Przed spotkaniem Pep Guardiola mówił, że do awansu potrzebny będzie perfekcyjny mecz jego podopiecznych. Cóż, zawodnicy Manchesteru City o perfekcję się co najwyżej otarli, ale nie da się wyeliminować Realu Madryt, gdy jest się tak nieskutecznym. Szczególnie grając w osłabieniu od 20. minuty.
Manchester City 1:2 Real Madryt. Dramat Anglików na początku
Na Estadio Santiago Bernabeu Królewscy wygrali 3:0 po hat-tricku Federico Valverde i byli zdecydowanym faworytem do awansu przed rewanżem. Kibice Manchesteru City wierzyli z kolei, że ich ulubieńcy nawiążą do wydarzeń z maja 2023 roku, kiedy to zmiażdżyli Real, wygrywając w rewanżu 4:0 i dostając się do upragnionego finału Ligi Mistrzów.
Rzeczywistość mogła okazać się dla nich brutalna już w 53. sekundzie rywalizacji. Tak jak urugwajskiemu pomocnikowi Realu w Madrycie wychodziło dosłownie wszystko, tak na początku meczu w Manchesterze stanął w sytuacji sam na sam z Gianluigim Donnarummą. Vinicius zagrał za linię obrony, machnął się Khusanov i Valverde miał masę czasu, żeby huknąć jak z armaty. Mógł lobować, mógł mijać, wybrał… leciutkie podanie z pierwszej piłki, które Włoch bezproblemowo wyłapał.
To podziałało na miejscowych jak kubeł zimnej wody. Podopieczni Pepa Guardioli od razu wrzucili wyższy bieg i zdominowali rywala w pierwszym kwadransie. Strzelali Cherki, Rodri, Reijnders, ale ponownie rewelacyjnie w bramce spisywał się Thibaut Courtois, wspierany przez defensorów Realu, którzy także zanotowali sporo udanych bloków.
Wystarczyło jednak jedno zagranie na wolne pole. Jeden moment, kiedy defensywa City zaspała. I Guardiola musiał kompletnie zmienić plan.
Choć początkowo kibice Manchesteru mogli odetchnąć z ulgą. Vinicius trafił w słupek, odbita od Donnarummy piłka nie wpadła do siatki, a kolejną próbę Brazylijczyka zablokował na linii bramkowej Bernardo Silva. Ponadto sędziowie odgwizdali spalonego.
Tyle że ofsajdu jednak nie było, a kapitan miejscowych wybijał futbolówkę łokciem. Na domiar złego, zrobił wyraźny ruch do piłki, co mogło oznaczać tylko jedną decyzję sędziego – rzut karny i czerwona kartka dla Portugalczyka.
•Bernardo Silva zagrywa piłkę ręką w polu karnym! 🖐️
•Bernardo Silva ukarany czerwoną kartką! 🟥
•Vinicius Junior wykorzystuje rzut karny! 🎯 Real prowadzi 4:0 w dwumeczu!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/Tqa4IUxrz6
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 17, 2026
Wszystkiego gospodarze mogli uniknąć, gdyby do odbitej od Donnarummy piłki ruszył wcześniej Ruben Dias. Ten został jednak uprzedzony przez Brahima Diaza, a wszystkich sześciu piłkarzy Manchesteru ruszyło do Marokańczyka, zostawiając bez krycia Viniciusa, który po chwili dostał od Diaza podanie. Stąd całe nieszczęście.
Vinicius jedenastkę (tym razem, bo w pierwszym meczu nie wyszło) wykorzystał i Real miał spory komfort.
4:0 w dwumeczu. W perspektywie 70 minut gry w przewadze.
Zrobiło nam się meczycho
W wielu przypadkach taki stan rzeczy ustawiłby dwumecz, a obie drużyny byłyby pogodzone z losem. Nie w tym przypadku. Długimi fragmentami nie było zupełnie widać, że Królewscy grają w jednego więcej.
A gracze Manchesteru City dalej cisnęli. Dalej szukali goli.
Ale odezwały się demony z meczu ligowego przeciwko West Hamowi. Sporo szans, mnóstwo strzałów, ale skończyło się to wszystko tylko jednym golem i brakiem wygranej.
Courtois znowu wyczyniał cuda w bramce, a cuda robił na skrzydle także Jeremy Doku. Belg był we wtorek połączeniem Edena Hazarda i Kevina de Bruyne. Kreował i dryblował, a ostatecznie zakończył mecz z jedną asystą. W końcówce pierwszej połowy po, a jakże, oszukaniu jednego z przeciwników (tym razem Pitarcha) zagrał wzdłuż bramki i przy odrobinie szczęścia Haaland wbił piłkę do siatki. Do przerwy mieliśmy remis.
1-1 Manchester City.
GOOOOOOOAAAAAAAAALLLLLLLL ERLING HAALAND !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BELIEVE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BELIEVE !!!!!!!!!!!!!!!!! BELIEVE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! pic.twitter.com/JUlKdHo7vw
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) March 17, 2026
Choć uczciwie trzeba powiedzieć, że City miało też sporo szczęścia, bo Vinicius pierwszą połowę przy lepszej celności mógł kończyć z hat-trickiem, niezłe strzały z dystansu oddali Tchouameni czy Alexander-Arnold, a Ruben Dias do teraz nie może się odkręcić po akcji Brahima Diaza.
Druga połowa nieuznanych goli
Na drugą połowę nie wyszedł w zespole Królewskich Thibaut Courtois, co mogło zaskoczyć. Zdaniem hiszpańskich mediów była to jedynie zmiana prewencyjna.
Courtois zszedł prawdopodobnie wyłącznie ze względu na przeciążenie. [@Rodra10_97]
— Los Galácticos (@_LGalacticos) March 17, 2026
Andrij Łunin wszedł i jakość bronienia nie spadła, bo już po pięciu minutach ukraiński golkiper bardzo udanie interweniował przy n-tej próbie Haalanda. Norweg w najwyższej formie spokojnie mógłby zakończyć mecz z co najmniej hat-trickiem.
Początek drugiej połowy w wykonaniu Królewskich był wyjątkowo ospały. Dość powiedzieć, że po pierwszym kwadransie drugiej części City miało osiem strzałów, a Real zaledwie jeden. Wiadomo, wynik determinuje wszystko, ale jednak Hiszpanie grali w przewadze…
W 63. minucie goście dostali poważne ostrzeżenie, bowiem Rayan Cherki świetnie zagrał do Doku, a ten wykorzystał sytuację sam na sam, tyle że był na minimalnym ofsajdzie. Kto wie, jak potoczyłby się dalej ten mecz, gdyby chorągiewka nie powędrowała do góry.
🚨 𝗡𝗘𝗪: Doku scored but it's OFFSIDE! pic.twitter.com/sVjWVOXsbj
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) March 17, 2026
Alvaro Arbeloa nie był zadowolony z postawy swoich podopiecznych, dlatego wpuścił na boisko Kyliana Mbappe. Francuskie media sugerowały, że Hiszpan wpuści napastnika wyłącznie, gdyby działo się coś złego. Faktycznie – gra Królewskich nie była perfekcyjna, ale wciąż wszystko było pod kontrolą.
Chwilę po wejściu Francuza Real mógł zdobyć dwie bramki. Najpierw z bliska główkował Tchouameni, chwilę później sam Mbappe oddał strzał z woleja. Pierwszą próbę wybronił Donnarumma, przy drugiej zabrakło celności.
Mijały kolejne minuty, które przybliżały Real do awansu. City wciąż próbowało, także po strzałach z dystansu, ale nie wchodziło zupełnie nic.
A jeśli już weszło, jak w 81. minucie, kiedy gola głową strzelił Ait-Nouri, to okazywało się, że znowu był spalony.
🚨 𝗡𝗘𝗪: Manchester City scored again but it's offside AGAIN! pic.twitter.com/j1gpWYILLm
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) March 17, 2026
Ze spalonego bramki zdobywali także Królewscy. I to dwie. Najpierw Valverde na raty pokonał Donnarummę, później Vinicius mógł wpisać się na listę strzelców. Taki to był wesoły, otwarty mecz, a gdybyśmy pisali o każdej akcji z osobna, to nie wyrobilibyśmy się z newsem do środowych meczów Ligi Mistrzów.
🚨 𝗕𝗥𝗘𝗔𝗞𝗜𝗡𝗚: OFFSIDE, NO GOAL FOR VINICIUS! pic.twitter.com/KyBm38Y29U
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) March 17, 2026
Ostatecznie mecz zamknął Brazylijczyk, który wykończył perfekcyjne podanie Tchouameniego.
2-1 Real Madrid.
GOOOOOOOOOLLLLLLLL VINICIUS JR SCORES AGAIN !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! AND THIS TIME IT WILL COUNT !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! GOL GOL GOL GOL GOL GOL !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! WHAT A PLAYER !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 🇧🇷🌟 pic.twitter.com/c4WGgC3IXS
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) March 17, 2026
Wnioski po meczu
Fani The Citizens mogą się teraz zastanawiać: „Co by było, gdyby Bernardo nie zagrywał ręką…”. Kibice Królewskich w sumie też, bo Real nie wyglądał wybitnie, ale ostatecznie awansował do ćwierćfinału dzięki rewelacyjnym Courtois oraz Łuninie, a także masterclassie Valverde w pierwszym meczu. W zespole gości chwalić należy również Brahima Diaza czy Ardę Gulera, którzy również wyglądali bardzo dobrze na tle ekipy Pepa Guardioli.
Manchester City? Tak jak napisaliśmy w tytule. Ostatnie trzy mecze to wybitny pokaz nieskuteczności – 54 strzały, 18 celnych i zaledwie dwa gole. Sam Haaland we wtorkowy wieczór miał siedem strzałów, a skończył spotkanie z jednym golem. Cherki i Doku kreowali, dużo udanych interwencji w obronie miał Khusanov, no, ogólnie, to nie był zły mecz City.
Jednak tak jak w wędkarstwie – liczy się to, co w sieci.
Manchester City – Real Madryt 1:2 (1:1). Dwumecz: 1:5.
- 0:1 – Vinicius Junior 22′ (karny)
- 1:1 – Erling Haaland 41′
- 1:2 – Vinicius Junior 90’+3′
Fot. Newspix