Reklama

Tomasz Mikulski: Sędzia Kos popełnił błąd. Był spalony przy golu Wisły [ROZMOWA]

Maciej Wąsowski

Autor:Maciej Wąsowski

02 marca 2024, 16:30 • 4 min czytania 18 komentarzy

Stanowisko zarządu Kolegium Sędziów PZPN jest jasne – sędzia Damian Kos popełnił błąd. Źle ocenił sytuację. Nie będziemy szukać żadnych usprawiedliwień – mówi Tomasz Mikulski, oceniając sytuację, w której Angel Rodado strzelił wyrównującego gola w meczu 1/4 finału Pucharu Polski: Wisła Kraków – Widzew Łódź (2:1 po dogrywce). Szef sędziów potwierdza też nasze informacje i przyznaje, że podczas spotkania przy Reymonta brakowało kamer za bramkami.

Tomasz Mikulski: Sędzia Kos popełnił błąd. Był spalony przy golu Wisły [ROZMOWA]

Tomasz Mikulski odezwał się do nas, kiedy zbieraliśmy materiały do tekstu o kulisach błędu Kosa (można go przeczytaj TUTAJ). Przewodniczący chciał jasno powiedzieć, jak wygląda interpretacja tej konkretnej sytuacji. Cała rozmowa poniżej.

***

Reklama

Czy decyzja o uznaniu bramki na 1:1 w meczu 1/4 finału Pucharu Polski: Wisła Kraków – Widzew Łódź (2:1 po dogrywce) była błędem?

TOMASZ MIKULSKI (przewodniczący zarządu Kolegium Sędziów PZPN): Rzadko udzielam wypowiedzi w takich tematach na bieżąco, ale uznaliśmy, że tego wymaga sytuacja. W czwartek wieczorem mieliśmy warsztaty VAR. Wspomnianą sytuację dokładnie i wszechstronnie przeanalizowaliśmy. Rozstrzygaliśmy, co powinien zrobić sędzia główny i VAR. Nasze stanowisko jako prezydium Kolegium Sędziów PZPN jest jasne – sędzia Damian Kos popełnił błąd. Źle ocenił sytuację. Nie będziemy szukać usprawiedliwień. Chociaż z całą pewnością obecność kamery zabramkowej byłaby bardzo pomocna. Niemniej, na podstawie materiału wideo, który był w czasie meczu, stwierdzam, że należało podjąć inną decyzję. Taką było anulowanie bramki.

Bardziej chodzi o pchnięcie Mateusza Żyrę przez Igora Łasickiego czy może decydujący jest tutaj spalony, na którym znajdował się zawodnik Wisły w momencie oddania strzału?

Nie braliśmy pod uwagę pchnięcia, bo było zbyt lekkie. Nie rozpatrywaliśmy tego w kategorii artykułu 12 (faulu – przy. red.). W tej konkretnej sytuacji decydujący był spalony. Zawodnik będący na pozycji spalonej w sposób ewidentny przeszkadzał przeciwnikowi. Tym samym ograniczył mu szanse i możliwość odbicia piłki, lecącej do bramki. Kryteria przeszkadzania były spełnione. Tak przedstawiliśmy to sędziom na naszych czwartkowych warsztatach. Mieliśmy pełną zgodność ze wszystkimi arbitrami. Nie było dyskusji. Błąd i tyle.

Będzie pan wyciągał jakieś konsekwencje wobec sędziego Kosa?

Doskonale zdaje sobie pan sprawę, że nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.

Reklama

Na stronie Łączy Nas Piłka pojawiają się „Klipy Tygodnia”, w których pan osobiście tłumaczy najbardziej kontrowersyjne sytuacje. Czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się analizy z meczu Wisła – Widzew?

Szczerze mówiąc, nie planowałem tego. Uważam, że sytuacja jest dość jasna, jeżeli chodzi o interpretację. Tak jak mówiłem, nasza ocena nie wzbudziła dyskusji wśród sędziów. To był po prostu spalony.

Dopytam jeszcze o jedną sprawę. Czy to sędzia Daniel Stefański jako VAR miał wątpliwości, żeby uznać gola Rodado i to była jego sugestia, żeby zaprosić sędziego Damiana Kosa przed monitor?

Powiem więcej, nie tyle sędzia Stefański miał wątpliwości, co jego zdaniem oraz zdaniem AVAR-a Marcina Borkowskiego – był spalony. Dlatego sędzia Stefański zarekomendował koledze Kosowi ponowną analizę przy monitorze. To była sytuacja interpretacyjna. Nie było to rysowanie linii i rozstrzyganie pozycji spalonego typu „factual”. Chodziło o interpretację zdarzenia, dotyczącego przeszkadzania przez zawodnika wracającego z pozycji spalonej. W takiej sytuacji VAR rekomenduje analizę sytuacji przy monitorze, a decyzję ostateczną podejmuje sędzia. Niestety, tutaj mieliśmy do czynienia z błędem w ocenie i interpretacji arbitra głównego.

Czy faktycznie sędzia Kos poprosił o ujęcie zza którejś z bramek, a tych ujęć nie było, bo na meczu była mniejsza liczba kamer?

Sędzia Damian Kos nie prosił o ujęcia zza bramek, bo od razu został poinformowany, że ich nie ma. Miał informację, że ogląda najlepsze dostępne powtórki.

Podsumowując, była to trudna decyzja do podjęcia czy może bardzo trudna? Na pewno niewdzięczna.

Pełna zgoda – to była bardzo niewdzięczna decyzja. Niestety sędzia główny nie podjął dobrej. Myślę, że trzeba to powiedzieć jasno i wyraźnie opinii publicznej: tak, to był błąd. Dlatego też bez oporów i dość wyjątkowo tak „na gorąco” zgodziłem się udzielić tej wypowiedzi.

Rozmawiał MACIEJ WĄSOWSKI

WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

Rocznik 1987. Urodził się tego samego dnia, co Alessandro Del Piero tylko 13 lat później. Zaczynał w tygodniku „Linia Otwocka”, gdzie wnikliwie opisywał m.in. drugoligowe losy OKS Start Otwock pod rządami Dariusza Dźwigały. Od lutego 2011 roku do grudnia 2021 pracował w „Przeglądzie Sportowym”, gdzie zajmował się głównie polską piłką ligową. Lubi pogrzebać przy kontrowersjach sędziowskich, jak również przy sprawach proceduralnych i związkowych. Fan spotkań niższych klas rozgrywkowych, gdzie kibicuje warszawskiemu PKS Radość (obecnie liga okręgowa). Absolwent XXV LO im. Józefa Wybickiego w Warszawie i Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Patryk Fabisiak
0
Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”
Ekstraklasa

Vusković, czyli pieniądze w piłce nie grają [KOZACY I BADZIEWIACY]

Jakub Białek
0
Vusković, czyli pieniądze w piłce nie grają [KOZACY I BADZIEWIACY]

Piłka nożna

Ekstraklasa

Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Patryk Fabisiak
0
Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”
Ekstraklasa

Vusković, czyli pieniądze w piłce nie grają [KOZACY I BADZIEWIACY]

Jakub Białek
0
Vusković, czyli pieniądze w piłce nie grają [KOZACY I BADZIEWIACY]

Komentarze

18 komentarzy

Loading...