Mecze kontrolne podczas zimowych zgrupowań zazwyczaj przebiegają według ustalonego planu. Zespoły i sędziowie przyjeżdżają, grają i rozjeżdżają się w swoje strony. Czasami jednak dochodzi do sytuacji, które trudno racjonalnie wytłumaczyć. Przekonali się o tym piłkarze Odry Opole.
Absurd w sparingu Odry Opole
Pierwszoligowy klub kontynuuje przygotowania do rundy wiosennej 1. ligi w Chorwacji. W piątek Opolanie mieli rozegrać ostatni mecz sparingowy przed powrotem do kraju. Rywal? Macedońskie KF Arsimi.
Wszystko przebiegało normalnie, choć nie po myśli Opolan. W 18. minucie rywale wyszli na prowadzenie, a niecały kwadrans później mieli już dwubramkową zaliczkę.
Tuż przed końcem pierwszej połowy doszło jednak do niecodziennej sytuacji. Drużyna KF Arsimi z nieznanych powodów zdecydowała się opuścić plac gry, co było sporym zaskoczeniem dla piłkarzy i sztabu Odry Opole oraz organizatorów.
Mecz nie został ukończony. Drużyna KF Arsimi przed końcem 1 połowy opuściła plac gry. Wynik końcowy został rozstrzygnięty walkowerem na korzyść Odry. Nasza drużyna rozgrywa w chwili obecnej wewnętrzną grę kontrolną.
— Odra Opole (@OdraOpolepl) January 16, 2026
– Wszyscy byli zaskoczeni zachowaniem przeciwnika. Tak naprawdę nic nie wskazywało na zaistnienie takiej sytuacji. Sam mecz nie był obarczony jakimś dużym elementem agresji z naszej strony. Podchodziliśmy do niego jak do każdego sparingu, traktując mecz jako jednostkę treningową. Z takim samym szacunkiem jak do każdego rywala. Dla nas jest to sytuacja niezrozumiała. Organizator przeprosił nas za zaistniałą sytuację, dla nich też to jest duże zaskoczenie – powiedział w rozmowie z nami rzecznik Odry Opole, Michał Lech.
Sytuacja była o tyle zadziwiająca, że to właśnie macedoński zespół prowadził 2:0. Zazwyczaj to drużyna przegrywająca lub czująca się skrzywdzona decyzjami sędziowskimi decyduje się na tak radykalne kroki.
– Biorąc pod uwagę stan do tamtego momentu, 2:0 dla przeciwnika, to my ewentualnie moglibyśmy mieć jakieś pretensje, gdyby nam coś nie odpowiadało. Natomiast uznawaliśmy, że mecz przebiega sprawiedliwie, nic nie wskazywało na to, że taka sytuacja mogła zaistnieć. Nie było żadnej sytuacji spornej, kontaktowej przed zejściem z boiska drużyny przeciwnej – kontynuował rzecznik prasowy pierwszoligowego klubu.
Decyzją sędziego spotkanie zostało rozstrzygnięte jako walkower na korzyść Odry Opole, ale nie o wyniki w sparingach chodzi. Sztab szkoleniowy polskiego klubu zarządził więc rozegranie wewnętrznej gry kontrolnej.
Dzisiejszy mecz z północnomacedońskim zespołem został zakończony przed czasem. Drużyna KF Arsimi przed końcem 1 połowy z nieznanych nam przyczyn opuściła plac gry. Decyzją sędziego, wynik końcowy został rozstrzygnięty walkowerem na korzyść Odry. pic.twitter.com/CGcIxMPcup
— Odra Opole (@OdraOpolepl) January 16, 2026
Słowo przeciwko słowu
Po około dwóch godzinach udało nam się skontaktować z przedstawicielami KF Arsimi. W przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu Ramadan Saliu, dyrektor generalny klubu, przekazał powody zejścia z boiska, które stoją w sprzeczności z przekazem Odry Opole.
– Nasza decyzja została podjęta po tym, jak kilku naszych zawodników wyraziło obawy dotyczące agresywnego charakteru meczu. Biorąc pod uwagę, że bezpośrednio po spotkaniu naszą drużynę czekała około 12-godzinna podróż powrotna do Macedonii Północnej, a także fakt, że był to jedynie sparing, nie chcieliśmy narażać graczy na niepotrzebne ryzyko. W pełni szanujemy ducha rywalizacji, jednak w meczach towarzyskich naszym priorytetem jest zawsze zdrowie i bezpieczeństwo piłkarzy. Z tego powodu zdecydowaliśmy się zrezygnować z kontynuowania meczu. Szczerze przepraszamy za wszelkie niedogodności i liczymy na wyrozumiałość – napisał w wiadomości.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Śląsk blisko transferu z Ekstraklasy! Ma też opcję zapasową
- Nahuel Leiva wróci do Śląska Wrocław?!
- Oficjalnie: Piłkarz Jagiellonii wzmocnił zespół Piszczka
Fot. Newspix