Wojciech Łobodziński przed meczem z Arką był w ciekawej sytuacji. Z jednej strony Miedź, do której wrócił po wprowadzeniu jej do Ekstraklasy w 2022 roku. A z drugiej Arka, do której przeszedł później, ale nie potrafił dać jej tyle, ile “Miedziance”. W Gdyni chcieli awansu, a nie kolejnego sezonu ze słynną zwrotką Dariusza Szpakowskiego “Ajj, niewiele zabrakło!”. Uznano, że trener zawiódł, więc tym bardziej trener miał co udowadniać, w imię powiedzenia, że nie wiesz, co posiadasz, dopóki tego nie stracisz.
Łobodziński mógł dzisiaj zyskać podwójnie. Prywatna batalia z Arką to jedno, ale drugie to przecież pokazanie klubowi z Legnicy, że postawił na dobrego konia. Przed tym meczem legniczanie tracili do wicelidera sześć punktów, a nie po to Andrzej Dadełło zwalniał trenera Ireneusza Mamrota, żeby w tabeli panował status quo. Miedź miała gonić i wygrywać. A jak gonić, to nie bez zwycięstw z bezpośrednimi rywalami o awans do Ekstraklasy.
Arka Gdynia – Miedź Legnica 2:0. Awans coraz bliżej
Powiew optymizmu, jaki dał Łobodziński w “debiucie” z Wisłą Kraków, nie wynikał tylko z wyniku, ale też lepiej zorganizowanej, przyjemniejszej dla oka gry. Oczywiście trudno było oczekiwać cudów, jednak już samo sprowadzenie “Łobo” oznaczało, w jakim kierunku Miedź chce podążać. Czyli w stronę futbolu bardziej proaktywnego, z większą błyskotliwością, którą nowy-stary trener gwarantował w przeszłości, a którą docenili później również w Gdyni.
Sęk w tym, że Miedź na tle Arki była nijaka. W “Miedziance” niezmiennie razi brak poważnego napastnika, bo – z całym szacunkiem – wymiana Bogacza na Engvalla to jak wzięcie starszego Golfa na miejsce nowiutkiego Forda Mustanga. Spoko, też może być fajnie, ale metryki nie oszukasz.
To samo tyczy się bramki na 1:0 dla Arki. Jasne, że możesz wziąć interesującego 19-latka z rezerw i wstawić go na środek obrony. Brawa za odwagę. Ale też musisz mieć świadomość, że ktoś taki, zwłaszcza w meczach na szczycie, może być zbyt chwiejny. No i był – co z tego, że Diallo ma 1,88 wzrostu, skoro raz zabrakło mu lepszego timingu przy wyskoku stopera z przeciwnej ekipy, Hermoso. Dobra centra z rzutu wolnego, Miedź lekko pogubiona, główka, Wrąbel bez szans.
Na dobrą sprawę, gdyby Arka była odrobinę bardziej skuteczna, to spotkanie mogłaby zamknąć szybciej niż w 82. minucie. Choćby Sobczak tuż po starcie drugiej połowy jakimś cudem nie wpakował piłki do siatki. Gospodarze mieli furę szczęścia, że dosłownie chwilę później podobną sytuację, ale po drugiej stronie boiska zepsuł Kaczmarski.
Ciągle miało się wrażenie, że prędzej padnie druga bramka dla Arki niż pierwsza dla Miedzi. Ale trudno, żeby było inaczej, skoro napastnik i skrzydła gości były tylko pojęciem teoretycznym. Byli tam, biegali, coś nawet pokopali, ale tak nie da się walczyć o bezpośredni awans. Nie, kiedy masz problem z podstawowym dryblingiem. Nie, kiedy strzelasz w trybuny albo wręcz prawie w ogóle nie masz dogodnych okazji. Pozostaje zadać sobie pytanie, czy ofensywa Miedzi była tak blada, czy może to bardziej zasługa piłkarzy Arki, którzy tak świetni radzili sobie w neutralizacji.
Gdyby ktoś spojrzał wyłącznie na statystyki, mógłby pochopnie stwierdzić, że to był mecz na remis. Ale drugi gol musiał rozmyć wszelkie wątpliwości, zwłaszcza gol strzelony w takich okolicznościach. Sidibe przyjął piłkę przed polem karnym, nawinął jednego, drugiego i trzeciego, aż wreszcie nawet Wrąbla zostawił w blokach. Patrząc na obrońców Miedzi, aż chciało się powiedzieć: drzewa umierają stojąc. To wyglądało źle, bardzo źle. Bardziej zrywnych i chętnych do odebrania piłki zawodników zobaczylibyśmy dzisiaj w lidze niedzielnej, gdzieś pod Legnicą.
Ta kolejka 1. ligi jeszcze się nie skończyła, ale już wiemy, że nikt nie zepchnie Arki z pierwszego miejsca w tabeli. Układ, w którym udaje się wygrać z Miedzią przy remisie Termaliki z przedostatnią drużyną w tabeli, dał dziś ekipie trenera Szwargi duży skok w stronę bezpośredniego awansu do Ekstraklasy. Absolutnie zasłużony i nieprzypadkowy, skoro mówimy o klubie, który nie przegrał od października, a poza tym właśnie zaliczył trzecie zwycięstwo z rzędu. Zresztą cały bilans Arki na wiosnę jest znakomity: to 14 punktów po 6 meczach, z czego w aż pięciu udało się zachować czyste konto. Na ustach samo maluje się słowo “wow”.
Arka Gdynia – Miedź Legnica 2:0 (0:0)
- 1:0 – Hermoso 50′
- 2:0 – Sidibe 82′
WIĘCEJ O 1. LIDZE:
- Radny Majewski uczy, czaruje i wymiata. Oto najlepsi piłkarze 1. ligi
- Skandal w I lidze. Kibice wyrzucili dziennikarza z meczu Kotwicy
Fot. Newspix