Reklama

Borussia Dortmund jest w stanie rzucić mistrzowskie wyzwanie?

Szymon Piórek

Autor:Szymon Piórek

23 czerwca 2022, 15:02 • 12 min czytania 10 komentarzy

Borussia Dortmund szaleje na rynku transferowym. Za moment pobije swój rekord kupna piłkarza. Odważnie zmieniła trenera, by trzymać się swojej filozofii. Czy BVB jest również w stanie rzucić wyzwanie Bayernowi Monachium w mistrzowskiej gonitwie?

Borussia Dortmund jest w stanie rzucić mistrzowskie wyzwanie?

Mistrzowskie zapędy Borussii Dortmund

Lada moment Borussia Dortmund ogłosi sprowadzenie Sebastien Hallera z Ajaxu Amsterdam. Urodzony we Francji, ale reprezentujący Wybrzeże Kości Słoniowej napastnik ma wejść w buty sprzedanego do Manchesteru City Erlinga Brauta Haalanda. Na papierze wygląda to jak doskonałe zastępstwo dla norweskiego snajpera. Obaj mierzą ponad 190 cm, udanie występowali w Bundeslidze, co zaowocowało ich transferami do Anglii, solidnie operują obiema nogami. To, jak i inne wzmocnienia dokonane przez Sebastiana Kehla, który po raz pierwszy samodzielnie pracuje jako dyrektor sportowy, napawają optymizmem kibiców BVB przed nadchodzącym sezonem. Ale czy już można mówić, że po 10 latach mistrzostwo Niemiec trafi gdzieś indziej niż do Monachium?

Transfery

Ostatnia ligowa kolejka, w której Borussia zmierzyła się z Herthą BSC (2:1), była szczególnie ckliwa dla jednej osoby. Michael Zorc po 24 latach pożegnał się z Signal Iduna Park. Jego stanowisko – dyrektora sportowego przejął Kehl. Były pomocnik BVB od początku zapowiadał intensywną pracę, której owocem będą liczne wartościowe wzmocnienia dokonane jeszcze przed startem okresu przygotowawczego. Krok po kroku nowy szef działu sportowego realizuje swoje obietnice.

Reklama

Przede wszystkim Kehl szybko i celnie zdiagnozował największe bolączki BVB. Brak ruchliwych skrzydłowych? Wyciągamy jednego z najbardziej dynamicznych niemieckich piłkarzy z Red Bulla Salzburg – Karima Adeyemiego. Obrona kuleje? Bierzemy dwóch najlepszych – według not Kickera – obrońców Bundesligi. Za Nico Schlotterbecka z Freiburga i Niklasa Suele z Bayernu Monachium Borussia zapłaciła łącznie 20 mln euro. W obecnych warunkach rynkowych – grosze. Jeszcze mniej – 5 mln euro – BVB wydała na jednego z dwóch najlepszych piłkarzy 1. FC Koeln minionego sezonu i czołowego środkowego pomocnika Bundesligi – Saliha Oezcana, który ma zaprowadzić porządek w drugiej linii. O genezie transferu Hallera, który będzie zastępował Haalanda wspomniano wyżej. Za moment na Signal Iduna Park trafi również siódmy najlepszy obrońca Bundesligi – dalej według not Kickera – David Raum. Lewy defensor TSG 1899 Hoffenheim czeka aż na jego pozycji zwolni się miejsce.

Kehl dba również o to. Stopniowo pozbywa się zawodników z wysokimi kontraktami i nieprzydatnych do stylu gry BVB. Nico Schulz, Raphael Guerreiro, Axel Witsel, Dan-Axel Zagadou, Emre Can czy Manuel Akanji albo już odeszli z Dortmundu, albo za moment to się stanie. Oprócz tego nastąpiła wymiana pokoleniowa i pozbyto się zawodników po 30-tce jak wspominany Witsel, Marcel Schmelzer, Roman Buerki czy Marwin Hitz. W ich miejsce przyszli kolejni młodzi gniewni.

Monachijska strategia

Karim Adeyemi – 20 lat, Marcel Lotka – 21 lat, Salih Oezcan – 24 lat, Schlotterbeck – 22 lata, Suele – 26 lat. Wszyscy wymienieni zostali pozyskani latem. Oprócz tego, że wciąż całe kariery przed nimi, to wiąże ich jeszcze jeden element – podchodzą z Niemiec. Monachium, Duisburg, Kolonia, Waiblingen, Frankfurt nad Menem – w tych miastach się urodzili. Język niemiecki jest ich ojczystym. Czerpiąc z monachijskiego wzorcu, Kehl zaczął budować Borussię na niemieckich fundamentach. Przy okazji krok po kroku rozmontowuje francuskojęzyczną klikę, trzymającą się ze sobą od dłuższego czasu i powodującą podziały w zespole. Z BVB pożegnał się już Zagadou, za moment jego drogą podążą Guerreiro i Thorgan Hazard.

Przyjście urodzonego pod Paryżem Hallera sprawi, że klika nada będzie liczyła kilku członków, lecz zadaniem Kehla nie jest ograniczenie się jedynie do Niemców, a przerzucenie na nich odpowiedzialności za wynik i znalezienie liderów, potrafiących pociągnąć drużynę w trudnych momentach. Wciąż Borussia musi być otwarta na zagranicę. W końcu sześciu najdrożej sprzedanych piłkarzy to obcokrajowcy:

  • Francuz Ousmane Dembele (140 mln euro),
  • Anglik Jadon Sancho (85 mln),
  • Amerykanin Christian Pulisic (64 mln),
  • Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang (63,75 mln),
  • Norweg Erling Braut Haaland (60 mln),
  • Ormianin Henrich Mychitarian (42 mln).

Właśnie dlatego więcej szans gry otrzyma 17-letni Anglik Jamie Bynoe-Gittens. Jude Bellingham stanie się liderem środka pola, a w ataku ma brylować Haller. Nie można również zapominać o niebywale utalentowanym Giovannim Reynie, którego jednak w ostatnim czasie trapią kontuzje.

Do końca okna transferowego zostały jeszcze dwa miesiące. Sporo się jeszcze wydarzy. Borussia wciąż musi pozbywać się zgniłych, przepłaconych jabłek. Niemniej jednak szkielet zespołu jest już znany. Teraz przyszła pora, by wszystkie elementy w całość złożył Edin Terzic. No właśnie! Edin Terzic, a nie Marco Rose, bowiem dość niespodziewanie również na ławce trenerskiej doszło do zmiany. Zmianę dobrze ilustruje opowieść oparta na faktach „Bilda”.

Reklama

Nowy trener

Kilka dni po zakończeniu sezonu. Do klubowego biura przybył Rose. Czekali już tam prezes Hans-Joachim Watzke, Michael Zorc, Sebastian Kehl i Matthias Sammer, dortmundzki konsultant. Szkoleniowiec przedstawił podsumowanie pierwszego sezonu Borussii pod jego wodzą. Zaprezentował wszystkie dobre i złe strony swojej pracy. Tych drugich kilka się nazbierało. Najgorsza od 15 lat defensywa, wczesne porażki w europejskich pucharach i DFB Pokal, brak jedności taktycznej. Szefowie BVB dorzucili od siebie pomruki niezadowolenia piłkarzy, które dotarły do nich z szatni. Mimo wszystko stale utwierdzali Rosego w przekonaniu, że mają do niego pełne zaufanie. Szkoleniowiec tego nie czuł. Mało tego, czując się poniekąd atakowany podczas spotkania częściej używał słowa „wy” niż „ja” w kontekście popełnianych błędów. Właśnie dlatego spytał: – Czy mimo wszystko ufacie mi w stu procentach? Po krótkiej chwili pojawił się jeden głos sprzeciwu, co dla trenera oznaczało ostateczny koniec pracy w Dortmundzie.

Brak pełnego poparcia był dla Rosego decydujący w podjęciu decyzji o rozstaniu z BVB. Choć nie jest jednoznaczne powiedziane, kto zgłosił sprzeciw, to można przypuszczać, że zrobił to Sammer. Jako jedyny nie musi się zbytnio liczyć ze zdaniem innych. Jako konsultant stara się z boku wysuwać tezy, które definiują problemy bądź rozwiązują pewne kwestie. Oprócz tego na poparcie przypuszczeń można dodać, że Sammer bardzo mocno wierzy w warsztat Terzicia, który finalnie zastąpił Rosego. Konsultant BVB jednocześnie dał doskonałą rekomendację i zrzucił na 39-latka ogromną presję.

Rozpoczynając w lipcu pracę Terzic nie będzie już traktowany jako tymczasowy trener. Teraz każda decyzja będzie niosła swoje konsekwencje. 39-latek rok temu pozostawił Borussię Dortmund z Pucharem Niemiec, na trzecim miejscu w Bundeslidze. W Lidze Mistrzów zmagania zakończył w ćwierćfinale, łącznie zdobywając średnio dwa punkty na mecz. W XXI wieku lepszy wynik wykręcili tylko Lucien Favre (2,01 pkt na mecz) i Thomas Tuchel (2,12). Właśnie dlatego każda decyzja, wygrany bądź przegrany mecz, zostanie zestawiona z jego poprzednią 32-spotkaniową kadencją. Wszystko, co zrobi lepiej będzie chwalone. Wszystko, co zrobi gorzej będzie piętnowane. Musi zmierzyć się z samym sobą.

Hierarchia

Wymówek nie może szukać w słabo zestawionym składzie. Przez ostatni rok towarzyszył Kehlowi w doborze nowych zawodników. Nie miał co prawda decydującego głosu, ale po części uczestniczył w procesie oceny przydatności piłkarzy do Borussii. Teraz posiada wolną rękę w tym, jak ich wkomponować do drużyny. Przede wszystkim musi znaleźć nowych liderów, a starym zagwarantować tyle gry, by nie czuli się pomijani, a nie szkodzili swoimi występami zespołowi. W tej pierwszej znajdą się 18-letni Bellingham, który za swoje wybuchy niezadowolenia, spowodowane chęcią ciągłego wygrywania, zapłacił liczne kary. Coraz więcej do powiedzenia ma również bramkarz Gregor Kobel, a niewiadomą pozostają apodyktyczne zapędy nowych zawodników.

W drugiej grupie znajdują się starsi piłkarze jak Mats Hummels czy Marco Reus. Dla obrońcy będzie to prawdopodobnie ostatni sezon w karierze. Aktualnego kapitana czeka natomiast ostra rywalizacja o skład z młodymi wilczkami. Pokazał jednak, że będąc zdrowy, potrafi bez problemu podnieść poziom zespołu. Dalej Terzic będzie musiał jednak opierać się w głównej mierze na wciąż niedoświadczonych zawodnikach. To dzięki niemu Youssoufa Moukoko odłożył plany opuszczenia BVB. W przyszłym sezonie szanse gry w większym wymiarze czasowym mają otrzymać Jamie Bynoe-Gittens, Tom Rothe, Goektan Guerpuez, Jayden Braaf czy Lion Semic. Na innych pozycjach średnia wieku jest również dość niska.

Niemniej jednak kluczowa w kontekście drugiego podejście Terzicia do pracy trenerskiej w Dortmundzie pozostaje taktyka. Czy będzie grał trójką czy czwórką w obronie? W drugiej linii skorzysta ze skrzydłowych, czterech środkowych pomocników, a może wahadłowych? W ataku postawi na samotnego Hallera a może uda mu się dokoptować do niego Donyella Malena bądź Moukoko? Na te i inne pytania będzie stopniowo zbierał odpowiedzi podczas rozpoczynającego się w lipcu zgrupowania. Nieoceniona w tej kwestii może być pomoc 70-letniego Petera Hermanna, który został asystentem Terzicia i który na lidze niemieckiej zjadł zęby. Współpracował z takimi szkoleniowcami jak Christoph Daum, Rudi Voeller, Jupp Heynckes, Friedhelm Funkel i wielu, wielu innych.

Kontuzje

Wszystkie plany, analizy, systemy gry mogą wziąć w łeb, jeśli filary drużyny będą leżały na stołach fizjoterapeutów. W ostatnich latach opieka medyczna BVB pozostawiała wiele do życzenia. Właśnie dlatego Haaland dostawał zielone światło na leczenie u zewnętrznych specjalistów. Nie pomogło to na tyle, by wystąpił we wszystkich meczach. Mało tego, tylko w poprzednim sezonie opuścił ich aż 16. Łącznie wszyscy piłkarze Borussii w minionym roku doznali 82 kontuzji, infekcji i innych problemów zdrowotnych uniemożliwiających im grę.

Właśnie dlatego działacze BVB postanowili nieco przetransformować swój dział medyczny. Zatrudniono dwóch nowych fizjoterapeutów Michaela Beckera i Franka Zoellnera. Pierwszy z nich pracował dotychczas w Hercie Berlin, natomiast drugi w Bochum. Zakończono natomiast współpracę z trenerem przygotowania fizycznego Patrickiem Eibenbergerem. Piłkarze Borussii przekonają się, czy te zmiany wniosą coś do zespołu. Na powodzenie roszad szczególnie powinien liczyć Terzic, bowiem w ostatnim roku z powodu urazów cierpiała niemal każda formacja, a rekordziści doznali aż sześciu kontuzji.

Obrona

Najbardziej widoczne luki były w defensywie. Ze względu na brak odpowiedniej głębi składu, Marco Rose musiał wielokrotnie chwytać się brzytwy, ustawiając zawodników na nie swoich pozycjach. Tylko na bokach obrony wystąpiło po pięciu piłkarzy. Po prawej Thomas Meunier, Felix Passlack, Lion Semic, Marius Wolf i Marin Pongracic. Po drugiej stronie biegali Guerreiro, Schulz, Rothe, Zagadou i ponownie Passlack. Oprócz tego z powodu urazów cały sezon stracili Mateu Morey i Marcel Schmelzer. Nie lepiej wyglądała sytuacja na środku obrony, co złożyło się na obraz degrengolady BVB przed własną bramką.

Zespół z Dortmundu tylko w Bundeslidze stracił 52 gole. Tyle samo, co 13. Bochum i jedno mniej niż spadkowicz – Arminia Bielefeld. Defensywa wielokrotnie popełniała kardynalne błędy, skutkujące prostymi bramkami dla rywali. I nie pomogła tu rotacja między słupkami, która w ostatnich sezonach niemal się nie kończyła. Przy grającej bardzo wysoko defensywie, a taką taktykę preferuje BVB, obrońcy często nie byli w stanie zdążyć za akcjami czy rywalami. Ani Hummels, ani Akanji, ani Can, ani Pongracić do demonów prędkości nie należą. Właśnie dlatego doszło do zupełnego przemeblowania całego bloku.

W przyszłym sezonie na grę z obecnego składu mogą liczyć jedynie Hummels i Meunier. W mniejszym stopniu swoje szanse powinni otrzymywać Rothe, Passlack, Semic czy Soumaila Coulibaly. Wciąż w składzie znajdują się Akanji, Guerreiro i Schulz, ale ich dni na Signal Iduna Park są policzone. Ich miejsce zajmą Suele, Schlotterbeck, a trzeci – Raum jest już w drodze. Wciąż Kehl zastanawia się na potrzebą pozyskania prawego obrońcy, lecz w tym temacie konkretów brak. Od Terzicia teraz zależy, na jakich liderów postawi.

Gra z przeciętniakami

To oni mają w trudnych momentach pociągnąć drużynę. Często w ostatnich latach mówiło się o braku charakteru w zespole. W składzie występują gracze jak Julian Brandt, o których mówi się, że są na dobrą pogodę. Potrafią pokazać pełnię swoich umiejętności, finezję i nieszablonowe zagrania tylko w meczach, które układają się po myśli drużyny. Gdy spotkania pozostają przez długi czas nierozstrzygnięte, na styku, o zwycięstwie lub porażce decyduje jeden wślizg, dłuży moment agresywnego pressingu czy zwykłe niezauważalne dla sędziego niesportowe zagranie przed stałym fragmentem gry, wtedy tacy gracze giną.

A właśnie w meczach na styku z rywalami z dolnych rejonów tabeli Borussia ma od lat problemy. Wystarczy prześledzić ostatni sezon i drużyny, z którymi traciła punkty:

  • 2. kolejka – 11. SC Freiburg – 1:2
  • 6. kolejka – 13. Borussia Moenchengladbach – 0:1
  • 11. kolejka – ósmy RB Leipzig – 1:2
  • 14. i 31. kolejka – pierwszy Bayern Monachium – 2:3, 1:3
  • 15. kolejka – 10. Bochum – 1:1
  • 17. kolejka – 15. Hertha BSC – 2:3
  • 21. kolejka – trzeci Bayer Leverkusen – 2:5
  • 24. kolejka – 16. Augsburg
  • 27. kolejka – siódma Kolonia – 1:1
  • 28. kolejka – czwarty RB Leipzig – 1:4
  • 32. kolejka – 13. Bochum – 3:4

Z drużynami z TOP4 Borussia Dortmund straciła tylko trzykrotnie punkty. Dwa razy więcej razy ulegała drużynom z dolnej połowy tabeli. Finalnie na finiszu Bundesligi BVB zabrakło aż ośmiu punktów do Bayernu Monachium. Nawet w obliczu dwóch porażek z mistrzami Niemiec, tę stratę można było zniwelować, punktując regularnie przeciwko ligowym przeciętniakom.

Rywalizacja z Bayernem

Niemniej jednak mimo dwóch porażek, spotkania Bayernu z BVB były najbardziej wyrównane od lat. Swoje trzy grosze w obu meczach wtrącili sędziowie, w wyniku czego rezultaty nie oddają zaciętości rywalizacji. W przyszłym sezonie może być równie wyrównanie. Na wielu płaszczyznach Borussia swoimi działaniami rzuciła otwarte wyzwanie Bawarczykom. Oprócz tego grając im na nosie. Na rynku transferowym pozyskała graczy, których również chcieli Die Roten – Adeyemi, Schlotterbeck. Oprócz tego wyciągnęli im ze składu za darmo Suele. Również na ławce BVB będzie zasiadał były pracownik Bayernu – Peter Hermann. Podejście do filozofii budowy zespołu na niemieckich zawodnikach również została zaczerpnięta z Monachium.

Na wielu pozycjach już teraz Borussia posiada konkurencyjnych piłkarzy. Mimo tego że nie jest w stanie płacić tak dużo jak Bayern, to zawodnicy często wolą postawić na odpowiedni projekt sportowy w Zagłębiu Ruhry. Stąd wspomniane wyżej transfery, ale również tarcia o innych piłkarzy jak Sasa Kalajdzic. Nadal Bawarczycy biją BVB w rozmachu, bowiem inaczej nie można interpretować pozyskania Sadio Mane. Co nie zmienia faktu, że ustanawiając transferowy rekord, pozyskując Hallera, Borussia również pokazała, że nie zamierza rezygnować z marzeń o mistrzostwie Niemiec.

Kluczowe w tym wyścigu będzie posiadanie dobrze skalibrowanych strzeleckich strzelb. W tym aspekcie BVB zabezpieczyło się, pozyskując króla strzelców minionej edycji Ligi Mistrzów i Eredivisie. Z drugiej strony Bayern może niebawem stracić drugiego najlepszego strzelca w poprzednim sezonie Champions League i króla strzelców Bundesligi. Robert Lewandowski był odpowiedzialny za 40% bramek zdobytych w lidze przez Bawarczyków. Jego strata będzie odczuwalna, tym bardziej że nadal nie ma dla niego zastępstwa, bowiem rezerwowy Eric Maxim Choupo-Moting również planuje opuścić Allianz Arena. Hipotetycznie na pozycji Polaka może występować Mane, lecz nie w tym celu został sprowadzany. Oprócz tego posiada inne cechy niż Lewandowski, co oznaczałoby przemodelowanie taktyki.

Ranking sił

Jak zatem mogą wyglądać składy obu ekip w przyszłym sezonie?

Borussia Dortmund: Kobel (Lotka) – Meunier (Passlack), Suele (Coulibaly), Schlotterbeck (Hummels), Raum (Rothe) – Oezcan (Dahoud), Bellingham (Brandt) – Adeyemi (Wolf), Reus (Reyna), Malen (Bynoe-Gittens) – Haller (Moukoko)

Bayern Monachium: Neuer (Ulreich) – Mazraoui (Stanisic), Upamecano (Pavard), Hernandez (Nianzou), Davies (Richards) – Kimmich (Sabitzer), Goretzka (Laimer) – Coman (Musiala), Mueller (Gravenberch), Sane (Wanner) – Mane (Zirkzee).*

Nadal na papierze Bayern wygląda nieco bardziej solidnie. Sezon jest jednak długi. Gracze z Monachium, szczególnie w obronie, nie grzeszą przesadnie długotrwałym zdrowiem. Do tego również dochodzi natłok spotkań i gra na kilku frontach oraz inne wykluczenia. Mimo wszystko wciąż Bayern jest głównym faworytem do mistrzostwa Niemiec, ale podobnie mówiło się w 2011 i 2012 roku, gdy po trofeum sięgała Borussia. Dla kibiców BVB motywacją mogą być słowa piosenki Anny Jantar: – Nic nie może wiecznie trwać. W końcu kiedyś Bayern musi stracić mistrzostwo. Dla neutralnych fanów najważniejsze, by rywalizacja o mistrzostwo Niemiec trwała jak najdłużej, a najlepiej rozstrzygnęła się w ostatniej kolejce, by emocje towarzyszyły kibicom aż do końcowych minut. Jeśli tak się stanie Borussia Dortmund śmiało będzie mogła mówić, że rzuciła mistrzowskie wyzwanie Bayernowi Monachium.

*w zestawieniach uwzględniono zawodników, którzy jeszcze nie trafili oficjalnie do danych zespołów i nie uwzględniono tych, którzy mogą jeszcze odejść

WIĘCEJ O BUNDESLIDZE:

Fot. Newspix

Urodzony z piłką, a przynajmniej tak mówią wszyscy w rodzinie. Wspomnienia pierwszej koszulki są dość mgliste, ale raz po raz powtarzano, że był to trykot Micheala Owena z Liverpoolu przywieziony z saksów przez stryjka. Wychowany na opowieściach taty o Leszku Piszu i drużynie Legii Warszawa z lat 80. i 90. Były trzecioligowy zawodnik Startu Działdowo, który na rzecz dziennikarstwa zrezygnował z kopania się po czole. Od 19. roku życia związany z pisaniem. Najpierw w "Przeglądzie Sportowym", a teraz w"Weszło". Fan polskiej kopanej na różnych poziomach od Ekstraklasy do B-klasy, niemieckiego futbolu, piłkarskich opowieści historycznych i ciekawostek różnej maści.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Robert Pires pochwalił Polaków za mecz z Holandią: – To była duża niespodzianka

Arek Dobruchowski
4
Robert Pires pochwalił Polaków za mecz z Holandią: – To była duża niespodzianka
EURO 2024

Janczyk z Niemiec: Reprezentacja odzyskanej radości. Polska wierzy, że można

Szymon Janczyk
2
Janczyk z Niemiec: Reprezentacja odzyskanej radości. Polska wierzy, że można

Niemcy

Komentarze

10 komentarzy

Loading...