Jeden bardzo udany mecz wystarczył, by w Szwecji zapanował hurraoptymizm i przeświadczenie o piłkarskiej potędze. Kibice i media są przekonane, że Victor Gyokeres po hat-tricku z Ukrainą jest jednym z najlepszych napastników na świecie, a ich kadra na mundialu może zajść nawet do półfinału.
Być może niestety dla kadry Jana Urbana sztab szkoleniowy rywala z Grahamem Potterem na czele stąpa twardo po ziemi i nie odlatuje myślami do zbliżającego się turnieju w Ameryce Północnej. Zdaje sobie sprawę, że ma za sobą kompletnie nieudane eliminacje i to dopiero połowa drogi do osiągnięcia sukcesu. Z kolei w rodzimych mediach najbliższego rywala reprezentacji Polski zapanował szał radości, o czym na łamach TVP Sport opowiada szwedzki dziennikarz, Kamil Bocheński.
– W Szwecji zapanował totalny szał po zwycięstwie nad Ukrainą. Wystarczył jeden zwycięski mecz, żeby nastroje wokół kadry diametralnie się zmieniły. W Szwecji niektóre media aż zbyt przesadnie reagują po jednym zwycięstwie. Już panują opinie w niektórych mediach, że Viktor Gyokeres jest jednym z najlepszych napastników świata, a drużyna narodowa na pewno pojedzie na mundial i jest w stanie dotrzeć do półfinału.
– Piłkarze i sztab zdają sobie sprawę, że są dopiero w połowie drogi do sukcesu. W porównaniu do reakcji niektórych mediów, które odleciały, tam panuje spokój. Tym bardziej, że za Szwecją katastrofalne eliminacje do mundialu. Zdają sobie sprawę, z jakiego miejsca wracają.
Szef, syty kot, Il Capitano. Jesper Karlstroem zrewanżuje się Polsce?
To największa gwiazda reprezentacji Szwecji. „To tak, jakby porównywać Piątka do Lewandowskiego”
Pod nieobecność innych kluczowych zawodników reprezentację Szwecji na swoje barki wziął Victor Gyokeres. Piłkarz londyńskiego Arsenalu w starciu z Ukrainą strzelił trzy gole, czym samodzielnie rozstrzygnął kwestię awansu. Rywal, również bez kilku istotnych graczy, był w stanie odpowiedzieć tylko jednym trafieniem.
Gyokeres w tym sezonie w barwach Arsenalu rozegrał 42 mecze, strzelił 16 goli oraz zaliczył dwie asysty. Zdaniem szwedzkiego dziennikarza, ustępuje jednak umiejętnościami nieobecnemu Alexanderowi Isakowi. Zdradza też sposób, w jaki podopieczni Jana Urbana mogą zatrzymać 27-latka.
– Wszyscy w Szwecji powtarzają, że to Alexander Isak jest lepszy piłkarsko od Gyokeresa. Teraz pod jego nieobecność i Kulusevskiego, Viktor dźwiga odpowiedzialność za Szwedów na swoich barkach. Na razie wywiązuje się z tego znakomicie, bo z Ukrainą zdobył hat-tricka. Szacunek, co do jego osoby rośnie, ale daleko mu do Zlatana Ibrahimovicia. To legenda, z którą nie da się porównać. To tak jakby porównać Piątka do Lewandowskiego. Dobry napastnik, ale pod względem statusu do niego mu bardzo, bardzo daleko. A jak go zatrzymać? Na pewno nie może mieć tyle przestrzeni do kontry, jak to było w starciu z Albanią. On w porównaniu do Albańczyków, wykorzysta takie „setki” z zimną krwią. Nie będzie kombinował w sytuacjach sam na sam.
Mecz pomiędzy Polską i Szwecją, którego stawką będzie awans na mistrzostwa świata zaplanowany jest na 31 marca na 20:45. Zostanie rozegrany na Strawberry Arena w Sztokholmie.
WIĘCEJ O MECZU SZWECJA – POLSKA NA WESZŁO:
- Duże osłabienie Szwedów! Obrońca nie zagra z Polską
- Szwed, który grał z Grabarą: Uważa się za najlepszego na świecie
- Lepiej w finale baraży nie grać ze Szwecją. To może być pułapka
Fot. Newspix