Albania miała nas na widelcu. „Polska nie zasłużyła na awans”

Michał Kołkowski

27 marca 2026, 15:19 • 7 min czytania 20

Reklama
Albania miała nas na widelcu. „Polska nie zasłużyła na awans”

Awansowaliśmy. To najważniejsze, to cieszy. To sprawia, że wciąż jesteśmy w grze o wyjazd na mistrzostwa świata do Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady. Jednak mecz półfinałowy z Albanią naprawdę trudno traktować jako źródło optymizmu przed finałową, wyjazdową potyczką ze Szwedami. Trzeba oczywiście doceniać świetny występ Sebastiana Szymańskiego, kluczową interwencję Kamila Grabary oraz bramki Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego, które pozwoliły Biało-Czerwonym na odwrócenie losów spotkania. Prawda jest jednak taka, że przed klęską na Stadionie Narodowym uchronili nas również trzej Albańczycy. A może nawet: przede wszystkim oni.

Powiedzmy to uczciwie: Albania miała wszelkie argumenty, by nas w czwartek znokautować. Na szczęście w kulminacyjnych momentach jej ciosy pruły powietrze.

Komu zatem powinniśmy być wdzięczni?

Nedim Bajrami

Nedim Bajrami - zmarnowana setka

Reklama

screen: TVP Sport

– Ależ jest źle! – wykrzykiwał Mateusz Borek, obserwując ten atak Albańczyków.

I miał rację. Było cholernie źle.

W 53. minucie przyjezdni wykreowali sobie bowiem wymarzoną, wręcz dwustuprocentową okazję, by podwyższyć prowadzenia na 2:0. Błyskawiczną kontrę prawym skrzydłem wyprowadził Elseid Hysaj, za którym nie nadążyli ani Tomasz Kędziora, ani Jakub Kiwior. Doświadczony Albańczyk bez trudności odegrał więc do niepilnowanego Nedima Bajramiego, który miał tak dużo wolnej przestrzeni w naszej szesnastce, że aż chyba zgłupiał od tego dobrobytu.

Reklama

Bardzo długo zbierał się do strzału, a jak już grzmotnął, to minimalnie obok słupka. Gdyby trafił, bylibyśmy ugotowani.

Thomas Strakosha

Thomas Strakosha - nieudana interwencja

screen: TVP Sport

Jak na zawodnika, który zrobił relatywnie dużą karierę – kilka sezonów rozegranych na poziomie Serie A w barwach Lazio, epizodzik w Premier League, ostatnio liga grecka – Thomas Strakosha zawsze sprawiał wrażenie zaskakująco niepewnego bramkarza.

Reklama

No i, przynajmniej z naszej perspektywy, wybrał w czwartek wręcz idealny moment, by popełnić kolejny błąd. Źle odczytał tor lotu piłki dośrodkowanej z rzutu rożnego, nie zdołał trącić jej dłonią (mimo że spadła w sumie tuż przed jego bramką, w jego królestwie), no a Robert Lewandowski wykorzystał to bez litości, demolując przy okazji wspomnianego już Hysaja w pojedynku główkowym.

„Lewy” złapał piłkę na wyższym pułapie głową, niż Strakosha zdołał sięgnąć wyprostowaną ręką. To dopiero sztuka.

Stavro Pilo

Stavros Pilios marnuje setkę w meczu z Polską

screen: TVP Sport

Reklama

Owszem, po zdobyciu bramki wyrównującej podopieczni Jana Urbana zaczęli wyglądać lepiej. Pewniej. Dokręcili Albańczykom śrubę. Ale gdybyśmy mieli wskazać, kto wykreował sobie w tym okresie najlepszą szansę strzelecką, to… znów byliby to nasi przeciwnicy.

Myrto Uzuni i Armando Broja wykorzystali absolutnie szokującą dziurę w naszych szeregach obronnych. Serio: szokującą. Ciekawi jesteśmy omówienia tej akcji na odprawie taktycznej Biało-Czerwonych, bo wyglądało to trochę tak, jakby naszym zawodnikom na kilkanaście sekund zawiesił się system. No ale to na marginesie. Wspomniany Broja wjechał zatem w naszą defensywę jak rozgrzany nóż w masło, odegrał do Stavro Pilo, a ten… uderzył wprost w Kamila Grabarę. I oczywiście wielkie brawa dla naszego bramkarza za umiejętne skrócenie kąta i znakomity refleks, ale umówmy się: obowiązkiem Pilo było umieszczenie piłki w sieci.

Klasowy napastnik by to wykończył. Na szczęście Pilo jest nominalnym lewym obrońcą, dla którego był to w dodatku debiut w kadrze. Pojawił się na murawie zaledwie kilka chwil przed tą akcją, no i najwyraźniej po prostu nie wytrzymał ciśnienia.

Cała ta sytuacja mocno rozjuszyła albańskich kibiców. Na profilu „Albanian Football” na platformie X czytamy: – Stavro Pilo miał szansę, by zmienić się z kogoś, kogo nikt nie zna, w bohatera narodowego. Ale tylko Sylvinho mógł znaleźć sposób, by w ataku pojawił się rezerwowy lewy obrońca z ligi greckiej zamiast takich piłkarzy jak Ernest Muci czy Anis Mehmeti. Byliśmy 45 minut od finału baraży i na szpicy mieliśmy Bajramiego, a na skrzydle lewego obrońcę.

Reklama

Wielkie rozgoryczenie w Albanii. Historyczna szansa wymknęła się z rąk

Generalnie Albańczycy mają przekonanie, że na własne życzenie stracili w czwartek szansę na coś historycznego. Wniosek z szybkiego przeglądu tamtejszych portali jest dość jasny i zgodny z tym, co zaznaczyliśmy na wstępie: zamiast wykończyć zranioną reprezentację Polski, albańscy zawodnicy zaczęli jej oferować koła ratunkowe.

Armand Duka, prezes albańskiej federacji, próbował podnieść opinię publiczną na duchu.

Armand Duka. Nienaruszalny symbol albańskiej betonozy

– To nie jest czas, by zwieszać głowy. Wręcz przeciwnie. To odpowiednia chwila, by stanąć i z dumą podziękować drużynie, która w każdej minucie meczu zademonstrowała ducha walki i charakter, jakiego nie można się nauczyć. To albańska krew – oświadczył dość pompatycznie działacz, cytowany w serwisie Shqiptarja.com. – Tak, porażka boli. Boli, ponieważ przekreśla marzenie, które mieliśmy od lat i które wydawało się bliższe realizacji, niż kiedykolwiek wcześniej. Ale ci zawodnicy zademonstrowali na boisku coś ważniejszego od wyniku końcowego. To obietnica. To dowód, nie mam co do tego wątpliwości, że są najmocniejszą i najwspanialszą reprezentacją, jaką kiedykolwiek w Albanii mieliśmy. Dziękuję, że mogliśmy marzyć razem z wami.

Reklama

Z kolei Qazim Laci wypalił bez ogródek: do finału baraży awansowała drużyna słabsza.

– Brak mi słów. Niełatwo to zaakceptować, ale i tak jestem dumny z zespołu. Nie zasłużyliśmy na porażkę. Jednak musimy pamiętać, że nigdy wcześniej nie byliśmy w takiej fazie. Osobiście uważam, że dziś wygrała drużyna, która na to nie zasłużyła – ocenił.

Reklama

W podobne tony uderzył Juljan Shehu. – Jesteśmy wściekli, spotkanie było pod naszą kontrolą. Wyszliśmy na prowadzenie, mieliśmy jeszcze dwie strzeleckie szanse. Jesteśmy bardzo rozczarowani tym wynikiem. Naprawdę była okazja, by spełnić nasze wielkie wrażenie. Teraz wszyscy są źli. To szansa, która może się już nie powtórzyć. Musimy znaleźć w sobie siłę, by pójść dalej.

Myrto Uzuni w pomeczowym wywiadzie z trudem powstrzymywał łzy. – Przez cztery czy pięć lat czekaliśmy na ten wieczór. Cały nasz naród. Przepraszam wszystkich, to bardzo bolesna porażka. Czeka nas bezsenna noc. Nie wykorzystaliśmy sytuacji, a futbol nas za to ukarał. Gdy nie strzelasz, to się na tobie mści. Mogliśmy zakończyć mecz golem na 2:0. Cała drużyna spisała się znakomicie, ale nie jesteśmy Francją czy Portugalią, by pozwolić sobie na luksus marnowania okazji.

Sylvinho i reprezentanci Albanii

Sylvinho na grillu. To może być jego koniec w Albanii

Jeśli chodzi o albańskich kibiców, to oni – skąd my to znamy! – są wściekli przede wszystkim na selekcjonera. Wygląda na to, że Sylvinho stracił poparcie fanów, którzy oczekują, że Brazylijczykowi nie zostanie zaoferowany nowy kontrakt. Ich zdaniem 51-latek nie jest w stanie rozwinąć drużyny w ofensywie. I nie jest to tylko frustracja po porażce. Sylvinho obrywał już wcześniej za kastrowanie ofensywnego potencjału Czerwono-Czarnych. Zarówno taktyczne, jak i poprzez błędne wybory personalne.

Reklama

W meczu z Polską albańską publiczność najmocniej zbulwersował fakt, że Ernest Muci siedział na ławce rezerwowych aż do 82. minuty rywalizacji.

– Mam kontrakt do końca czerwca i wtedy podejmiemy decyzję odnośnie mojej przyszłości. To była niesamowita przygoda, te ostatnie trzy lata, ze wszystkim, co się w tym okresie wydarzyło. Stworzyliśmy zespół z zawodników, którzy regularnie grali w swoich klubach, ale też z takich, którzy przesiadywali na ławce albo w ogólne nie mieli kontraktów. Dobrze sobie poradziliśmy, cały czas rośniemy jako reprezentacja. Jestem dumny z tego, jak zaprezentowaliśmy się w meczu z Polską. Piłkarze zostawili na boisku całe serce. Z dumą reprezentowaliśmy Albanię – skomentował selekcjoner na łamach Shqiptarja.com.

Reklama

– Awansowaliśmy na mistrzostwa Europy z piłkarzami, którzy byli bez klubów. To nasza rzeczywistość – bronił się dalej Sylvinho. – Myślę, że z Polską wystawiłem nasz najlepszy skład. Rozwijamy się jako drużyna krok po kroku, zgodnie z planem federacji. Nie jesteśmy Brazylią, która może przebierać w zawodnikach. […] Jestem bardzo dumny z moich podopiecznych. Rywalizowali z tak doświadczoną reprezentacją jak Polska jak równy z równym. 

Teraz Albańczycy koncentrują się na kibicowaniu reprezentacji Kosowa.

– Nie zasłużyliśmy na porażkę. Polacy byli mocniejsi fizycznie, nam brakowało kilku wysokich graczy. Może trzeba było lepiej pilnować Lewandowskiego. Mam nadzieję, że kolejna generacja awansuje na mundial – powiedział 33-letni Berat Djimsiti, kapitan albańskiej ekipy na antenie TV Klan. – Wierzę, że Kosowo da nam wszystkim powód do dumy.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix.pl

Reklama
20 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna

Potulski o szkoleniu w Polsce: Na Zachodzie poziom jest wyższy

Jan Broda
2
Potulski o szkoleniu w Polsce: Na Zachodzie poziom jest wyższy

Mistrzostwa Świata 2026