Kibice słynnego klubu są zaniepokojeni. Wysłali list do władz

Mikołaj Duda

03 marca 2026, 18:27 • 5 min czytania 7

Reklama
Kibice słynnego klubu są zaniepokojeni. Wysłali list do władz

Jeszcze w rundzie jesiennej z przyzwoitym skutkiem radzili sobie w fazie ligowej Ligi Mistrzów, teraz przez ostatnie wyniki znaleźli się daleko poza ligową czołówką. Słaba forma piłkarzy FC Kopenhaga mocno zaniepokoiła kibiców. Na tyle mocno, że ci wystosowali list otwarty do władz klubu. Jednym z postawionych zarzutów jest utrata klubowej tożsamości, a pomysłem na poprawę wyników utworzenie rady doradczej złożonej z fanów zasiadających na Parken.

Właśnie zakończyła się faza zasadnicza sezonu ligi duńskiej, składającej się z 12 zespołów. Na osiem ostatnich spotkań FC Kopenhaga wygrała zaledwie jedno, co spowodowało, że znalazła się w grupie drużyn, które po podziale – tak jak było to przed kilkoma laty w Ekstraklasie – powalczą o uniknięcie spadku do niższej klasy rozgrywkowej.

Katastrofa słynnego klubu. Najgorszy wynik w XXI wieku

Reklama

Kibice wysłali list. „Jesteśmy autentycznie wstrząśnięci i zszokowani”

Jesteśmy autentycznie wstrząśnięci i zszokowani tym, w jakim miejscu znalazł się klub – i w jakim znajduje się od dłuższego czasu. Ten proces być może w pełni wybrzmiał dopiero w niedzielę, kiedy wypadliśmy poza top 6 i rzeczywistość uderzyła w nas ze zdwojoną siłą – piszą kibice zespołu ze stolicy Danii.

Przypomnijmy, jeszcze w rundzie jesiennej FC Kopenhaga mierzyła się w fazie ligowej Ligi Mistrzów. W ośmiu spotkaniach uzbierała osiem punktów i co prawda odpadła z rozgrywek, ale potrafiła zremisować z Napoli i Bayerem Leverkusen czy pokonać Villareal. Kibice w swoim liście doceniają sukcesy, jakie klub odnosił w ostatnich latach. Wymieniają zdobyte trofea, rekordowe wyniki w sprzedaży koszulek czy biletów. Zwracają uwagę, że klub przeszedł proces profesjonalizacji, ale jednocześnie zabrakło rozmów ze zwykłymi fanami i gdzieś po drodze zniknęło klubowe DNA.

W zdrowej relacji podstawą jest rozmowa – zwłaszcza wtedy, gdy pojawia się kryzys i przestajemy się nawzajem rozumieć. Być może w dobrych czasach zabrakło szczerych dyskusji o trudnych sprawach. Zamiast tego weszliśmy w wygodne schematy, które sprawiały, że wszystko „jakoś działało”. A schematy potrafią uśpić czujność. Sprawiają, że przestajemy się starać, że zapominamy, co sprawiło, iż ta relacja w ogóle rozkwitła. Krótko mówiąc – zapominamy, dlaczego się w sobie zakochaliśmy.

Reklama

Rozumiemy, że organizacja tej skali wymaga doświadczenia, strategii i biznesowego podejścia. Ale razem z tym zrozumieniem pojawia się obawa, że po drodze zaczęto rozmywać fundamenty i klubowe DNA. Bo klub piłkarski to nie jest zwykła firma. Futbol opiera się na emocjach, tożsamości i bezwarunkowej lojalności. Kibic to nie klient. Dla nas klub to pierwsza myśl po przebudzeniu i ostatnia przed snem. To relacja na całe życie. Często wymagająca wyrzeczeń – rezygnacji z rodzinnych uroczystości, dopasowywania urlopu do kalendarza meczów, podróży za drużyną po kraju i Europie. Dla wielu z nas to była miłość od pierwszego wejrzenia. I taka miłość nie znika. Dlatego tym boleśniejsze jest poczucie, że coś, co kochamy, zmieniło się do tego stopnia, że coraz trudniej to rozpoznać.

Reklama

Fani FC Kopenhaga chcą zmian. „Popieramy pomysł powołania rady doradczej złożonej z kibiców”

Na tym jednak nie koniec. Fani z Parken wyliczają kolejne aspekty, o które mają żal do władz. W szczególności wybijają punkt o tabelkach w Excelu i patrzeniu tylko na aspekt finansowy. Przez to sympatycy FC Kopenhaga mają problem, by utożsamiać się z zespołem, bo dochodzi w nim do ciągłych zmian, a zasłużone postacie nie są żegnane z należytą starannością. Inną kwestią są rosnące ceny na stadionie i podnoszenie jakości wrażeń dla VIP-ów, co odbywa się kosztem zwykłych kibiców, często rodzin z dziećmi, które są przenoszone z jednego miejsca na drugie. Dodatkowo w coraz gorszym stanie jest legendarne Parken – na niektórych trybunach nie można nawet skakać – oraz obiekty treningowe, które odstają od obecnych od standardów.

Każdą z tych decyzji z osobna da się racjonalnie uzasadnić. I często je akceptowaliśmy. Problem w tym, że suma tych działań tworzy obraz klubu, który zapomina, że przede wszystkim jest wspólnotą i klubem piłkarskim. Klubem, w którym to kibice powinni być w centrum, współtworząc historię razem z zawodnikami i władzami. My zostajemy. Niezależnie od wszystkiego. Bo alternatywy nie ma. Ten klub jest dla nas jak wspólne dziecko. Byliśmy przy jego narodzinach i przy każdym kolejnym kroku.

– Prezesi i dyrektorzy przychodzą i odchodzą – to naturalne. Ale nasza relacja jest stała. Inni mieli kontrakty. My mamy przynależność. Dlatego boli, gdy klub coraz częściej traktowany jest jak aktywo do optymalizacji i maksymalizacji zysków. Dla nas to nie projekt inwestycyjny. To tożsamość. Można łączyć strategię z odpowiedzialnością. Profesjonalizm z szacunkiem dla fundamentów. Ale jeśli zapomina się o tym, na czym klub został zbudowany, zmienia się jego naturę. I to właśnie tę zmianę wielu z nas dziś odczuwa.

Reklama

Na koniec wystosowano apel i przedstawiono pomysł, na zażegnanie obecnych problemów.

– Apelujemy do właścicieli i zarządu, by zrozumieli, w co zainwestowali. Kibice są co najmniej takim samym kapitałem jak nieruchomości czy młode talenty. Należy nas słuchać i traktować poważnie. Wielu z nas było tu przed wami i będzie po was. Nie sprzeciwiamy się zyskom – sprzeciwiamy się sytuacji, w której odbywa się to kosztem ambicji sportowych i infrastruktury wokół klubu.

– Popieramy pomysł powołania rady doradczej złożonej z kibiców z różnych trybun Parken. Teraz jest moment, by ten pomysł wreszcie wdrożyć i regularnie konsultować z fanami kluczowe decyzje. Nie domagamy się mniej profesjonalizmu. Domagamy się równowagi. Szacunku dla historii. Dla kultury. Dla wspólnoty, która niosła ten klub na długo przed strategiami i wykresami wzrostu. Bo bez solidnych fundamentów nawet najmocniejsza konstrukcja prędzej czy później zaczyna się chwiać.

Reklama

Przypomnijmy, piłkarzem klubu z Kopenhagi jest wypożyczony obecnie do Wisły Płock Dominik Sarapata. Wcześniej w barwach tej drużyny występował także Kamil Grabara czy obecny piłkarz Widzewa, Lukas Lerager. Duńczyk nawet pełnił rolę kapitana swojego zespołu.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix
7 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Inne ligi zagraniczne