post Damian Smyk

Opublikowane 20.11.2020 07:14 przez

Damian Smyk

Nie jest powiedziane, że jeśli Robert Lewandowski coś powie, to ma zawsze rację. Na wszystkie treningi nie chodzę, ale jeśli chodzę, to widzę dyscyplinę i porządek. A gdyby nawet miał rację, to taką rację wykłada się wewnątrz drużyny, nie przed kamerą. Jako dojrzały człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego, że na kapitanie ciążą pewne obowiązki. A najważniejszy polega na tym, by zespół cementować, a nie rozmontowywać. Jeśli ma uwagi i przekonanie, że te uwagi są słuszne, niech wybierze inny sposób komunikacji z opiekunami reprezentacji, czyli trenerem Brzęczkiem lub ze mną. Jest najlepszym napastnikiem na świecie, ale reprezentacja nie składa się z niego i dziesięciu koszulek – mówi Zbigniew Boniek w „Gazecie Wyborczej”.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

Rozmówka z Dariuszem Dziekanowskim, który wskazuje na to, że kadra jest rozchwiana emocjonalnie i część piłkarzy potrafi w ciągu trzech dni rozegrać dwa kompletnie różne mecze.

Wierzy pan w reprezentację prowadzoną przez Jerzego Brzęczka?

DARIUSZ DZIEKANOWSKI: Jeśli spojrzymy na drogę, którą przeszła ta kadra od pierwszego meczu z Włochami do dziś i porównamy, gdzie byli wówczas rywale, a gdzie są teraz, to możemy stwierdzić, że trochę się zatrzymaliśmy. Ale osoby odpowiedzialne za reprezentację, przedłużając latem umowę z selekcjonerem pokazały, że ich zdaniem, Jerzy Brzęczek to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. My się możemy jedynie zastanawiać, czy ta drużyna w eliminacjach do mistrzostw świata i w przyszłorocznych ME będzie grała lepiej, czy będziemy jednak świadkami podobnych widowisk, jakie widzieliśmy w Holandii i we Włoszech. Dziś ta kadra jest przede wszystkim rozchwiana. Potrafi w trzy dni przejść od beznadziejnej gry z Włochami do dobrej, którą widzieliśmy z Holandią. Sinusoida jest ogromna.

Z czego to rozchwianie może wynikać?

Przede wszystkim z mentalnego podejścia do meczu, z tego, czy ta grupa potrafi bardzo poważnie potraktować każdy występ w drużynie narodowej. To, jak nasi reprezentanci zagrali we Włoszech i w Amsterdamie, pokazało, że błędy zostały popełnione, że ci zawodnicy nie byli przygotowani do rywalizacji o wyższe cele.

Sympatyczna rozmowa z Patrykiem Zauchą z Cracovii. Młody piłkarz Pasów opowiada m.in. o tym, że za dzieciaka trenował kung-fu i to z sukcesami.

Początkowo trenował pan kung- -fu w tarnowskiej szkole Roberta Maślanki. Dlaczego akurat sporty walki?

Jeszcze jako dzieciak poszedłem z siostrą i koleżanką na pierwsze zajęcia. To była spontaniczna decyzja. Po prostu któregoś dnia zobaczyliśmy ogłoszenie w internecie. Stwierdziliśmy, że pójdziemy i zobaczymy, jak to jest. Skończyło się na tym, że zostałem i trenowałem kung-fu ponad sześć lat. Traktowałem to jednak bardziej hobbistycznie. Mimo to udawało się wyjeżdżać na zawody, nawet zdobywać medale. Kung-fu pozwoliło też wypracować myślenie o sporcie, odpowiednim przygotowaniu. Mogę więc powiedzieć, że coś zawdzięczam tamtym treningom.

Brał pan nawet udział w mistrzostwach Europy w wushu w Bukareszcie.

I zająłem tam czwarte miejsce.

Dziś kung-fu przydaje się w piłce?

To było bardziej uczenie się samoobrony, chwytów. Zajęcia były wyczerpujące pod względem siłowym lub wydolnościowym. Pomogły mi natomiast pod względem motorycznym.

Postawił pan jednak na futbol.

Zawsze chodziłem ze znajomymi grać w piłkę na Orlik lub na podwórko. Futbol od dziecka był obecny w moim życiu, ale nigdy nie traktowałem go jako dziedzinę, w której zrobię karierę. Ćwiczyłem w Wolanii Wola Rzędzińska, małym klubie spod Tarnowa i godziłem to treningami kung-fu. Jeździliśmy na różne turnieje, w jednym z nich udział brały mocniejsze kluby, w tym Cracovia. Jej przedstawiciele zainteresowali się mną i dopiero wtedy w głowie zapaliła mi się lampka, że może coś z tego będzie i powinienem iść w stronę piłki. 

Sylwetka Alana Czerwińskiego – głównie o ciągłej presji na rozwój. Lechita wyposażył sobie nawet osobistą siłownię.

– Nieprzeciętna chęć rozwoju. Na własny koszt jeździł na sesje do psychologa do Lublina, ponieważ uznał, że mu to potrzebne. W klubie nic powiedział, po jakimś czasie się dowiedziałem. Dwukrotnie sami z siebie dawaliśmy mu podwyżkę, bo po prostu zasługiwał na to tym, jak pracował – uzupełnia Cygan. Stąd świetnie wyposażona siłownia w Bukownie, w którą włożył sporo pieniędzy. Poza tym na podwórku zrobił sobie 40-metrowy wybieg. Właśnie tam dochodził do siebie po poważnej kontuzji kolana, którą odniósł we wrześniu 2018, już jako zawodnik KGHM Zagłębia Lubin. Tamten uraz zabrał mu powołanie do kadry narodowej i prawdopodobnie przesunął o dwa lata debiut. Alkohol? Dał sobie spokój po tym, jak gdzieś w okolicach 18. urodzin posmakował whiskey i potem fatalnie się czuł. To nie dla niego. Nawet kiedy trenerzy dawali zgodę na piwko po meczu, on wolał coca-colę. – Przy tym wszystkim to bardzo dobry człowiek. Skory do pomocy, której nigdy nie odmówi. Powiem więcej. To najbardziej wyjątkowa osoba, jaką poznałem przez 10 lat działalności w polskiej piłce – podsumowuje Cygan.

Ivi Lopez wjechał do ligi z buta. Jego sylwetka – o tym, dlaczego nie został w Hiszpanii, zbieraniu koszulek wielkich piłkarzy i starciach m.in. z Realem i Barceloną.

CR7 poznał osobiście, choć akurat w tamtym spotkaniu, w którym Hiszpan strzelił gola Realowi (1:1), Portugalczyk nie wystąpił. Zagrał za to w drugim meczu z Levante (2:2). Lopez poprosił go wtedy o koszulkę, ale Ronaldo odmówił, tłumacząc, że już wcześniej obiecał ją komuś innemu. Zawodnik Rakowa zbiera bowiem trykoty rywali, w jego kolekcji jest już około 250 takich pamiątek. – Mam koszulki od Leo Messiego i Luisa Suareza – chwali się. Jak poza tym wspomina mecze przeciw najsławniejszym zawodnikom świata? – Z Barceloną gra się trudniej niż z Realem. Oni ciągle mają piłkę i trzeba za nią biegać – wspomina. Od dziecka marzył o występach w Królewskich, jak wielu innych chłopców urodzonych w Madrycie, ale jako siedmiolatek zaczął treningi w klubie z przemieść stolicy Hiszpanii – Collado Villalba. Mając 15 lat, trafił do trzeciej siły w madryckiej aglomeracji – Getafe. Cztery lata później zadebiutował w LaLiga. Zmienił Pablo Sarabię, dziś znanego piłkarza Paris Saint-Germain. Wkrótce miał poznać znacznie więcej gwiazd. Po zakończeniu sezonu trafi ł do Sevilli, która właśnie triumfowała, notabene w Warszawie, w Lidze Europy. Poznał Evera Banegę czy nieżyjącego już Jose Antonio Reyesa. Poznał oczywiście także Grzegorza Krychowiaka. – Szczerze mówiąc, to dość rzadko z nim rozmawiałem – przyznaje. Nie miał okazji, by się bliżej zakumplować, bo znał ich tylko z treningów. Występował jedynie w rezerwach. – Czasami brałem udział w zajęciach pierwszej drużyny, ale jednak głównie ćwiczyłem z drugim zespołem. Idąc tam wiedziałem, że będę występować w rezerwach, lecz miałem nadzieję, że z czasem trafię do pierwszej drużyny – mówi.

Łączony wywiad z dwoma słowackimi bramkarzami ekip z derbów Górnego Śląska. Z jednej strony Martin Chudy, z drugiej Frantisek Plach. Sporo o przeszłości, porównanie Ekstraklasy i ligi słowackiej, wzajemna recenzja.

Jak na Słowacji traktuje się naszą ekstraklasę? Z jednej strony to liga bogatsza, lepiej pokazywana, ale też trzy ostatnie konfrontacje polsko-słowackie kończyły się awansem drużyn z waszego kraju.

CHUDY: Topowe zespoły, jak Slovan, Spartak czy DAC Dunajska Streda, a kiedyś Trenčin i Žilina mają swoją jakość i one są mocne. My ze Spartakiem po wyrównanych meczach wyeliminowaliśmy Legię i zagraliśmy w fazie grupowej Ligi Europy. Analizując budżety słowackich i polskich klubów, tylko Slovan wytrzymuje porównanie. Reszty nawet nie ma sensu zestawiać. Różnice są też w infrastrukturze, zarobkach. Piłkarze ze Słowacji nie dostaną u siebie tyle, ile w ekstraklasie.

Spróbujcie wytłumaczyć, bo od dawna się nad tym głowimy: dlaczego polskie drużyny mają takie kłopoty w europejskich pucharach? Wam może być łatwiej z diagnozą, bo patrzycie z zewnątrz.

CHUDY: Polskie zespoły znalazły się nisko w rankingu, co dla niektórych oznacza start od pierwszej rundy. Czasem trafiały na wymagających przeciwników, nawet nie były gorsze, ale odpadały. Za to w Czechach zdobywca pucharu automatycznie gra w grupie Ligi Europy. Slavii Praga w eliminacjach Ligi Mistrzów wystarczy wygrać dwumecz i już awansuje do grupy. Przegrana oznacza występy w Lidze Europy.

PLACH: Trudno grać od pierwszej rundy, a jeszcze gorzej, gdy dostaniesz mocnego rywala. Z Piastem w tym sezonie awansowaliśmy do trzeciej rundy i jak na klub, który nie gra regularnie w europejskich pucharach, nie jest to najgorszy wynik.

Zaskoczyła was czymś ekstraklasa?

CHUDY: Obserwowałem ją już wcześniej. Wielu chłopaków z przeszłością w niej spotkałem w Spartaku. Przez c h w i l ę był Patryk M a ł e c k i , z Piasta Gliwice wrócił Dobrivoj Rusov. Wcześniej był Jan Vlasko, który grał w Zagłębie Lubin, podobnie jak Boris Godal. Anton Sloboda z kolei występował w Podbeskidziu. Miałem z kim porozmawiać o ekstraklasie i zauważyłem, że każdemu się podobała. Zebrałem o niej informacje i niczym mnie nie zaskoczyła.

Rozmowa z Leszkiem Ojrzyńskim. O powrocie na ławkę trenerską, tęsknocie za futbolem, zadaniach do zrealizowania w Mielcu.

Lubi pan rolę strażaka?

Szanuję, co mam. Niektórzy moi koledzy, bardzo dobrzy trenerzy, nie mają okazji pracować w ekstraklasie albo są w niższych ligach. Stal jest moim szóstym klubem w najwyższej klasie i jestem za to wdzięczny opatrzności. Nie mam zamiaru wybrzydzać , do życia podchodzę z pokorą. Oczywiście chciałbym kiedyś pracować w klubie z aspiracjami gry o mistrzostwo Polski lub w europejskich pucharach. To jest moje marzenie. Ostatnio przez ponad rok mieszkałem w Liverpoolu u syna, więc oglądałem z bliska wielki futbol. Patrzyłem też na Lecha Poznań, który dobrze reprezentuje nas w Europie i przychodzą myśli, że fajnie byłoby kiedyś być częścią czegoś takiego. Zwłaszcza że raz tego doświadczyłem, kiedy z Arką Gdynia powalczyliśmy z Midtjylland w Lidze Europy. Byłoby wielką sprawą znów to poczuć, ale na razie skupiam się na tym, co mam do zrobienia w Mielcu.

Co konkretnie?

Musimy się utrzymać. Takie dostałem zadanie. Pierwsze wrażenie z kilku dni pracy mam bardzo optymistyczne. Jestem zbudowany postawą piłkarzy. Widać, że bardzo chcą odmienić swoją sytuację, są świadomi rzeczy, nad którymi trzeba pracować. A poprawa musi nastąpić w każdym elemencie: w obronie, w ataku, w fazie przejściowej… Ubolewam tylko, że w pierwszym tygodniu pracy miałem do dyspozycji na treningach jedynie dwunastu piłkarzy z pola, bo część zespołu przebywała na przymusowej kwarantannie. Dopiero od poniedziałku mogę przyjrzeć się wszystkim. Niestety, żyjemy w takich czasach, w których trener może ustalić skład, a przed meczem i tak będzie musiał dokonać kilku korekt, bo w pojawią się pozytywne wyniki testów na koronawirusa. 

„Chwila z…” Pawłem Wszołkiem. Sporo o radzeniu sobie z problemami w życiu piłkarza, pracy z psychologiem, ale i przechodzeniu zarażenia koronawirusem i o pandemii.

Podczas izolacji, kiedy chorowaliście razem z żoną, miał pan chwile, w których naprawdę się bał?

Miałem momenty strachu, ale bardzo mi pomogła praca z psychologiem, który od pewnego czasu jest w Legii. Otworzył mi oczy na wiele spraw związanych nie tylko z pandemią. Dzięki niemu w wieku 27 lat dowiedziałem się, jaki mam temperament. Pomógł mi ujawnić emocje, które przez większość życia tłumiłem. Odkąd w 2013 roku wyjechałem z Polski, byłem Pawłem za granicą, robotem, który nauczył się być kuloodporny. Spychałem to, co czułem, automatycznie chowałem emocje, jakie się we mnie pojawiały. Wiedziałem, że muszę być silny, twardy, każdego dnia udowadniać, że jestem dwa razy lepszy od Włocha czy Anglika. Zakodowałem sobie, że nie mogę mieć ani chwili słabości, bo zostanę zmieciony z planszy.

Ciągła walka o przetrwanie. Wycieńczająca, szczególnie kiedy czasem i tak nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

W Sampdorii miałem taką sytuację: gdy prowadził nas Siniša Mihajlović, nie wygraliśmy w sześciu meczach z rzędu. Na prawej obronie grał wówczas Lorenzo De Silvestri, ja czekałem na szansę. Kiedy w spotkaniu z Juventusem dostał kolejną żółtą kartkę, wskoczyłem za niego. Wygraliśmy na wyjeździe z Udinese 4:1, miałem asystę, zostałem wybrany do 11. kolejki Serie A. Mojej sytuacji to jednak nie zmieniło, w kolejnym meczu znów siedziałem na ławce. Wiele mnie to nauczyło.

Czego konkretnie?

Choćby tego, że nie na wszystko mamy wpływ. Przypadek chciał, że wybrałem się z żoną na zakupy, przejeżdżaliśmy obok hotelu, w którym często nocowaliśmy z Sampdorią. Zatrzymaliśmy się tam na kawę, dzięki czemu zobaczyliśmy bardzo znamienny obrazek. W hotelowej kawiarni siedział trener Mihajlović, De Silvestri i menedżer, który jak się potem okazało, reprezentował ich obu. Nic dziwnego, że u niego grał, zresztą brał go do swoim kolejnych klubów, prowadzi go obecnie w Bologni. To mi uświadomiło, że życie było, jest i będzie niesprawiedliwe. Starałem się tym nie łamać, nie pokazywać, że jestem wkurzony, trzymałem całą złość w sobie. Przekładało się to na moje zachowanie w domu: chodziłem mocno poddenerwowany, narzekałem. Moja żona miała ze mną ciężko. 

„SPORT”

Brzęczek mówi, ze nie ma konfliktu między nim a Lewandowski. Kapitan rozwiał też wątpliwości wokół sytuacji, w której miał ponoć odpyskować selekcjonerowi.

– Rozmowa z trenerem na boisku dotyczyła „Matiego” (Mateusza Klicha – dop. red.), jego poruszania się w defensywie. To mu przekazałem. To była zwykła, boiskowa konwersacja. Nie wiem, czy kiedy otrzymuję takie pytania, to powinienem się śmiać, czy płakać – powiedział Robert Lewandowski i teoria spiskowa legła w gruzach. Tym bardziej, że chwilę później „Lewy” odniósł się do zmiany w przerwie. – W ostatnich 20 minutach meczu z Włochami czułem napięcie mięśniowe. Rozmawiałem z trenerem i ustaliliśmy, że spróbuję zagrać 45 minut, aby nie ryzykować. Nie wyciągałbym zatem daleko idących wniosków – powiedział kapitan reprezentacji Polski, który rozegrał w środę 116. mecz w koszulce z orzełkiem. Spiskowcy, jak szybko się pojawili, tak szybko zniknęli. Nie czekając nawet na to, co powie Brzęczek. A selekcjoner potwierdził następnie słowa najlepszego polskiego piłkarza. – Doszliśmy przed meczem do wniosku, że jeżeli Robert da radę i nic się nie będzie działo, to zagra 45 minut. Uspokajam wszystkich. Nie ma między nami żadnego konfliktu – podkreśli wyraźnie Jerzy Brzęczek.

Rozmówka z Jerzym Engelem o kadrze. Właściwie można ją streścić w słowach „ale o co wam chodzi z tym Brzęczkiem”.

Pod adresem selekcjonera pada wiele słów krytyki. Wielu domaga się jego odejścia. A jak pan na to wszystko patrzy?

– Niemcy przegrali z reprezentacją Hiszpanii 0:6 i wielu też domagało się głowy selekcjonera Joachima Loewa. Ale trener zostaje. Myślę, że podobnie będzie i u nas.

Czyli optuje pan za tym, żeby żadnych gwałtownych zmian nie było i by Jerzy Brzęczek został na stanowisku, tak?

– Oczywiście! Nie ma najmniejszego powodu, żeby w tej sytuacji, z jaką mamy do czynienia, zmieniać selekcjonera. Nie byłoby to dobre rozwiązanie. Nie ma co czynić gwałtownych ruchów. Nie jest na to czas, ani pora.

A dostrzega pan niedociągnięcia w pracy selekcjonera? Pewną niekonsekwencję w wyborach personalnych czy
w innych decyzjach?

– Nie jestem od oceny pracy selekcjonera. Za to odpowiada zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej. No ale przede wszystkim wyniki, jakie osiąga szkoleniowiec, a te go bronią. Awansował do finałów mistrzostw Europy, teraz, mimo ostatnich porażek, pozostaliśmy na tym samym miejscu w Lidze Narodów. Moim więc zdaniem nie ma o czym dyskutować.

Przed derbami Górnego Śląska obaj trenerzy nie mogą  narzekać na stan kadrowy. Górnik i Piast najpoważniejsze problemy mają chyba za sobą.

Wszystko wskazuje na to, że to, co najgorsze, już za śląskimi klubami i sytuacja poprawiła się na tyle, iż obaj szkoleniowcy mają przed derbami jakiś wybór. Nikt jednak nie ukrywa, że po przerwie ligowej i przy takiej sytuacji zdrowotnej o wyborze składu często decydują lekarze oraz… sami piłkarze. Zawodnicy – po pierwsze – różnie przechodzili zakażenie wirusem, a po drugie – wracali w różnym czasie. Opisuje to trener Waldemar Fornalik. – Cieszę się, że wielu zawodników wróciło po przebytej chorobie. Trenowaliśmy początkowo w małej grupie, później dochodziły kolejne osoby i sam wygląd treningów się zmieniał. Można powiedzieć, że dopiero od tygodnia trenujemy całym zespołem – wyjaśnia szkoleniowiec gliwiczan. Czy w głowie trenera Fornalika ułożony jest już personalny zestaw na derby z Górnikiem? – Na temat składu trudno nawet mówić dzień przed meczem, bo będziemy brali pod uwagę odczucia indywidualne zawodników – dodaje trener brązowych medalistów poprzedniego sezonu.

„SUPER EXPRESS”

Dzisiaj reklamy wygrały ze sportem. Trzy piłkarskie tekściki rozbite między reklamami. „Superak” pisze o tym, że zmiana Lewandowskiego w przerwie była ustalona, a Mladenović świetnie zagrał przeciwko Rosji.  Nic do szerszego zacytowania.

„GAZETA WYBORCZA”

Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem. Rozważania na temat zwolnienia Brzęczka nazywa „medialnymi igrzyskami”, komentuje sprawę milczenia Lewandowskiego i jego recenzji kadry po meczu z Włochami. Chyba najciekawsza rzecz w dzisiejszej prasie.

Czy tak jak np. w wywiadzie, jakiego udzielił po meczu z Włochami Lewandowski, według pana kapitan kadry szanuje selekcjonera kadry?

– To nie jest żaden problem. Nigdzie, w żadnej szatni. Kapitan ma reprezentować drużynę, ma wszystko robić w jej imieniu najlepiej, jak potrafi, i grać najlepiej, jak potrafi. Piłkarze nie są od oceniania trenera, niezależnie od tego, jak się nazywają. Z Lewandowskim jest tak, że 90 proc. meczów, które rozgrywa, przebiega jak typowe spotkanie Polski z Kazachstanem. Bo Bayern ma przewagę gigantyczną, na boisku trwa w pewnym sensie zabawa. Wokół Roberta biegają Gnabry, Coman i Müller, sama przyjemność z gry. W kadrze zamiast przyjemności jest ciężka praca. I to wpływa na jego nastrój. Inna sprawa, że nie wiem, czy Lewandowski na pewno chciał zrecenzować trenera. Czytałem opinię specjalisty od czytania mowy ciała, który twierdzi, że ta cisza oznaczała raczej: „To nie ja, to oni”. Przerzucenie odpowiedzialności za mecz na innych.

Zostawmy ciszę, najbardziej wymowne były jednak słowa, które kapitan wypowiedział. O słabej taktyce, słabszym przygotowaniu do meczu, konieczności efektywniejszego trenowania. Brutalne oskarżenie.

– Nie jest powiedziane, że jeśli Robert Lewandowski coś powie, to ma zawsze rację. Na wszystkie treningi nie chodzę, ale jeśli chodzę, to widzę dyscyplinę i porządek. A gdyby nawet miał rację, to taką rację wykłada się wewnątrz drużyny, nie przed kamerą. Jako dojrzały człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego, że na kapitanie ciążą pewne obowiązki. A najważniejszy polega na tym, by zespół cementować, a nie rozmontowywać. Jeśli ma uwagi i przekonanie, że te uwagi są słuszne, niech wybierze inny sposób komunikacji z opiekunami reprezentacji, czyli trenerem Brzęczkiem lub ze mną. Jest najlepszym napastnikiem na świecie, ale reprezentacja nie składa się z niego i dziesięciu koszulek. Gdyby tak było, nie wygrałaby nawet z Gibraltarem. Powtarzam: nawet jeśli Robert ma rację, to niech ją mądrze sprzedaje, bo tylko pogorszy sytuację i na końcu do niego kibice też będą mieli pretensje. Nie boję się zresztą powiedzieć, że w ostatnich meczach grał przeciętnie. Mówię o meczach reprezentacji, bo te Bayernu niezbyt mnie interesują. Mam z Robertem bardzo fajne stosunki, ale mówię, jak jest, bo on też miewa chwile słabości. I on, i trener Brzęczek popełnili błędy. Nie można bać się tego powiedzieć, trzeba rozmawiać i je naprawiać.

fot. FotoPyk

Opublikowane 20.11.2020 07:14 przez

Damian Smyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 26
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
echo(((((((((
echo(((((((((

…czyli robić piękne oczy ,a nie jakieś pauzy do telewizora … udawać ,że wszystko jest OK i cementować … jest beznadziejnie ,ale jeszcze namieszać tego cementu i tynkować żeby ładnie wyglądało ,a Pan prawie trener z Panami z zarządu PZPNu będą mieć spokój i nadal po 50-100k + premie i tak nadal … dalej … jeszcze … wciąż … i to jest menager-ka ,a nie tam jakieś ciągłe dąsy ,że SŁABO GRAJO WZDYCHAJĄC ŹLE GADAJO I GAŁAMI W TELEWIZORZE DO POLAKÓW ZUCHWALE W PAUZIE PRZEWRACAJO …

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

To jest takie Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, że nawet porażkę z Maltą i Wyspami Owczymi by usprawiedliwi i znaleźli jakieś wytłumaczenie i garść pozytywów.
Ten bajzel się kręci od lat, czy to PRL, czy korupcyjne lata 90 i początek XXI w., czy czasy współczesne.
Wszędzie jest kolesiostwo, klika, wzajemne usprawiedliwianie nawet najbardziej absurdalnych wydarzeń i sytuacji, robienie dobrej miny do złej gry żeby tylko się komuś przypodobać i nie wypaść z obiegu. I tak jak piszesz – żeby sowity przelewik przychodził za słodkie pierdololo.
Tyczy się to praktycznie wszystkich:
– działaczy centrali,
– byłych trenerów – znawców z bożej łaski,
– byłych zawodników którzy z racji braku pomysłu na życie po karierze, ciągle orbitują w
kategoriach specjalistów, sprawozdawców, biorą się za trenerkę nie mając o niej
zielonego pojęcia i plotą trzy po trzy żeby tylko przelew przychodził,
– dziennikarzy, którzy zwłaszcza o kolegach i znajomych ze świata piłki – napiszą
dosłownie wszystko aby się tylko przypodobać i odnieść określone korzyści.
M.in. też dlatego nie zatrudnia się już jakichś poważnych znawców z zagranicy, bo niczym dziadek Beenhakker wrzuciliby do ogródka tu i ówdzie kamyczek i wytknęli gdzie jest ok, a gdzie jest totalna amatorszczyzna i „drewniane chatki”. Taki negatywny PR nie jest potrzebny, dlatego większy poklask zawsze będą mieć lizusy nie znające się na niczym i nie mające nic do zaoferowania poza znanym nazwiskiem.
I Ci wszyscy ludzie mają generalnie z tylnej części ciała zdanie nasze – ogółu społeczeństwa, kibiców. Ich fartem jest to, że u nas piłka nożna jest zdecydowanie bezkonkurencyjnym sportem nr 1 i zawsze będzie generować zainteresowanie i zyski, choćby jak źle się nie działo. I tak się ten bajzel będzie kręcił…

Mario
Mario

Ten rudy prezes doprowadzi do katastrofy polską piłkę.
Najgorsze, że nikt nie może zmusić go do zwolnienia Brzęczka.
Widzę, że dziennikarze lizusy już zaczynają pisać, że nie ma co zmieniać selekcjonera, że nie było tak źle z Holandią, że my wyżej nie podskoczymy.
Tragedia i żenada. Obudzą się niektórzy po kompromitacji na Euro i przegranych eliminacjach MŚ.
Wtedy będzie krzyk i lament, ale rudego już nie będzie.

Konik "Artur" Konislawowski
Konik "Artur" Konislawowski

Rudy został przez tą wymowną ciszę pognębiony i jak widać ego zabolało. Szkoda przy tym wszystkim, że zapomniał jakie cyrki sam odstawiał, będąc w reprezentacji, nie zgadzając się z trenerem, gdy ten odsunął od reprezentacji kilku jego kolegów? Czy załatwiał tę sprawę po cichu wewnątrz zespołu czy przed kamerami? No właśnie. Zapomniał wół jak cielęciem był. Rudy, ale skucha. Wstyd.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Jemu wolno, to jest Zibi, najlepsza ruda kita w dziejach sportu, człowiek elokwentny, zdecydowany, NIEOMYLNY, nie uznający kompromisów i odmiennego zdania w żadnej kwestii. Popytajcie wielu ludzi, którzy się z nim zetknęli w swojej karierze (o, np. kolegów z wielkiego Widzewa lat 80.-tych) co o nim sądzą, to wyjdzie szydło z worka.

Biały Kaktus
Biały Kaktus

Gość ma pretensję do Lewandowskiego, że rozbija zespół zamiast go cementować, a w tym samym wywiadzie jako prezes PZPN sam wjeżdża na kapitana kadry, że mu się nie chce pracować. Przynajmniej ja tak odebrałem te słowa ,,…sama przyjemność z gry. W kadrze zamiast przyjemności jest ciężka praca.”

Bober
Bober

A może wreszcie zająłbyś się obowiązkami prezesa pzpn-u i zatrudnił trenera z prawdziwego zdarzenia zamiast jakiejś miernoty i przestał tracić czas na prostowanie na Twitterku? Na turnieju w czapkę, a potem jak zwykle nie będzie winnego kolejnej kompromitacji.

baran
baran

Prezes Pzpn też ma obowiązki. Jak mu się kapitan nie podoba to niech za pośrednictwem trenera zmieni kapitana. A nie pierdy jakieś puszcza w prasie.

zenek_ze_wsi
zenek_ze_wsi

Panie Boniek, masz Pan pewnie trochę racji, tylko postaw się Pan na miejscu Lewandowskiego. Jest najlepszym polskim piłkarzem w historii, zbliża się do końca kariery i chciałby coś z tą reprą jeszcze osiągnąć, a Pan mu fundujesz Dyzmę za trenera. Gościa, który w trenerce nie osiągnął kompletnie nic. Toż Smuda lepiej rokował, bo przynajmniej coś w tej pożal się Boże polskiej lidze wygrał. Z czym on ma iść do Brzęczka? O czym ma z nim gadać? Żeby lepiej ustawiać zespół? Ale przecież Brzęczek tego nie zwyczajnie nie potrafi. Co myśli Lewy jak widzi to co robi Brzęczek i porówna to z tym co widzi teraz w Bayernie, co widział u Kloppa, u Guardioli, u Heynckessa? To 8 sekund to był krzyk rozpaczy Lewandowskiego.

E.Zaraza
E.Zaraza

Pozostaje mieć nadzieję, że …. no po prostu nadzieję i poczekać cierpliwie.

barszczyk
barszczyk

A contrario do prezesowej sofistyki można napisać też tak:

„Nie jest powiedziane, że jeśli prezes Boniek coś powie, to ma zawsze rację. A gdyby nawet miał rację, to taką rację wykłada się wewnątrz drużyny, a nie na twitterze lub w gronie dziennikarskich paziów. Jako dojrzały człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego, że na prezesie PZPN ciążą pewne obowiązki. A najważniejszy polega na tym, by zatrudnić prawdziwego fachowca, a nie rozmontowywać drużynę poprzez obsadzanie w roli selekcjonera kolegi capo di tutti capi (…) Powtarzam: nawet jeśli prezes ma rację, to niech ją mądrze sprzedaje, bo tylko pogorszy sytuację i na końcu do niego kibice też będą mieli pretensje. Nie boję się zresztą powiedzieć, że w ostatnich latach zarządzał polską piłką słabiej niż przeciętnie”.

Scierwopis
Scierwopis

Mamy pecha podwojnego: selekcjoner do d…py a rudy prezes także do d..py. Dobrze się dobrali, jeden wart drugiego. Jeden nie ma pojęcia o taktyce a drugi jest fanatykiem twIttera gdzie załatwia praktycznie wszystkie sprawy. Dwóch totalnych gamoni. ME niestety stracone .

Mama Jana Rodo
Mama Jana Rodo

Brzęczek utrzymywany na siłę na stanowisku selekcjonera to idealne zobrazowanie badziewiactwa, które niszczy nasz kraj na każdym polu od lat – od pazernych i oświeconych „gwiazd” disko polo, które czują się autorytetami po oświeconego prezesa, któremu od zawsze słoma z butów wyłazi. Woli utopić nas w dziadostwie marnując wielki potencjał, ale stawiając na swoim, niż przynajmniej zatrudnić dobrego szkoleniowca z zagranicy, nie mówiąc już o własnej dymisji.

Parafrazując tego bezczelnego chama z Bayer Full: „trener z zagranicy? Hehe, ludzie, kto takiego zna, przecież to mecze mojej kadry dają ludziom chorym radość”

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

W punkt tym bardziej, że to uniwersalna prawda, która tyczy się nie tylko piłki ale też wielu aspektów życia codziennego.

Ben
Ben

Obaj popełnili błędy, ale prezes jak zwykle czysty i bezbłędne JEST gorszym prezesem niż trenerem:)

Sam z tad
Sam z tad

Boniek tez sie konczy. Stolek goracy a on farmazony i dzielenie kitu malpom.

Qualitatively
Qualitatively

Prezes sie konczy i dobrze. Pieprzenie farmazonow i dzielenie kitu malpom.

Porucznik QaburaQ
Porucznik QaburaQ

Panie Boniek…

125946932_10157872889176048_6520592647261538902_n.jpg
Skuter
Skuter

Sąd zabronił pisać o Bońku. To jest mój komentarz.

Piotr
Piotr

Dziękuję Panie Prezesie. Dokonał Pan czegoś, w co nigdy nie wierzyłem, że się stanie. Zabrał mi Pan radość z oglądania tej reprezentacji. Przez Pana wielkie ego wszyscy musimy męczyć się z człowiekiem, który po prostu się zwyczajnie nie nadaje, żeby prowadzić reprezentacje Polski. Robi Pan nie tylko nam krzywdę, ale również i jemu. Przecież ten człowiek co mecz wypowiada się w mediach, tak jakby oglądał inne spotkanie niż wszyscy. Opowiada głupoty, że potrzebuje czasu by zespół zaczął grać na miarę swoich możliwości, a Euro na które miał być gotowy powinno być pół roku temu !!!! Mam bilet na mecz Polska – Słowacja, oczywiście wybiorę się tam gdzie będzie trzeba, bo jestem całym sercem za Polską i za naszą kadrą. Niestety spodziewam się jak to Euro się skończy dla nas, bo gra naszej kadry pod wodzą Guardioli z Truskolasów zostawia wiele do zyczenia. Nie potrafi się Pan przyznać do błędu, że Wujo choć bardzo chce, to nie potrafi. Wiem, że Pan tego nie przeczyta. To tylko przemyślenia rozżalonego kibica, którego masz Pan gdzieś. Kolor włosów to nie przypadek. #BRZECZEKOUT

Jakub Szela
Jakub Szela

Pamiętam, jak ktoś wspomniał, że porażka Niemców z Hiszpanią zostanie natychmiast wykorzystana do obrony Brzęczka i proszę – Juras Engel na posterunku: „Panowie nie czas i nie miejsce teraz na to”, „Niemcy przegrali 0-6 i nikt nie myśli o zmianie trenera”. Je jebie, jak tu ma być normalnie?

Bart
Bart

Pan Boniek niech przypomni sobie swoje słowa po mundialu w 2018, gdzie sam wypowiadał się o tym że niektórym piłkarzom w kadrze gra z Lewym przeszkadza. Czym ta wypowiedź wtedy była ? „Czy nie właśnie rozmontowywaniem” zespołu ? Wypowiedz bez konkretów pozostawiająca miejsce do domysłów i burzenia i tak słabej atmosfery wokół kadry.
Do niedawna myślałem że Boniek (lub jakis jego protegowany następca) jest jedynym słusznym wyborem na stanowisko prezesa PZPN. Ale klapki z oczu mi spadły. Jest zakłamanym człowiekiem ciągnącym w dół całą polską piłke. Moze po Grzegorzu Lacie było to pewne orzeźwienie, garstka profesionalizmu. Ale zaraz zostaną zgliszcza. Musi wejsć ktoś młody spoza układzików. Ktoś dla kogo kasa nie jest motywacją.

fakty po faktach
fakty po faktach

na obecnym etapie ciekawie mnie tylko jedno – czy jak ten stary beton powymiera to czy zastąpi go młody beton, przyuczony po staremu, czy jakaś światowa młodzież.

kuras
kuras

Boniek to wedlog dzisiejszych standardow czlwiek z zaburzeniami osobowosci. Tak bardzo wierzy w swoja „wielkosc” ze to juz jest problem medyczny. Wiekszy problem to panowie Borek, Smokowski,Pol i cala reszta tzw „ekspertow”. Cos tam popitola ale ogolnie to nie za glosno, dyskretnie. A tu trzeba krzyczec wszedzie gdzie sie da. Rudy z kadry zrobil swoja zabawke. PZPN to jedno bagno. Sprawy zbiorowe w sadzie z trenerami, dziwne awanse i ogolny burdel w okregach. Brak jednego stylu gry dla wszystkich reprezentacji. I liga ktorej w zadne sposob nie da sie ogladac. I wszeddzie winni sa „ONI”. A to okregi, ekstraklasa…wszyscy tylko nie on. Grabaz dzisiejszej pilki. Gdzie sa ci wszyscy eksperci, towarzystwo wzajemnej adoracji udajace dziennikarzy sportowych. Tu trzeba krzyczec na caly glos, BRZECZEK OUT. A oni cos tam pogadaja (w dniu meczu) a nastepnego dnia juz pierdolenie „ze to nie czas”.Kasa, misiu kasa. To chaslo tych pseudo ekspertow. Tkwia w tym ukladzie i swojego prezesa za mocno nie ugryza a tymczasem pzpn to jedno wielkie bagno. Wystarczy popytac w nizszych ligach. Ale w sumie, w studiu kanalu sportowego, redakcji przegladu sportowego jest cieplej i nie ma co sie narazach. Pizdy a nie dziennikarze

shav0
shav0

Trzeba sobie powiedzieć jasno. Boniek był dobry jako zastępca Laty w PZPN żeby wyprowadzić związek z czasów PRL do czasów nowszych i to wykonał. Za to należy mu podziękować i pożegnać. Niestety chłop odleciał do reszty. Samo wzięcie Brzęczka na selekcjonera było głupotą bo w samej ekstraklasie są lepsi trenerzy. Wziął gościa który nie poradził sobie w 3-4 lidze w Rakowie , w GKS Katowice w I lidze i w Lechii też nic nie zrobił. Jak to miało wypalić w reprezentacji ? Nie miało jak i nie wypaliło. Boniek jest już za długo na stołku i ma wywalone. W tej reprezentacji to większości naszych „gwiazd” to chyba nie chce się grać z Lewandowskim na czele bo zarządzają nimi ludzie bez kompetencji albo nieomylne dziadki typu Boniek.

SC7TD
SC7TD

Nie może Pan trochę zatrzymać samochodu. Może pan zwolnić albo przyspieszyć, albo się zatrzymać. Nie ma czegoś takiego jak „kadra trochę się zatrzymała”. Albo się zatrzymała, a wszyscy poszli do przodu, albo trochę zwolniła, kiedy miała rozpęd. Jak dla mnie to nie zatrzymała się tylko wrzuciła wsteczny.

Inne sporty
25.11.2020

Zenon Plech nie żyje. Odeszła legenda polskiego żużla

Był jednym z najlepszych żużlowców swoich czasów. W Anglii – gdzie też startował – nadano mu przydomek „Super Zenon”. Dwukrotnie stawał na podium indywidualnych mistrzostw świata. W Polsce popularnością mogli się z nim równać jedynie najwięksi żużlowcy, do których sam przecież należał. Dziś, w wieku 67 lat, zmarł Zenon Plech. Żużlowiec z przypadku Niedaleko liceum, […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Życie Maradony było jazdą 240 km/h, gdy nie zna się drogi

Argentyńskie media podały, że 25 listopada 2020 roku zmarł Diego Maradona. Bóg futbolu. Geniusz. Z tej okazji przypominamy materiał, który zrobiliśmy o nim rok temu. Krzyszof Rot porozmawiał z Fernando Signorinim, który jako trener od przygotowania fizycznego pracował i mógł obserwować jak rośnie Diego Maradona, jakie problemy napotkał w szczytowym momencie swojej kariery i dlaczego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Diego Armando Maradona nie żyje

Argentyńskie media poinformowały dziś, że „Boski Diego” zmarł nad ranem lokalnego czasu z powodu ataku serca. Dopiero co idol Neapolu wyszedł ze szpitala po udanej operacji usunięcia krwiaka z mózgu. Jego stan zdrowia nie był wybitny – zresztą, kiedy po zakończeniu kariery był – ale wydawało się, że najgorsze za nami. Niestety, jak się okazuje, […]
25.11.2020
Weszło Extra
25.11.2020

Brawa od Realu i wielka bójka, czyli Maradona w Barcelonie

Argentyński bóg futbolu w Barcelonie? Brzmi znajomo, zwłaszcza, kiedy wspomnimy o noszeniu dychy na plecach. Jeśli jednak pomyśleliście, że chodzi nam o Leo Messiego, to musimy was rozczarować. Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki miał swojego wielkiego prekursora w osobie Diego Maradony. Obydwu panów porównuje się ze sobą zdecydowanie zbyt często, przy czym równie często zapomina się, że […]
25.11.2020
Uncategorized
25.11.2020

Nowy Football Manager – xG, wzrost roli dyrektora sportowego i wpływ koronawirusa

Są tacy, którzy Football Managera ledwo liznęli. Włączyli, zagrali sezon ulubionym klubem, popatrzyli jak kuleczki ruszają się po zielonym boisku, ale jakoś nie wsiąknęli. Ale i są tacy, którzy przez FM-a zawalili studia, obudzeni o trzeciej w nocy są w stanie wyrecytować ich skład Botewu Płodiw z sezonu 2023/24 i pałają niewytłumaczalną sympatią do pewnego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Mecz o rachunek. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło

To nie będzie zwykły mecz, jak mawiał klasyk. To będzie meczycho. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło. Stadion w Arłamowie, nowoczesna murawa, piękny kompleks, pierwsza klasa. Transmisja w WeszłoTV. Zaczynamy o 17.40 przedmeczowym studio pełnym analiz i genialnych wymian zdań. Potem już tylko mecz. Komentują, od 18:00, elitarni komentatorzy: Kamil Gapiński i Wojciech Kowalczyk. […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

W rankingach zaufania społecznego nikt nie zanotował takich spadków, atakowani są już właściwie ze wszystkich stron, tydzień po tygodniu identyczne zarzuty wobec nich formułowali przedstawiciele skrajnej prawicy i lewicy. Policjanci mają za sobą fantastyczny miesiąc, podczas którego przekonali się na własnej skórze, jakim tragicznym zaniechaniem było zrzucanie z automatu wszystkich skarg dotyczących ich działalności.  Nie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Paździerz w I lidze. Pędziły “Słonie” po betonie, ale na Puszczy ich koniec

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ktoś wyrwał dzisiaj piłkarzy obu ekip sprzed telewizorów lub z ferii zimowych na stoku górskim. Byli ospali, bez polotu, może po porannym kacu. Biegać jakoś wybitnie się nie chciało, składnych akcji tyle, co kot napłakał, niedokładności cała masa. Ot, pierwszoligowy dżemik w środku tygodnia, istny antyfutbol. Drodzy państwo, tu nawet sędzia […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piłkarze mówią: „piłka wymaga poświęceń”. Ale żaden by się nie zamienił

– Jak słucham piłkarzy mówiących, że piłka wymaga wiele poświęceń… gadanie takie. Wszyscy tak mówią. A żaden piłkarz by się nie zamienił na inne życie. Co poświęcasz? Wstajesz rano, idziesz na trzy godziny robić to, co kochasz? Wchodzisz do szatni, tam weseli ludzie, do tego dostajesz co miesiąc ładną sumkę? Zdecydowanie fajne życie. Na co […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Zarząd – trener 2:1. Szymon Grabowski zwolniony z Resovii

Niewiele rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć w polskiej piłce, serio. Ale trener, który w ciągu dwóch miesięcy zdołał zostać zwolniony dwa razy z jednego klubu? No, to pewien ewenement. Przywykliśmy do tego, że we Włoszech szefowie klubów potrafią w szalony sposób zwalniać i przywracać szkoleniowca do pracy nawet kilka razy w sezonie. Tyle że […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat

– Nie traktuje się nas, trenerów, poważnie. I może niektórzy nie uwierzą, ale my, trenerzy, też jesteśmy ludźmi. Mamy swoje emocje. Do mnie, i każdego z moich kolegów, każdy anonim w sieci może strzelić. Ja nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat. Nie będę milczał, jak ktoś mi coś wmawia. Proszę sobie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Adam Buksa znowu strzela, New England bliżej medalu MLS

Wstajesz rano i widzisz Polaka w półfinale jednej z konferencji MLS – całkiem przyjemne uczucie. Choć akurat w tym sezonie mieliśmy pewność, że przynajmniej jednego z naszych zawodników na tym etapie sezonu zobaczymy. W ćwierćfinale konferencji naprzeciw siebie stanęli bowiem Kacper Przybyłko i Adam Buksa. Rezultat tego pojedynku? Jednogłośnie, choć niespodziewane zwycięstwo Buksy, który przyłożył […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piekło i raj. Od 2:3 przy Łazienkowskiej po gol Artura Boruca

Być może w tych okolicznościach ten mecz przejdzie trochę bokiem. W końcu to rywalizacja średniaka I ligi z mistrzem Polski i faworytem do obrony tytułu. To, co czyniło mecze Widzewa Łódź z Legią Warszawa czymś absolutnie wyjątkowym, dziś niestety nie może mieć miejsca – kibice ani z Łodzi, ani z Warszawy nie mogą obejrzeć spotkania […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Lukaku na ratunek Conte? Real może narobić Interowi kłopotów

Inter Mediolan i Real Madryt mogą się przerzucać oskarżeniami o to, która z drużyn jest w większym kryzysie. Inter teoretycznie wygrał ostatni mecz ligowy, jednak nawet Romelu Lukaku zauważył, że coś jest nie tak. Real natomiast najpierw został sprany przez Valencię, a potem stracił punkty z Villarrealem. W Lidze Mistrzów obydwa zespoły nieoczekiwanie zajmują miejsca […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Alarm dla Lewandowskiego – rywale w walce o króla strzelców mu uciekają

Dublet Erlinga Haalanda. Dwa gole Ciro Immobile. Kolejne trafienia Alvaro Moraty i Marcusa Rashforda. Najlepsi strzelcy obecnej edycji Ligi Mistrzów wpisali się wczoraj na listę strzelców i znów odjechali stawce. Co to oznacza dla Roberta Lewandowskiego? Nic dobrego, bo Polak zaliczył ewidentny falstart w tych rozgrywkach, więc obrona tytułu króla strzelców łatwa nie będzie. Nawet […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Faza grupowa Ligi Mistrzów formalnością dla potęg? Niby tak, ale nie do końca

W fazie grupowej Ligi Mistrzów zbyt wielu niespodzianek na ogół nie ma. W ogóle trzeba przyznać, że niekiedy po prostu trochę wieje nudą od tej części rozgrywek, sytuacja nabiera rumieńców dopiero wiosną. Zdarzało się już jednak, że naprawdę konkretne ekipy żegnały się z Champions League jeszcze przed startem fazy pucharowej. Warto przypomnieć okoliczności kilku tego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Rekordowy budżet PZPN. Prawie 300 mln przychodów związku

– Sprawozdanie zarządu PZPN za 2019 roku przyjęto bez głosu sprzeciwu, podobnie jak sprawozdanie finansowe za ten okres. Przychody z działalności statutowej za 2019 rok osiągnęły rekordowy w historii PZPN poziom 288,1 mln zł. Dla porównania, za 2018 wyniosły 240,6 mln, a za 2017 – 208,6 mln zł. Natomiast koszty działalności statutowej w 2019 roku […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Przygotowani na najgorsze. Osłabiony Liverpool wciąż imponuje

Van Dijk, Henderson, Salah, Alexander-Arnold, Gomez, Thiago. Brzmi imponująco, nieprawdaż? Drużyna mająca takie nazwiska powinna walczyć o najwyższe cele. A co się stanie, jeśli nagle cała ta śmietanka wypadanie z obiegu? W wypadku Liverpoolu – jak się okazało – nic wielkiego. I, trzeba przyznać, jest to absolutnie fascynujące.  Uzasadniony strach Przed niedzielnym meczem z Leicester, […]
25.11.2020