Dzieciak rządzi. Dwa kuriozalne momenty i wygrana Wisły Kraków

Szymon Janczyk

06 lutego 2026, 23:03 • 3 min czytania 13

Dzieciak rządzi. Dwa kuriozalne momenty i wygrana Wisły Kraków

Angel Rodado strzela praktycznie zawsze, ale nie zawsze musi to robić – bez tego Wisła Kraków też wygrywa. Na przykład dlatego, że cuda, cudeńka wyczynia Maciej Kuziemka. Weekend inaugurujący wiosnę na zapleczu Ekstraklasy dopiero się zaczyna, ale wiadomo już, że będzie należał do dzieciaka z białą gwiazdą na piersi.

Reklama

Maciej Kuziemka strzelił zresztą nawet dwa razy, nie tylko raz. Co więcej: przy golu numer trzy też nie zapisano w protokole nazwiska Angela Rodado. Ani żadnego innego zagranicznego zawodnika Wisły Kraków, czego nie omieszkał zauważyć i podkreślić Robert Podoliński: gospodarzom zwycięstwo dali prawdziwi, najprawdziwsi polscy Polacy!

1. liga. Wisła Kraków straciła kuriozalnego gola, ale Maciej Kuziemka ją uratował

Zaczęło się jednak kiepsko, wręcz fatalnie. Wisła nie tylko straciła bramkę – zrobiła to w sposób kompromitujący, wykładając rywalowi piłkę na tacy. Zespół z Krakowa rozgrywał od tyłu w sposób absolutnie najgorszy z możliwych. Tak, że bramkarz Patryk Letkiewicz podał do ustawionego frontalnie do niego Marka Carbo, który szybko przekonał się, dlaczego takie zachowanie zwykle bywa dla defensywnego pomocnika wstępem do katastrofy.

Reklama

Marcin Listkowski go przeczytał, pojechał na tyłku, zgarnął piłkę i pozwolił Bartłomiejowi Barańskiemu dopełnić formalności – wykończyć akcję celnym strzałem do w zasadzie pustej bramki.

Byłaby to zapewne zapowiedź odważnego, intensywnego tyskiego zespołu pod batutą Łukasza Piszczka. Tyle że nie z Wisłą Kraków, nie z klubem, który zaplecze Ekstraklasy zdominował, wypunktował i konsekwentnie sunie po awans. W sto dwadzieścia sekund Maciej Kuziemka sprawił, że goście musieli zapomnieć o korzystnym wyniku.

Frederico Duarte kapitalnie dogrywał, Szymon Kawala zagrał minutę i zobaczył kiera

Niestety dla Roberta Podolińskiego narracja o polskich golach broni się tylko częściowo – przy obydwu kawał roboty wykonał Frederico Duarte, który tak wypieścił dośrodkowania, że za zmarnowanie takich szans Kuziemce groziła ekskomunika i wieczne potępienie. Docenić trzeba też to, że w drugim przypadku Duarte „złapał” piłkę dosłownie na linii końcowej, idąc za nią odważnie, do końca i ani trochę nie wpłynęło to na jakość ostatniego podania.

Docenić trzeba też oczywiście samego Kuziemkę, który dwukrotnie walnął bańką jak Zizou. Trzeba, bo sam zainteresowany śmiał się, że chyba nigdy nie zdobył nawet jednej bramki głową, tymczasem tu od razu dublet. I to taki, że nawet przez myśl nie przeszło słowo „fart” czy szukanie szczęśliwego odbicia. Czysty kunszt i klasa, zapracował na uznanie.

Grał w musicalu, szaleje w Wiśle Kraków. Historia Macieja Kuziemki

Wisła trafiła do siatki głową raz jeszcze za sprawą Wiktora Biedrzyckiego, ale nie na tym skupimy się na koniec. Gospodarzom raz jeszcze przytrafiła się kuriozalna, choć tym razem kompletnie przypadkowa sytuacja. Szymon Kawała na boisku przeżywał mniej więcej minutę. Pierwszy kontakt z piłką nie był nawet za bardzo kontaktem z piłką, lecz z rywalem. Rywalem, któremu pechowo władował się w piszczel w taki sposób, że może nie było to brutalne i na pewno nie celowe, ale czerwona kartka mu się należała.

Absurdalny gol, minutowa obecność Kawały i mimo wszystko trzy punkty. Na Wisłę Kraków chyba po prostu nie ma mocnych.

Wisła Kraków – GKS Tychy 3:1 (2:1)

  • 0:1 – Bartłomiej Barański 18′
  • 1:1 – Maciej Kuziemka 28′
  • 2:1 – Maciej Kuziemka 30′
  • 3:1 – Wiktor Biedrzycki 72′

WIĘCEJ O WIŚLE KRAKÓW NA WESZŁO:

fot. Newspix

13 komentarzy

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama