post Avatar

Opublikowane 17.09.2020 08:48 przez

Szymon Janczyk

Co dziś słychać w prasie? Jest sporo o europejskich pucharach, tak w kontekście wygranej Lecha Poznań, jak i Piasta Gliwice. Mamy także ciekawy wywiad z Przemysławem Kuligiem, który po karierze został biznesmenem. – Byli piłkarze, którzy zarabiali dziesięć, dwadzieścia razy więcej ode mnie, a dziś nie mają nic. Ułożyłem sobie życie. Z żoną prowadzimy biznes, jesteśmy dumnymi rodzicami trójki dzieci. Niedawno był u mnie menedżer Daniel Weber i przyznał: „Przemo, szacunek, bo mam kontakt z piłkarzami, którzy na twoim tle podczas kariery byli krezusami. A dziś…” – mówi dawny obrońa Cracovii. 

Przegląd Sportowy

Lech Poznań gra dalej, przerywając szwedzką klątwę. Po raz pierwszy od blisko dwóch dekad polskiemu klubowi udało się odpalić Szwedów z pucharów.

Zespoły z tego skandynawskiego kraju były od lat zmorą polskich drużyn, które regularnie z nimi odpadały. Lech przerwał trwającą 19 lat czarną passę, a co najważniejsze: zrobił to całkowicie zasłużenie. Poza kilkoma pomyłkami w pierwszej połowie, kiedy obrońcy Lecha dwukrotnie dostali piłkę za plecy, piłkarze z Poznania grali solidnie (czego w defensywie nie pokazują w tym sezonie w lidze). Ich błędy pozostały bez konsekwencji dzięki Filipowi Bednarkowi, który rozegrał najlepszy do tej pory mecz w nowym zespole. Był czujny, ratował kolegów, co pozwoliło, by po przerwie zagrali zdecydowanie lepiej, podeszli wyżej, agresywniej. W drugiej połowie przewaga piłkarzy z Poznania stale rosła, a po tym, jak w 63. minucie Jeppe Andersen dostał czerwoną kartkę, całkowicie dominowali na boisku, które miało być dla nich tak trudne. Na szczęście po spotkaniu nikt nie musiał wykorzystywać argumentów o grze na sztucznej murawie. W samej końcówce najmłodsi piłkarze Lecha (Jakub Kamiński i Filip Marchwiński) przypieczętowali zasłużony awans i pokazali, że młody zespół dojrzał, by walczyć w Europie. Za tydzień w III rundzie eliminacji jego rywalem będzie OFI Kreta albo Apollon Limassoll.

Parę słów o derbach Łodzi. Pomeczówka, ale nie zabrakło wspominki o tym, że Widzew postawił na agresję. ŁKS natomiast go wypunktował.

Były zakłady o butelkę koniaku, ostrzone korki, by lepiej trzymać się na beznadziejnej murawie czy prowokacyjne pokazywanie „eLki” po strzelonym golu. Derby Łodzi mają niezwykle bogatą historię i tylko fani ŁKS i RTS wiedzą, ile nerwów kosztuje ich 90 minut, podczas których piłkarze rywalizują na boisku. Jedynym, co łączyło Widzew i Rycerzy Wiosny przed derbami, była liczba siedem. Tyle goli strzelił zespół z alei Unii i tyle stracili piłkarze Enkeleida Dobiego. – To są derby, będziemy walczyć – zapowiadał albański trener. I rzeczywiście Widzew walczył. Od początku rzucił się agresywnie na rywala, ale ataki gospodarzy były chaotyczne, napędzane najczęściej indywidualnymi zrywami Merveille Fundambu. Goście dali się widzewiakom wyszumieć i spokojnie czekali na swoje okazje. A kiedy ta przyszła, Maksymilian Rozwandowicz spokojnie ją wykorzystał. Druga część spotkania wyglądała bardzo podobnie. Widzew chciał wyrównać i ruszyć do ataku, ale to ŁKS strzelił gola. 

Przemysław Kulig w rozmowie z Piotrem Wołosikiem. Kiedyś obrońca z Ekstraklasy dziś… napastnik z niższych lig. Oraz właściciel pensjonatu, w którym odwiedzają go koledzy z boiska.

PIOTR WOŁOSIK: A to się pozmieniało! Przemysław Kulig, kiedyś obrońca po koszmarnych przejściach, dziś strzelec wyborowy, początkujący trener i biznesmen w branży turystycznej.

PRZEMYSŁAW KULIG (BYŁY PIŁKARZ JAGIELLONII BIAŁYSTOK, CRACOVII, GÓRNIKA ZABRZE): Jakiś czas temu odwiedzili mnie dziennikarze kanału „Łączy nas piłka”. Program miał tytuł „Od Ekstraklasy do A-klasy”. Ale to nieaktualne, bo z moim Żaglem Piecki awansowaliśmy do okręgówki, a ja „natłukłem” 43 gole, najwięcej w województwie. A lat mam prawie tyle, co bramek, za miesiąc kończę czterdzieści. Muszę zaznaczyć, że to był mój ostatni sezon. Rywal sfaulował i noga boli. Muszę w końcu wybrać się do lekarza, bo ze zdrowiem nie ma żartów. Nie tak dawno okrutnie wstrząsnęła mną śmierć Piotra Rockiego. Znaliśmy się wiele lat, z nim i jego wspaniałą rodziną. Spędziliśmy u mnie Sylwestra, razem byliśmy na kursie trenerskim UEFA A. Wracając z pogrzebu pomyślałem, że muszę zrobić kompleksowe badania, bo cholera wie, co tam w człowieku siedzi. Piotrka uśmiercił tętniak. Nie do wiary, że nie ma już tego fantastycznego kompana…

Koledzy z boiska bywają w pańskim pensjonacie?

Jasne! Łukasz Tupalski, Marek Zieńczuk, Darek Dudka, Piotrek Polczak i wielu innych. Przy ognisku wspominamy stare czasy. Są też tacy, którzy dzwonią i marudzą, że chętnie by przyjechali, ale z kasą słabo.

To kłopotliwa sytuacja?

A skąd. Nie jesteśmy placówką charytatywną, ale każdego serdecznie zapraszam. Daję numer do żony, która udzieli symbolicznej, koleżeńskiej zniżki i tyle. Cóż, jeśli ktoś przepalił pieniądze w kasynie lub roztrwonił w inny sposób – trudno. Byli piłkarze, którzy zarabiali dziesięć, dwadzieścia razy więcej ode mnie, a dziś nie mają nic. Ułożyłem sobie życie. Z żoną prowadzimy biznes, jesteśmy dumnymi rodzicami trójki dzieci. Niedawno był u mnie menedżer Daniel Weber i przyznał: „Przemo, szacunek, bo mam kontakt z piłkarzami, którzy na twoim tle podczas kariery byli krezusami. A dziś…”. 

Bankruci?

Pewnie tak albo blisko, bo zapomnieli, że kariera się kończy. A następnego dnia nie masz znajomych, medialnie nie istniejesz. Sztuką jest, gdy odnajdziesz się w życiu po ostatnim meczu, a nie, kiedy grasz i co miesiąc wpada na konto kilkadziesiąt tysięcy złotych. To co zarobiłem zainwestowałem w ziemię, hotel, jezioro, basen. I dalej zasuwam jak na boisku. Tyle, że ciężej, bo właściwie całą dobę. Słyszałem kiedyś, że do seniorskiej piłki trafiłem dzięki układowi. Zgadza się. Ten układ był między mną, a ciężką robotą! Gdy byłem maleńkim chłopcem, sędzia Alojzy Jarguz bywał z panami Kazimierzem Górskim i Michałem Listkiewiczem u moich rodziców w leśniczówce, tu na Mazurach. Mam gdzieś nawet zdjęcie, na którym ja, maluch kręcę się między nimi. Do nas przyjeżdżało mnóstwo ludzi odpocząć, zapolować. Trener Paweł Janas też był.

Mamy także cykl „PS Historia” a w nim kilka miłych wspomnień:

  • 10 lat od pierwszego gola Roberta Lewandowskiego w Bundeslidze
  • 50 lat od debiutu GKS-u Katowice w pucharach i kapitalnego meczu na Camp Nou

Super Express

Marcel Zylla, czyli nowy nabytek Śląska w rozmowie z „Superakiem”. O treningach z Bayernem, ale przede wszystkim o reprezentacji Polski i Śląsku Wrocław.

Super Express”: – Dlaczego wybrałeś ofertę Śląska?

Marcel Zylla: – Chcę się rozwijać, a do tego potrzebuję perspektywy regularnej gry. To dla mnie priorytet. Uważam, że jeśli będę ciężko pracował, to w Śląsku będę mógł liczyć na więcej występów niż w zachodnich klubach. Chcę pokazać się tutaj z jak najlepszej strony i na tym wyzwaniu się skupiam. Podpisałem kontrakt na cztery lata. Wierzę, że moja gra zostanie zauważona i jeszcze trafię do mocniejszej ligi. Tak jak to było w przypadku innych zawodników z ekstraklasy.

– Trenowałeś z pierwszą drużyną Bayernu Monachium. Jakie są twoje obserwacje?

– Na pierwszym miejscu wskazałbym życiową dyscyplinę. Dbanie o siebie, chodzenie wcześnie spać, odżywianie. Wpojono mi, aby trening traktować niemal jak mecz, czyli pełna intensywność, zawsze „gaz do dechy”, aby w każde ćwiczenia wkładać sto procent siebie. Pracować na treningu, ale także po jego zakończeniu.

– Czemu zdecydowałeś się na występy w reprezentacji Polski?

– Mam podwójne obywatelstwo i miałem okazję zagrać też w niemieckiej młodzieżówce. Muszę przyznać, że bardziej serdeczniej przyjęto mnie w polskiej drużynie. Dużo lepiej czuję się, mogąc grać dla Polski niż dla Niemiec. Niemiecka federacja powiedziała, że szanuje moją decyzję, ale pozostają nadal otwarci. Ja natomiast zupełnie już nie brałem pod uwagę innej możliwości niż gra dla Polski.

Jest także rozmowa z innym młodym Polakiem. Oskar Nowak niedawno grał w Wigrach Suwałki, dziś jest piłkarzem Getafe. Jak się gra w sparingu z Realem?

„Super Express”: – Dla młodego piłkarza to musiało być spore przeżycie…

Oskar Nowak: – Ogromne. Zagrać przeciwko najlepszym zawodnikom na świecie to marzenie każdego młodego piłkarza. Dla mnie to ogromna nauka i plecak doświadczeń na przyszłość.

– Która z gwiazd Realu zrobiła na tobie największe wrażenie?

– Mógłbym tu wymienić każdego. Ale z racji wyniku stawiam na Benzemę i środek pola, czyli Modricia i Casemiro.

– A jak się trafia z Wigier Suwałki, gdzie grałeś, do Getafe?

– O to trzeba by bardziej zapytać mojego menedżera (śmiech).

– To inaczej. Wahałeś się czy od razu byłeś zdecydowany na wyjazd?

– Kiedy usłyszałem nazwę Getafe, od razu dałem zielone światło i zaczęliśmy działać.

– Jesteś graczem Getafe B. Jak wyglądają twoje zajęcia? Trenujesz cały czas z drugim zespołem czy…?

– Jestem piłkarzem rezerw i tam na co dzień trenuję. Raz na jakiś czas pojawiam się natomiast na treningu pierwszego zespołu.

Sport

Piast Gliwice kontra Hartberg, czyli druga odsłona pucharowych potyczek. Dla Austriaków to najważniejszy mecz w historii klubu, więc warto byłoby im to święto popsuć.

Po rundzie zasadniczej znalazł się w pierwszej szóstce tabeli i zagrał w grupie mistrzowskiej. Na decydującą fazę rozgrywek trzeba było poczekać z powodu pandemii, po ich wznowieniu Hartberg zajął 5. miejsce. To zapewniło mu udział w barażach o Ligę Europy, w których pokonał wielokrotnego mistrza kraju Austrię Wiedeń. Wygrał w Wiedniu 3:2, w rewanżu było 0:0. Największy w tym udział miał Dario Tadić. Zdobył dwie bramki, przy trzeciej asystował. To wychowanek… Austrii. W lidze Tadić zdobył w ubiegłym sezonie 17 bramek. Nowy też zaczął od gola w spotkaniu z Altach i z jego strony grozić będzie Piastowi największe niebezpieczeństwo. Jest szybki, dobrze drybluje i wykonuje rzuty wolne. Z tego fragmentu gry był bliski zdobycia jeszcze jednej bramki z Altach, ale po jego strzale piłka trafiła w poprzeczkę. Teraz najważniejszy jest mecz z Piastem. Na takie wydarzenie czekano w klubie 74 lata. – To bardzo ekscytujące, nie możemy się doczekać europejskiej przygody – mówi pani prezes Brigitte Annerl. – Na pewno nie jesteśmy faworytami i bez presji możemy podejść do eliminacji. W grupie mistrzowskiej Bundesligi zawsze prezentowaliśmy się korzystnie poza domem. Chcemy to wykorzystać w kwalifikacjach do Ligi Europy i pokazać się z najlepszej strony. – Jestem bardzo zadowolony z tego, że trafiliśmy na Piasta – uważa dyrektor sportowy Erich Korherr. – To nie jest długa podróż, a ponieważ widzowie nie są wpuszczani na trybuny, nie musimy żałować tego, że nie gramy u siebie. Postaramy się wywalczyć awans w 90 minutach, wszystko jest możliwe.

W Gliwicach natomiast spodziewają się nawet rzutów karnych. Piast na wszelki wypadek ćwiczył ten element gry na ostatnim treningu.

Każdy w Gliwicach spodziewa się trudnego spotkania. Trener Fornalik nie będzie miał do dyspozycji Gerarda Badii oraz Jakuba Świerczoka, którzy leczą kontuzje. Zgodnie z jego słowami dostępny będzie jednak lewy obrońca Mikkel Kirkeskov, który ostatnio nie zagrał w meczu z Wartą Poznań z powodu urazu. – Bez tych dwóch zawodników musimy sobie poradzić, natomiast pozostali są zdrowi i gotowi do gry – zapewnił trener, który przyznał również, że przed starciem z Hartbergiem Piast na pewno będzie ćwiczył… rzuty karne: – Czy przed meczami Pucharu Polski czy przed europejskimi pucharami przynajmniej na jednym treningu przeprowadzamy konkurs rzutów karnych, w którym bierze udział cała drużyna – dodał. – Musimy być przygotowani na bardzo ciężki mecz, najcięższy w tym sezonie – stwierdził natomiast Czerwiński. – Wierzę, że z takim podejściem poradzimy sobie z przeciwnikiem. Na pewno będzie dużo pracy w defensywie, ale chciałbym, żebyśmy także w ofensywie popracowali na wysokiej intensywności i stworzyli sobie sytuacje, które wykorzystamy.

Wspomnienie potyczek z Austriakami, a w niej rzecz o Widzewie i znikającym Józefie Młynarczyku.

Po łatwym i planowym uporaniu się w I rundzie PEMK z maltańskim Hiberniansem (4:1, 3:1) w kolejnej rundzie los przydzielił widzewiakom silnego mistrza Austrii, jakim był wtedy Rapid. W składzie zespołu prowadzonego przez słynnego jugosłowiańskiego – właściwie chorwackiego – szkoleniowca Otto Baricia, którego sukcesów nie sposób podliczyć, nie brakowało piłkarzy międzynarodowego formatu. Był przecież słynny Hans Krankl, jeden z najlepszych napastników w historii austriackiej piłki. Był też Czech Antonin Panenka, mistrz Europy 1976. Byli też inni, jak wielokrotni reprezentanci Austrii Heribert Weber czy Bernd Krauss. W pierwszym meczu w Wiedniu, r o z e g r a n y m pod koniec października 1982 roku, było 2:1 dla Rapidu. Wiedeńczycy mogli wygrać wyżej, ale świetnie między słupkami spisywał się rezerwowy wtedy w Widzewie Henryk Bolesta. Gości raz ratował słupek, a raz poprzeczka. Na pomeczowej konferencji trener Barić mówił, że w Łodzi jego zespół strzeli dwa gole i będzie grał dalej. Trener łodzian Władysław Żmuda zachowywał spokój. Przed meczem w Łodzi dwa tygodnie później do bramki wrócił już Józef Młynarczyk, który do stolicy Austrii nie pojechał bo wcześniej… zniknął na tydzień bez śladu! Jak można przeczytać w książce Marka Wawrzynowskiego „Wielki Widzew”, wszechwładny i świetnie zarządzający klubem Ludwik Sobolewski, na którego lata prezesury przypadają największe sukcesy łodzian (dwa mistrzostwa Polski, a przede wszystkim wspaniałe mecze w europejskich pucharach) dał się „ubłagać piłkarzom i chwilowo oszczędził ich kolegę, ale zapowiedział, że jeżeli Widzew nie awansuje, Młynarczyk zostanie bezterminowo zawieszony”. W rewanżu było więc o co grać!

Częstochowa stała się dla Tomasa Petraska drugim domem. Dlatego czeski stoper przedłużył umowę z grającym w Ekstraklasie Rakowem.

Cele przez klub w ostatnich latach były wypełniane, czasami nawet z nawiązką. Miał być awans do pierwszej ligi – był, do ekstraklasy – plan również został wykonany. A w każdym z etapów miał swój udział nie kto inny jak Tomasz Petraszek, choć sam nie spodziewał się, że tak długo będzie grał w Częstochowie. – Nie będę ukrywał, nie myślałem że zajdzie to tak daleko. Mieliśmy swoje ambicje, plany. Już na początku pierwszych negocjacji kontraktowych został przedstawiony plan awansu do ekstraklasy, który się spełnił. Teraz trzeba iść dalej, więc nie mogę się doczekać jak daleko wspólnie z Rakowem dojdziemy – powiedział po podpisaniu kontraktu. Petraszek przez cztery lata gry w Rakowie związał się tak z klubem, jak i z miastem. Zawodnik nie ukrywa, że dobrze czuje się w Częstochowie i traktuje ją jak drugi dom. – Nie ma co ukrywać, jestem szczęśliwy. Dostałem kolejny kredyt zaufania od właściciela, trenera i od całego klubu. Jestem za to wdzięczny. Dzięki Rakowowi mogę marzyć o różnych rzeczach związanych z moją karierą i cieszę się, że mogę ją kontynuować w tym klubie. Podoba mi się tutaj, inaczej nie wytrzymałbym tak długo w jednym miejscu. Jest nam tutaj wspólnie z narzeczoną bardzo dobrze. Jestem zadowolony i szczęśliwy, Częstochowa to mój drugi dom. To fajna przygoda w moim życiu piłkarskim i prywatnym – dodaje kapitan Rakowa.

Martin Polacek czeka na czyste konto w Ekstraklasie. Bramkarz Podbeskidzia na „zero z tyłu” grywał rzadko już w pierwszej lidze, a teraz poziom trudności wzrósł.

– Szkoda początku drugiej połowy w Białymstoku – kręcił głową Martin Polaczek. – Gdybyśmy dłużej utrzymali dwubramkowe prowadzenie, to jestem przekonany, że wygralibyśmy ten mecz – powiedział golkiper, któremu przed przerwą w tym spotkaniu dopisywało szczęście. Dwa razy rywale trafiali w poprzeczkę i raz z słupek. Jeżeli chodzi o wpuszczone bramki w tym właśnie spotkaniu, słowacki bramkarz był bliski skutecznej interwencji w pierwszej sytuacji. – To było uderzenie na bliższy słupek, szkoda, że nie udało mi się zatrzymać piłki. Mam tylko nadzieję, że w kolejnych meczach uda mi się zachować czyste konto i w ten sposób pomogę drużynie – podkreślił golkiper bielszczan. Trzeba jednak pamiętać, że Polaczek nie ma nadzwyczajnych statystyk w poprzednim sezonie I ligi. Siedem razy kończył mecz na zero, choć z drugiej strony trzeba podkreślić, że kiedy wpuszczał gole, to nierzadko zdarzało mu się kapitulować tylko raz w danym spotkaniu. W sumie dał się pokonać 26 razy w 26 występach i jest to statystyka, którą należy uznać za przyzwoitą.

Szymon Lewicki wylądował w rezerwach GKS-u Tychy. Dla doświadczonego zawodnika jest to kara za to, że nie przykładał się do ćwiczeń na zajęciach wyrównawczych.

Po tym właśnie meczu, podczas treningu wyrównawczego, czyli zajęciach bezpośrednio po spotkaniu dla tych, którzy weszli na boisko w końcówce albo nie zagrali wcale, Lewicki – zdaniem obserwatorów – nie przykładał się do ćwiczeń. To stanowiło kroplę, która przelała czarę goryczy i na wniosek sztabu szkoleniowego piłkarz, mający kontrakt do 30 czerwca 2021 roku, został przesunięty do rezerw. – O tym jak ważny w piłce nożnej jest charakter świadczy choćby nasz ostatni mecz – mówi Artur Derbin. – Dla mnie bardzo ważną cechą u zawodnika jest świadomość tego, że indywidualne cele muszą zostać podporządkowane drużynie. A wtedy, kiedy nie wszystko układa się tak, jak piłkarz to sobie wyobraża, to wymagam od zawodnika, żeby profesjonalnym podejściem do treningu udowodnił, że mogę na niego liczyć. Tak chcę budować zespół i na ten temat także rozmawiam z zawodnikami. Rozmawiałem z Szymonem. Rozmawiałem też z Łukaszem Grzeszczykiem o jego zachowaniu, gdy w meczu z Sandecją schodził z boiska po zmianie. Chcę stworzyć monolit, który na murawie da z siebie wszystko walcząc na sto procent. Widzę jak na taką walkę reagują kibice, którzy w Tychach podziękowali nam nawet po porażce z Wisłą Płock w Pucharze Polski, a ostatnie minuty spotkań ze Stomilem i Sandecją oglądali na stojąco i bili brawo schodzącym z boiska zawodnikom.

Gazeta Wyborcza

Nic o piłce.

Fot. Newspix

Opublikowane 17.09.2020 08:48 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 7
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lech pils
Lech pils

Brawo Lech.Cala pilkarska Polska gratuluje ogromnego sukcesu i pokazaliście,że można na luzie awansować i stłamsić przeciwnika.Inni od lat zawodzą i się kompromitują,wy robicie swoje.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Słaby sarkazm.

Marginalny Swierzop
Marginalny Swierzop

Trojga dzieci

hncnxcz
hncnxcz

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – Trafili 104 kurs i skan tego kuponu maja na blogu. Zarobilem z nimi juz 20 tys. Polecam bo kupon na dzis juz tez dostepny

Lolek
Lolek

„mówi dawny obrońa Cracovii.” – jak sie pilkarza przedstawia, wyciagajac mu tylko 1 klub z historii w jakim byl to pisze sie o tym w którym byl najdluzej i z którym jest najbardziej kojarzony. W Cracovii byl ledwo 2.5 pol roku z czego ostatnie pól roku nie gral, gowna czesc kariery spedzil w Jagiellonii, 5 lat. Wiec jak juz wybierasz jeden klub to zdanie powinno brzmiec: mówi dawny obrońca Jagiellonii.

Piotr
Piotr

Straszny buc z tego Kuliga. Przemawia przez niego satysfakcja z niepowodzeń finansowych kolegów.

3maj
3maj

Nie, on po prostu ma tam tzw kolegów gdzie mieli go koledzy, którzy udawali panów piłkarzy, bo mieli kontrakty kilka razy większe

Weszło
26.10.2020

Rzuć im za plecy, czyli liga znalazła sposób na Górnika

Najpierw dwanaście punktów w czterech meczach, a później ledwie punkt w trzech spotkaniach. Górnik Zabrze najpierw szybko wrzucił piąty bieg, by wcisnąć hamulec ręczny. Czy to już czas, by rzucić mityczne „liga nauczyła się stylu Górnika?”. Wszak na początku sezonu to właśnie sposób gry był największym atutem zabrzan. Jak to się stało, że wyniki nagle […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Walec z Mediolanu kontra Roma, czyli poniedziałek w Serie A!

AS Roma ustawia się w kolejce do zezlatanowienia. Szwed prowadzi Milan do kolejnych zwycięstw i idzie mu świetnie, bo „Rossoneri” nie przegrali jeszcze meczu w tym sezonie. A skoro tak to faworyt starcia z Romą może być tylko jeden. Próbujemy to wykorzystać, typując poniedziałkowy hit Serie A w TOTALbet! AC Milan – AS Roma Ostatnie […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Warta postawi zasieki przeciwko Górnikowi

Poniedziałek z Ekstraklasą przynosi nam starcie Warty Poznań z Górnikiem Zabrze. Chyba nikt nie spodziewał się, że to Warta będzie przystępować do niego po dwóch zwycięstwach z rzędu, a Górnik po trzech spotkaniach bez wygranej. Którą passę uda się przedłużyć lub przerwać? Typujemy ten mecz w Totolotku! Warta Poznań – Górnik Zabrze Ostatnie mecze Warty: […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Cieszę się, że żona jeszcze mnie nie spakowała

Ma 67 meczów w Ekstraklasie, tylko 27 lat, jeszcze w sezonie 2017/18 grał w ekstraklasowej wówczas Niecieczy. Tymczasem Patryk Fryc dzisiaj, zamiast grać na przynajmniej centralnym poziomie, jest grającym prezesem okręgówkowej Kotwicy Korczyna. Winda potrafi zjechać po piłkarza, zabrać go wysoko, ale może też posłać w dół. Patryk Fryc opowiada nam o swojej nowej rutynie […]
26.10.2020
Weszło Extra
26.10.2020

Na co byłoby dziś stać reprezentację Rzeczpospolitej Obojga Narodów?

Z powodu kalendarzowych zawirowań nie ma pewności, którego dokładnie dnia Rzeczpospolita Obojga Narodów zawarła z Carstwem Rosyjskim rozejm w Dywilinie. Mógł to być 11 grudnia 1618 lub 3 stycznia 1619 roku. Tak czy owak, na mocy porozumienia przypadły Rzeczpospolitej terytoria – ziemia smoleńska, czernihowska i siewierska. Przyjmuje się, że obszar państwa sięgnął wówczas miliona kilometrów […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Śmierć pięknych dziesiątek

Kiedy myślimy o klasycznej futbolowej dziesiątce, najczęściej wymieniamy takie postacie jak Juan Carlos Valeron czy Juan Roman Riquelme. Starsi mogą pokusić się o choćby Michela Platiniego, Michaela Laudrupa czy Kazimierza Deynę. A teraz? Co możemy zrobić teraz? Ano niewiele, bo piękne dziesiątki za naszych czasów umarły. W pogoni za dziecięcymi marzeniami Bazarowe podróbki klubowych koszulek […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

PRASA. „Mam wrażenie, że część klubów I ligi kombinuje i celowo przekłada mecze”

W poniedziałkowej prasie Andrzej Iwan sugeruje kombinatorstwo u niektórych pierwszoligowców, Dariusz Dziekanowski chwali styl gry Lecha, Piotr Wołosik i Janekx wyśmiewają żebractwo Jagiellonii, a Zbigniew Boniek mówi o łagodnym przebiegu zakażenia koronawirusem. Jest też tekst o tym, jak wyglądałaby idealna akademia.  PRZEGLĄD SPORTOWY Antoni Bugajski o fatalnym początku Piasta Gliwice. Największy ekstraklasowy pożar w Piaście […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Nie jestem kozakiem, który zdominuje wszystkich w I lidze

Dlaczego nie wyszło mu w Lechu? Jak wspomina okres pracy z Adamem Nawałką i czy były selekcjoner reprezentacji Polski potrafi być przekonujący? Dlaczego nie bolały go słowa Tomasza Rząsy o tym, że w porównaniu do wychowanków Lecha wypada niekorzystnie? Czego mógł nauczyć się od Pedro Tiby? Dlaczego nie ma żalu do Dariusza Żurawia, że nie […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

MVP Szymański, Przybyłko demoluje MLS, Krychowiak wyleciał z boiska | STRANIERI

Kolejny udany weekend w wykonaniu biało-czerwonych za nami. Robert Lewandowski z hattrickiem, Mateusz Klich z asystą – to wszyscy wiemy. A co słychać poza mainstreamem? Kolejne skalpy do kolekcji zbiera Kacper Przybyłko, Sebastian Szymański czaruje w Rosji, a Grzegorz Krychowiak przesadza ze wślizgami. Łapcie nasz cotygodniowy raport stranieri i sprawdźcie, jak radzili sobie Polacy w […]
26.10.2020
Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Zgodnie z planem? No nie do końca, ale Raków idzie dalej

Chyba tylko tak zwana logika Ekstraklasy mogła sprawić, by Raków Częstochowa nie wygrał dziś ze Stalą Mielec. Pierwsi są rewelacją sezonu, liderem i drużyną zbierającą wysokie noty ze styl, drudzy przed chwilą dostali szóstkę od Wisły Kraków, wcześniej nie potrafili strzelić Podbeskidziu i generalnie jeszcze nie udowodnili, że do ligi się nadają – fani naszej […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Niepokonany Górnik Łęczna na podium 1. ligi. Czas myśleć o awansie?

Możesz zagrywać piętkami „na ścianę”, jak Kamil Zapolnik i Paweł Zieliński. Możesz zakładać „dziury” rywalom jak David Panka. A nawet mieć w ekipie samego Goku. To jednak nic nie znaczy, gdy przyjeżdżasz do Łęcznej. Beniaminek ma za sobą sześć domowych spotkań i nie odnotował jeszcze ani jednej porażki. Ba, mało tego – drużyna Kamila Kieresia […]
25.10.2020
Włochy
25.10.2020

Reca dośrodkowuje, Walukiewicz wyprowadza, czyli włoska ziemia potwierdza talenty Polaków

Południe. Serie A. Cagliari kontra Crotone. Gdyby nie Polacy w obu ekipach, nigdy nie odpalilibyśmy tego meczu. Ciekawsza wydaje się nawet setna powtórka opolskiego festiwalu sprzed dziesięciu lat. Ale skoro już Arkadiusz Reca i Sebastian Walukiewicz spotkali się na włoskiej ziemi, to okej, postanowiliśmy zobaczyć, jak chłopakom pójdzie. Efekt? W sumie to nawet zabawne, że […]
25.10.2020