Reklama

Potężny kryzys włoskiej piłki. Jak calcio znów stało się pośmiewiskiem w Europie?

Radosław Laudański

Autor:Radosław Laudański

28 lutego 2025, 11:25 • 12 min czytania 52 komentarzy

Dwa lata temu Włosi zachwycali się spotem “Calcio is Back” z Lucą Tonim oraz Fabio Capello. Nagrano go, gdy trzy drużyny wywalczyły awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Tamta edycja była jedyna w swoim rodzaju, ponieważ po chwili znów trzeba było przełknąć gorzką pigułkę. Dziś futbol na Półwyspie Apenińskim znajduje się w ogromnym kryzysie, o czym świadczy fakt, że AC Milan, Juventus oraz Atalanta w komplecie odpadły w barażach o play-offy LM z drużynami z Beneluksu. 

Potężny kryzys włoskiej piłki. Jak calcio znów stało się pośmiewiskiem w Europie?

Sytuacja gigantów w lidze pozwala stwierdzić, że wydarzenia z zeszłego tygodnia w Lidze Mistrzów nie są przypadkowe. Rossoneri po pożegnaniu Stefano Piolego zajmują dopiero 8. miejsce w ligowej tabeli, więc kibice przypomnieli sobie zamierzchłe czasy. Juventus ma sporą stratę do lidera, a do odpadnięcia z PSV Eindhoven dołożył kompromitację w Pucharze Włoch z Empoli. Ostatnio osłabło również Napoli, a Inter mimo że wygląda przyzwoicie, to i tak znacznie gorzej niż przed rokiem. Dziś kluby Serie A nie mają wiele do zaoferowania w Europie i jest to efekt wieloletnich zaniedbań.

Regres Milanu, czyli tęsknota za “Padre Piolim”

Kiedy Milan po prawie pięciu latach żegnał się ze Stefano Piolim, decyzja kierownictwa klubu budziła mieszane uczucia. Wielu fanów uważało, że pomysł na prowadzenie drużyny się wyczerpał i zespół wymaga odświeżenia. Te opinie wydawały się mieć pokrycie w rzeczywistości, ponieważ wiosna okazała się sporym zawodem, a do szatni wkradł się syndrom wypalenia. Sporo osób broniło jednak trenera i nadal traktowało go jako najważniejszego autora sukcesu. W końcu to on dał klubowi po wielu latach scudetto, a także zapewnił powrót oraz awans do półfinału Ligi Mistrzów.

Szkoleniowiec miał kontrakt ważny do końca czerwca 2025 roku. W ostatnim meczu Milan przez długi czas grał jak z nut, a piłkarze po golach podbiegali do trenera i ściskali go z całych sił, aby podziękować mu za wspólnie spędzony czas. Wtedy uwidoczniło się to, że Pioli nadal cieszy się ogromnym autorytetem w drużynie i wielu zawodników traktowało go jak ojca. Na koniec wypowiedział niezwykle sentymentalną mowę pożegnalną, która dziś jest nostalgicznie odtwarzana przez fanów Rossonerich.

Reklama

Po przyjściu Paulo Fonseki Milan przestał być drużyną, która zachwycała w ostatnich latach. W zespole błyskawicznie pojawiły się tarcia, co pokazała sytuacja z Theo Hernandezem oraz Rafaelem Leao podczas meczu z Lazio. Wtedy nie chcieli oni podejść do niego na przerwę poświęconą uzupełnieniu płynów. Po każdej porażce tęsknota za Piolim tylko wzrastała. Zarząd po prostu wybrał słabego następcę, który całkowicie pokpił sprawę. Problemów nie można było wiecznie tuszować zwycięstwami z Interem oraz Realem Madryt i pod koniec 2024 roku postanowiono zmienić trenera.

Kolejny trener nie daje rady

Jego następcą został Sergio Conceicao. Jego przyjście wzbudziło spore nadzieje wśród kibiców. Entuzjazm stał się jeszcze większy po zwycięstwach z Juventusem oraz Interem w Arabii Saudyjskiej i sięgnięciu po Superpuchar Włoch. W finale Rossoneri wreszcie pokazali charakter, który tak mocno kojarzył się z kadencją Stefano Piolego. Dobra energia jednak błyskawicznie wyparowała. Milan nie odniósł zwycięstwa w siedmiu z 15 ostatnich spotkań, a wiele meczów i to nawet przeciwko słabszym rywalom udało się wygrać wyłącznie dzięki szczęściu. Brak poprawy sytuacji w lidze, porażka z Dinamem Zagrzeb oraz odpadnięcie z Ligi Mistrzów po dwumeczu z Feyenoordem to poważne zarzuty, z którymi musi się mierzyć Portugalczyk. Obecnie spirala problemów tylko się nakręca, co pokazały ostatnie porażki z Torino oraz Bolonią.

Fakty są takie, że rok temu Milan zdobył wicemistrzostwo Włoch, a na tym samym etapie sezonu, co obecnie miał o 12 punktów więcej. Dziś zespół prezentuje się najgorzej od wielu lat i nawet w zamierzchłych czasach, kiedy na ławce zasiadali Vincenzo Montella oraz Sinisa Mihajlović sytuacja była lepsza. Fonseca, Conceicao, piłkarze oraz zarząd doprowadzili do tego, że dotychczasowy wynik Rossonerich jest siódmym najgorszym w XXI wieku.

Uważam, że Milan ma największe problemy spośród wszystkich gigantów w Włoszech. Nie widzę zarządu, który potrafiłby zmienić kierunek. Podczas styczniowego mercato skupiano się wyłącznie na dobrych nazwiskach, ale nie widziałem w tym pomysłu. Liderzy zespołu osiągnęli swój najgorszy moment i obawiam się, że wkrótce nadejdzie kolejna rewolucja. W piłce czasem jest ona konieczna, jednak trochę destabilizuje zespół – mówi w rozmowie z nami Nicola Marra, Włoch mieszkający w Polsce.

Reklama

Motta okazał się rozczarowaniem

Mimo zajmowania wyższego miejsca w ligowej tabeli, podobnie wygląda sytuacja Juventusu. Bianconeri co prawda zajmują 4. lokatę, a ich strata do lidera wynosi osiem punktów, jednak ich sezon już teraz jest uznawany za sromotną klęskę. Stara Dama odpadła w Lidze Mistrzów z PSV Eindhoven, a w krajowym pucharze lepsze okazało się Empoli, które we Włoszech jest uznawane za biedny i prowincjonalny klub. W obecnym sezonie Bianconeri wydali ponad 190 milionów na nowych piłkarzy, najwięcej spośród wszystkich na Półwyspie Apenińskim.

Motta poprosił o Teuna Koopmeinersa czy Douglasa Luiza i klub wydał na nich ponad 100 mln euro. Piłkarze, którzy zachwycali w Atalancie oraz Aston Villi nagle zapomnieli jak gra się w piłkę i jest to ogromny zarzut w stronę obecnego trenera Juve. Podobny przykład to Nico Gonzalez. Argentyńczyk wcześniej potrafił robić różnicę we Fiorentinie, a po transferze strzelił tylko trzy gole. Z nowych nabytków przebłyski miał tylko Francisco Conceicao, ostatnio jednak Portugalczyk również zawodził. Szkoleniowiec nie potrafił złapać chemii z piłkarzami, którzy grali w Juventusie przed jego przyjściem, co pokazuje kiepskie potraktowanie Danilo, a także słabsza forma takich piłkarzy jak Andrea Cambiaso czy Dusan Vlahović.

Bianconerim zdarza się rozegranie dobrego meczu, jednak brakuje im regularności. Tak było m.in. w Lidze Mistrzów, kiedy po znakomitym występie Conceicao udało się pokonać RB Lipsk czy wygrać w lidze z Interem Mediolan. We wspominanych spotkaniach Stara Dama pokazała charakter i wydawało się, że może być to punkt zwrotny, jednak ostatecznie te zwycięstwa nie przyniosły żadnego owocu.

Gorszy niż Allegri

Największym zarzutem w stosunku do Thiago Motty jest to, że nie potrafi zaimplementować tego, co potrafił jego poprzednik Massimiliano Allegri. Rok temu Toskańczyk ze znacznie gorszym składem przez długi czas walczył o scudetto jak równy z równym z niemalże rekordowo punktującym Interem. Drużyna zimą posypała się, jednak nie można za to winić szkoleniowca, ponieważ i tak przez długi czas wyciągał maksimum z piłkarzy takich jak Weston McKennie czy Federico Gatti.

Wtedy jednak Juventus potrafił być konsekwentny, a Vlahović przypomniał sobie, co znaczy seryjne strzelanie. Podobna sytuacja miała miejsce w finale Pucharu Włoch przeciwko Atalancie. Na boisku zobaczyliśmy jedenaście lwów, które były w stanie przeciwstawić się wszelkim przeciwnościom losu i zdobyć trofeum. Dziś pod wodzą Motty drużynie brakuje ognia.

Zwracał na to uwagę również sam Marcello Lippi, który w przeszłości zapewnił Juventusowi pięć tytułów mistrzowskich, a także upragnioną Ligę Mistrzów.

– Spodziewałem się więcej od Thiago Motty, zwłaszcza z punktu widzenia charakteru. Powiedzmy sobie jednak, że nie jest to absolutna krytyka. Wykonuje swoją pracę i jest dobrym trenerem. Jednak ławka Juventusu jest tym samym, co koszulka, waży więcej – ocenił Lippi w rozmowie z “La Gazzettą dello Sport”.

Błędy nie tylko trenera

Rok temu Juventus z Allegrim na tym samym etapie sezonu zgromadził osiem punktów więcej, a rezultaty Motty są siódmymi najgorszymi w XXI wieku. Dziś wydaje się, że trener przestał być nietykalny. Swoje zawalił również dyrektor generalny Cristiano Giuntoli, który dokonał wielu błędnych decyzji. Jedną z nich była sprzedaż za 15 milionów euro Deana Huijsena do Bournemouth w celu zbierania pieniędzy na transfery. Rok temu 19-latek pokazał się w Romie i każdy, kto ogląda mecze Serie A widział, że ma potencjał na to, aby zostać obrońcą światowej klasy. Dziś świetnie radzi sobie w Premier League i jest wyceniany na 60 mln.

W Juventusie jest wiele problemów. Zawodnicy, trenerzy, zarząd, budżet, atmosfera. Nie potrafiłbym wskazać, jaki jest główny problem, ponieważ jak to często bywa w sytuacjach kryzysowych, to mieszanka wszystkiego. Pogłębiające się trudności dla Juve to fakt, że, bardziej niż Milan czy Inter, ma obowiązek wygrywać, ze względu na historię i mentalność klubu. A w epoce, w której wszyscy chcą wszystkiego natychmiast, uważam, że atmosfera stała się bardzo toksyczna – ocenił Marra.

Na przykład, jestem pewien, że na rynku transferowym popełniono błędy oceny ze strony Giuntoliego i Motty, ale myślę, że niektórzy zawodnicy potrzebują więcej czasu, jak na przykład Koopmeiners. Jeśli jednak nadal będziemy oczekiwać wszystkiego od razu, a co jakiś czas planować rewolucje, zmiany, zwroty akcji, będzie trudno szybko wrócić do wygrywania – dodał nasz rozmówca.

Rozczarowująca Roma, którą uratował Ranieri

Kiedy Roma latem kupowała króla strzelców ligi hiszpańskiej Artema Dowbyka, utalentowanego Matiasa Soule, a także imponującego w Lidze Mistrzów Matsa Hummelsa wydawało się, że w końcu uda się powalczyć o awans do Ligi Mistrzów. Początek sezonu okazał się jednak falstartem i po czterech kolejkach zwolniony został Daniele De Rossi. Brak cierpliwości oraz szacunku wobec legendy rozsierdził mocno kibiców, a kierownictwo postawiło na Ivana Juricia, który nigdy nie otarł się o pracę w wielkim klubie. Jego kadencja okazała się spektakularną katastrofą, którą można porównywać z Luisem Enrique, Bruno Contim czy Rudim Voellerem.

Giallorossi stali się bezzębną drużyną, która całkowicie zapomniała jak bronić dostępu do własnej bramki. Każdy z piłkarzy stracił atuty, nawet czarujący do tej pory Paulo Dybala. Chorwacki szkoleniowiec wygrał zaledwie cztery z dwunastu spotkań i zostawił klub będąc zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Dziś Jurić radzi sobie jeszcze gorzej w Southampton, gdzie przegrał dziesięć z 12 meczów. Włosi powiedzieliby la vergogna, czyli wstyd.

Kiedy w połowie listopada zespół obejmował Claudio Ranieri, wielu kibiców poczuło się nostalgicznie. Ranieri to prawdziwy Romanista, który trzeci raz wrócił do swojego ukochanego klubu, aby pomóc mu w potrzebie. Wcześniej 73-letni szkoleniowiec radził sobie bardzo dobrze w Giallorossich, jednak nie został odpowiednio potraktowany przez właścicieli. O ile kibiców Romy ucieszyło jego kolejne podejście, o tyle reszta sympatyków włoskiej piłki miała wątpliwości co do tego, czy 73-letni szkoleniowiec zdoła wskrzesić ogień w tak mocno pogubionej drużynie.

Odzyskana twarz

Od pierwszego momentu było widać, że Claudio Ranieri czuje klub i nie trzeba wiele, aby dał kibicom na Stadio Olimpico odrobinę radości. Na początku wyniki co prawda się nie zgadzały, jednak drużyna wyglądała na znacznie bardziej uporządkowaną. Dobre rezultaty przyszły 7 grudnia, a wygrana z Lecce okazała się długo wyczekiwanym przełomem. Od tego czasu Giallorossi odnieśli 12 zwycięstw. Po przyjściu Ranierego Dybala odzyskał radość z gry, Saelemaekers pokazuje, że potrafi robić różnicę, a Mats Hummels udowadnia, że nadal jest absolutnym szefem.

Historia Ranierego ma w sobie wiele romantyzmu, ponieważ pokazuje, że fachu trenerskiego nie zapomina się wraz z wiekiem, a miłość do klubu może czynić cuda. Jeśli Ranieremu udałoby się wygrać Ligę Europy, miasto zostałoby wymalowane wieloma jego muralami. Podczas rywalizacji z Porto w europejskich rozgrywkach Romaniści nie mieli łatwego zadania, jednak ostatecznie się z nim uporali.

Dziś wyniki Romy nadal nie wyglądają zadowalająco, jest to jednak pewna fasada. Zespół co prawda plasuje się na skandalicznym 9. miejscu i obecny wynik punktowy jest czwartym najgorszym w XXI wieku, jednak po przyjściu Ranierego sytuacja znacząco się poprawiła. Ranieri przyszedł po 13. kolejce i wtedy Giallorossi punktowali ze średnią 1,00 na mecz, w pozostałych 14 spotkaniach wynosi ona już 1,92. Od momentu przyjścia 74-latka klub ze Stadio Olimpico jest czwartą najlepiej punktującą drużyną w lidze. Wydaje się, że jeszcze nie wszystko stracone i być może uda się powalczyć o awans do europejskich pucharów, tym bardziej, że forma rywali łagodnie mówiąc nie powala.

Inni również mają problemy

Kraje Beneluksu doskonale obnażyły problemy włoskiej piłki, które ludzie oglądający Serie A znają od dawna. Po prostu zostały one wyeksponowane szerszemu audytorium. Kryzysu włoskiej piłki nie definiują jednak tylko kłopoty Romy, Milanu oraz Juventusu. Przykład idzie z góry, a on również nie jest krystaliczny. Spośród wszystkich włoskich klubów Inter sportowo wygląda najlepiej i generalnie prezentuje się przyzwoicie. Nerazzurri dysponują najlepszą kadrą w kraju i po zakończeniu hegemonii Bianconerich wygrali najwięcej tytułów mistrzowskich. Pokazali również jakość w Europie, co najdobitniej obrazuje awans do finału Ligi Mistrzów. Ostatecznie jednak i o tym zespole nie możemy powiedzieć, że może dziś stanowić produkt eksportowy, którym można się pochwalić za granicą.

Inter posiada dość wiekową drużynę i pewnego dnia może zaliczyć spory regres. Już w obecnym sezonie widać, że Simone Inzaghi nie jest w stanie zaoferować tyle, co rok temu. Mocno zawodzą napastnicy, a niewypałem transferowym okazał się Mehdi Taremi. Dziś Inter zgromadził 12 punktów mniej niż przed rokiem i punktowo jest to drugi najsłabszy lider Serie A w ostatniej dekadzie i szósty od końca w XXI wieku. Nie jest to dobra reklama dla włoskiej piłki.

Europa ucieka

W obecnym sezonie przez długi czas dobre wrażenie robiło Napoli, jednak Azzurri od ponad miesiąca nie wygrali meczu. Ostatnie remisy z Romą, Udinese oraz Lazio, a także porażka z Como sprawiły, że długo i słusznie chwaleni podopieczni Antonio Conte stracili pozycję lidera.

Włosi mają trudności z dostosowaniem się do standardów europejskich od kilku lat. Ogólnie jesteśmy krajem, który żyje piłką nożną, a to czasami “maskuje” kryzys dobrymi wynikami, takimi jak zwycięstwo Włoch za Manciniego lub Atalanty za Gasperiniego. Ale od lat włoska piłka nożna ma trudności… i od czasu do czasu staje się to bardziej widoczne. W tym roku, analizując wielkie ekipy, mamy dwie zrewolucjonizowane drużyny – Milan i Juventus, jedną może trochę nasyconą – Inter – i jedną, która nie potrafiła zrobić kolejnego kroku, by stać się jeszcze silniejsza – Atalantę. Z różnych powodów wszystkie mają trudności, co widać – powiedział Marra.

Wszystkie drużyny zawiodły. Inter ma w zasadzie dwa składy i mimo kryzysu w Milanie i Juventusie nie potrafi skorzystać z okazji, aby zacząć seryjnie zdobywać mistrzostwa, jak wtedy, gdy Juve za czasów Conte i Allegriego wygrało ligę dziewięciokrotnie. Juve latem zachowało się arogancko, wyrzucając latem wielu piłkarzy i osiąga straszne wyniki. W najtrudniejszym położeniu jest jednak Milan. Ósme miejsce, realny brak awansu do Ligi Mistrzów i wiele problemów poza boiskiem – podsumował nasz rozmówca.

Dziś doczekaliśmy czasów, w których nie można żadnej włoskiej drużyny pokazać w Europie i przedstawić jej jako wzoru. W obliczu takich problemów trudno o optymizm. Jeśli właściciele klubów piłkarskich nie zmienią swojego podejścia, to calcio prędko nie opuści jaskini.

WIĘCEJ O WŁOSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

Urodzony w tym samym roku co Theo Hernandez i Lautaro Martinez. Miłośnik wszystkiego co włoskie i nacechowane emocjonalną otoczką. Takowej nie brakuje również w rodzinnym Poznaniu, gdzie od ponad dwudziestu lat obserwuje huśtawkę nastrojów lokalnego społeczeństwa. Zwolennik analitycznego spojrzenia na futbol, wyznający zasadę, że liczby nie kłamią. Podobno uważam, że najistotniejszą cnotą w dziennikarstwie i w życiu jest poznawanie drugiego człowieka, bo sporo można się od niego nauczyć. W wolnych chwilach sporo jeździ na rowerze. Ani minutę nie grał w Football Managera, bo coś musi zostawić sobie na emeryturę.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Tottenham kolekcjonuje ligowe porażki. To już szesnasta!

Jakub Białek
2
Tottenham kolekcjonuje ligowe porażki. To już szesnasta!

Piłka nożna

Anglia

Tottenham kolekcjonuje ligowe porażki. To już szesnasta!

Jakub Białek
2
Tottenham kolekcjonuje ligowe porażki. To już szesnasta!
Anglia

Dramat gwiazdy Arsenalu. I zarazem wielka szansa dla Kiwiora

Jakub Białek
4
Dramat gwiazdy Arsenalu. I zarazem wielka szansa dla Kiwiora