W ostatniej kolejce Serie A prowadzony przez Luciano Spallettiego Juventus ograł przed własną publicznością Napoli 3:0. Po meczu trener Bianconerich – świadomie lub nie – nazwał prowadzony przez Antonio Conte zespół „byłym mistrzem Włoch”. Conte bardzo nie spodobało się to określenie. Na konferencji przed meczem ze swoim byłym klubem odniósł się do tej wypowiedzi.
Antonio Conte poczuł się urażony
Trudno w to uwierzyć, ale mimo ogromnego doświadczenia Luciano Spalletti i Antonio Conte w ostatni weekend dopiero drugi raz stanęli naprzeciw siebie. Ich pierwsza rywalizacja miała miejsce zaledwie dwa miesiące wcześniej. Wygrał ją Conte – jego Napoli pokonało przed własną publicznością Juventus 2:1. Spalletti zrewanżował się jednak z nawiązką. Bianconeri rozbili w Turynie mistrza Włoch i tym samym zaliczyli już 20. z rzędu mecz bez porażki u siebie (w tym czasie 14 wygranych). Zbliżyli się zarazem do obrońcy Scudetto już na jeden punkt.
WIELKI JUVENTUS GASI ŚWIATŁO! 💣💥
Napoli na deskach! 🥊 Ekipa Starej Damy wysyła mocny sygnał! 🔥 Spalletti stworzył potwora? 🤔 #włoskarobota 🇮🇹 pic.twitter.com/Az3RF4Rksv
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 25, 2026
Świadomie lub nie, zapytany o przebieg meczu Spalletti użył słów, które rozjuszyły Conte. „Zwycięstwo nad byłym mistrzem Włoch dodaje jeszcze więcej pewności siebie, wtedy wiesz, że jesteś silną drużyną” – powiedział na gorąco trener Juventusu. Szkoleniowcowi Napoli nie spodobało się nazwanie jego zespołu przez Spallettiego „byłym mistrzem Włoch”. Dodajmy, że o tych słowach dowiedział się dopiero dwa dni później, od jednego z dziennikarzy na konferencji przed meczem z Chelsea. 56-latek tak skomentował tę wypowiedź:
– „Byli mistrzowie”? Jeśli tak powiedział, to nie była najlepsza wypowiedź, wręcz niefortunna. Wciąż nosimy znaczek Scudetto na naszej piersi i to zasługuje na szacunek. Ja nigdy nie pozwoliłbym sobie na powiedzenie czegoś takiego o innej drużynie. Przykro mi, bo Luciano Spalletti jest świetnym trenerem, ale musi nieco uważać, na to, co mówi. Nie może tak mówić, do końca sezonu jest jeszcze 16 meczów, a już nam zabrał Scudetto. Przykro mi, bo zrobiliśmy wiele, by po nie sięgnąć i zasługujemy na szacunek. Życzę mu powodzenia.
Conte: „Spalletti said Juventus 'beat the former Italian champions’? That’s a clumsy comment. We still wear the Scudetto on our shirt, so we deserve respect. I wouldn’t dream of saying that about another team. Spalletti is an excellent coach but he needs to watch his mouth” pic.twitter.com/4fnYoxIYmc
— Patrick Kendrick (@patrickendrick) January 27, 2026
„Wymiana uprzejmości” dalej trwała
Skoro słowa Spallettiego dotarły do Conte dopiero po dwóch dniach, trener Napoli zapewne nie wiedział o nagraniu, które w międzyczasie pojawiło się w mediach społecznościowych szkoleniowca Juventusu. Na oficjalny profil Spallettiego na Instagramie wrzucona została jego pomeczowa wypowiedź dla RAI Sport. W niej mistrz Włoch z Napoli z 2023 roku z szacunkiem wypowiada się o swoim byłym klubie:
– Możemy powiedzieć, że dziś wiele się nauczyliśmy, bo mierzyliśmy się z najlepszymi, gościliśmy mistrzów Włoch. Taka wygrana przeciwko nim prawdopodobnie znaczy więcej, ale teraz zaczynamy kolejny taniec. Trzeba zdjąć ubranie zwycięzcy i założyć ubranie skromnego pracownika, który wychodzi ciężko pracować w polu. W ten sposób znów możesz zostać zwycięzcą – pada na nagraniu.
Wyświetl ten post na Instagramie
W tym samym dniu aktywności medialne miał także Spalletti. Jego zespół zmagania w fazie ligowej Ligi Mistrzów skończy wyjazdowym starciem z pogrążonym w kryzysie AS Monaco. Szkoleniowiec Juventusu został zapytany o słowa swojego ostatniego przeciwnika:
– Conte? Myślałem, że to sztuczna inteligencja. Ale o czym my w ogóle mówimy? Przejdźmy do następnych pytań. Mam nadzieję, że będą one miały inne motywy przewodnie, motywy Ligi Mistrzów… – mówił 66-latek w rozmowie dla Sky Sport.
CZYTAJ WIĘCEJ O WŁOSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Spalletti znów spiął się z kibicem Juventusu. „Następnym razem zostań w domu”
- Tata Ziółkowskiego o początkach w Romie. „Jesteśmy zadowoleni”
- Pierwszy do zmiany. Czy trzeba się martwić o Ziółkowskiego w Romie?
fot. Newspix