajchę w drugą stronę. Był to pierwszy z 23 ligowych meczów z rzędu, którego Wolverhampton nie zdołało wygrać.

Poprzedni sezon Premier League Wilki kończyły punktem w czterech meczach. Z kolei na półmetku bieżących rozgrywek, po 19 meczach, miały na koncie aż 16 porażek i tylko trzy punkty. Wszystkie Wolves wywalczyło za sprawą remisów 1:1, a dwa z nich zanotowało na terenie Tottenhamu i Manchesteru United. Odniesiony kilka dni temu remis na Old Trafford uchronił zresztą ich od wyrównania niechlubnego rekordu Ipswich sprzed 31 lat. Ci w 1994 roku przegrali 26 meczów Premier League, Wilki w 2025 roku 25.

Reklama

Znów przełamali się z West Hamem

W czasie fatalnej ligowej serii Wolverhampton zdołało odnieść dwa domowe zwycięstwa w Pucharze Ligi, z czego jedno nad West Hamem. Po czterech miesiącach drużyny te spotkały się ze sobą pierwszy raz w tym sezonie Premier League. Zespół ze wschodniego Londynu ponownie na Molineux Stadium poległ. Młoty znów dały sobie wbić trzy bramki, ale teraz nie zdobyły ani jednej. Tym samym dopiero w 20. kolejce rywale mogli świętować pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie.

Wilki wygrały 3:0, a wszystkie gole strzeliły jeszcze przed przerwą, będąc zespołem zdecydowanie lepszym i dominującym. To też potwierdzenie dobrej formy, bo i na Old Trafford ostatnio mogło być jeszcze lepiej, gdyby nie kapitalna podwójna interwencja Senne Lamensa.

Tym razem w 4. minucie po golu Jhona Ariasa Wolves cieszyło się z pierwszego prowadzenia od trzech miesięcy. Z kolei po bramce Hee-Chan Hwanga z rzutu karnego pierwszy raz od ponad ośmiu miesięcy prowadziło w lidze dwoma trafieniami. Dziesięć minut po golu reprezentanta Korei Południowej rezultat tej rywalizacji ustalił ledwie 18-letni Matheus Mane. Była to jego debiutancka bramka w Premier League. Po przerwie gospodarze nie musieli drżeć o wynik. Także w drugiej połowie West Ham nie zdołał oddać choćby jednego celnego uderzenia. Nie istniał.

Reklama

Dla Nuno Espirito Santo powrót na stare śmieci okazał się totalną klapą. Jego zespół zaliczył już dziewiąty z rzędu mecz bez wygranej i ma szczęście, że kilka godzin wcześniej zajmujące ostatnie miejsce nad strefą spadkową Nottingham przegrało na Villa Park. Dzięki temu Młoty wciąż do bezpiecznej strefy tracą tylko cztery punkty, a następny mecz rozegrają właśnie z Forest. Wilki zaś w 21. kolejce Premier League zagrają na wyjeździe z Evertonem. Przerwać serię bez wygranej się udało, to teraz czas przebić niechlubne 11 punktów Derby sprzed 18 lat.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna