Reklama

„Bielsa chciał, żebym został w Leeds, ale nie usłyszałem, że będę grał”

redakcja

Autor:redakcja

17 listopada 2020, 13:00 • 10 min czytania 4 komentarze

Czy tęskni za Czesławem Michniewiczem? Jaki pomysł na grę reprezentacji ma Maciej Stolarczyk? Co poszło nie tak w meczach z Serbią i Bułgarią? Czy jest w nim jeszcze wiara w awans? Jak odnajduje się na zgrupowaniu młodzieżówki? Jakim klubem jest UD Logrones i czy czuje się tam dobrze? Dlaczego jeszcze niewiele mówi po hiszpańsku? Czy miał ofertę z Legii? Jaki jest Marcelo Bielsa? Jak wygląda trening Murderball? Czy mógł zostać w Leeds? Na te i na inne pytania w rozmowie na antenie Weszło FM odpowiedział Mateusz Bogusz. Zapraszamy do zapisu tekstowego tej rozmowy. 

„Bielsa chciał, żebym został w Leeds, ale nie usłyszałem, że będę grał”
Co możesz powiedzieć o pomyśle Macieja Stolarczyka na futbol?

Trener Stolarczyk bardziej zwraca uwagę na grę w ofensywie. Pewnie również dlatego, że gramy z Łotwą i bronić się przecież nie będziemy. Wychodzimy wysoko. Nie pozwolimy im na zbyt wiele.

Dobrze dla ciebie. Lubisz operować piłką, mieć ją przy nodze. 

Podobny styl gry miałem u Marcelo Bielsy w Leeds United. To będzie granie, w którym będę wyglądał dobrze.

Mieliście już jakąś rozmowę?

Na razie trener poznaje wszystkich zawodników. Raz mieliśmy rozmowę indywidualną na treningu, ale sprowadzało się to raczej do zwracania uwagi na ogólne rzeczy. Odpraw i analiz było tak dużo, że wiemy, jak grać i czego spodziewać się po rywalu.

Wiara w awans jest czysto teoretyczna?

Sytuacja się skomplikowała, ale mamy swoją robotę do zrobienia. Musimy wygrać. Reszta nie zależy od nas.

Reklama
Odczułeś mocno odejście trenera Michniewicza?

Trener miał okazję przejść do Legii Warszawa i nikt nie miał mu tego za złe. Może to jedyna szansa w życiu, może nie, ale tak zdecydował. Pożegnaliśmy się. Szkoda, że nie po wygranym meczu, bo to by bardziej smakowało. A tak rozstanie w delikatnej aurze smutku, bo dwa ostatnie mecze zawaliliśmy.

Dlaczego zawaliliście?

Co się wydarzyło? Jakby popatrzeć na kadrę, to była ona w połowie inna. Trochę kontuzji, brak chociażby Patryka Dziczka i wielu innych. To żadne tłumaczenie, ale braki były, nie?

Będziesz chyba trenera Michniewicza wspominał szczególnie, bo to on cię wprowadzał. 

Dał mi szansę, którą wykorzystałem.

W MECZU POLSKI Z ŁOTWĄ PADNĄ CZTERY BRAMKI – KURS 4.07 W EWINNER

Problemem tej reprezentacji jest to, że dosyć często zmieniają się w niej nazwiska. I to z przeróżnych powodów. 

No tak. Takie czasy. I też wcale nie jest tak, że nie tylko my się z tym zmagamy.

Serbowie i Bułgarzy czymś was zaskoczyli?

Szczerze? Nie wiem. Serbowie byli lepsi, strzelili jedną bramkę, ale my byliśmy do meczu przygotowani w stu procentach, dokładnie wiedzieliśmy, czego się po Serbii spodziewać. Tak samo o Bułgarii. Co nie poszło? Słabszy dzień. Nie wiem, może nie wszyscy też zagrali na swoim najwyższym poziomie. Szkoda tej głupiej bramki. Druga połowa z Bułgarią była dobra. Tylko w pierwszej ewidentnie wypadaliśmy słabiej.

Jak odnajdujesz się na zgrupowaniu? Sporo nowych twarzy. 

Spotkaliśmy się dziewięć dni przed meczem z Łotwą. Poznaliśmy się na tyle, że myślę, że nie będzie żadnego problemu. Oczywiście, wielu chłopaków jest nowych, ale wielu też z kadry, która już tu była, więc problemu z odnalezieniem się nie było.

Reklama
Przyjechałeś z nowego klubu. 

Cieszę się, że jestem w UD Logrones, że w końcu zacząłem grać. Ostatnio w Hiszpanii graliśmy nawet co trzy dni, więc jestem naładowany pozytywną energią i optymizmem. Wiem, że wcześniej brakowało mi trochę tego ogrania, spadała przez to szybkość podejmowania decyzji.

Chciał cię trener Michniewicz w Legii Warszawa?

Tak. Dzwonił do mnie. Rozmawialiśmy. Temat faktycznie istniał.

Ekstraklasa była ostatnią deską ratunku?

Nie traktowałem tego tak. Miałem inne oferty, powiedziałem wszystko trenerowi Michniewiczowi, nikt się nie gniewał.

Czemu tak późno odszedłeś z Leeds? To był ostatni dzień okienka transferowego. 

Tak wyszło. W klubie robili trochę problemów, żeby mnie puścić, choć mocno na to napierałem. Walczyłem o swoje. Przy podpisaniu kontraktu obiecywano mi, że w tym okienku udam się na wypożyczenie. Wyszło na ostatnią chwilę. Miałem iść do innych klubów, ale sytuacja się przedłużała. Cały czas słyszałem, że to już teraz, to już jutro, to już za tydzień, to już po tym meczu, to już po tamtym, a nic z tego nie wynikało.

Skąd były inne oferty?

Serie B i La Liga 2.

Wszędzie to był drugi poziom?

Tak.

Oprócz w Ekstraklasie. 

Miałem jeszcze ofertę z Eredivisie, ale celowałem bardziej we włoski i hiszpański kierunek.

Dlaczego UD Logrones?

Znali mnie. Dyrektor sportowy Leeds zna się z dyrektorem sportowym Logrones, więc łatwiej było się dogadać. Zresztą ten pierwszy też jest Hiszpanem. Zna ligę, pracował tam wcześniej. Wie, jaki jest mój styl gry, co jest dla mnie dobre i tak mi doradzał. Trochę nawet o tym decydowali.

Czyli w Leeds wybrali ci klub. 

Nie do końca, po prostu znali kontekst, wspólnie zdecydowaliśmy. Wiadomo, że z góry wskazali kierunek, ale ostateczna decyzja należała do mnie.

Logrones gra podobnie jak Leeds?

Trener Marcelo Bielsa jest unikatowy. Jedyny w swoim rodzaju. Nie do podrobienia. Ma swoje metody, inne niż na świecie. W wielu klubach nie byłem, ale od starszych chłopaków i Mateusza Klicha słyszałem, żebym nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek spotkam się z takim szkoleniowcem jak on. Można znaleźć podobieństwa w treningach, w zajęciach, w grze, zwracane mi są uwagi na podobne rzeczy, ale różnica jest zauważalna.

W czym najbardziej?

Porównując Anglię i Hiszpanię, od razu rzuca się w oczy, że w La Liga 2 gra się wolniej. Wszyscy grają spokojniej, mniej naciskają, bardziej skupiają się na konstrukcji i budowaniu ataków. Nie ma głupich strat.

Czyli ty chyba całkiem dobrze się w tym układzie odnajdujesz. 

Na razie zagrałem tylko dwa mecze w pierwszym składzie. Nie ma co się też oszukiwać – Logrones też nie jest żadnym topowym zespołem w drugiej lidze hiszpańskiej, ale to fajne miejsce, żeby się pokazać i zaistnieć w poważnej piłce.

Trener Bielsa chciał, żebyś został w Leeds?

Trochę chciał, ale nie wiem, po co miałbym zostawać, nie?

No właśnie. Pewnie nawet dałby ci zadebiutować w Premier League, ale tobie chodziło o coś więcej, o regularną grę, a tego zagwarantować ci nie mógł. 

Dokładnie. Nie mógł mi tego obiecać i nic takiego nie usłyszałem. Od momentu, kiedy przydłużyłem kontrakt w Leeds, pojawiała się tylko gadka, że teraz chcę się udać na wypożyczenie i to jest dla mnie najlepsze. Liczyłem na trochę więcej. Czasami siadałem na ławce, czasami nawet nie, bo zdarzało się, że jeździłem na mecz, ale byłem dziewiętnasty czy dwudziesty, więc siadałem na trybunach, nie łapiąc się do kadry. Powiem szczerze: dobrze wyglądałem na treningach i byłem zawiedziony, że nie dostałem szansy szybciej. Fajnie, że trener dał mi zadebiutować, że o mnie pamiętał, ale nic. Walczę dalej.

POLSKA WYGRA OBIE POŁOWY Z ŁOTWĄ – KURS 2.02 W TOTALBET

Na czym polega Murderball w Leeds? Obrosło mitami. 

Nic skomplikowanego. Wychodzimy na trening. Rozgrzewka. Gramy jedenastu na jedenastu na całe boisko. Różne wymiary czasowe, jak tam się trenerowi widzi i spodoba. Ale ogólnie rzecz biorąc, to nie jest to zwykły mecz – tempo jest niekiedy nieprawdopodobne. Można zagrać dziesięć minut takiej gierki i być tak zmęczonym, jakby kończył się normalny dziewięćdziesięciominutowy mecz. Pytałem Matiego, czy bardziej męczy się na meczu, czy na tym, i zawsze odpowiadał, że ta gierka jest gorsza niż samo spotkanie.

Dla ciebie też to było początkowo olbrzymie wyzwanie? Najcięższy trening w życiu?

Jeszcze miałem o tyle, że graliśmy na pierwszą jedenastkę, bo układ był jasny: skład meczowy kontra rezerwowi. Zawsze byłem w tych drugich, zawsze goniliśmy. Ale były też czasami gierki, w których my pokazywaliśmy umiejętności, my graliśmy w piłkę, my przeważaliśmy.

Dobra, ale wytłumacz dokładnie, dlaczego Murderball było takie zabójcze. 

Nie ma dokładnych założeń. Na pewno jest krycie jeden na jeden. Jak grałem na dziesiątce, to rywalizowałem z Calvinem Phillipsem. Gdzie on nie pobiegł, to ja miałem być za nim albo przed nim. I to jest w tym najbardziej ruszające. Biegasz za gościem przez całe boisko. I druga rzecz jest taka, że na boisku stoi pięciu czy sześciu trenerów, każdy z zadaniem, żeby cię popędzać. Nie możesz się zatrzymywać. Ciągły ruch.

Ile najdłużej potrafiła trwać taka gierka?

Różnie. Nie było zależności. Rezerwowi potrafili grać takie gierki i trzy razy w tygodniu. Wychodziliśmy na trening. Piętnaście minut i wystarczało za całe zajęcia.

Były takie historie, że trener Bielsa potrafił kogoś wyrzucić z treningu, jeśli ktoś nie przykładał się odpowiednio do zajęć?

Wyrzucić z treningu może nie, ale różne sytuacje miały miejsce. Opowiem swoją. Jakieś wrzutki. Dałem pięć dobrych. Trener przyszedł z drugiego boiska, gdzie trenowali obrońcy, dałem złą i już nie mogłem wrzucać dalej. Musiałem stać i się przyglądać.

Ostro. 

Starsi raczej nie mają takich kar. Każdemu zdarza się przecież źle dośrodkować, źle podać, ale wiadomo, że nie są wtedy tak strofowani. Inne podejście. Dostaje się głównie młodym.

Asystentów też trener Bielsa ganiał i ganił?

Asystenci siedzieli cały dzień w klubie. Czytali wszystko o wszystkim, analizowali każdego przeciwnika, oni mieli najcięższą pracę, ale też dlatego gra Leeds wygląda tak dobrze.

Odkąd przyszedłeś do Hiszpanii, czujesz, że jesteś mocniejszy fizycznie od innych?

Trochę czuję. Najbardziej czułem, jak nie grałem, a jeździłem na kadrę U-21. Potrafiłem zagrać 80 czy 90 minut, nie będąc w rytmie meczowym, a prezentowałem się na zadowalającym poziomie.

W Leeds sprawdzają, co się u ciebie dzieje?

Ostatnio dzwonili dwa tygodnie temu. Dzwonił trener od przygotowania fizycznego. Jak tam gram, w jakim wymiarze czasowym, tego typu sprawy. A jak coś fajnego pokażę, to z klubu do mnie piszą, gratulują. Na razie za dużo nie zagrałem, ale wciąż o mnie pamiętają.

Jak wypożyczenie się skończy, to wrócisz do Leeds, więc jestem ciekawy, czy będziesz w stanie przekonać swoją grą Marcelo Bielsę, żeby dał ci większą szansę.

Na razie o tym nie myślę. Skupiam się na tym sezonie. Może wrócę do Leeds, może znowu pójdę na wypożyczenie. Dla mnie liczy się, żeby grać co tydzień. Jestem młody, więc nie patrzę, co, gdzie i jak, tylko czy gram.

Jak z językiem hiszpańskim?

Na razie tylko podstawowe zwroty. „Dzień dobry” i „ dziękuję”. W Hiszpanii jest taki problem, że ludzie nie znają angielskiego, więc bardzo bolą mnie ręce od gestykulacji!

To też umiejętność.

Prawda? W Logrones jest tylko jeden zawodnik, który był w Leeds U-23.

Grałeś z nim?

Tak. Skrzydłowy. Akurat ma teraz kontuzję.

Też na wypożyczeniu?

Na stałe. Zrobił awans z trzeciej ligi do drugiej.

W zeszłym sezonie w Leeds za dużo nie pograłeś, ale zadebiutowałeś w Championship, więc może opowiedz trochę o świętowaniu awansu. 

Fajnie. Nawet, jak się nie grało, to fajnie takie coś przeżyć. Nie było jednej fety, a kilka! Choć, przyznam, jeśli zagrałbym nie raz, a kilkanaście razy, to podchodziłbym do tego zupełnie inaczej, tak był pewien niedosyt, ale dominowała radość. W głębi duszy czułem, że za bardzo się do tego nie dołożyłem.

Marcelo Bielsa wyjątkowo wyluzował?

Nie widziałem u niego specjalnie luzackiego podejścia. Kontrolował się. Pilnował się. Asystenci byli z nami, a trener Bielsa przyjechał do nas za pierwszym razem, kiedy mieliśmy już pewny awans, na stadion, na pół godziny, na bardzo krótko.

Kibice szaleli?

Po ostatnim meczu, kiedy już zadebiutowałem, na stadion przyszło kilka tysięcy kibiców. Świętowaliśmy wszyscy razem. Piękne. Raz w życiu przeżywa się takie emocje.

Najcięższy obóz przygotowawczy to ten przed poprzednim sezonem?

Tak, stanowczo. Treningi mieliśmy od 9 do 17. Nie wychodziło się z klubu. A przy tym czuło się, że jest efekt.

Myślisz, że Leeds stać na czołową dziesiątkę w tym sezonie Premier League?

Na razie Leeds radzi sobie dobrze. Trzymam za nich kciuki. Jak ktoś ogląda ich mecze, to patrzy się na to z satysfakcją. Otwarty futbol. Nowoczesny. Ofensywny. W Premier League nie ma już tak łatwo, jak w Championship.

Trener Marcelo Bielsa potrafi być agresywny przy porażkach?

Nie jest złośliwy. Powie, co ma powiedzieć, ale nie jest tak, że uprze się na kogoś. Jeśli coś mu się nie podoba, to robi zmianę, ale mówi coś otwarcie, ale na pewno nie uprzykrza życia.

Cele na ten rok, to regularna gra w Logrones?

Na pewno. Cały sezon zagranicą w seniorskiej piłce. I najlepiej dobry, ciekawy, a nie taki, że sobie pokopię.

Języka się ucz.

Zmierzam do tego, szukałem, tylko brakuje ludzi od hiszpańskiego!

W Hiszpanii nie ma ludzi od hiszpańskiego?

Może muszę lepiej poszukać.

ROZMAWIAŁ WOJCIECH PIELA

Fot. Newspix

Najnowsze

Komentarze

4 komentarze

Loading...