Szachtar Donieck w czwartkowy wieczór odniósł zwycięstwo nad Lechem Poznań w meczu 1/8 finału Ligi Konferencji. Powrót ukraińskiej drużyny po spotkaniu okazał się jednak problematyczny. Jak poinformował Arda Turan w wypowiedzi cytowanej przez sport.ua, zespół musiał spędzić na polskiej granicy nawet pięć–sześć godzin.
Po pierwszym spotkaniu „Górnicy” postawili mistrzom Polski trudne warunki i przed rewanżem wypracowali sobie dwubramkową przewagę. Pokonali Lecha w Poznaniu 3:1.
Kilka godzin na granicy. Kłopoty Szachtara po starciu z Lechem
Dzień po meczu drużyna wracała do Ukrainy, gdzie już po kilkudziesięciu godzinach miała rozegrać ligowe spotkanie z Metalistem 1925 Charków. Podróż została jednak zakłócona przez nieprzewidziane trudności na granicy.
Arda Turan przyznał po meczu, że sytuacja wpłynęła na przygotowanie fizyczne zawodników. – Nie byliśmy w optymalnej formie. Nie chcę się powtarzać, żeby nie brzmiało to jak wymówka, ale dla jasności: w nocy z piątku na sobotę spędziliśmy pięć lub sześć godzin na polskiej granicy. Zostaliśmy tam zatrzymani przez tamtejsze służby, przez co nie byliśmy w stanie w pełni przygotować zawodników pod kątem motorycznym. Nasz model gry opiera się na maksymalnej intensywności, a żeby system funkcjonował na 100 procent, musimy być w optymalnej kondycji – podkreślił trener.
Mimo trudności Szachtar pokonał Metalist 1925 Charków po golu Pedrinho, który w 62. minucie skutecznie wykorzystał rzut karny.
Już w najbliższy czwartek drużyna prowadzona przez Ardę Turana ponownie zmierzy się z Lechem Poznań w rewanżowym spotkaniu europejskich pucharów. Ze względu na trwającą wojnę na Ukrainie Szachtar rozegra to spotkanie jako gospodarz na Stadionie Miejskim w Krakowie, gdzie na co dzień występuje Wisła Kraków.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Oburzenie na Ukrainie. Poszło o przyśpiewkę kibiców Lecha
- Arda Turan ostrożny przed rewanżem. „Lech może odwrócić wynik”
- Gol jedynym pozytywem. Szachtar sprał mizernego Lecha
fot. Newspix