Jarosław Królewski podsumował wydarzenia związane z niepojawieniem się Wisły Kraków na meczu ze Śląskiem we Wrocławiu. Prezes Białej Gwiazdy podkreślił, że oczekuje najwyższej możliwej kary dla rywala.
Wisła nie stawiła się na meczu, za co teoretycznie powinna zostać ukarana walkowerem. Decyzja ta była jednak uzasadniona odmową wpuszczenia kibiców gości przez władze Śląska.
Jarosław Królewski: To skandal na skalę światową
– To ostatni dzień, kiedy Wisła Kraków wypowiada się na ten temat, potem to już sprawa komisji i prawników. Mam twarde zdanie na ten temat – nie dopuszczam myśli, że jakikolwiek walkower dla nas się pojawi. Mamy w tym temacie swoje opinie prawne. Jeśli do takiej sytuacji dojdzie, będzie to skandal na cały świat – stwierdził Królewski na kanale Meczyki.
Ponadto prezes Wisły domaga się wyjaśnienia zamieszania, jakie powstało wokół rozmów na linii Śląsk – PZPN.
– Prezes Śląska mówi na spotkaniu z prezesem Kuleszą, że kibice decydują o tym, kto wchodzi na stadion, potem ten prezes mówi w twarz prezesowi PZPN, że czegoś takiego nie mówił, również wiedzą państwo co robi z opinią pana Kuleszy. Wisła Kraków zrobi prostą rzecz: powoła pana prezesa PZPN, pana prezesa Śląska Wrocław i każe przed odpowiednimi władzami odpowiedzieć pod przysięgą na pytanie: co się tam działo? – zapowiedział.
Został też zapytany o ewentualną reakcję, gdyby podobna sytuacja miała się powtórzyć.
– Jeśli PZPN jeszcze raz doprowadzi do sytuacji, w której ja muszę wybierać, czy pojedziemy na mecz czy nie, to będzie skandal. Już nawet nie na skalę światową, bo taki mamy teraz, a skandal cywilizacyjny – stwierdził prezes Białej Gwiazdy, choć zaznaczył też, że nie wie jeszcze, jakie konkretne działania by podjął.
– Będę musiał się zastanowić, co zrobić. Są rzeczy, które nie mieszczą mi się w głowie. Kiedy czytam niektórych dziennikarzy, władze państwowe, polityków, to jestem przerażony. Jestem zawiedziony niektórymi ludźmi, tym, że ich status intelektualny pozwala im na pisanie takich głupot i że oni czasami zarządzają naszym państwem – mówił Królewski.
Zaapelował też o najwyższą możliwą karę dla Śląska.
– My odpowiadamy za to, że Wisła Kraków nie przyjechała na mecz. Mogła sobie na niego nie przyjechać, mogła mieć epidemię w drużynie, mogła mieć inne problemy lub inne plany. Nie przyjechała, jest regulamin rozgrywek, nie zdobywa punktów, płaci trzy, pięć czy osiem tysięcy złotych bo takie są kary w tym regulaminie. Natomiast Śląsk odpowiada z regulaminu dyscyplinarnego, który odpowiada za strukturę całej ligi. (…) Z naszej perspektywy Śląsk ma odpowiadać najwyższą możliwą karą przewidzianą w tej strukturze dlatego, że o ile wcześniej kluby były na tyle kreatywne, że popsuły sobie stadion, zorganizowały sobie to, czy tamto by złamać regulamin, tak Śląsk powiedział: nie, bo nie – wyjaśnił Jarosław Królewski.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Wisła gra na odwrócenie walkowera. Czy ma szansę?
- Komunikat PZPN. Tak to będzie wyglądało we Wrocławiu
- Kulesza się obudził. Nagle nie będzie niczego tolerował
- Jak PZPN i Śląsk Wrocław wspólnie skompromitowali polską piłkę nożną
- Śląsk Wrocław chce być szeryfem, ale ma tylko pistolet na kulki
Fot. Newspix