Za nami 98. ceremonia wręczenia Oscarów. Poznaliśmy wszystkich laureatów Nagród Akademii Filmowej w 24 kategoriach, a tę najważniejszą zgarnął film „Jedna bitwa po drugiej”. Na czerwonym dywanie pojawił się jeden piłkarski akcent i to dość istotny, bo także w jednej z głównych kategorii. Trop wiedzie na południe Anglii, a konkretnie do Bournemouth. Właściciel klubu Premier League znalazł się w gronie tegorocznych wyróżnionych.
Sprawcą całego zamieszania jest Michael B. Jordan. Amerykanin został wybrany najlepszym aktorem pierwszoplanowym za rolę bliźniaków Smokestack w filmie „Grzesznicy” w reżyserii Ryana Cooglera. Pokonał między innymi Leonardi DiCaprio i przede wszystkim Timothee’ego Chalameta. To wielka porażka zwłaszcza dla tego drugiego, który mocno stracił na wizerunku po krytyce obszarów sztuki, jakimi są balet i opera.
A zyskał na tym właśnie lubiany przez wielu Michael B. Jordan. Aktorstwo nie jest jedynym zajęciem 39-latka, bo w przerwach od kręcenia scen, namiętnie śledzi mecze z udziałem Bournemouth. I ma w tym realny interes.
Bournemouth. Właściciel klubu laureatem Oscara
W grudniu 2022 roku Jordan wszedł do Bournemouth w ramach grupy Black Knight Football Club, kierowanej przez amerykańskiego biznesmena Billa Foleya. Razem z Nullahem Sarkerem z Kosmos Holding (grupa inwestycyjna zajmująca się sportem i mediami) znalazł się w gronie mniejszościowych udziałowców.
Congratulations to Michael B. Jordan on winning best actor at the Oscars last night.
A proud day for the Cherries family 🍒🏆 pic.twitter.com/O5frOWJELU
— AFC Bournemouth 🍒 (@afcbournemouth) March 16, 2026
Dla samego Bournemouth to moment przełomowy. Klub, który przez dekady był synonimem solidności, ale i prowincjonalności, staje się teraz globalną marką. I nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady, bo kiedy Jordan odbierał nagrodę, oczy całego filmowego świata były zwrócone na faceta, który w wolnych chwilach analizuje tabelę Premier League.
I choć w gablocie Bournemouth wciąż brakuje wielkich pucharów i trofeów, to mało który klub nie może się pochwalić, że jednym z jego udziałowców jest aktor uznany za najlepszego na świecie w swoim fachu. Mimo wszystko kibice na Vitality Stadium pewnie ucieszyliby się bardziej, gdyby świętowano zespołowy sukces osiągnięty na zielonej trawie, a nie indywidualną statuetkę na czerwonym dywanie.
Na razie jednak się na to nie zanosi, choć podopiecznych Andoniego Iraoli czeka dość spokojna przyszłość. Bournemouth zajmuje 10. miejsce w Premier League. Wisienkom nie grozi ani walka o puchary, ani spadek do Championship. Notują passę dziesięciu meczów bez przegranej. W następnej kolejce postarają się przedłużyć serię, jednak nie będzie łatwo, bo na ich drodze stanie rozpędzony Manchester United.
***
I uwaga, bo to nie jest jedyny akcent miasta Bournemouth na tegorocznej gali Oscarów. Fernando Morillo, magister uniwersytetu w Bournemouth z 2014 roku, pracował jako jeden z dyrektorów technicznych przy filmie animowanym „K-Popowe Łowczynie Demonów”. A inny absolwent, Stephen Cullingford, przy filmie „Avatar: Ogień i popiół”.
CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:
- Podpisał nową umowę i doznał kontuzji. Dramat piłkarza Chelsea
- Oficjalnie: Chelsea ukarana za lata Romana Abramowicza
- Tudor pomylił łysych, ale Tottenham w końcu zapunktował [WIDEO]
Fot. Newspix