Już nie zobaczymy meczów Ligi Mistrzów w Telewizji Polskiej? Bardzo możliwe. Zdaniem Jakuba Kwiatkowskiego, dyrektora TVP Sport, publiczny nadawca poważnie rozważa rezygnację z transmitowania rozgrywek Champions League w kolejnych sezonach. Powodem kwestie finansowe i oglądalność.
W Polsce wyłącznym właścicielem praw telewizyjnych do transmitowania meczów Ligi Mistrzów jest obecnie CANAL+ Sport. Prywatna stacja dogadała się z Telewizją Polską, która na zasadzie sublicencji pokazuje środowe spotkania tzw. drugiego wyboru oraz skróty wszystkich meczów fazy ligowej oraz pucharowej. Niby ochłap, ale zawsze coś. Nawet tego może jednak wkrótce zabraknąć.
Jak zapowiedział Jakub Kwiatkowski, dyrektor TVP Sport, publiczny nadawca poważnie rozważa zakończenie transmisji najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie od sezonu 2026/2027.
Co dalej z @sport_tvppl? Mówi szef stacji @KwiatkowskiKuba pic.twitter.com/v0XpMltgDt
— Wirtualnemedia.pl (@wirtualnemedia) March 30, 2026
– Bardzo poważnie bierzemy pod uwagę rezygnację z tych rozgrywek w kolejnym sezonie. Ceny za mecze Ligi Mistrzów są absolutnie nieadekwatne do tego, ile osób ogląda dane spotkania. Zwłaszcza, gdy zestawi się je z ubiegłymi latami. Dla przykładu ostatnie hitowe starcie Realu Madryt z Manchesterem City jeszcze trzy-cztery lata temu mogło liczyć na dwa mln widzów, a mecz tych zespołów z ubiegłego tygodnia obejrzało na dwóch antenach łącznie niespełna 750 tys. osób – przyznał w wywiadzie dla portalu wirtualnemedia.pl.
Liga Mistrzów przegrywa z dartem. TVP wycofa się z transmisji?
Zdaniem Kwiatkowskiego, pokazywanie meczów Champions League jest nieopłacalne z powodu wysokich kosztów, które nie zwracają się przez słabą oglądalność. Dyrektor TVP Sport stwierdził, że większą popularnością cieszyły się transmisje darta.
– Liga Mistrzów to produkt premium, ale dla porównania pokazywaliśmy w grudniu mistrzostwa świata w darcie, za które zapłaciliśmy ułamek tego, co za Ligę Mistrzów. Tymczasem mecz ćwierćfinałowy Krzysztofa Ratajskiego obejrzało więcej osób niż niektóre mecze Ligi Mistrzów – dodał.
Czyli, mówiąc wprost, TVP na Lidze Mistrzów ani nie zarabia, ani chociażby nie wychodzi na zero. Czy tak musiało być? Niekoniecznie. Na Woronicza nie kapnęli się jednak w porę, że podpisali skrajnie niekorzystne warunki dot. sublicencji.
– Telewizja Polska w likwidacji podpisała rok temu jedną z najbardziej kuriozalnych umów w historii praw sportowych. Poziom dyletanctwa wybił ponad skalę. Kupili sublicencję od Canal+ na 17 meczów Ligi Mistrzów za 13,5 miliona euro. Czyli prawie 800 tysięcy euro za mecz. Czyli 3,5 miliona złotych. Ale nie za mecz pierwszego wyboru, tylko drugiego wyboru w środę, czyli de facto trzeciego lub czwartego wyboru ogólnie, bo są też mecze wtorkowe. Powtarzam to, żeby dobrze wybrzmiało. 3,5 miliona za mecz Club Brugge czy RB Lipsk. To tak jakbyście wydali fortunę na samochód, a okazałoby się, że ma przekręcony licznik, zamiast automatu jest manual, trójka nie wchodzi, a do tego jest na gaz – tłumaczył Marek Szkolnikowski, były szef TVP Sport.
Póki co jednak żadne decyzje nie zapadły, a Telewizja Polska wciąż może pokazywać mecze Ligi Mistrzów. Publiczny nadawca 7 kwietnia przeprowadzi transmisję z pierwszego ćwierćfinału pomiędzy Realem Madryt a Bayern Monachium. Poza jednym spotkaniem Champions League, TVP jest m.in. wyłącznym dysponentem praw do transmitowania tegorocznych mistrzostw świata, Euro 2028, Betclic 1. oraz 2. Ligi, Pucharu Polski, a także wszystkich meczów z udziałem reprezentacji Polski.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Czy Urban powinien zostać, gdybyśmy przegrali? Tak!
- Włosi w strachu. Bośnia zaprasza ich do piekła
- Trzydniowa podróż i gol w debiucie. Tak Polska w 1930 roku ograła Szwecję
Fot. Newspix