Zmarnował tego samego karnego… trzy razy [WIDEO]

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

30 kwietnia 2026, 10:48 • 2 min czytania 6

Reklama
Zmarnował tego samego karnego… trzy razy [WIDEO]

Z drugiej strony – bramkarz trzykrotnie obronił ten sam rzut karny. Tyle że w dwóch przypadkach nie był w stanie przyspawać nóg do linii i sędziowie nakazywali powtórzenie jedenastki. Dlatego tytułem tego tekstu wyróżniamy Carlosa Viniciusa, który dokonał czegoś naprawdę niezwykłego.

Reklama

Dał się bowiem zatrzymać aż trzy razy przy okazji wykonywania jednego rzutu karnego, nie oglądamy takich sytuacji codziennie. Piłkarz Gremio może sobie pluć w brodę, bo jego zespół ostatecznie zremisował bezbramkowo z Palestino, a szans na strzelenie gola – tylko jeden Carlos Vinicius – miał co najmniej trzy. Wszystkie trzy koncertowo jednak spaprał.

Niezwykły wyczyn Brazylijczyka. Zmarnował jednego karnego trzy razy

Spotkanie w ramach Copa Sudamericana ostatecznie nie przyniosło goli, ale co najmniej jedna bramka powinna w nim paść. Gdy w 11. minucie Carlos Vinicius podchodził do rzutu karnego, można było spodziewać się gola. Strzał zatrzymał jednak bramkarz, choć po chwili okazało się, że interweniując za szybko wyszedł przed linię bramkową i jedenastkę trzeba powtórzyć.

Reklama

Vinicius uderzył więc ponownie w 14. minucie i wówczas scenariusz się powtórzył. Bramkarz odbił piłkę, ale wyskoczył przed linię i rzut karny należało wykonać po raz trzeci.

I przy trzecim podejściu wszystko odbyło się już zgodnie z przepisami, a golkiper skorzystał na pechowym poślizgu, jaki złapał przy strzale piłkarz Gremio.

Sami pewnie przyznacie, niezły to wyczyn.

Reklama

Fot. zrzut ekranu ESPN

6 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama