– Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Nie ma co ukrywać, nie jestem najmłodszym zawodnikiem, więc to nie były już topowe drużyny. Kluby, które grają w solidnych ligach europejskich, ale nie walczą o mistrza. Raczej druga połowa tabeli. Najbliżej było mi do Holandii. Gdy jeszcze nie podpisałem kontraktu, ale był już temat, dostawałem mnóstwo wiadomości od kibiców Śląska w mediach społecznościowych. Fajnie się to czytało, fajnie się wspominało. Czasem się pomyślało – no, może rzeczywiście byłoby dobrze jeszcze wrócić do Wrocławia, dać tym ludziom coś od siebie – mówi Waldemar Sobota, który wrócił do Śląska Wrocław. W jakiej lidze mógł grać? Jak pandemia wpłynęła na jego karierę? Dlaczego został przesunięty do środka pola? Czemu nie warto mówić o polityce? Zapraszamy na wywiad z Waldemarem Sobotą. 

Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Śląsk to mój wybór
Wracasz do kraju jako piłkarz spełniony? 

Spełniony to duże słowo. Gdy zaczynałem karierę i byłem jeszcze w mniejszych drużynach, miałem konkretne cele – zagrać w pierwszej lidze, Ekstraklasie, wyjechać za granicę, utrzymać się tam przez parę lat, zagrać w reprezentacji. I to mi się udało. Byłem za granicą siedem lat. Jeśli spojrzymy, ile zagrałem spotkań – to był dobry okres. Zdarzały mi się bardzo dobre mecze, gdyby ich nie było, nie rozegrałbym ich tak dużo. Wypełniłem cele, które postawiłem sobie na początku kariery. Teraz zdecydowałem się na powrót do Ekstraklasy. Doszła nowa motywacja, chciałbym tutaj jak najlepiej się prezentować. 

W wieku 18 lat trafiłeś do czwartoligowego KS Krasiejów, po dwóch latach dołączyłeś do trzecioligowego MKS-u Kluczbork. Ciężko było zakładać, że sporo osiągniesz i zastanawiam się, kiedy zacząłeś obierać tak realne cele.

Pamiętam jak dziś – to było w Kluczborku. Zapisywałem je na kartce. Miałem bodajże 20 lat. Mimo że grałem w niższych ligach, wszyscy wróżyli mi, że będę piął się po kolejnych szczeblach. Tak też było, większość z celów się spełniła. 

Oceniając twoją karierę trzeba wziąć pod uwagę to, że późno się przebiłeś. W Ekstraklasie zadebiutowałeś dopiero w wieku 23 lat. Patrząc z tej perspektywy – wycisnąłeś naprawdę sporo. 

Urodziłem się w miejscu, w którym nie było drużyn występujących w Ekstraklasie. Dopiero później pojawiły się zespoły w I lidze. Opolszczyzna nie była więc terenem, z którego łatwo było się wybić. Tym bardziej cieszę się, że te wszystkie cele odhaczyłem. Wszystko po kolei się spełniało, jest to jakiś powód do dumy. Jeśli będę kończył karierę… Na pewno będę miał przekonanie, że można było zrobić coś lepiej, ale nie powiem też, że jestem niezadowolony. Jak powiedziałem – mam być z czego dumny.

Gdyby nie koronawirus, dalej byłbyś piłkarzem St. Pauli? 

Wydaje mi się, że tak.

Tydzień przed wybuchem pandemii miałem przedstawioną propozycję z St. Pauli. Wtedy jeszcze nic nie wskazywało na to, że będą zmiany w sztabie szkoleniowym i tak dalej. Wydaje mi się, że gdyby nie pandemia, jeszcze w kwietniu podpisałbym nową umowę. Jak to się mówi w piłce – nigdy nie wiesz, co będzie za miesiąc. Przekonałem się o tym na własnej skórze. Nie ma sensu za daleko planować, bo w futbolu plany mogą się szybko zmieniać. Teraz jestem we Wrocławiu i cieszę się na to nowe wyzwanie. 

Pierwotnym celem było zostanie na zachodzie? 

Szczerze mówiąc – byłem praktycznie przekonany, że nie będę jeszcze wracał do Polski. Sytuacja się pozmieniała. Miałem fajną rozmowę z władzami Śląska, które przekazały mi ambitne plany. Całokształt, który mi tu przedstawiono, najbardziej odpowiadał mi ze wszystkich ofert. 

To bardziej twój wybór czy jakieś oferty się wysypały? 

Mój wybór. Gdybym chciał, mógłbym podpisać kontrakt za granicą. Nie ma co ukrywać, nie jestem najmłodszym zawodnikiem, więc to nie były już topowe drużyny. Kluby, które grają w solidnych ligach europejskich, ale nie walczą o mistrza. Raczej druga połowa tabeli. Mimo wszystko cieszyłem się zainteresowaniem. Najbliżej było mi do Holandii. Pod koniec brałem pod uwagę tylko dwie opcje – zespół z Holandii i właśnie Śląsk. Powiedziałem sobie: albo tu, albo tu. 

Dariusz Sztylka mówił nam, że dość długo namawiał cię na powrót.

Już w pierwszej rozmowie z władzami Śląska przekazałem, że nie będę robił sobie żadnej presji. Tym bardziej, że liga niemiecka skończyła jako pierwsza w Europie – najwcześniej wznowiliśmy rozgrywki, najwcześniej też skończyliśmy. Powiedziałem, że muszę po prostu wszystko przemyśleć. Wiadomo – wiązało się to z przeprowadzką i tak dalej. Musiałem dograć wiele spraw. Liga polska wciąż grała, więc trochę czasu na decyzję było. Powiedziałem, że chciałbym się określić jak odpocznę i przemyślę wszystkie sprawy. Miałem miesiąc do namysłu i wtedy się zdecydowałem. 

Kiedy rozmawialiśmy w 2017 roku, powiedziałeś, że ani przez moment nie rozważałeś powrotu do Ekstraklasy. A czy przed obecnym oknem miałeś choć jedną chwilę, gdy o tym myślałeś?

Za każdym razem, kiedy kończył mi się kontrakt, w polskich mediach przejawiało się, że pewnie będę wracał do Polski. Ale w każdym z tych momentów byłem przekonany, że to jeszcze nie teraz. Miałem naprawdę stabilną pozycję w zespole. Mówiąc szczerze – powrót po raz pierwszy brałem pod uwagę dopiero teraz. Wcześniej miałem mocną pozycję, byłem pewny na sto procent, że zostanę. 

Co czujesz, gdy widzisz, jak zostałeś w Śląsku przywitany? Kluby raczej nie wykupują stron w gazecie pierwszemu lepszemu zawodnikowi. Ma się wrażenie, że wraca ktoś naprawdę ważny. 

Wydaje mi się, że to zasługa poprzednich lat. Byłem tutaj trzy lata. Osiągaliśmy jako drużyna bardzo duże sukcesy. Zostaną one zapamiętane na zawsze w całym Wrocławiu. Można powiedzieć, że byłem jednym z nielicznych z tamtej drużyny, który ewentualnie mógł jeszcze wrócić. Wydaje mi się, że to dlatego odbiło się to takim echem. Na pewno to bardzo miłe powitanie. Gdy jeszcze nie podpisałem kontraktu, ale był już temat, dostawałem mnóstwo wiadomości w mediach społecznościowych. Fajnie się to czytało, fajnie się wspominało. Czasem się pomyślało – no, może rzeczywiście byłoby dobrze jeszcze wrócić do Wrocławia, dać tym ludziom coś od siebie. 

Kto wpadł na pomysł, by przesunąć cię do środka pola? 

Trener Luhukay, ostatni, który trenował mnie St. Pauli. Zaczął mnie wystawiać w centrum i tam czułem się w ostatnim okresie najlepiej. Czy to na pozycji numer dziesięć, czy osiem, czy nawet sporadycznie na numerze sześć. 

Gdy wyjeżdżałeś, kojarzyłeś się głównie z rajdami z boku boiska. Dla kogoś, kto zatrzymał się na twojej grze w Śląsku Wrocław – szokująca zmiana. 

No tak, ale przez ostatnie 1,5 roku wiele się zmieniło. Trener widział więcej moich walorów w środku pola. Umiałem zagrać ostatnie, decydujące podanie, dużo podłączałem się do rozegrania. Schodziłem po piłkę, kierowałem naszymi atakami. Jak była taka potrzeba, pełniłem rolę kapitana, a ze środka najwięcej można podpowiadać. Dobrze mi się grało w środku. Na skrzydle grałem wiele lat, więc nie zamykam się na żadną pozycję. Jeśli będzie takie zapotrzebowanie – mogę wspomóc.

W rozmowie z Foot Truckiem powiedziałeś, że masz teraz o wiele więcej zalet, których wcześniej nie miałeś. W czym najbardziej rozwinąłeś się przez te lata za granicą? 

To są właśnie te aspekty, które wymieniłem. No i – siłą rzeczy – jestem bardziej doświadczonym zawodnikiem. Trener zauważył te zalety, że dobrze operuję piłką i często pokazuję się do gry. Ataki często przechodziły przeze mnie. I w tym najbardziej się rozwinąłem. Biegać potrafię dużo, wiadomo – nieważne, jak długą piłkę mi puścili, zawsze do niej dobiegłem. Byłem kojarzony głównie z wybieganiem na prostopadłe piłki. Teraz siłą rzeczy jest tego trochę mniej.

Jak wasi kibice zareagowali po przegranych derbach z HSV 0:4? 

To był specyficzny mecz. Większość była niezadowolona, ale od niektórych pojawiły się… Może nie brawa, ale nawet po takim meczu motywowali nas, byśmy w następnej kolejce zagrali lepiej. Ten pierwszy mecz derbowy wyszedł nam źle. Ale o tym w Hamburgu już nikt nie pamięta, bo w poprzednim sezonie wygraliśmy oba mecze derbowe 2:0. Kibice już nam to kompletnie wybaczyli. Teraz oni chodzą dumni po mieście. Były to na pewno piękne przeżycia. 

Mało kto zdaje sobie sprawę, jak duży to mecz. W skali europejskich derbów, mimo że to tylko 2. Bundesliga – jedne z najbardziej grzejących, to na pewno. 

To po prostu czuć. Hamburg jest olbrzymim miastem, podchodzi pod dwa miliony mieszkańców. Czuć praktycznie przez cały tydzień, że to szczególny mecz. Dla niektórych kibiców – najważniejszy w sezonie. Później jak się przegląda się po meczu różne filmiki z przemarszu kibiców, przechodzą ciary. Duża mobilizacja. Każda z drużyn chce wygrać, bo wiemy, że kibice tego nigdy nie zapomną. Poprzedni sezon był szczególny, jeśli chodzi o derby. Pierwszy raz w historii zdarzyło się, że jedna drużyna wygrała i u siebie, i na wyjeździe. Coś niesamowitego. Dla mnie wisienką na torcie był mecz na HSV, gdzie graliśmy bardzo dobre zawody. Po meczu razem z kibicami spotkaliśmy się na rynku i świętowaliśmy.

Trochę lokalnego piwa Astra się przelało?

Pewnie tak. W tym dniu było wszystko dozwolone. Kibice wybaczyliby nam wtedy wszystko. 

Zdarzyło ci się kiedyś być wygwizdanym przez swoich kibiców? 

Zdarzało się to dosyć sporadycznie. 

A jednak. Pytam, bo kibice St. Pauli deklarują, że nigdy nie gwiżdżą na swoich piłkarzy.

Może nie tyle były to gwizdy, ale widać było u niektórych z dolnego rzędu, że coś krzyknęli. Nie było na pewno tak, jak w innych klubach. Mieliśmy w ostatnich latach lepsze okresy, ale tych gorszych, gdy byliśmy w dolnych rejonach tabeli, było trochę więcej. Jak w każdej drużynie – czasem nie żarło. Wtedy na pewno kibice – raczej mała garstka – wyrażali swoje niezadowolenie z tego, jak gramy. Zazwyczaj jednak nawet jak przegraliśmy mecz, były słowa otuchy, motywacja, żebyśmy w następnym meczu dali z siebie wszystko i wygrali. 

Jak się czułeś, gdy zakładałeś tęczową opaskę kapitana, która jest niejako pewnym manifestem? Miała dla ciebie jakieś szczególne znaczenie czy w ogóle nie przywiązywałeś do tego wagi?

Powiedziałem sobie, że po powrocie do Polski nie będę się w ogóle wypowiadał na tematy polityczne. Często moje wypowiedzi nie były odczytywane tak, jakbym sobie tego życzył. I na tym moją wypowiedź na ten temat zakończę. 

Niejako grając w St. Pauli musiałeś się w jakiś sposób zaszufladkować, albo po prostu nie mówić głośno o pewnych rzeczach. 

Nie mówię, że odrzucam jedną czy drugą opcję, po prostu nie chciałbym się na te tematy wypowiadać. Szczególnie w Polsce byłem uczony, że nie łączymy polityki ze sportem. Wydaje mi się, że to niepotrzebne. A przede wszystkim – nie będę wypowiadał się o swoich przekonaniach politycznych.

Najłatwiejszy sposób, by sobie narobić wrogów. 

No tak, dokładnie. Każdy ma prawo do swojego myślenia. 

To o piłce – dziwiło cię to, że selekcjonerzy tak chętnie powołują piłkarzy z Ekstraklasy, podczas gdy ty grając przez lata w 2. Bundeslidze, lepszej lidze, znalazłeś się głęboko w szafie? 

Powiedzmy sobie szczerze – wiedziałem, że krótsza droga do reprezentacji jest z Ekstraklasy niż 2. Bundesligi. 

To paradoks.

Tak. I paradoksem jest także to, że 2. Bundesliga jest w Polsce tak niedocenianą ligą. Ale na ten temat wypowiadałem się już nie raz. Z drugiej strony – wiedziałem, że w przez ostatnie dziesięć lat bardzo mało zawodników z 2. Bundesligi dostało powołanie. Miałem świadomość, że szanse – nawet jak byłem w dobrej formie – są znikome. 

To prawda, że – jak powiedział prezes Waśniewski – postawiłeś sobie za cel powrót do reprezentacji?

Nie, takich celów sobie nie stawiałem. Wiadomo – cele należy stawiać, bo wtedy łatwiej do nich dążyć i je osiągać. Dla mnie przede wszystkim liczy się to, by jak najlepiej przygotować się do sezonu z drużyną Śląska. Zwłaszcza w tych innych, szczególnych czasach. Mamy raptem dwa tygodnie, w których muszę poznać drużynę, taktykę, poszczególnych zawodników. Byłoby trochę nie na miejscu, gdybym myślał teraz o reprezentacji. Zbyt wiele ważnych spraw, na których muszę skupić się tu i teraz. Wróciłem po to, by grać dobrą piłkę, a nie odcinać kupony. Do wszystkiego dochodziłem sumienną pracą na boisku, więc na tym się skupiam.

Na koniec muszę cię zmartwić – wracasz do Ekstraklasy jako legenda MKS-u Kluczbork, ale Kluczbork przez te lata dorobił się już innego ambasadora! 

Zgadza się! Pamiętam, jak ostatnio byłem w Ekstraklasie, Jarek Przybył dopiero wchodził do ligi. Za wielu spotkań mi nie sędziował. Znam go osobiście, parę razy widzieliśmy się w Kluczborku w czasach, gdy jeszcze tam grałem. Na pewno będzie to fajne spotkanie na boisku, ale na końcu obaj wykonujemy swoją robotę. To ogólnie będą miłe spotkania – z niejednym trenerem czy zawodnikiem powspominamy sobie lata, w których się razem grało. Ale na końcu chodzi o to, żeby wygrywać mecze. Po to przychodzę.

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK

Fot. newspix.pl / FotoPyK

Prasówka
08.08.2022

Dziekanowski: Raków staje się klubową wizytówką naszej piłki

Poniedziałkowa prasówka.  PRZEGLĄD SPORTOWY Barcelona zaskoczona szałem na punkcie Roberta Lewandowskiego?  – Jesteśmy fatalni, przepraszam — mówi nam sprzedawca w oficjalnym sklepie klubowym przy Placa Catalunya. I choć uśmiecha się od ucha do ucha, to dobrą miną i tak nie zmieni tego, jak FC Barcelona marketingowo rozgrywa przyjście Polaka. Ci, którzy chcą zaopatrzyć się w jego koszulki, muszą obejść się smakiem. Od ręki trykotu nowej gwiazdy wicemistrza Hiszpanii […]
08.08.2022
Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Ekstraklasa
22.07.2022

Semedo: Noga wygięła mi się tak, że koledzy płakali. Do mnie dotarło to dopiero w szpitalu

Futbolu uczył się w Sportingu, jednej z najlepszych akademii w Portugalii. Grał w najgorszej drużynie na Cyprze, która nie wygrała ani jednego meczu, a sezon później został MVP ligi, notując 15 bramek i 15 asyst. Przed potencjalnym transferem doznał koszmarnej i – jego zdaniem – głupiej kontuzji. O pokrętnych ścieżkach kariery piłkarza, najpiękniejszym miejscu na mapie Portugalii, zjebkach od starszyzny w Championship i reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka, która czerpie siłę z zawodników wyszkolonych […]
22.07.2022
Weszło Extra
18.07.2022

Konoplanka: Marcelo, Ramos, Dani Alves? Kiwałem każdego!

Czy posiada czarny pas w karate? Dlaczego nie ogląda meczów piłki nożnej? Czy Ekstraklasa jest słabą ligą? Jak to możliwe, że nie pamięta nazwisk swoich kolegów z Cracovii? O co ma żal do Grzegorza Krychowiaka? Jak Ever Banega korzystał ze swojego mózgu? Dlaczego Leon Goretzka rusza się jak RoboCop i nie poradziłby sobie w Hiszpanii? Dlaczego bał się Unaia Emery’ego? Czy Juande Ramos miał rację, kiedy krzyczał: „Czternaście milionów? Konoplanka wart jest […]
18.07.2022
Weszło
18.07.2022

Pirania. Historia Piniego Zahaviego

Pini Zahavi nie wie, czym są sentymenty. W świecie futbolu nie dzieli ludzi na przyjaciół i wrogów. Wokół siebie dostrzega jedynie aktualnych, byłych lub przyszłych kontrahentów. Dlatego w topowych klubach zdają sobie sprawę, że najlepiej zacisnąć zęby i żyć z nim w zgodzie. Mają świadomość, że Pini Zahavi daje, by odebrać. I odbiera, by dać. W 2017 roku to właśnie on przeprowadził transfer Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain, a pięć lat później zaserwował Katalończykom na srebrnej […]
18.07.2022
Weszło
14.07.2022

„Dzika” Zachód w Kołobrzegu. Wszystkie absurdy Kotwicy [REPORTAŻ]

Istnieje taki klub na północy Polski, gdzie wszystko odbywa się na opak. Gdzie podpisując kontrakt, musisz liczyć na dobrą formę, bo „jeśli nie grasz, umowa przestaje obowiązywać”. Gdzie jednego dnia prezes wmawia piłkarzom, że symulują kontuzje, by następnego zesłać ich do rezerw. Gdzie piłkarz z pękniętą czaszką leczy się na Śląsku, ale nagle, na kaprys prezesa, musi rzucić wszystko i wrócić kilkaset kilometrów. Gdzie klub przegrywa wszystkie rozprawy […]
14.07.2022
Weszło Extra
07.07.2022

Caryca z Zabrza. Czy Górnik służy do wygrywania wyborów?

W 170-tysięcznym mieście znajduje się klub, na którego mecze potrafi przyjść 23 tysiące kibiców. Zaangażowanych, wielopokoleniowych, pamiętających ogromne sukcesy Górnika Zabrze. To kibice są grupą społeczną, na której najłatwiej wygrać wybory samorządowe. Górnik Zabrze jest od 2011 roku miejskim klubem. Jego strata z ostatnich lat wynosi 133 miliony złotych. Dlaczego miasto utrzymuje klub, który jest nierentowny? Górnik Zabrze jest trawiony przez notoryczne problemy finansowe. W 2014 roku […]
07.07.2022
Weszło
03.07.2022

Piłkarze z północy i ich perypetie. Dlaczego nie potrafimy ściągać stamtąd zawodników?

Ściąganie piłkarzy z północy Europy, czyli ze Skandynawii plus Finlandii i – rzadziej – Islandii, mogłoby się wydawać, że jest dla polskich klubów ciekawym kierunkiem. No nie jest to szlak szczególnie egzotyczny. Jak ktoś tu trafi, to da się założyć, że wie, jaki sport przyjechał uprawiać i generalnie powinien sobie dać radę. A jednak często widać, że ci zawodnicy są mniejszym lub większym rozczarowaniem. Dlaczego? Podobnie jak w przypadku analizy ruchów […]
03.07.2022
Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Hill
Hill(@hill)
1 rok temu

Tak w ogóle to sobota jest spod Ozimka, więc jeśli miałby byc ambasadorem jakiegoś miasteczka, to prędzej właśnie Ozimka.

Carex
Carex
1 rok temu

Roman Zieliński ostatni płomień zgasł.

Thiago
Thiago(@thiago)
1 rok temu

Pamiętam z początków Jego gry w Śląsku, gdy opowiadał jak Ludzie z Jego Rodzinnej miejscowości zbierają się w miejscowym barze, bo jeszcze mało kto miał dekoder w domu, i wspólnie przezywają Jego występy. Niby historia jakich wiele, ale fajnie pokazuje ile futbol znaczy dla ludzi i jakie emocje wywołuje. Oby to był udany powrót!

iouoi
iouoi
1 rok temu

I love it very ice post here this is most amazing way for visit https://myspades.org and got the latest free online spades games so thanks for share me