Szwedzi zmierzą się we wtorek z Polakami w meczu o wszystko w kontekście awansu do finałów mistrzostw świata. Nic dziwnego, że tamtejsze media poświęcają coraz więcej uwagi naszej reprezentacji i zaczynają interesować się poszczególnymi zawodnikami. Jeden z byłych kolegów Kamila Grabary szczerze wypowiedział się na jego temat.
29-letni obecnie William Eskelinen ze szwedzkiego drugoligowca Nordic Utd. FC został zapytany przez portal Aftonbladet o Grabarę, z którym dzielił szatnię i rywalizował o skład w Aarhus (sezon 2020/21).
Były kolega klubowy Grabary: Uważa się za najlepszego na świecie, a to może irytować wiele osób
We wstępie do artykułu przypomniano, że Polak publicznie wyśmiewał swojego konkurenta do gry w FC Kopenhaga – Mathewa Ryana, potrafił się ostro pokłócić na treningu ze Scotem McKenną, a kibicom Galatasaray niepochlebnymi komentarzami podpadł tak mocno, że ci nawet grozili mu śmiercią.
– Byłem jego kolegą z drużyny i mogę powiedzieć, że to wyjątkowy facet. W swojej karierze przechodził przez istny wir, co może nie jest aż tak zaskakujące. Jednocześnie jest bardzo dobrym w swoim fachu i dość szybko, kiedy trafił do Aarhus, zobaczyłem, że stanie się bramkarzem, który będzie regularnie występował w lidze z top5 – przekonuje były młodzieżowy reprezentant Szwecji.
Zapytany o największe zalety golkipera Wolfsburga, stwierdził: – Dobrze radzi sobie przy rzutach rożnych i innych stałych fragmentach gry. Jest bardzo dobry w sytuacjach blisko bramki i szybko reaguje.
Będą próby wyprowadzenia Grabary z równowagi?
Eskelinen dostrzega też jednak słabsze punkty naszego rodaka. W dużej mierze dotyczą one kwestii mentalnych. – Częściowo przy stałych fragmentach gry należy skupić się na zasłanianiu go i wychodzeniu przed niego. Poza tym, jak już wspomniałem, jest on specyficznym zawodnikiem i nie zawsze jest zrównoważony. Nie powinno się zachęcać do trash-talku, ale myślę, że Szwedzi mogą go wyprowadzić z równowagi, jeśli się na to zdecydują. Wtedy można mu zaleźć za skórę – zdradza 29-latek.
O swoich relacjach z Grabarą mówi: – Przyjechał wtedy z Liverpoolu i miał w kontrakcie zapisane, że będzie grał, więc sytuacja nie była optymalna. Nie od razu stał się moim najlepszym przyjacielem, ale mimo to darzyliśmy się szacunkiem. Otacza go pewna aura i uważa się za najlepszego na świecie, a to może być irytujące dla wielu osób.
William Eskelinen w sezonie poprzedzającym przyjście Kamila Grabary był numerem jeden w bramce Aarhus. Nowy sezon także zaczął w podstawowym składzie, ale gdy tylko Polak przyszedł z Liverpoolu, natychmiast wskoczył do gry. Szwed już praktycznie nie podnosił się z ławki.
Od tamtej pory jego kariera wyhamowała. Później występował w ojczystej drugiej lidze oraz ekstraklasie islandzkiej i fińskiej. Pod koniec stycznia wrócił na drugi poziom rozgrywkowy w Szwecji i czeka na rozpoczęcie ligowej rywalizacji. Inauguracja 5 kwietnia.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Oceny po Albanii, gwizdy kibiców i… nietypowy towarzysz [Zibi Top]
- Albania miała nas na widelcu. „Polska nie zasłużyła na awans”
- Potter: Polska jest bardzo mocna w defensywie
Fot. Newspix