post Avatar

Opublikowane 02.12.2020 08:16 przez

redakcja

Co dziś słychać w prasie? Najciekawszy wydaje się… felieton, który odsłania kulisy zdalnego zjazdu PZPN. O tym, dlaczego przedłużona kadencja jest na rękę Zbigniewowi Bońkowi, kto milczał i dlaczego niezależny rewident nie jest niezależny pisze Antoni Bugajski. – W milczeniu lojalnych delegatów, dających w istocie ekipie Bońka zielone światło we wszystkich decyzjach, nie było zdroworozsądkowej pauzy nawet wtedy, gdy niezależny biegły rewident Jan Letkiewicz opowiadał o sprawozdaniu fi nansowym. Swoją drogą od dawna nie mogę zrozumieć, jak tę totalną niezależność zewnętrznego rewidenta można połączyć z faktem, że jest on zarówno szefem Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych PZPN, ale na pewno są mądrzejsi, którzy potrafi ą to wytłumaczyć.

Sport

W meczu Zagłębia z Podbeskidziem zobaczyliśmy cztery rzuty karne, a do ich konkursu nawet nie doszło. „Miedziowi” grają dalej w Pucharze Polski.

W dogrywce było równie ciekawie. Zagłębie objęło prowadzenie, bo fatalnie we własnym polu karnym zachował się Aleksander Komor, który najpierw wybił piłkę wprost pod nogi Szimicia, a następnie przeszkodził Peskoviciowi w skutecznej interwencji. „Górale” musieli więc gonić wynik i wyrównali – a jakże – z rzutu karnego. Faulował… Szimić, a Miakuszko, po raz drugi pewnym strzałem pokonał Forenca. Na początku II połowy dodatkowego czasu gry Drażić zdecydował się na indywidualną akcję i postanowił zrobić „wiatrak” z graczy Podbeskidzia. Najpierw zakręcił Komorem, a następnie Gergoe Kocsisem i odegrał do Samuela Mraza, który był zupełnie niepilnowany w „16” i spokojnie wpisał się na listę strzelców. Tym razem miejscowi nie byli już w stanie odpowiedzieć, a oprócz tego sprokurowali drugi rzut karny dla Zagłębia. Sprawiedliwość za faul na Patryku Szyszu wymierzył Drażić, przesądzając o awansie Zagłębia do 1/8 finału Pucharu Polski.

Kristopher Vida na cenzurowanym. Skrzydłowy Piasta musi odbudować swoją pozycję w zespole, bo póki co nie gra jak na najdroższy transfer przystało.

Węgier ma dłuższy staż od Lipskiego i być może większy kredyt zaufania. Najdroższy transfer Piasta w historii jest dziś najsurowiej oceniany. Na początku pobytu w Gliwicach Vida prezentował się nieźle, ale brakowało mu liczb. Można było się spodziewać, że te przyjdą z czasem, ale… potem okazało się, że może być jeszcze gorzej. Vida przestał cokolwiek wnosić do drużyny i coraz bardziej irytował kibiców swoimi zagraniami. Do tego doszedł uraz i wspomniana przerwa. Z jednej strony, zawodnik miał czas potrenować i skoncentrować się na eliminowaniu błędów, ale z drugiej stracił miejsce w wyjściowej jedenastce. Teraz nie ma innego wyjścia, jak dobrą grą je odzyskać. Plan niby prosty, ale i trudny. Z pewnością pierwszy krok w tym kierunku Vida może wykonać w Mielcu. Mecz PP z jedną z najsłabszych drużyn ekstraklasy jest idealnym momentem na przełamanie. Piast w lidze już przegrał w Mielcu 2:3 i ma powody do rewanżu.

Robert Lewandowski z kolejną nagrodą? „Sport” ogłasza 54. edycję swojego plebiscytu na piłkarza roku. RL9 wygrywa go od dziewięciu lat. Poniżej kilka nominacji.

ROBERT LEWANDOWSKI 

„Lewy” wygrywał w naszym plebiscycie 9 razy z rzędu i w tym roku także nie ma zamiaru odpuszczać. W 2020 roku napastnik Bayernu wygrał wszystko, co było do wygrania – mistrzostwo Niemiec, Puchar i Superpuchar Niemiec, Ligę Mistrzów oraz Superpuchar Europy. W lidze, krajowym pucharze oraz Champions League zostawał najlepszym strzelcem, a w nowe rozgrywki również wszedł w imponującym stylu. W 2020 po raz szósty z rzędu przekroczył granicę 40 goli w jednym roku kalendarzowym i wielce prawdopodobne, że po raz trzeci dobije do 50 trafi eń. W Bayernie nie widzą bez niego życia, a on sam mówi, że znajduje się w najlepszym momencie kariery.

MATEUSZ KLICH

Odniósł ogromny sukces, bo ze swoją klubową drużyną awansował do Premier League. Najważniejsze było jednak to, że zarówno przed, jak i po promocji Leeds United, cały czas jest bardzo ważnym ogniwem drużyny prowadzonej przez Marcelo Bielsę. Strzelał gole i asystował w League Championship. Trafi a i wykonuje kluczowe podania również w angielskiej ekstraklasie. Na razie nie opuścił ani jednego w niej spotkania, we wszystkich wychodził w podstawowej jedenastce. Gdy pod koniec ubiegłego roku przedłużał kontrakt aż do czerwca 2024, niektórzy pukali się w czoło. Teraz nikt już się z tego nie śmieje.

JAKUB MODER 

Na pewno największe odkrycie ostatnich kilku miesięcy, jeśli nie całego roku. A przecież sezon 2018/19 spędził w… Odrze Opole. W Lechu potrzebował trochę czasu, aby przebić się do składu. Kiedy to uczynił, wkrótce zgłosił się po niego klub z Premier League. Brighton&Hove Albion zdecydowało się wyłożyć za niego 11 mln funtów i od razu wypożyczyło do Lecha. W pierwszej reprezentacji zadebiutował jesienią, w starciu z Holandią. W towarzyskim meczu z Ukrainą na Stadionie Śląskim strzelił pierwszego gola w narodowych barwach. W oczach wielu kibiców jest bardzo mocnym kandydatem do wyjściowej jedenastki na mistrzostwa Europy. 

Kto jest największym św. Mikołajem na zapleczu Ekstraklasy? Zagłębie Sosnowiec pozwala rywalom przełamywać fatalne serie. Komentarz Macieja Grygierczyka.

Postawa drużyny ze Stadionu Ludowego to bezdyskusyjnie największe rozczarowanie jesieni w Fortuna 1. Lidze, a jej kibice mieli ostatnio aż nadto okazji, by odświeżyć dobrze sobie znane hasło. „Chcesz się przełamać? Zagraj z Zagłębiem…”. Kosztem sosnowiczan pierwszego gola i pierwsze zwycięstwo w sezonie zaksięgował Stomil, pierwszą domową bramkę i pierwsze domowe zwycięstwo – GKS 1962 Jastrzębie, pierwsze wyjazdowe zwycięstwo – Chrobry, a wygraną – po serii 7 meczów bez pełnej puli – Resovia. I to może wcale nie być koniec, skoro dziś na Ludowy zawita Puszcza, czyli jedyny prócz Zagłębia pierwszoligowiec pozostający bez wyjazdowego zwycięstwa… Sosnowiczanie życzyliby sobie dziś przerwania innej serii – mianowicie tej niechlubnej, śrubowanej przez Szymona Pawłowskiego. Największa gwiazda zespołu odnotowała już 20 występów o stawkę z rzędu bez gola czy asysty!

Ciekawie będzie na dole tabeli. Sandecja Nowy Sącz kontra GKS Jastrzębie to kluczowy mecz w kwestii utrzymania.

Przysłowie mówi, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego trudno dziwić się reakcjom piłkarzy GKS-u 1962 Jastrzębie po wygranej z sosnowieckim Zagłębiem. To było drugie zwycięstwo z rzędu podopiecznych trenera Pawła Ściebury w bieżących rozgrywkach, które zaszczepiło w nich dużą dawkę optymizmu. – Na pewno cieszymy się z drugiego zwycięstwa z rzędu – powiedział autor pierwszego gola w sobotnim meczu, Marek Mróz. – Po wygranej w Olsztynie ze Stomilem nie chcieliśmy spocząć na laurach, bo mieliśmy na swoim koncie wcześniej tylko jedno zwycięstwo i cały czas musimy patrzeć do tyłu. Z Zagłębiem był bardzo ważny mecz, bo ograliśmy zespół, który jest w tabeli tuż obok nas. Byliśmy drużyną z prawdziwego zdarzenia, zwyciężyliśmy i bardzo się z tych trzech punktów cieszymy (…) To właśnie „Mały” przypieczętował w minioną sobotę pierwsze zwycięstwo Sandecji w bieżących rozgrywkach, strzelając drugiego gola w wyjazdowej potyczce z Chrobrym Głogów. – Wszystkich nas to bolało, że nie mogliśmy wygrać spotkania w 13 kolejkach – powiedział Maciej Małkowski. – Takiej serii chyba nikt z nas nie miał w swojej przygodzie z piłką, dlatego było to tak cenne zwycięstwo. Nie ma co obiecywać, musimy robić swoje, trenować i walczyć, bo widać, że to przynosi punkty. Brakowało nam niewiele do zwycięstwa już w meczu z Radomiakiem, nie boimy się nadchodzących spotkań i czekamy na kolejne zwycięstwa. 

Super Express

Po raz pierwszy w historii mecz Ligi Mistrzów poprowadzi sędzia, która jest kobietą. Stephanie Frappart zadebiutuje w meczu Juventusu z Dynamem Kijów.

Przed rokiem Stephanie Frappart debiutowała we francuskiej Ligue 1. Prowadziła m.in. także Superpuchar Europy między Liverpoolem a Chelsea, a niedawno sędziowała starcie między Leicester a Zorią Ługańsk w fazie grupowej Ligi Europy. W dorobku ma też finał mistrzostw świata kobiet. Czy poradzi sobie w Lidze Mistrzów? – To dobry trend, bo zachowanie piłkarzy czy kibiców jest jednak delikatniejsze w stosunku do kobiet niż do mężczyzn – mówi nam Michał Listkiewicz (67 l.), były sędzia międzynarodowy.

Kacper Kozłowski odnosi się do plotek o swoim transferze do Legii. Piłkarz Pogoni Szczecin twierdzi, że nic takiego nie nastąpi.

„Super Express”: – W informacjach o zainteresowaniu Legii padła nawet kwota – 600 tys. euro. Ty coś na ten temat słyszałeś?

Kacper Kozłowski: – Nie. Mogę jedynie powiedzieć, że w tej chwili nigdzie się nie wybieram. Chcę zostać w Pogoni i grać tu przez kilka sezonów. Nie wiem dokładnie, jak długo, ale nie odejdę z Pogoni niespodziewanie, z dnia na dzień. Chciałbym, żeby to było zaplanowane z głową, odpowiednio wcześniej.

– W twoich planach jest gra w innym polskim klubie czy wyjazd za granicę?

– Jeśli miałbym odchodzić z Pogoni, to tylko za granicę. Nie musi to być żadna potęga klubowa, tylko klub, w którym nabiorę seniorskiego doświadczenia, a wtedy będę mógł podbijać Europę. Chciałbym wyjechać do Włoch, może nawet na początek do Serie B, bo sądzę, że liga włoska to dobry kierunek pod technikę, taktykę i ogólne wyszkolenie. Sebastian Walukiewicz, który wyjechał niedawno, wywalczył miejsce w swoim klubie, gra regularnie i dzięki temu został powołany do reprezentacji Polski, więc tym też się kieruję.

Przegląd Sportowy

PSG pod ścianą w Lidze Mistrzów. Egzekucję może wykonać Edinson Cavani, dla którego mecz MU – PSG będzie finałem sezonu. Tymczasem Anglicy ścigają go za rasizm, który wymyślili sobie sami.

Los dał mu możliwość zemsty, umieszczając MU i PSG w jednej grupie Ligi Mistrzów – na dodatek dokładając tam RB Leipzig, co sprawia, że dla jednego z tych bardzo mocnych zespołów zabraknie miejsca w 1/8 fi nału rozgrywek. I niewykluczone, że będą to paryżanie, którzy ulegli obu rywalom w pierwszych starciach. Cavani nie mógł wówczas wystąpić, gdyż nie był jeszcze na to gotowy, do klubu trafi ł dopiero 5 października. Zadebiutował w następnym spotkaniu. Zaczyna jednak dochodzić do formy. W ostatnim meczu z Southampton zagrał jak za dawnych lat, zdobywając dwie bramki i dokładając asystę. To jego wejście w przerwie odmieniło drużynę. Po pierwszej połowie przegrywała bowiem 0:2, a zwyciężyła 3:2. Tyle że w Anglii więcej mówi się o… jego wpisie na Instagramie. Kibice gratulowali mu świetnego występu w niedzielę, a on dziękując jednemu z nich, napisał „gracias, negrito”, czyli „dziękuję, czarnulku”. W wyczulonej na kwestie rasizmu Anglii taki wpis wywołał burzę. Cavani nie chciał nikogo obrazić. Użył dość popularnego w Ameryce Południowej sformułowania, pozbawionego rasistowskiego kontekstu. Ale angielska federacja może nie zrozumieć subtelności językowych. (…) W Lidze Mistrzów Cavani i jego nowi koledzy z MU są w komfortowej sytuacji. Jeśli dziś choćby zremisują, zapewnią sobie awans. Będą mieli bowiem lepszy bilans bezpośrednich spotkań z paryżanami, gdyby obie drużyny skończyły z taką samą liczbą punktów. PSG w razie straty punktów pozostanie liczyć na poważną postawę Czerwonych Diabłów w starciu z RB Leipzig, o ile ta drużyna pokona dziś Istanbul Basaksehir. Jeśli paryżanie zremisują, muszą mieć nadzieję na to, że niemiecka ekipa nie wygra. W razie dzisiejszej porażki, ich szanse zatydzień przekreśli choćby remis RB Leipzig z MU. Oczywiście sami potrzebują zwycięstwa w ostatnim meczu z mistrzem Turcji.

Maciej Rybus daje radę w Lidze Mistrzów, jednak jest pewien problem. Rady nie daje reszta Lokomotiwu.

Mimo porażki z dobrej strony pokazał się lewy obrońca reprezentacji Polski Maciej Rybus. 31-latek przed przerwą pełnił funkcję wahadłowego w drugiej linii Lokomotiwu i podobnie jak koledzy nie błyszczał, przy czym przynajmniej ustrzegł się błędów. Za to w drugiej połowie grał już na swojej nominalnej pozycji i prezentował się naprawdę dobrze. Świetnie układała się współpraca naszego kadrowicza z Miranczukiem, a przy tym Polak wciąż był pewnym punktem obrony. Statystyki także potwierdzają udany występ Rybusa. Wygrał pięć z ośmiu pojedynków na ziemi oraz jedyny powietrzny, zanotował po jednym odbiorze oraz przechwycie i cztery wybicia. Podawał 49 razy (najwięcej w zespole) z 70-procentową skutecznością i miał najwięcej kontaktów z piłką w drużynie Lokomotiwu. Po przerwie brał udział w większości akcji ofensywnych miejscowych, imponował spokojem. Nie ma wątpliwości – Rybus znów pokazał, że Champions League to jak najbardziej jego poziom.

Rozmowa z Jakubem Koseckim. Skrzydłowy ostatnio zrobił się aktywny w polskich mediach, gdzie opisuje swoją przygodę w Turcji.

Nie uważa pan, że mógł osiągnąć znacznie więcej?

Na pewno kariera nie potoczyła się tak, jak chciałbym. Możliwości miałem zupełnie inne, ale w pewnym momencie zabrakło szczęścia. Jestem po dwóch operacjach, zrywałem więzadła, pojawiały się też inne problemy. W kluczowych momentach nie dopisało zdrowie, ale wolę patrzeć na świat pozytywnie niż się teraz dołować.

Kiedy szedł pan do drugiej ligi tureckiej, otwarcie powiedział pan, że robi to dla pieniędzy. Zderzył się pan z hejtem. Zabolało?

Nie, mnie te rzeczy zupełnie nie ruszają. Wiem, że komuś może się to wydawać niemożliwe, ale ja mam to po prostu – sorry, że tak to ujmę – głęboko w d… Nie obchodzi mnie, co ktoś obcy mówi na mój temat. Spływa to po mnie.

Jak porównałby pan drugą ligę turecką do polskiej ekstraklasy?

Poziom jest podobny. Tutaj są zawodnicy o wielkich umiejętnościach indywidualnych. Niektóre zespoły grają fajnie w piłkę, a inne bazują tylko na walce fi zycznej czy wybieganiu. Legia Warszawa lub Lech Poznań są silniejsze i bez problemu by tu sobie poradziły, ale jeśli chodzi o całą ligę, poziom jest porównywalny do ekstraklasy.

Długi wywiad z Maciejem Szczęsnym. Były bramkarz mocno krytykuje reprezentację Polski za kadencji Jerzego Brzęczka.

ROBERT BŁOŃSKI: Rok temu w listopadzie wywiad z Maciejem Szczęsnym o reprezentacji Polski zatytułowaliśmy: „Marzę, by kadrą nie rządził przypadek”. Spełniło się?

MACIEJ SZCZĘSNY (BYŁY BRAMKARZ KADRY): Nie. Dziś wszystkimi dziedzinami – sportem, nauką, biznesem, sztuką – rządzi przypadek. I to zły. Mam na myśli ten cały pandemiczny bałagan na świecie. Tak więc i naszą kadrą wciąż rządzi przypadek. Nie zrobiliśmy postępu. Rok temu miałem nadzieję, że drużyna się ustabilizuje i z mocnymi zacznie grać o zwycięstwa. W sumie nawet zagrała – pięć minut z Holandią w Chorzowie. A poza tym nic nie zmieniło się na lepsze. Ale chyba u nikogo nie jest lepiej. Każdy zespół ma swoje kłopoty, ale to pocieszanie w polskim stylu: moja krowa mleka nie daje, na szczęście sąsiada zdechła. Mnie to nie satysfakcjonuje. Pandemia jest naturalnym usprawiedliwieniem dla piłkarzy i trenera. Nie sądzę, by w tej chwili którykolwiek selekcjoner mógł myśleć długofalowo, perspektywicznie i opracowywać strategię na EURO. Współczuję. Jurek Brzęczek okrzepł na stanowisku, przyzwyczaił się do funkcji i lepiej ogarnia rzeczywistość wokół siebie. Wypowiedź dla TVP po meczu w Amsterdamie, kiedy stwierdził, że jest zadowolony z realizacji zadań taktycznych, potraktujmy jako niezręczność.

Czego przez ten rok, a właściwie jesienią, dowiedział się pan o drużynie Jerzego Brzęczka i o trenerze?

Spodziewałem się, że po awansie zespół spróbuje rywalizować z mocnymi jak równy z równym. A jesienią dowiedziałem się, że jeśli w turnieju chcemy osiągnąć dobry wynik, to musimy wrócić do metody: słabych lać, ze średniakami się bić, a z mocnymi starać się, żeby za dużo nie zbili i żeby nie puchło równo. Jak sobie wyobrażę, że na EURO pojedziemy w takiej formie jak ostatnio, to Słowację pokonamy po twardej walce 2:0. Na mecz z Hiszpanią trzeba wyjść i postarać się przegrać 0:2, a nie np. 0:6. Wszystko po to, by ze Szwecją zagrać o drugie miejsce. Jednak futbolowi spod znaku pandemii brakuje logiki, piłka przestała być przewidywalna. Hiszpania przegrywa z Ukrainą 0:1, potem leje Niemców 6:0, a Ukraińcy przegrywają z nami 0:2, do tego Finowie, których my lejemy 5:1, ogrywają Francuzów, którzy gromią Ukrainę. I to wszystko jesienią. To, co się dzieje na boiskach pod każdą szerokością geografi czną, nie jest normalne i nie da się tego sensownie połączyć w żaden sposób. Polski kibic chciałby widzieć regularny postęp w grze zespołu. Nawet, jeśli jutro pokonalibyśmy Francję, to mielibyśmy poczucie, że wyniknęło to z nienormalnej sytuacji, która ciągnie się od miesięcy i nie wiadomo, kiedy się skończy, a nie jest efektem obranej strategi .

Pan też dawał się ponosić emocjom i popadał ze skrajności w skrajność: we wrześniu krytyka, w październiku pochwały, w listopadzie znowu fatalnie.

Wrześniowy mecz z Holandią wbił mnie w ziemię na tyle głęboko, że miesiąc później, kiedy było lepiej, nie otrząsnąłem się z tamtej traumy. W listopadzie uprosiłem szefostwo TVP, bym mógł obejrzeć mecz z Ukrainą w Chorzowie. To jedyne spotkanie, które w 2020 roku widziałem na żywo. Wygraliśmy 2:0, a powinniśmy przegrać 0:3. Rywal był lepszy w każdym aspekcie – lepiej zorganizowany w obronie, po odbiorze piłki w imponującym tempie przechodzący do ataku. Zabrakło mu szczęścia, a w bramce miał głuptasa. Rywalizowały reprezentacje dwóch różnych prędkości. TLK ścigało się z TGV i dojechało do stacji docelowej, bo przeciwnik się wykoleił. A później byłem potwornie zasmucony tym, co zobaczyłem z Włochami i Holandią.

Antoni Bugajski o wyborach w PZPN, które jego zdaniem Zbigniew Boniek świetnie rozegrał. Pod paroma względami.

Na zjeździe odkrył jedną kartę – w lutym chce się ubiegać o drugą kadencję w Komitecie Wykonawczym UEFA. A zasada jest taka, że kandydat w swojej narodowej federacji musi być prezesem albo wiceprezesem, znaczy trzeba działać w ścisłych władzach. Gdyby więc wybory w PZPN odbywały się zgodnie z planem, czyli przed wyborami w UEFA, Boniek musiałby się postarać, by jego następca w polskiej federacji dał mu eksponowane stanowisko. Musiałby się więc z tym następcą ułożyć, kimkolwiek by on nie był. Oczywiście mógłby też na to wszystko machnąć ręką i zająć się czym innym, a jednak perspektywa drugiej kadencji w prestiżowym Komitecie Wykonawczym kusi i nęci. A teraz kłopot odpada, bo głosowanie w UEFA odbędzie się wcześniej, kiedy Boniek stoi jeszcze na czele polskiego futbolu. Prawda, że sprytnie pomyślane?

Inna sprawa, że Bońka nikt z delegatów na tym zdalnym posiedzeniu o jego ewentualną przyszłość w rodzimej federacji nie zapytał. Działaczom wojewódzkich związków, całemu kultowemu „terenowi” nawet się nie dziwię, bo wydaje mi się, że Boniek umiejętność obłaskawiania tych ludzi opanował do perfekcji. Zaskakujące natomiast, że i zawodowe kluby zachowały dostojne milczenie – nie miały podczas zjazdu żadnych pytań, wszystko przyjmowały z akceptującym milczeniem. (…)

Kluczem może być uchwała PZPN z dnia 24 lipca 2020 roku. Czytamy w niej, że w związku z wyjątkową sytuacją organizacyjno- -ekonomiczną piłkarska federacja w sezonie 2020/2021 udzieli ligowcom wsparcia fi nansowego. Na tej podstawie każdy klub ekstraklasy otrzyma 1 mln 843 tys. 750 złotych, a każdy pierwszoligowy 527 tys. 778 złotych. Płatne w dwóch równych ratach. Pierwsza już została przelana na konta, na drugą trzeba czekać nie dłużej niż do 1 lutego 2021. Muszę przyznać – mądry ruch. Raz, że w kryzysie potrzebującym szlachetnie jest pomagać, a dwa, że zawodowe kluby dwóch najwyższych klas to całkiem liczny elektorat, niespełna połowa z wszystkich uprawnionych delegatów. Boniek co prawda w sierpniu nie startuje, ale jak szczodry gospodarz kogoś na następcę namaści, dla mających dobrą pamięć wyborców może to być istotne wskazanie. 

W milczeniu lojalnych delegatów, dających w istocie ekipie Bońka zielone światło we wszystkich decyzjach, nie było zdroworozsądkowej pauzy nawet wtedy, gdy niezależny biegły rewident Jan Letkiewicz opowiadał o sprawozdaniu fi nansowym. Swoją drogą od dawna nie mogę zrozumieć, jak tę totalną niezależność zewnętrznego rewidenta można połączyć z faktem, że jest on zarówno szefem Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych PZPN, ale na pewno są mądrzejsi, którzy potrafi ą to wytłumaczyć. 

Gazeta Wyborcza

„GW” skupia się na walce zawodników o swoje prawa. Chodzi o konflikt z EA Sports, który zapoczątkował Zlatan Ibrahimović. Piłkarze mają dość zarabiania na ich wizerunku w grach.

Raiola – człowiek, który kilka lat temu na transferze Paula Pogby z Juventusu do Manchesteru United zarobił według „Football Leaks” prawie 50 mln – poinformował następnie, że co najmniej 300 piłkarzy jest już gotowych dołączyć do akcji Zlatana. Portal „The Athletic” napisał o liczbie kilkakrotnie większej. Włoski agent sprawę wyłożył jasno: „Prawa wizerunkowe piłkarza należą tylko do niego”. I w pewnym sensie wywrócił stolik, bo dotąd EA Sports płaciła za nie setki milionów ligom, klubom bądź FIFPro (gdy chodziło o wirtualne mecze reprezentacji narodowych). Firma EA Sports w odpowiedzi zapewniła o legalności wszystkich działań, kąśliwie wytknęła też Raioli znakomicie układającą się im współpracę przy promowaniu najnowszej wersji gry z udziałem jego klienta Erlinga Haalanda, norweskiego gwiazdora Borussii Dortmund. W końcu stwierdziła, że cały spór to nie ich wojna, wątpliwości niech wyjaśnia FIFPro. Ta ostatnia też zapewniła o uczciwości, zaniepokojonych piłkarzy zachęciła do zadawania pytań w razie nieporozumień. O zarobionych pieniądzach FIFPro napisała, że przeznacza je m.in. na różnoraką pomoc dla piłkarzy w trakcie i po zakończeniu ich karier. 

fot. FotoPyK

Opublikowane 02.12.2020 08:16 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 13
Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Miszcz Joda
Miszcz Joda
1 miesiąc temu

Idą wyboru, to trochę gnojówki można rozrzucić.
Gdzie byliście weszlaki przez te lata? Nagle sprawa Letkiewicz wypłynęła?

Konik
Konik
1 miesiąc temu

No i beton będzie trwał.

ekstraklasa w ubraniu
ekstraklasa w ubraniu
1 miesiąc temu

EA Sports ostatnio dobrą grę zrobiło koło lipca 1997. Już wolę grać w Pesa albo jakiegóś fpsa

Konik "Artur" Konislawowski
Konik "Artur" Konislawowski
1 miesiąc temu

Kasa na kupno głosów zawsze się znajdzie, ale na zatrudnienie normalnego trenera reprezentacji środków brak. Logika według rudego.

Szczecinianin
Szczecinianin
1 miesiąc temu

..i.. Brawo Kozłowski, olać Legie

zenek_ze_wsi
zenek_ze_wsi
1 miesiąc temu
Reply to  Szczecinianin

Widać tak samo „inteligentny inaczej” jak ty. Żaden rozsądny zawodnik nie będzie gadał „nigdy nie pójdę do klubu x”, bo zwyczajnie nie wie jak życie się potoczy. Może być jeszcze różnie, i za dajmy na to 4 lata tam trafi. Co wtedy? Znienawidzą go w dotychczasowym klubie, w nowym kiepsko przyjmą, pismaki wywloką mu jaki kocopoły wygadywał itd. A wystarczy przecież powiedzieć „Nie wiem co przyszłość przyniesie, ale na razie nigdzie się nie wybieram”. Jest jedna prosta zasada: „nigdy nie mów nigdy”, bo życie może sprawić ci niejednego psikusa.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin (@fc-bazuka-bolencin)
1 miesiąc temu
Reply to  zenek_ze_wsi

zenek, to akurat prawda. Z naszego podwórka najbardziej mi utkwiło 2 ludzi:
Paweł Kaczorowski – śpiewający na Łazienkowskiej obraźliwe piosenki na Legię a rok później już w niej grający,
Emilian Dolha – tu już nagadywania na Wisłę K. nie było, ale jak się w 2007r. z Lechem zjawił w Krakowie to do przerwy przy 0-4 był tak ugotowany że poprosił Smudę o zmianę 😀

zenek_ze_wsi
zenek_ze_wsi
1 miesiąc temu

Spoza naszego podwórka to przypominają mi się przypadki Lewandowskiego i Goetze odchodzących w jednym okresie do z Dortmundu do Monachium. Lewy który nigdy nic nie deklarował, został pożegnany serdecznie przez kibiców (co niektórzy nawet płakali), a Goetze jako, że wcześniej mu się coś „chlapnęło” w wywiadach to zbierał solidne porcje gwizdów. Mało tego, potem trzeba było do tej Borusii wrócić….

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin (@fc-bazuka-bolencin)
1 miesiąc temu
Reply to  zenek_ze_wsi

Podobną drogę co Gotze przebył także Mats Hummels i tu także kibice nic nie mają do niego bo zajmował się rzetelnym graniem w klubie w którym jest a nie jakimś pustym gadaniem i deklaracjami (kogo właściwie można by w obecnej nowoczesnej piłce „lojalnym zawodnikiem”?).
U nas taki Kazek Węgrzyn grał i w Wiśle i w Cracovii (a wcześniej jeszcze Hutniku Nowa Huta) i jakoś nigdy nikt mu nie robił problemu z tego powodu, bo zajmował się graniem i treningami a nie opowiadaniem pierdoł.

WhiteStarPower
WhiteStarPower (@spoxgreq)
1 miesiąc temu

Bylem 30m za jego plecami w młynie i byl taki kocioł zła mu zgotowany za ta szybka ucieczkę do Lecha po cichu, ze chyba drugiego takiego nie pamietam 🙂 gosc puszczał prawie wszystko (czołowy bramkarz ligowy wtedy) co leciało w bramke. Po przerwie Lech wyszedł a bramka dalej pusta, cały stadion nakręcony tym jaki wpływ osiągnął na wynik az wrzał „GDZIE JEST RUMUN???” Smuda nie wypuścił go juz na 2 polowe. Od tego czasu jego kariera w Polsce w zasadzie juz pikowała i nie wiem co bylo z nim dalej. Ale dzieki za przypomnienie tego, ponad 13 lat a to sie pamięta 🙂

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin (@fc-bazuka-bolencin)
1 miesiąc temu

Czy w ogłupiałej do granic absurdu Anglii będzie sobie można jeszcze zwyczajnie pierdnąć czy już będzie się to kwalifikowane jako oznaka rasizmu i odgórnie ścigana przez federację?
Nawet Fabik swoim wywiadem nie tak dawno pokazał, że zdrowo im tam mózg wyprali.

MartaBizneswoman
MartaBizneswoman
1 miesiąc temu
Łukasz
Łukasz
1 miesiąc temu

ah jaką mam nadzieję że Kozłowski przejdzie do (L)
Nie dlatego żebym uważał go za jakiś niesamowity talent ale żeby chłopak dostał nauczkę że takich rzeczy w wywiadach się nie mówi (patrz: Mączyński/Carlitos/Kante/Hamalainen/Bereszyński i wielu wielu innych których życie zweryfikowało)

Blogi i felietony
25.01.2021

Ile wart jest Pro Junior System w 1. lidze? Podsumowanie czterech lat programu

Co jakiś czas gracze, którzy nie załapali się na bycie promowanym przez Pro Junior System, z żalem mówią o tym, że mogliby zrobić większą karierę. Ktoś dostrzegłby ich szybciej, ktoś kupiłby ich wyżej, a tak – zakopali się gdzieś niżej i poważny futbol trochę im uciekł. Sprawdziłem więc, ile waży Pro Junior System na zapleczu […]
25.01.2021
Anglia
25.01.2021

Dzieciństwo spędził na wózku inwalidzkim, teraz gra w Sheffield Wednesday

Kiedy jesteś małym dzieckiem, chorujesz na rzadko spotykaną przypadłość, która sprawia, że nie możesz chodzić i jesteś przez pewien czas przykuty do wózka inwalidzkiego, raczej nie myślisz o tym, by profesjonalnie kopać piłkę. No chyba, że nazywasz się Declan Thompson i zrobisz wszystko, by walczyć o swoje marzenia.  Ta edycja Pucharu Anglii dla wielu kibiców […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

„Trener powiedział: jak nie pójdziecie na kroplówki, możecie wypier…”

– Naprawdę, zrozumiałbym, gdyby to była nasza wina, gdybyśmy sami poszli, sami zaplanowali, ale nam to zlecili lekarz i trener. Od trenera usłyszeliśmy wprost, przy całej drużynie: „Jak nie pójdziecie na kroplówki, możecie wypierdalać”. Przepraszam za słownictwo, ale takie po prostu słowa padły – mówi nam Marcin Kozłowski, jeden z ukaranych bezwzględną czteroletnią dyskwalifikacją za […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Kolejny polski stoper w Serie A? Raków rozmawia z Milanem w sprawie Piątkowskiego

To byłby hit okienka transferowego w Ekstraklasie. Niestety, nie chodzi o transfer do naszej ligi, ale o możliwe odejście jednego z najlepszych stoperów jesieni. Kamil Piątkowski z Rakowa Częstochowa znalazł się w orbicie zainteresowań AC Milan. Lider Serie A prowadzi intensywne rozmowy z wiceliderem Ekstraklasy – jak podaje na Twitterze Krzysztof Stanowski, sytuacja powinna się […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Bez taryfy ulgowej dla legendy. Lampard wylatuje z Chelsea

Na nic zdał się status klubowej legendy. Nie obronił go nawet nadspodziewanie udany poprzedni sezon. Ciężar letnich inwestycji i miejsce w środku tabeli Premier League przesądziło o losie Franka Lamparda. Ludzie Abramowicza uznali, że to moment, by za odbudowę Wernera, Havertza i spółki wziął się ktoś, to – jak to mówią – coś już wygrał, […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Totalizator Sportowy powstał 65 lat temu. 25 stycznia Dniem Gracza LOTTO!

Od kilku tygodni trwają jubileuszowe obchody z okazji 65-lecia istnienia jednej  z najbardziej rozpoznawalnych spółek w Polsce, jaką jest Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO. Dziś, 25 stycznia, mija dokładnie 65 lat od oficjalnego rozpoczęcia jego działalności. Na pamiątkę tego dnia, z inicjatywy Totalizatora Sportowego, został ustanowiony Dzień Gracza LOTTO.  Zgodnie z Zarządzeniem nr 7 przewodniczącego […]
25.01.2021
Niemcy
25.01.2021

Wielkie tradycje i jeszcze większe problemy historycznych potęg niemieckiego futbolu

Mają mnóstwo kibiców, rozsianych po wielu zakątkach kraju, albo i całej Europy. Stoi za nimi wielka historia. Często także wielkie pieniądze, choć niekoniecznie rozporządzają nimi rozsądni ludzie. A jednak słynne niemieckie kluby w ostatnich latach notują mnóstwo bolesnych wpadek. Z najwyższym poziomem rozgrywek pożegnał się Hamburger SV, przez niekończące się zawirowania przechodzi FC Koeln, w […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Perełki w wagonach z piłkarzami. XI dekady Lechii

O ile w pierwszej dekadzie XXI wieku Lechia Gdańsk walczyła o odbudowanie się i powrót na najwyższy poziom, o tyle w minionym dziesięcioleciu ugruntowała swoją pozycję w Ekstraklasie. Raz była o gola od mistrzostwa Polski, lecz skończyła na czwartym miejscu. Innym razem zimowała na czele tabeli, lecz roztrwoniła przewagę i zgarnęła brązowy medal. Zdobyła za […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

STRANIERI. Asysta Listkowskiego, wywalczony karny Michalaka, poprzeczka Płachety

O kolejnym golu Roberta Lewandowskiego, obronionym rzucie karnym Rafała Gikiewicza, debiucie Arkadiusza Milika w Marsylii, popisach Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Skorupskiego czy wygranej Jana Bednarka i spółki z Arsenalem pisaliśmy w osobnych tekstach. Co jeszcze godnego uwagi wydarzyło się w miniony weekend z udziałem naszych rodaków? Nie po raz pierwszy w tym sezonie tureckiej ekstraklasy […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Czy jakikolwiek polski trener może w tej chwili dotrzeć do reprezentantów i zdobyć u nich autorytet?

W poniedziałkowej prasie dalsze echa zmiany selekcjonera. Komentują ją m.in. Dariusz Dziekanowski i Marek Jóźwiak, są kulisy medialnej gry Zbigniewa Bońka, a Łukasz Olkowicz zastanawia się, czy dziś jakikolwiek polski trener mógłby zyskać autorytet u największych gwiazd reprezentacji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dariusz Dziekanowski komentuje zmianę selekcjonera. (…) Wracając do kwestii dymisji Jerzego Brzęczka. Prezes Boniek starał […]
25.01.2021
Niemcy
25.01.2021

Kozacy, ale tylko na niemieckim podwórku

Nie ma jednego złotego środka na prawidłową adaptację piłkarza w nowym środowisku. Z kolei istnieje dość popularna teoria, że jeśli zawodnik jest w dobrej formie, to nie będzie potrzebował zbyt wiele czasu, by w pełni zaprezentować swoje umiejętności. Przecież sporo było takich przypadków, że dany gracz praktycznie prosto z lotniska wskakiwał do grania i nie […]
25.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Atletico spełniło obowiązek lidera. Suarez i spółka nie zwalniają tempa

Wczoraj Real rozszarpał Deportivo Alaves. Z kolei dziś Barcelona spokojnie pokonała Elche. W takim razie, znając pokrętną logikę futbolu, istniało duże prawdopodobieństwo, że Atletico Madryt drugi raz w tym sezonie straci u siebie punkty. Na dodatek podejmowało Valencię, która mimo iż znajduje się w ogromnym kryzysie, potrafi spiąć się na najsilniejszych rywali. Ostatecznie ekipa Diego […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Czyli mecze Manchesteru United z Liverpoolem jednak mogą być ciekawe

Ten mecz był niczym film „Źle się dzieje w El Royale”. Nie był filmem Quentina Tarantino, ale stanowił nawiązanie do jego najlepszych czasów. Dzisiaj też po boisku nie biegali Paul Scholes i Steven Gerrard, lecz zdecydowanie nie mamy na co narzekać. Były fajerwerki, były wybuchy, jakbyśmy chcieli jechać do muzeum lotnictwa, to byśmy pewnie pojechali.  […]
24.01.2021
Weszło FM
24.01.2021

Poniedziałek w Weszło FM: Polska vs Niemcy na MŚ szczypiornistów, handballowy Hejt Park

Jutro na antenie radia Weszło FM dominować będzie piłka ręczna, wszak biało-czerwoni zagrają z Niemcami, ale kibice innych sportów nie będą zawiedzeni – bo pojawią się także premierowe wydania „Super Serii”, „Run Forest” czy „Football, Bloody Hell”. Szczegóły poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – w porannej audycji będziemy chcieli uczcić Dzień Gracza […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

QUIZ LIVE: ŁÓDŹ KONTRA RESZTA ŚWIATA


24.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Elche było bardzo wyrozumiałe dla zmęczonej i osłabionej Barcelony

Dość wymowne było ujęcie kamery, które telewizja pokazała widzom około 50. minuty starcia Elche z Barceloną. Ronald Koeman stał zasępiony przy ławce rezerwowych i ze znużeniem zerkał na swój zegarek. Z jednej strony – nie dziwimy się, że oglądanie tego spotkania wizualnie dyskusyjnego przyprawiało o senność. Ale z drugiej – Holender być może wtedy odliczał […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nuda na robocie – kolejny rekord Lewandowskiego

Być może dla wielu z was będzie to swego rodzaju science-fiction, ale są rekordy – poza tym Gerda Müllera rzecz jasna – których jeszcze nie pobił Robert Lewandowski. To znaczy… jest ich coraz mniej. Dziś złamał kolejną barierę. Został pierwszym piłkarzem w historii Bundesligi, który strzelił gola w ośmiu meczach wyjazdowych z rzędu. Arminia Bielefeld. […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Napoli pomyliło maraton ze sprintem. 10 sekund i po drużynie!

Dokładnie 8 sekund zajęło Napoli zdobycie bramki podczas wyjazdowego meczu z Hellas Verona. Jak obliczy każdy wytrawny matematyk – utrzymując tempo strzelania jednej bramki co 10 sekund, mecz powinien się zakończyć zwycięstwem gości w rozmiarze około 540 do zera. O dziwo – tak się nie stało. Co dziwi jeszcze mocniej – neapolitańczycy tak naprawdę po […]
24.01.2021