Reklama

Męczarnie sobotniego popołudnia. Termalica w barażach!

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

25 lipca 2020, 20:44 • 5 min czytania 7 komentarzy

Na początku były słowa komentatorów Polsatu. Słowa iście patetyczne. Że w to niedzielne popołudnie, w województwie małopolskim, w powiecie tarnowskim, w gminie Żabno, we wsi Nieciecza, może zapachnieć Ekstraklasą. No i okej, w końcu tamtejsza Termalica miała zapewnić sobie awans do baraży o elitę. Oczekiwaliśmy fajnego meczu, tym bardziej, pogoda dopisywała, świeciło słoneczko, a podopieczni Mariusza Lewandowskiego stawali naprzeciw umiejącej kraść punkty, ale dalej przeciętnej, Odry Opole. Płonne nadzieje. Ojoj, jaka to była męczarnia, jaka to była mordęga, jaka to była golgota. Choć tak, oczywiście: Bruk-Bet dopełnił komplet drużyn, które wezmą udział w barażu. 

Męczarnie sobotniego popołudnia. Termalica w barażach!

Przed ostatnią kolejką w grze o baraż były cztery zespoły.

6. Termalica – 47 punktów
7. Chrobry – 46 punktów
8. Puszcza – 45 punktów
9. GKS Tychy – 44 punktów 

Termalica grała z Odrą, Chrobry z Podbeskidziem, Puszcza z Radomiakiem, a GKS Tychy z GKS-em Bełchatów. Pierwsi mieli komfort – od nich zależało wszystko, bo nawet przy braku zwycięstwa tabela mogła się ułożyć dla nich korzystnie. Drudzy musieli liczyć na swoją wygraną i porażkę Termaliki. Trzeci na swoją wygraną, ale też porażki Termaliki i Chrobrego. A czwarci na cud, bo oczywiście musieliby wygrać swój mecz, ale też liczyć na remis/porażkę Puszczy, i porażki Termaliki i Chrobrego.

Jak skończyła się historia? Ano nieco zaskakująco, bo wszyscy wygrali swoje mecze. Co do jednego. Puszcza ogoliła bezradnego Radomiaka. GKS Tychy uporał się z Bełchatowem. Ale i tak najwięcej działo się w czasie ostatnich dwudziestu minut w meczach Termaliki i Chrobrego.

***

Reklama

Były okolice 70. minuty. Remisy. Tu 0:0 i tu 0:0. Najpierw sędzia zagwizdał w Bielsku-Białej. Do karnego podszedł Ilków-Gołąb. Gol. Chrobry w barażach. Nie wiemy, jak działają systemy komunikacyjne między stadionem Górali a Niecieczą, ale chyba niezbyt dobrze, bo specjalnego poruszenia na stadionie Termaliki nie zarejestrowaliśmy. Ślamazarne tempo, pojedyncze zrywy, jakieś tam średnio składne akcje. Ale w pewnym momencie, właśnie w tym czasie, tuż po tym karnym Głogowa, w polu karnym Odry przewrócił się Grzybek. Gwizdek, faul, karny. Podszedł Piotr Wlazło i uczynił swoją powinność.

Do końca meczu wynik już się nie zmienił. Ale gdyby nie było tego karnego, to…

To oznaczałoby to naprawdę niezły dramat.

Dlaczego? Ano dlatego, że piłkarze Mariusza Lewandowskiego wyglądali, jakby byli całkowicie pewni tego, że czy się stoi, czy się leży, awans po prostu im się należy, że tak sparafrazujemy powiedzenie ze słusznie minionych czasów. Termalika grała totalny piach, Odra nie lepiej, ale przyjezdni mieli swoje okazje i mogli utrzeć nosa faworyzowanemu gospodarzowi.

Dwie niezłe sytuacje miał Czyżycki, ale w jednej trochę przestrzelił, a w drugiej zablokował go jeden z defensorów Termaliki. Z tego jak najbardziej mogły być bramki, a jeśli dodamy do tego sytuację, w której piłka po strzale jednego z piłkarzy Odry obiła słupek bramki strzeżonej przez Tomasza Loskę, to wcale nie tworzy się nam obraz, w którym ekipa w pomarańczowych trykotach miałaby jakąkolwiek kontrolę nad tym spotkaniem.

Okej, mieli swoje argumenty.

Patrik Misak oddawał całą masę przeróżnej jakości strzałów – od kompletnych pudeł, przez akceptowalne pudła, po znośne kropnięcia, ale ani jednej z tych prób nie nadamy rangi śmiertelnie poważnej. Starał się Florin Purece, ale jego poczynaniom brakowało rąk i nóg. Zresztą podobnie, jak w przypadku Wasielewskiego, który siłę ma, parę ma, talent chyba też, ale mógłby dołożyć do tego większe zdecydowanie pod bramką przeciwnika – ten sezon skończył z bilansem: 0 goli, 5 asyst.

Co jeszcze? Nic specjalnego. Gergel zgłupiał w sytuacji sam na sam z Kuchtą, który obronił też strzał główką Putiwcewa, niezły strzał Wlazły i do karnego to by było na tyle. Zresztą po straconym golu Odrze brakowało już trochę siły, kilku zawodników oddychało rękawami, łapało głupie faule, a i czysto piłkarskiej jakości w tej drużynie było wcale nie tak dużo, więc Termalice już nie miał, kto zagrozić. Skończyło się marniutkim, wymęczonym w popołudniowym słońcu 1:0, które daje awans do baraży.

Reklama

Ostatecznie mini-tabela interesującej nas czwórki, która do ostatniej kolejki liczyła się w walce o baraże, wygląda tak:

6. Termalica – 50 punktów
7. Chrobry – 49 punktów
8. Puszcza – 48 punktów
9. GKS Tychy – 47 punktów

Ale czy Termalica może powiedzieć o sobie, że zrobiła absolutnie wszystko, żeby ten baraż sobie wywalczyć? Cholera jasna, ale nie. W drużynie Lewandowskiego wyszło dziwne rozprężenie, wyrachowanie, kunktatorstwo. Nie było ognia, walki, zapalczywości, choć przecież wystarczyło pokonać słabszego i średnio dysponowanego rywala w bezpośrednim meczu, żeby bezpiecznie sobie tę grę w barażach wywalczyć. A skończyło się na nieco szczęśliwym karnym, bo choć w pełni się broni, faul był, to jednak spadł z nieba, nic go nie zapowiadało – nie było mowy ani o zmasowanych atakach Termaliki, ani o parodystycznej obronie Odry.

Ale stało się. Znamy wszystkich barażowiczów. Warta, Radomiak, Miedź, Termalica. Szanse wyrównane, ale jedno jest pewne: jeśli Termalica będzie chciała awansować do Ekstraklasy będzie musiała zagrać nie dwa razy, nie dziesięć razy, nie sto razy, a tysiąc razy lepiej niż dzisiaj.

Bruk Bet Termalica Nieciecza 1:0 Odra Opole

Wlazło 73′ z karnego

Puszcza Niepołomice 4:0 Radomiak Radom

Rodionow 3′, Sitek 64′, Serafin 69′, Stawarczyk 90+2′ z karnego

Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 Chrobry Głogów

Ilków-Gołąb 72′ z karnego

GKS Tychy 1:0 GKS Bełchatów

Piątek 25′

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

7 komentarzy

Loading...