W Częstochowie mają pomysł na uhonorowanie pamięci Jacka Magiery

Marcin Ziółkowski

13 kwietnia 2026, 17:32 • 3 min czytania 6

Reklama
W Częstochowie mają pomysł na uhonorowanie pamięci Jacka Magiery

Zmarły kilka dni temu Jacek Magiera dla ludzi polskiego futbolu był prawdziwym dżentelmenem i jedną z nielicznych nieskazitelnych osób w branży. Jego charakter i wrodzona dusza pedagoga niejednokrotnie udowadniała, że to człowiek, który był gotów pomóc każdemu. Świadczy o tym nie tylko reakcja środowiska piłkarskiego na jego śmierć, ale też jedna z ostatnich wiadomości – a mowa o uhonorowaniu jego pamięci. Jacek Magiera miałby zostać patronem jednego z łączników drogowych na terenie rodzinnej Częstochowy.

Reklama

Jacek Magiera ma zostać patronem łącznika drogowego w pobliżu terenów Elanexu

W trzy dni po śmierci szkoleniowca, który jeszcze niedawno pełnił funkcję asystenta trenera Jana Urbana w reprezentacji Polski, doszło do spotkania z najważniejszymi ludźmi pełniącymi władzę w Częstochowie w sprawie uhonorowania pamięci trenera Magiery. Stowarzyszenie Wieczny Raków, a także portal Na Wylot poinformowały w mediach społecznościowych o przebiegu spotkania z lokalnymi władzami.

– Z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców „Wieczny Raków”, będącej wyrazem woli całego środowiska piłkarskiego ziemi częstochowskiej, odbyło się spotkanie poświęcone upamiętnieniu śp. Jacka Magiery – wybitnego częstochowianina, byłego zawodnika Rakowa Częstochowa oraz osoby szczególnie zasłużonej dla lokalnej społeczności sportowej.

Reklama

– W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele Stowarzyszenia Kibiców „Wieczny Raków” – prezes Albert Kula oraz członek Łukasz Noszczyński, a także pełniący obowiązki Prezydenta Miasta Częstochowy Zdzisław Wolski oraz naczelnik Wydziału Informacji i Komunikacji Aleksander Wierny.

– Podczas rozmów uzgodniono, że nowo powstający łącznik ulic 1 Maja i Krakowskiej w Częstochowie – obejmujący wiadukt nad torami kolejowymi oraz stanowiący połączenie dróg krajowych DK-46 i DK-91 – otrzyma imię śp. Jacka Magiery. Inicjatywa ta stanowi formę trwałego uhonorowania jego wkładu w rozwój sportu oraz lokalnej tożsamości.

Projekt ten będzie poddany głosowaniu na najbliższej sesji Rady Miasta Częstochowy, o ile wszelkie procedury administracyjne i wymogi formalno-prawne zostaną spełnione. Członkowie Stowarzyszenia Kibiców „Wieczny Raków” nie ukrywają – chcą, by był to impuls do tego, aby kolejne działania dla częstochowskiego środowiska sportowego dochodziły raz za razem do skutku.

Klub grający obecnie swoje domowe mecze przy Limanowskiego mocno liczy na kolejny progres w temacie budowy nowej areny, która docelowo miałaby mieć miejsce na terenach dawnej fabryki Elanex. To właśnie tam Raków widzi duży potencjał, aby poza stadionem stworzyć tam też miejsce spotkań dla mieszkańców Częstochowy.

Reklama

Ta lokalizacja miałaby być dostępna dla okolicznej ludności przez siedem dni w tygodniu. To właśnie w pobliżu terenów związanych z Elanexem zlokalizowany jest łącznik drogowy, którego Jacek Magiera ma zostać patronem.

Trener Jacek Magiera zmarł nagle 10 kwietnia 2026 roku po tym, gdy zasłabł podczas rutynowego porannego treningu w parku. Miał 49 lat. Był jednym z najbardziej cenionych polskich trenerów swojego pokolenia. To ostatni szkoleniowiec, który poprowadził polski klub w Lidze Mistrzów. Było to w sezonie 2016/17, gdy w pięciu meczach fazy grupowej dowodził Legią Warszawa.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

6 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama