post Avatar

Opublikowane 13.07.2020 09:00 przez

redakcja

Poniedziałkowa prasa to przede wszystkim echa mistrzostwa Legii. Duża rozmowa z Dariuszem Mioduskim, analiza jej gry, pucharowe nadzieje. Inne tematy? Coraz gorzej dzieje się w Zagłębiu Sosnowiec. 

PRZEGLĄD SPORTOWY

Aleksandar Vuković cieszy się z tytułu dla Legii, ale też zdaje sobie sprawę, że drużyna wymaga pilnych wzmocnień.

Szkoleniowiec Legii doskonale wie, że będzie rozliczany nie tylko z mistrzostwa, ale i z europejskich pucharów. Dlatego głośno mówi, że potrzebuje wzmocnień.

– Wiedziałem, co robię, mówiąc rok temu, że ta drużyna da radę, że jest w stanie wiele pokazać. Tak i teraz wiem, że jeśli chcemy zrobić kolejny krok, to potrzebne nam są konkretne wzmocnienia, minimum 5–6 zawodników na poziomie Filipa Mladenovicia, którego już pozyskaliśmy. Bez tego nie będziemy w stanie się rozwijać – powiedział wprost Aleksandar Vuković.

Dłuższa rozmowa z prezesem Legii, Dariuszem Mioduskim po zdobytym mistrzostwie.

(…) Po meczu z Cracovią trener Aleksandar Vuković otwarcie zaapelował o transfery pięciu, sześciu zawodników na poziomie Filipa Mladenovicia.

Nie jestem zaskoczony, akceptuję słowa trenera. Taka jest jego rola, by pchać drużynę do przodu. Wszyscy chcemy, by cały czas robiła postęp. Gdyby nie kontuzje Marko Vešovicia i Jose Kante – a szczególnie Marko, który może grać jako boczny obrońca i skrzydłowy – pewnie te potrzeby byłyby mniejsze. Jesteśmy świadomi, że cały czas musimy się wzmacniać. Nie wiem, ilu zawodników przyjdzie, ale zrobimy wszystko, by trener był zadowolony.

Trener Vuković mówi, że nie jesteście jeszcze nawet w połowie drogi.

Za to kochamy piłkę nożną, że nigdy nie można spocząć na laurach. Jeśli cały czas nie próbujesz się rozwijać, nie dążysz do doskonałości, to zostajesz z tyłu i ktoś inny cię wyprzedzi. Dlatego u nas praca nigdy nie będzie skończona. Naszym fundamentem powinno być nie tylko zdobywanie mistrzostwa Polski, ale też regularna gra w pucharach. W tym biznesie więcej jest trudnych chwil niż tych łatwych. Dzisiaj nikt nie jest zadowolony, że już wszystko osiągnęliśmy, bo wiemy, że to dopiero początek.

(…) Jakie lekcje pan wyciągnął z poprzednich lat?

Wiele. Nie ma możliwości, by w piłce nie popełniać błędów. Kto chce się rozwijać, musi ryzykować. W ostatnich latach zrobiliśmy wiele niestandardowych rzeczy, których być może teraz byśmy nie powtórzyli. Mam na myśli przede wszystkim pierwsze dwa lata. I mam do siebie pretensje o kilka rzeczy. Życie często stawia nas w sytuacji, w której nie jesteś w stanie uniknąć błędów. Trzeba podejmować nieoptymalne decyzje. Taką było np. zatrudnienie w Legii Romeo Jozaka. Mieliśmy tylko dwa dni na decyzję. Nie było czasu na rozeznanie, ale wiedziałem, że muszę coś zmienić. Ta zmiana, choć teraz to może wydawać się nienaturalne, była konsekwencją odejścia z Legii Stanisława Czerczesowa. Ten moment sprawił, że później wiele rzeczy potoczyło się nie tak, jak powinno. Uważam, że Czerczesow nie powinien zostać zwolniony z Legii po dublecie. Wtedy nie byłoby sytuacji z Jackiem Magierą, który choć odniósł sukces w Lidze Mistrzów, to nie był gotowy, by prowadzić drużynę. Nie byłoby Besnika Hasiego, ale też nie przyszedłby Vadis Odjidja-Ofoe. Coś za coś. Gdyby to nie była Legia i gdybym trzy lata temu nie miał presji na zdobycie mistrzostwa, na kontynuowanie tego, co było wcześniej, to zmieniłbym wszystko, wyczyścił i od razu byłoby po mojemu. Ale presja na mistrzostwo była zbyt duża, co z perspektywy czasu okazało się nie najlepsze dla Legii. Zapłaciliśmy wysoką cenę, bo później i tak nic z tego mistrzostwa nie wynikło – przecież nie graliśmy w pucharach. Żeby było jasne: dla nas priorytetem zawsze będą trofea, a potem szkolenie i sprzedawanie piłkarzy. W ten sposób chcemy budować drużynę. Za nami dopiero pierwszy pełny sezon, w którym poustawialiśmy wszystko tak, jak chcieliśmy. Trenerem jest młody i niedoświadczony, ale doskonale rozumie klub i jego filozofię. Ma odpowiedni charakter i cały czas chce się rozwijać.

(…) Jaki budżet na transfery będzie miał dyrektor sportowy?

Jeśli nie sprzedamy Michała Karbownika, to niewielki. Transfer to nie tylko kwota płacona klubowi, ale też pensja piłkarza, premia za podpis. Z powodu pandemii straciliśmy ponad 20 milionów zł, ale jesteśmy w stanie podziałać na rynku transferowym.

W pierwszych trzech rundach eliminacji europejskich pucharów będzie tylko jeden mecz.

To dla nas niekorzystne. Być może przyjdzie nam lecieć do Kazachstanu i grać w upale na sztucznej murawie. Rewanż zawsze dawał szansę odrobić straty, ale dla wszystkich warunki będą jednakowe.

Czy Legia jest w stanie awansować do fazy grupowej pucharów? Co pokazał audyt piłkarski mistrzów Polski? Dzięki czemu drużyna Vukovicia wygrała ligę? Analizuje Tomasz Tchórz, ostatnio asystent Kibu Vicuny w Indiach.

(…) Pierwszy błąd Legii to brak umiejętności pozycjonowania się pomiędzy liniami i grupami zawodników przeciwnika. To rezultat tego, że w procesie treningowym Vukovicia system gry stoi przed jej zasadami. Gdyby było odwrotnie i to zasada pozycjonowania się stałaby na piedestale, zawodnicy Legii nigdy nie mogliby zostać uchwyceni na klatce filmowej pozycjonując się w systemie 1-4-4-2.

Widoczne są problemy Legii w ataku pozycyjnym, wynikające właśnie z takiego sposobu pozycjonowania się. Po pierwsze brak ustawienia zawodników pomiędzy przeciwnikami eliminuje kolejne linie podania i w efekcie zdolność do utrzymania się przy piłce. Po drugie większość zespołów na świecie broni się w systemie 1-4-4-2. Zawodnicy Legii, którzy mogliby otrzymać piłkę, dostają ją w pozycji zamkniętej w stosunku do bramki przeciwnika. Gdyby proces treningowy Legii oparty był na specyficznego rodzaju fundamentach, a jednym z nich byłoby pozycjonowanie się pomiędzy liniami, wówczas zatrzymując klatkę wideo, zaobserwować można by ustawienie w systemie 1-3-3-3-1 (w którym napastnik tworzy kolejną linię podania po stronie piłki). W innych fragmentach widać starania zawodników Legii do ułatwienia budowy gry, gdy dążą do tworzenia linii podania przez modyfikację ustawienia. Niestety czynią to dość nieumiejętnie i nie prowadzi to do poprawnego wypełniania przestrzeni. Najczęściej pojawiającym się efektem jest przyjęcie piłki przed pierwszą linią przeciwnika. Inne zachowanie odnosi się do zejścia jednego ze środkowych pomocników w boczne sektory boiska. Zauważyć więc można, że piłkarze Legii tworzenie przewagi pojmują tylko przez wymiar liczbowy, chcąc doprowadzić do sytuacji 3:2. W zdolności budowania gry istotnym jest jednak przewaga przestrzenna, a nie tylko liczebna. Podsumowując: zbyt duże odległości pomiędzy piłkarzami, wynikające z niepoprawnego zajmowania przestrzeni, są głównym powodem, dla którego Legia może mieć problem w meczach ze słabszymi zespołami. Tymi, które będąc niezainteresowanymi atakowaniem, nie utworzą samoistnie przestrzeni do jej wykorzystania.

Dariusz Dziekanowski uważa, że Legię w Europie czeka droga cierniowa, a kadra wymaga wzmocnień.

Po zdobyciu tytułu mistrzowskiego naturalnym odruchem jest spojrzenie w kierunku Europy. Jeśli chodzi o awans do Ligi Mistrzów, mistrza Polski czeka prawdziwa droga cierniowa. O ile zachowanie stabilności, wyegzekwowanie od piłkarzy solidnej formy wystarczyło na wygranie ekstraklasy, w perspektywie startu w eliminacjach europejskich pucharów to zdecydowanie za mało. Sporo w Legii jest charakteru Vukovicia. Na czołowe postaci wyrośli Vešović, Antolić czy Gwilia. Są to zawodnicy bardzo solidni, waleczni, ale potrzeba tej drużynie znacznie wyraźniejszego pierwiastka fantazji, nieprzewidywalności. Jest w ekipie kreatywny Luquinhas (pod warunkiem, że w formie), jest Michał Karbownik, który pewnie opuści Legię. Tej kreatywności zostanie więc niewiele. Na pierwszą rundę eliminacji może wystarczy, ale im dalej w las, przy niezbyt sprzyjającym losowaniu, trudno się nie martwić…

Nie jestem też hurraoptymistą w kwestii napastników. Coraz więcej słychać głosów zachwytu na Tomašem Pekhartem, ale mnie daleko do zachwytu nad tym piłkarzem. Owszem, strzelił w sobotę ważnego gola, lecz zapamiętałem go też z jednej z końcowych akcji, kiedy Legia wychodziła z kontrą i Pekhart starał się podłączyć. W oczy rzuciło mi się, jak przerażająco wolno się z tą akcją zbierał. Jeśli będziemy nazywać Pekharta gwiazdą, to Danijel Ljuboja się obrazi…

Na koniec trochę anegdotek od Piotra Wołosika i Janekxa.

Świadomi znaczenia naszych słów i odpowiedzialności przed prawem, przyrzekamy uroczyście, że będziemy mówili szczerą prawdę, niczego nie ukrywając z tego, co nam jest wiadome. Tej zasady będziemy trzymać się do końca naszego lub naszej rubryki.

„Podpis Sławomira Peszki na kontrakcie z klubem klasy okręgowej o nazwie Wieczysta Kraków jest do tej pory transferowym przebojem lata. Były reprezentant Polski przez niektórych zdecydowanie bardziej doceniany za organizowanie tak zwanej atmosfery w swoich drużynach, niż za pomoc na boisku, wspólnie z kolegami otworzył restaurację. Trzeba przyznać, że Sławomir i jego biznesowi partnerzy to nie byle jacy spece z branży gastronomicznej, choć do niedawna znali ją z drugiej strony baru. Sławek, Sebastian Mila…”. To fragment naszego tekściku sprzed tygodnia. Następnego dnia z grzecznym wyjaśnieniem wystąpił Sebastian, przypomnijmy piłkarz, który na wieki wieków został narodowym bohaterem, bo swoim golem pogrążył mistrzów świata – Niemców: „Problem w tym, że ja nie mam nic wspólnego z tą restauracją”. Wychodzi na to, że jednak jest w Trójmieście lokal, którego ani Sebek nie kojarzy ani w nim go nie kojarzą.

SPORT

Po kolejnej porażce Zagłębia w Sosnowcu wrze.

Trener sosnowiczan dokonuje roszad w składzie, zmienia piłkarzom pozycje – patrz przesunięcie Tomasza Hołoty na środek obrony – ale nie przynosi to żadnych efektów. Trzecia porażka z rzędu na własnym stadionie to po prostu wstyd. Trudno też zgodzić się z trenerem Zagłębia, który twierdzi, że do 40 minuty, a więc do momentu straty gola, sosnowiczanie realizowali plan taktyczny. Prawda jest taka, że Warta była kolejnym zespołem po Odrze Opole i Chrobrym Głogów, który na Ludowy przyjechał jak po swoje, od początku narzucając swój styl. Owszem, Zagłębie miało kilka sytuacji, ale to zespół z Poznania rządził w środku pola, mając dyrygenta w postaci doświadczonego Łukasza Trałki.

Zagłębie też ma w składzie sporo doświadczonych graczy, ale na dziś Szymon Pawłowski, kapitan i gracz uznawany za lidera zespołu, jest po prostu cieniem siebie sprzed kilku lat. Kilka niekonwencjonalnych zagrań to za mało na I ligę. Były reprezentant Polski po prostu nie ma siły, a bez tego na zapleczu ekstraklasy niewiele się zdziała. Szczytem bezsilności był jeden ze strzałów Pawłowskiego w drugiej połowie, po którym piłka poleciała wysoko nad bramką. Wspomniany Pawłowski, Bartłomiej Babiarz, Tomasz Hołota, Piotr Polczak, Rafał Grzelak… Przy nich mieli się ogrywać Kacper Radkowski, Mateusz Szwed, Jakub Sinior. Pomysł z założenia dobry, niestety w tym przypadku sprawdza się powiedzenie, że nazwiska nie grają. Być może zachwiane zostały proporcje? Być może to zbyt duża liczba graczy rutynowanych ma wpływ na taki, a nie inny stan rzeczy?

Marek Koniarek i Marek Motyka komentują remis GKS-u Katowice z Widzewem Łódź.

Podobało się?

Marek KONIAREK: – Podobało. Dało się to oglądać. Jedni i drudzy włożyli w ten mecz sporo wysiłku.

Marek MOTYKA: – Fajne spotkanie, cios za cios. Początkowo jedni i drudzy próbowali zza podwójnej gardy, ale potem nie było kalkulacji. Szli ostro. GKS zagrał solidnie, ale nie ustrzegł się błędów. Czystych sytuacji Widzew miał więcej. Robak miał jedną na głowie, drugą sam na sam. W tej drugiej miał ciężko, bo uderzał lewą nogą, a od tej strony atakował go rywal, przeszkadzał i dlatego i nie mógł do końca podkręcić „wewnętrzniakiem”. W powietrzu jednak chyba nie ma w tej lidze drugiego tak grającego zawodnika… Byłem zaskoczony, że nie trafił po „widłach” albo w róg.

KONIAREK: – Remis jest sprawiedliwy. Siedziałem na trybunie z Frankiem Sputem i powiedział to samo. Bardziej może się cieszyć z niego Widzew, bo o tym świadczy tabela. Szanse GKS-u na bezpośredni awans znowu zmalały. Nic punktowo się nie zmieniło, a kolejka do rozegrania mniej… Ten remis sprawił, że po sobotniej porażce humory poprawiła sobie Łęczna, ale szkoda byłoby, gdyby GKS lub Widzew został na kolejny rok w II lidze. Zwłaszcza po tym, co w niedzielę pokazali. Gdyby tak grali z każdym rywalem!

Wskazówki Łukasza Piszczka przekazywane z ławki rezerwowych nie uchroniły LKS-u Goczałkowice od porażki z Wieczystą Kraków.

Jakiś czas temu Łukasz Piszczek sms-owo pogratulował Sławomirowi Peszce udanego wejścia do nowego klubu i zapytał o możliwość rozegrania meczu kontrolnego. Zaproszenie zostało przyjęte (który V-ligowiec odmówiłby „Piszczowi”?!). Peszko i spółka byli górą w starciu z ekipą dowodzoną na murawie przez Piotra Ćwielonga, a z ławki – przez Łukasza Piszczka. – Łukasz musi stawić się w Dortmundzie dopiero pod koniec lipca, więc praktycznie przez cały okres przygotowawczy będzie z nami, trenując i pomagając zespołowi tyle, ile tylko może. Cały czas dyskutujemy, bo chcemy iść do przodu. Po tym meczu też na pewno siądziemy do analizy i wyciągniemy wnioski, zamierzając rozwijać zespół i cały klub – przyznaje Damian Baron, grający trener drużyny z Goczałkowic.

To właśnie on zapewnił beniaminkowi III ligi prowadzenie, głową finalizując dośrodkowanie Łukasza Hanzla z wolnego. Potem do siatki trafiała już tylko Wieczysta, w tym dwukrotnie – Sławomir Peszko. – Grał jako napastnik w systemie 4-4-2. Wykorzystał dwie sytuacje. To chłop ściągnięty z ekstraklasy, dlatego coś musi wnosić. Nadal jest szybki, doświadczenie robi swoje, tego nikt mu nie odbierze – zaznacza szkoleniowiec LKS-u, ale po chwili dodaje z niesmakiem: – O naszej porażce zaważyły błędy indywidualne, niektóre naprawdę kuriozalne, jakie zdarzać się nie powinny. One się zemściły. Wieczysta niby gra w „okręgówce”, ale już teraz ma ekipę spokojnie na III ligę i powoli będzie w tym kierunku zmierzać. Dla nas był to bardzo dobry sparing. Szkoda, że pogoda nie dopisała, ostatnio mamy w tym zakresie trochę pecha. Może taki zimny prysznic w postaci wysokiej porażki się przyda, bo… dawno nie przegraliśmy, ostatnio pół roku temu – przypomina trener Baron.

SUPER EXPRESS

Tylko weekendowa młócka.

GAZETA WYBORCZA

Felieton Rafała Steca po mistrzostwie Legii.

(…) Legioniści próbowali przywrócić szarży godność i w sporej mierze im się powiodło. Zwłaszcza wspomnianą jesienią, ale także niekiedy wiosną, grali asertywnie, niezależnie od klasy i aktualnej formy przeciwnika bezkompromisowo pruli po pełną pulę, demonstrowali zuchwałość naturalną dla drużyny, którą turbodoładowuje gigantyczna przewaga finansowa – pozwalająca nie tyle rządzić na lokalnym rynku transferowym, ile wrogie szatnie plądrować. Wszędzie, na prawie każdej pozycji, wystawiali piłkarzy najwyższej jakości. Od Karbownika i Lewczuka, przez Antolicia i Gwilię, po Wszołka i Luquinhasa.

Liga odzyskała zatem prawdziwego mistrza, choć im dłużej trwały igrzyska, tym intensywniej mnożyły się zastrzeżenia, aż osiągnęliśmy etap, na którym subiektywne, wyselekcjonowane wrażenia zaczęły się kłócić z obiektywnymi danymi. W ostatnich tygodniach warszawianie znów się wlekli, w trzech meczach sezonu ze zdetronizowanym ostatecznie Piastem uciułali marny punkcik, z Lechem po pandemicznej przerwie raz przegrali i raz wygrali po kuriozalnie przypadkowym golu, w całym sezonie uzbierali aż dziewięć porażek i jeszcze zdrowo oberwali w Pucharze Polski, przyjmując od Cracovii aż trzy ciosy. Zbyt dużo tutaj kraks w szlagierowych meczach i zbyt dużo stłuczek w ogóle, suche fakty wyraźnie zachęcają, by westchnąć, że wyższość Legii z dzisiaj nad Legią z wczoraj to pozory, wszyscy ulegliśmy optycznemu złudzeniu.

Fot. FotoPyK

Opublikowane 13.07.2020 09:00 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Stefan
Stefan

miodouski to kundel, liczy się tylko lechia

wyprowadź no 15.07 filipa na boisko

Bartek
Bartek

Mioduski znowu pier** jak potłuczony, nic nowego. Kiedy Czerczesow został zwolniony? Nigdy! Sam odszedł trudno się zresztą temu dziwić skoro miał ofertę bycia selekcjonerem. O Magierze mówił trener na lata a teraz po latach nagle stwierdza że się nie nadawał i nie był gotowy na Legię. Serio prezes celebryta mnie irytował, ale ten mnie wręcz wkur*** , cieszę się że nie jestem fanem Legii bo byłbym załamany mając takich sterników klubu.

Bezstronny Obserwator
Bezstronny Obserwator

Sam kolego pierd…
Mioduski WYRAŻAŁ NADZIEJĘ, a teraz przyznał się do błędu w sprawie Magiery (i wielu innych).
O trenerze na lata to głównie bredził Leśny i Weszło (jak to tam leciało: parę lat przed faktem Boguś Zakolcowi przy flaszce się zwierzył, że Placek to będzie TEN trener).

Byłbym nierozsądny mówiąc, że to trener na następne dziesięć sezonów. W Europie trener pracuje średnio 12 miesięcy. Ale wydaje mi się, że możemy być wyjątkiem od reguły. Mamy trenera, który jest z tym klubem tak mocno związany i tak dogłębnie rozumie filozofię, którą próbujemy wdrożyć, zgadza się z nią, że mam nadzieję, że to trener na lata. Tego bym chciał – mówi Mioduski w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. 

Czerczeszow odszedł za porozumieniem stron ze względu na rozbieżności co do rozwoju klubu (Boguś parł na kopaczy i sztab z nazwiskami, a Czerczesow chciał sprowadzić swoich nie koniecznie z nazwiskami).

Jednak 31 maja 2016 roku, za porozumieniem stron, Czerczesow rozwiązał swój kontrakt z Legią. Legia wyjaśniała, że ma plan rozwoju, do którego Rosjanin nie chciał się dopasować, stąd jego odejście, mimo iż rok wcześniej władze klubu zapewniały, że ich wizje się ze sobą pokrywają.

Ocena klubowa brzmi następująco: o ile sam Czerczesow posiada cechy wymagane na stanowisku pierwszego trenera, o tyle Władimir Panikow i Gintaras Stauce jako jego współpracownicy są za słabi. Rosjanin do samego końca szukał z Legią kompromisu, ale na rezygnację współpracowników się nie zgodził. I został zwolniony.
Lubił pracować z polskimi zawodnikami, potrafił ich zmotywować. Miał plan, żeby trenować Legię przez 2-3 lata, wywalczyć w tym czasie jak najwięcej pucharów, awansować z nią do Ligi Mistrzów i to kilka razy, a później przenieść się na Zachód. Któregoś dnia zapytał mnie nawet: Adam, chciałbyś zostać asystentem trenera reprezentacji Polski? Myślę, że na pewno rozważyłby propozycję pracy z kadrą Polski.

Jako cirkawostka fragment z Eduardo da Silva (za tłumaczem Legii)
Chciał tu przyjść, nikt go nie zmuszał. Był jednak trochę przerażony fizycznością polskiej ekstraklasy. Grał w Anglii, na Ukrainie, wydawać by się mogło, że specyfika naszej ligi nie powinna go zaskoczyć, ale powiedział: futbol w Anglii nie polegał tylko na kopaniu po kostkach. Na pewno nie chciał nikogo obrazić, ale takie są fakty. Poza kilkoma drużynami poziom ekstraklasy jest raczej słaby.

I zaj… fragment jeszcze z Dossy Juniora o kibicach idiotach XD
Dossa to świetny człowiek, ale niestety kila razy oberwało mu się za kolor skóry. Nie zapomnę sytuacji podczas jednego z meczów na Legii. Nasi kibice udawali małpy chcąc sprowokować zawodnika rywali. Dossa odwrócił się w stronę trybun, uderzył się w klatkę piersiową i krzyknął: a ja to jaki mam kolor? Wstawił się za rywalem, zaimponował mi wtedy.

Bartek
Bartek

Sorry ale obaj ci prezesi to idioci a przytaczanie „faktów” o odejściu Czerczesowa, proszę Cię, gdyby nie miał sygnałów o kadrze to i on byłby zainteresowany współpracą z Legią, robiłby pewnie wiele by zostać, ale jak się ma opcję kadry to się kombinuje by odejść , przecież to jest logiczne 🙂

Co do Dossy nie wiedziałem nawet o tym, szacun dla chłopaka, na polskie warunki był naprawdę niezłym grajkiem a oprócz tego jak widać fajnym i odważnym człowiekiem 🙂

Eduardo to był wrak i ściąganie gościa po takich przejściach i będącego od lat bez formy to był idiotyzm, wyrzucanie kasy w błoto.

Generalnie jedno co dobre to że Legia trochę się uczy na błędach i ściąga wyróżniające się osoby z ligi, tak jak kiedyś Wisła (której moje serce najbardziej bije aczkolwiek nie jestem fanatykiem żadnej polskiej drużyny) która przy zasadach awansów po reformie Platiniego grałaby co roku w LM. W Polsce i tak bliżej mi obecnie do filozofii Lecha, który od lat stawia na wychowanków, Legia powoli również, IMO z Muzyka mogą mieć pociechę, chłopak ma talent widać tylko brak ogrania , on powinien bronić, Cierzniak jest co najwyżej solidny ale zdarzają mu się błędy jak ten pod koniec meczu z Cracovia gdy zrobił złe wyjście do dośrodkowania. Jedynie gdyby Boruc chciał wrócić to powinien wtedy On bronić 🙂

Oby w końcu w Europie jakikolwiek klub zagrał na jesieni, brakuje tego bardzo

grande
grande

Bartek
Ludzie mają tendencję do gloryfikowania dawnych zdarzeń lub osób. Właśnie ty tak zrobiłeś w stosunku do Wisły Kraków. Sorry stary ale pisanie że za Cupiała Wisła grałaby co sezon w LM jest bzdurą. Przypomnij sobie z jakimi potęgami Wisła potrafiła odpaść. Valarenga Oslo , Dinamo Tibilisi , Levadia Talin.
W obecnej formule Wisła musiałby bić sie z ekipami typu Panatinaikos czy Anderlech z którymi też Wisła Cupiała odpadała.
Wisła Kraków tak naprawdę miała raptem dwa swietne sezony w pucharach w latach 2000 i jeden występ w grupie LE w latach 2010.

normalny
normalny

Gratulacje. przy okazji dziekuje piłkarzykowi Kowalczykowi , Bońkowi i innym nie szanującym innych ludzi, za ich radość dzisiaj.

15 wszechmistrz 15 !
15 wszechmistrz 15 !

Dokładnie tak… w Legii mistrzostwo to plan minimum.
Pamietajmy o tym, że zespół był w tym sezonie budowany od nowa.
Mioduski i Vuko zdali egzamin na 6 !

fan Kazimierza D.
fan Kazimierza D.

Pan Mioduski to prezes nie z mojej bajki. Ogromne parcie na szkło, wywiady i inne eventy reklamujące jego osobę.
To on swoimi idiotycznymi pomysłami, cofnął Legię do tyłu. Dużo gada a skąpy jak Szkot.
Ale Vuković to inna osoba. Zaimponował mi (nie wierzyłem w pomysł o trenowaniu Legii) tym czego dokonał.
Mając przeciętnych rzemieślników wygrał mistrzostwo. Mając braki taktyczne (gdzie mu tam z przebiegłością
do Fornalika) osiągnął sukces ponad stan. Ale eliminacje LM i LE zakończy na I rundzie. Wzmocnień nie będzie
bo pieniędzy nie będzie. Liga nasza jest bardzo słaba ale za to emocjonująca. Wszyscy kopią się po nogach, walą
łokciem w łeb, szarpią za koszulki. W polu karnym zapasy obrońców z napastnikami. O wyniku najczęściej decyduje sędzia.
Jaki ma humor, tak traktuje zawodników. Dowolność w ocenie tego samego zjawiska, przyklepuje „expert „od sędziowania
pan Teflonowy Sławek. Liczą się emocję a za te płaci C+, i wymaga.
I potem przychodzi mecz w eliminacjach LE, nie sędziuje Frankowski czy Musiał, i nieszczęście gotowe.
„Ten głupawy sędzia wszystko gwiżdże”.
W telewizji C+ krzyczy pan „Wiadro witamin” : Panie sędzio, u nas tego się nie gwiżdże.
Amen.

Sperma na twarzy - Polska gwiazda Porno Italiano
Sperma na twarzy - Polska gwiazda Porno Italiano

Ile to już razy kędzierzawy Dariusz mówił podobne rzeczy.
Obiecanki – cacanki, a głupiemu kibicow (ległej) radość…

Weszło
11.08.2020

Klepali, męczyli, cisnęli, w końcu wpadło. Sevilla w półfinale Ligi Europy

Ever Banega i Lucas Ocampos. To są nasi wieczorni bohaterowie, herosi, którym ślemy życzenia i czekoladki. To oni bowiem skonstruowali jedną, jedyną bramkę dzisiejszego wieczora, dzięki której uniknęliśmy dogrywki w starciu Sevilli z Wolverhampton. 2020 rok jest paskudny i mógłby sobie odpuścić dogrywkę w Lidze Europy po 0:0 w 90 minutach. Okazał litość, co za […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Szymon Jadczak w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 22.00

Coś czujemy, że kibice Wisły Kraków zajmą dziś naszą linię i rozgrzeją ją do czerwoności! Szymon Jadczak, autor książki „Wisła w ogniu”, związany zawodowo z TVN-em, będzie gościem Tomasza Smokowskiego w „Hejt Parku w Dobrym Składzie”. Program możecie śledzić w „Kanale Sportowym” oraz w Weszło.FM. Macie pytania do naszego gościa? Śmiało, telefon do studia to […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Duży talent, ale też duży egoista. Kim jest Yaw Yeboah z Wisły Kraków?

Wisła Kraków kontynuuje zbrojenia przed nowym sezonem. Sprowadziłą już czwartego obcokrajowca w tym okienku, ale na razie nie będziemy się czepiać. Yaw Yeboah – podobnie jak Fatos Beciraj, Stefan Savić i Adi Mehremić (no, ten najmniej) – na papierze ma bowiem trochę argumentów wskazujących na to, że może być ciekawym transferem. Niewykluczone nawet, że z […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Idioci w służbie sabotażu rozgrywek. Szkoci dostali żółtą kartkę od rządu

Tysiąc razy można mówić „słuchajcie, są takie i śmakie obostrzenia, przestrzegajcie ich”. Można wskazywać, że każde wystawianie na ryzyko integralności ligi to zagrożenie nie tylko zdrowotne, ale też i finansowe dla klubów. Do tego można rzucać przykładami, że lekceważenie koronawirusa źle się kończy. A na to wchodzi Boli Bolingoli z Celtic oraz ośmiu piłkarzy Aberdeen, […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Kamil Glik wraca do Serie A. Benevento z ambicjami na coś więcej niż utrzymanie

Cztery pełne sezony we Francji. 167 występów pod herbem Monaco. Mistrzostwo kraju i trafienie do jedenastki dekady klubu z księstwa. I wreszcie nadszedł czas, by powiedzieć „dziękuję”. Kamil Glik odchodzi z Monaco i wraca do Włoch, gdzie podpisał kontrakt z beniaminkiem Serie A – Benevento. Tym razem ekipa „Czarownic” nie chce jak meteoryt przelecieć przez […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Koronawirus decyduje o tym, z kim Legia zmierzy się w eliminacjach

Potencjalni rywale Legii w I rundzie eliminacji do LM jeszcze nie zagrali swojego meczu, a już dowiedzieliśmy się, z kim  zmierzy się polska drużyna. Podopieczni Vukovicia unikną starcia z zawsze mocną Dritą Gnjilane. W zasadzie formalnością jest, że wynik meczu rozstrzygnie koronawirus. Obie ekipy miały wyjść na boisko jeszcze dzisiaj. Dwie godziny przed meczem UEFA […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Śląsk reaguje na głupotę. I brawo!

Trochę zżymaliśmy się w ostatnich dniach na zachowanie klubów, które lekko zgłupiały w związku z koronawirusem. Były proste błędy ludzkie, był brak zdrowego rozsądku, były braki w kompetencjach. Ale skoro krytykujemy, to warto też pochwalić, bo nie wszyscy temat mają w nosie. Śląsk Wroclaw bardzo poważnie podszedł do naszych wczorajszych doniesień i odsunął od treningów […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Odejście Jóźwiaka – nie „czy”, a „kiedy”. Co z Sykorą, Moderem i Klupsiem?

Dziwne są to tygodnie dla fanów Lecha Poznań. Z jednej strony – do klubu przyszło już czterech piłkarzy, dwóch z nich jest naprawdę obiecujących. Ale z drugiej strony – wątpliwości kibiców budzi fakt, że za żadnego Kolejorz nie musiał płacić. Kasa w kontekście poznaniaków jest dość ważna, bo jest kluczowym czynnikiem wpływającym dla to, że […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Michniewicz: Niektórzy w wieku Kapustki marzą o wyjeździe, on już wraca z bagażem doświadczeń

– U nas graliśmy w ustawieniu bez skrzydłowych, 4-3-1-2, grał jednego ze środkowych pomocników, czasem dziesiątkę, pod napastnikami. Grywał też jako skrzydłowy, ale ja bym go widział w środku. Ma świetny przegląd pola, bardzo dużo widzi, swobodnie operuje piłką, fajnie się z piłką w tłoku obraca. U trenera Nawałki grał na skrzydle, ale chyba trochę […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Zmęczeni średniactwem. Pogoń chce czegoś więcej

Pogoń Szczecin to niechlubny fenomen. Mają siódme miejsce w tabeli wszech czasów Ekstraklasy, przed Widzewem Łódź, Śląskiem Wrocław, Cracovią. Rozegrali w elicie aż czterdzieści osiem sezonów. Od lat sześćdziesiątych może z przerwami, ale w każdej dekadzie zaznaczając swoją obecność w polskiej piłce. Przy tym NIGDY NIC nie wygrali na najwyższym szczeblu. Tyle lat, ani jednego […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Tworek: Nie możemy być jak ćmy, które parzą się lecąc do światła

Warta Poznań awansowała do Ekstraklasy jako zespół… braku wiary. Braku wiary z zewnątrz. Celem Warty przed startem sezonu absolutnie nie był awans, a przed decydującymi barażami eksperci rzadko kiedy stawiali na piłkarzy trenera Piotra Tworka. Mimo że to oni przystępowali do nich jako trzecia siła pierwszej ligi. Wiary za to nie brakowało w zespole. I […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

COVID-19 także w pierwszej lidze. Sandecja Nowy Sącz już w izolacji

Wygląda na to, że koronawirus w polskiej piłce rozsiadł się wygodnie w fotelu i zapina pasy. Po serii zachorowań w Ekstraklasie, która dotknęła już czterech klubów – a nawet pięciu, bo zakażenie, choć dzięki ostrożności klubu w mniejszym stopniu, dotknęło także Górnika Zabrze – przyszedł czas na jej zaplecze. Pierwszoligowcy zgodnie z zaleceniami Komisji Medycznej […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Sytuacja niecodzienna: mistrz porządnie dozbrojony

Artur Boruc z AFC Bournemouth. Bartosz Kapustka z Leicester City. Josip Juranović z Hajduka Split. Dwaj solidni ligowcy, Filip Mladenović z Lechii Gdańsk i Rafael Lopes z Cracovii. A to wszystko przy bardzo nieznacznych, może nawet symbolicznych osłabieniach – bo jeśli chodzi o kluczowych piłkarzy, sprzedany został jedynie Radosław Majecki. Legia Warszawa w tym okienku […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Piłkarz totalny. O pierwszym sezonie Ronaldo w Interze

Inter chce wygrywać Scudetto i Ligę Mistrzów, ale w starym odpowiedniku Ligi Europy, Pucharze UEFA, też ma zacne tradycje. W latach dziewięćdziesiątych wygrywał go trzykrotnie, ostatni raz z Ronaldo w składzie. Ronaldo, który był wówczas zdecydowanie najlepszym piłkarzem na świecie, Ronaldo, który przenosząc się do Nerazzurri drugi raz bił transferowy rekord świata, Ronaldo, nie tylko […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Polski mecz nie był tylko sloganem. Szymański i Augustyniak wchodzą z buta w sezon w Rosji

Takie rozpoczęcia sezonu to my lubimy. Pierwsza kolejka ligi rosyjskiej jeszcze się nie skończyła, a Sebastian Szymański już zdołał wyrównać swój wynik w klasyfikacji kanadyjskiej z poprzedniego sezonu. Jak do tego doszło? Otóż mecz Dynama Moskwa z Uralem Jekaterynburg okazał się „polski” nie tylko ze względu na samą obecność na murawie naszych graczy. Szymański, a […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Czwarty polski klub z koronawirusem. Tym razem Pogoń Szczecin

Start rozgrywek Ekstraklasy coraz bliżej, a tymczasem występują coraz większe komplikacje. Właśnie okazało się, że mamy czwarty przypadek koronawirusa w polskim klubie. Gdzie tym razem? W zachodnio-pomorskim, czyli w szczecińskiej Pogoni. Zakażony jest jeden, ale to wystarczyło, żeby drużyna została skierowana na kwarantannę. O sprawie poinformował sam klub, który opublikował na swojej stronie komunikat. Dowiadujemy […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Król strzelców II ligi zagra szczebel wyżej? Dwa kluby zainteresowane Michałem Bednarskim

Na polskim rynku transferowym nic się nie zmienia – większość klubów szuka napastnika, więc ci, którzy strzelają sporo, mają rozgrzany telefon. Tak też jest w przypadku Michała Bednarskiego, który w poprzednim sezonie został królem strzelców drugiej ligi w barwach Górnika Polkowice. Wiele wskazuje na to, że zawodnik ostatecznie trafi na zaplecze Ekstraklasy. W najwyższej lidze […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

„Legia chciała ukryć zarażenie i twierdziła, że wszyscy są zdrowi”

– Mieliśmy przypadek pozytywnego testu na obecność koronawirusa, ktoś chciał to ukryć i grać, bo twierdzi, że wszyscy są zdrowi. Są procedury, które jasno mówią, jak trzeba funkcjonować, kiedy ktoś jest chory. Nasz Zespół Medyczny wysłał do klubów dokładne wytyczne. Każdy odpowiedzialny i mądry klub zrobił piłkarzom, trenerom i pracownikom badania przed pierwszym treningiem. W […]
11.08.2020