De Laurentiis „daje okejkę” w przypadku Conte w reprezentacji

Marcin Ziółkowski

07 kwietnia 2026, 13:37 • 4 min czytania 4

Reklama
De Laurentiis „daje okejkę” w przypadku Conte w reprezentacji

Nie są to dobre dni dla włoskiego futbolu. Trzeci raz z rzędu reprezentacja narodowa z Półwyspu Apenińskiego nie zakwalifikowała się na mundial. Zrodziło to pytania o przyszłość tamtejszego futbolu i kształt nowej reprezentacji, której celem jest odbudowa reputacji. Aurelio De Laurentiis, choć nie bez szpilki, zasugerował, że w przypadku propozycji dla Antonio Conte z włoskiej federacji, nie będzie robił problemu szkoleniowcowi.

Reklama

Antonio Conte dostanie zgodę. Pytanie, czy sam trener będzie tego chciał

Włosi ponownie nie zagrają na mundialu. Tym razem to Bośniacy doprowadzili do kolejnej klęski piłkarzy znad Półwyspu Apenińskiego, w związku z czym dopiero drugi raz w historii to właśnie zawodnicy z Bałkanów pod przewodnictwem Sergeja Barbareza i kapitana Edina Dżeko powalczą o napisanie kolejnej pięknej karty w futbolowej historii swojego kraju.

A na południu Europy, jak można się spodziewać, kolejny raz panuje poczucie defetyzmu. Że za mało Włochów gra w klubach, młodzi nie dostają szans, za dużo piłkarzy z zagranicy. Można odnieść wrażenie, że od wielu lat piłka nożna w Italii stoi pod pewnymi aspektami w miejscu i te same zdania da się usłyszeć po stokroć w ostatnim czasie.

Aurelio De Laurentiis jest jednym z tych, którzy są bardzo świadomi potrzeby zmian we włoskiej piłce. W mediach nie brakuje już spekulacji wobec tego, kto powinien prowadzić Azzurrich po trzeciej eliminacyjnej wpadce w ostatniej dekadzie. Głównymi faworytami są Massimiliano Allegri oraz jego trener z klubu De Laurentiisa, Antonio Conte.

Reklama

Producent filmowy, który odbywa wizytę w Stanach Zjednoczonych, przyznał wprost, że nie będzie utrudniał odejścia swojemu pracownikowi, jeżeli federacja poprosi go o pomoc. Byłaby to już druga taka sytuacja w ostatnich latach. Luciano Spalletti odszedł do reprezentacji po wygraniu historycznego, pierwszego mistrzostwa kraju po erze Diego Maradony.

Conte jako trener drużyny narodowej? Jeśli Antonio poprosi mnie, myślę, że się zgodzę. Ale jako że jest bardzo inteligentnym człowiekiem, dopóki nie ma poważnego rozmówcy, a dotąd takiego nie było, myślę, że powstrzyma się od wyobrażania sobie siebie na czele czegoś całkowicie zdezorganizowanego – powiedział De Laurentiis w Los Angeles w wywiadzie dla CalcioNapoli24.

Prezydent SSC Napoli przebywa za oceanem w związku z premierą dokumentu AG4AIN, który nakręcono z uwagi na czwarty tytuł mistrzowski drużyny z południa Włoch w ubiegłym sezonie.

Reklama

Conte ma umowę do czerwca 2027 roku. Prowadził on już kadrę narodową w latach 2014-2016 w 25 meczach.

Doprowadził dość ograniczoną personalnie drużynę do ćwierćfinału Euro 2016, na którym to przegrał walkę o najlepszą czwórkę imprezy z Niemcami po rzutach karnych. To właśnie w tym meczu swój słynny rozbieg zaserwował Simone Zaza.

Reklama

De Laurentiis ma też wyraźny pogląd w walce o prezesurę w FIGC

Właściciel czterokrotnego mistrza Włoch poparł też Giovanniego Malago w kontekście wyborów na nowego prezesa włoskiego związku piłki nożnej. Działacz ten przez ponad dekadę był szefem włoskiego odpowiednika PKOL-u. Parę dni po klęsce w Zenicy zrezygnował z posady szefa FIGC Gabriele Gravina.

– To idealna osoba do tego, aby być komisarzem, a następnie nowym prezesem federacji. Włoski futbol to Serie A, a ta jest oceniana jako kopciuszek. Liga ma tylko 18 procent w federacji, a ludzie od piłki amatorskiej i sami zawodnicy mają większość. To absurd, biorąc pod uwagę, że bez Serie A federacja by nie istniała, a finansujemy ją 130 milionami rocznie.

Reklama

Prezydent De Laurentiis, który otrzymał honorowe obywatelstwo Los Angeles, może być zadowolony z tego sezonu w wykonaniu SSC Napoli, choć w Lidze Mistrzów doszło do dużej wpadki, jaką był brak awansu do fazy pucharowej. Pomimo wielu urazów Napoli jest nowym wiceliderem tabeli, siedem punktów za prowadzącym Interem. W ostatnim spotkaniu Serie A Partenopei pokonali u siebie Milan 1:0 po golu Matteo Politano.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama