Uczynny jak ŁKS: sami mają baraże, więc pomogli Miedzi wejść do „szóstki”

Szymon Janczyk

29 maja 2021, 15:08 • 4 min czytania

Uczynny jak ŁKS: sami mają baraże, więc pomogli Miedzi wejść do „szóstki”

ŁKS Łódź to taki pierwszoligowy święty Mikołaj. Niedawno pomogli przerwać Puszczy Niepołomice długą passę bez strzelonego gola. Jeszcze wcześniej podarowali zwycięstwo Arce Gdynia. Dziś z kolei stwierdzili, że warto pomóc Miedzi Legnica, która wciąż jest w grze o baraże, ale ostatnio spaprała sobie sytuację, tracąc punkty z Odrą Opole. Miedź musiała dziś wygrać, no i wygrała. ŁKS znacząco w tym pomógł. Pod obiema bramkami.

Reklama

Jan Sobociński, co to jest za gość. Naprawdę nie wiemy już, o co w tym wszystkim chodzi. Przecież stoper ŁKS-u nie jest jakimś kompletnym leszczem. Nawet fakt, że wkrótce trafi do MLS potwierdza, że da się coś w nim dostrzec i nie jest to tylko nasza fatamorgana. A jednak w jego przypadku często zdarza się tak, że w dół ciągnie go skłonność do popełniania prostych błędów. Nie bez powodu po zmianie trenera i paru tygodniach obserwacji, jego występy prezentowały się tak.

Reklama

Dzisiaj Sobociński zagrał dlatego, że ze składu za kartki wypadł Maciej Dąbrowski. I co? I było mniej więcej solidnie. Ok, na początku spotkania zostawił za dużo miejsca Krzysztofowi Drzazdze, którego strzał świetnie wybronił Dawid Arndt. Ale poza tym – było ok, bez zarzutów. I tak aż do 49. minuty, kiedy wrzucił na konia Antonio Domingueza i spowodował stratę przed własnym polu karnym. Dalej było już prosto: Mehdi Lehaire przymierzył, zasłonięty Arndt piłkę wpuścił i było pozamiatane.

Miedź objęła prowadzenie, mimo że parę minut wcześniej wiele na to nie wskazywało.

Krzysztof Drzazga piłkarzem meczu

Bo ŁKS wcale nie był tak bezbarwny, jak wskazuje wynik. W pierwszej połowie Pirulo potrafił przecież robić wiatraki z rywali, wkręcać ich w ziemię. Miedź ratowała się momentami w ostatniej chwili – tak było kiedy w tłoku wybijali piłkę z piątki. Albo kiedy Dani Pinillos wybijał z linii piłkę, która pechowo odbiła się od Drzazgi tak, że zmierzała do własnej bramki. Łodzianie mieli momenty, w których bombardowali bramkę zespołu z Legnicy. Można sobie gdybać, co byłoby, gdyby Ricardinho lepiej przymierzył. Ale koniec końców to właśnie ŁKS-owi zabrakło konkretów, które miała Miedź.

A klub z Dolnego Śląska miał ich sporo. Wystarczy wspomnieć, że poza trzema bramkami zaliczył dwie poprzeczki.

W obie zamieszany był Pinillos, który wykonywał rzuty wolne. Za pierwszym razem dograł z prawej strony boiska prosto na nos Drzazgi, który trafił głową w poprzeczkę. A za drugim Hiszpan już sam chciał zaskoczyć bramkarza – huknął ze stojącej piłki, ale obił obramowanie i zbyt wiele z tego nie wyszło. W ogóle skoro już wspomnieliśmy o Drzazdze, to trzeba przyznać jedno: ciąg na bramkę miał niepodważalny. Wspomnieliśmy już o tym, że o mały włos strzeliłby samobója. Ale poza tym – to był klasowy występ zawodnika Miedzi.

  • To on dograł piłkę do Makucha, który wykończył atak bramką na 2:0
  • Świetnie wyskoczył do główki po centrze Makucha i ustalił wynik spotkania

I to jest bez dwóch zdań zaleta drużyny Jarosława Skrobacza. Często znajdzie się ktoś, kto dźwignie im mecz.

1. Liga w Fuksiarz.pl

Radomiak strzeli Resovii w obu połowach? Kurs 2,55!

ŁKS i Miedź ze zmiennymi nastrojami

W dużej mierze jednak Miedź i ŁKS to zespoły bardzo podobne. Przynajmniej pod względem tego, jaką huśtawkę fundują swoim kibicom. No bo spójrzmy: „Miedzianka” była już krok od baraży. Nagle – w łeb w Opolu, nadzieje rozwiane, wracają problemy. I znów: wygrana, nadzieje odżyły, bo za moment Górnik może stracić punkty i Miedź będzie na pole position w wyścigu o TOP 6 (obecnie wyprzedza łęcznian dzięki większej liczbie strzelonych bramek).

A ŁKS? Dopiero co odżył, wygrał dwa mecze z rzędu, nie przegrał od trzech. Zaczęły się głosy i myśli: może jednak dadzą radę w tych barażach, może coś z tego będzie.

I nagle bum – obuchem w głowę.

Bo ciężko nazwać taką porażkę inaczej. 0:3 z zespołem z TOP 6, kolejna porażka z drużyną z czołówki. W dodatku tuż przed starciami z Bruk-Bet Termaliką oraz GKS-em Tychy, które zadecydują o tym, z jakiej pozycji łodzianie do baraży przystąpią. Cóż, optymizm znów odszedł w cień. Teraz w rękach ŁKS-u leży to, czy uda się go z tej ciemnej szafy wyciągnąć.

Miedź Legnica – ŁKS Łódź 3:0

Lehaire 49′, Makuch 69′, Drzazga 89′

fot. Newpix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

CANAL+ za darmo przez 3 miesiące dla nowych graczy Superbet

Damian Maniecki
2
CANAL+ za darmo przez 3 miesiące dla nowych graczy Superbet
Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama