post Avatar

Opublikowane 10.07.2020 09:04 przez

redakcja

W piątkowej prasie sporo ciekawego: dłuższe rozmowy z Jakubem Kamińskim i Michałem Kołakowskim, sylwetka Martina Konczkowskiego, oczekiwanie na losowanie w Lidze Mistrzów i Lidze Europy  oraz… tatuaże Jakuba Wójcickiego, o których mówi sam zainteresowany. 

PRZEGLĄD SPORTOWY

Żaden inny piłkarz ekstraklasy nie rozegrał w tym sezonie więcej meczów niż gruziński pomocnik Legii Walerian Gwilia. Opuścił tylko jedno spotkanie – we wrześniu w Niepołomicach w PP.

Owszem, jest w Legii oraz innych klubach ligowych kilkunastu, którzy mają w nogach więcej minut w obecnych rozgrywkach, ale 46 występów nie ma żaden inny zawodnik ekstraklasy, nie tylko z Legii. Tylko Piotr Parzyszek z Piasta dobił do czterdziestu gier, a Tom Hateley i Mikkel Kirkeskov – również z gliwickiej drużyny – uzbierali ich po 39. – Mam świadomość, że jestem ważnym zawodnikiem dla trenera. Dziękuję mu zawsze w jeden sposób: maksymalnym poświęceniem na boisku – mówił Gwilia w niedawnym wywiadzie dla „PS”.

To pierwszy w karierze tak „obfity” w mecze sezon Gwilii. Wiosną 2019 roku nie opuścił ani jednego z 18 meczów w Górniku, zawsze wychodził w podstawowym składzie, pół roku wcześniej – jako gracz FC Luzern – miewał kłopoty z regularnym graniem. Dlatego m.in. zdecydował się na wypożyczenie do Zabrza, gdzie wypromował się i po sześciu miesiącach trafił do Warszawy.

Byli trenerzy i koledzy z boiska chwalą Martina Konczkowskiego. Obrońca Piasta Gliwice wraca do wysokiej formy.

 – Nie było go słychać. Praktycznie w ogóle się nie odzywał. Patrzył tylko. Ale widać było, że rozumie, co się do niego mówi. Bo inni też patrzyli, ale niekoniecznie rozumieli. Jednak jeśli chodzi o umiejętności, w tamtym czasie nie było go nawet w piątce najlepszych zawodników. To o innych pytały duże kluby – wspomina Dariusz Niemaszyk, pierwszy trener Martina Konczkowskiego w Wawelu Wirek.

Ci inni gdzieś przepadli, żaden nie zrobił kariery. A 26-latek jest dziś jednym z czołowych prawych obrońców ekstraklasy. Z Piastem Gliwice wywalczył mistrzostwo Polski, w tym sezonie może dorzucić do tego srebrny medal. Rozwinął się na tyle, że coraz częściej pojawiają się pytania, czy to już czas, by spróbował sił zagranicą. – Martin doskonale czuje moment, kiedy podłączyć się do akcji ofensywnej – mówi Marcin Baszczyński, który grał z Konczkowskim w Ruchu Chorzów. – Cichy, schowany, skupiał się tylko na pracy. Tak go zapamiętałem. Na boisku zawsze solidny, dawał sobie radę w starciach jeden na jednego. Najważniejsze, że nie robił żadnych numerów w obronie, ponieważ był bardzo skoncentrowany, uporządkowany w swojej grze. Wzbudza zaufanie u trenerów, bo ci mają pewność, że wystawiają gracza powtarzalnego, który nie łapie głupich żółtych kartek i nie fauluje nieodpowiedzialnie. Dla mnie jako stopera też było to ważne, że wiedziałem, czego się po nim spodziewać – dodaje ekspert Canal+.

Rozmowa z Jakubem Kamińskim z Lecha Poznań, czyli rewelacją ostatnich tygodni. Nie ucieka od tematu śmierci matki.

Jak wytrzymałeś tych kilka dni, kiedy ty przeżywałeś tragedię, a nikt dookoła o tym nie wiedział? I normalnie wyszedłeś na boisko.

Taka była moja decyzja. W niedzielę w nocy odebrałem telefon, tata powiedział mi, że mama nie żyje. W poniedziałek poszedłem do szkoły, normalnie trenowałem, nikomu o tym nie powiedziałem. Przygotowywałem się do meczu z Górnikiem Zabrze. To dla mnie wyjątkowe spotkanie. Wiadomo, że potem, gdy wszyscy się dowiedzieli o tej tragedii, pojawiały się głosy, że powinienem był jechać do domu. Mama z tatą wychowali mnie jednak w przeświadczeniu, że nie można się poddawać. Jak kiedyś w akrobatyce. Gdy popełniłem błąd, nie mogłem zejść z planszy i oddać zwycięstwa walkowerem. Układ trwał, musiałem walczyć. Mama mi wpoiła: wracasz, musisz to dokończyć. Tak samo jest w piłce. Kiedy wiesz, że jesteś przygotowany do meczu, że możesz pomóc, to nie możesz zrezygnować. Dlatego wyszedłem na boisko. Zagrałem tamten mecz dla mamy.

Mama chorowała? Byłeś przygotowany, że może odejść?

Nie powiedziałbym, że chorowała… Miała problem alkoholowy. Nie poradziła sobie z nałogiem. Chcieliśmy jej pomóc, nie udało się. To trudna sytuacja dla mnie, dla nas wszystkich. Ale poradziłem sobie, trzeba żyć dalej. Ona patrzy na mnie teraz z góry i jestem przekonany, że mnie wspiera, że widzi, jak dobry mam teraz czas.

Michał Kołakowski, nowy właściciel Arki Gdynia, przekonuje, że mimo spadku w klubie zachowują spokój.

Pierwsze ruchy kadrowe zostały wykonane. Rozwiązano umowy z kilkoma zawodnikami, ostatnio do drużyny dołączył Mateusz Żebrowski. To oznacza, że od tej pory do Arki będą trafiać jedynie zawodnicy z agencji Kołakowski Futbol Management?

Każdy dobry zawodnik jest brany pod uwagę. Barierami, które mogą stanąć na drodze nowego piłkarza są po pierwsze finanse, a po drugie pozycja sportowa klubu. Nie będzie nią przynależność agencyjna, bo to zdecydowanie nie jest ani w naszym interesie, ani klubu. Warto zwrócić uwagę, że dla nas ważna jest mentalność zawodnika. Nie tylko obecna forma, ale potencjał oraz jego reakcja na różne sytuacje, nie tylko te sportowe. Chcemy w Arce zawodników głodnych, którzy nie boją się rywalizacji o miejsce w składzie.

Czyli nie ma co się obawiać konfliktu interesów?

Arka to jest bardzo ważny projekt, więc głupotą byłoby umieszczanie w drużynie zawodników, których inne kluby nie chcą. Inaczej: kluby te mogą nie dostrzegać umiejętności, co do których my jesteśmy stuprocentowo przekonani. Jaki sens miałoby sprowadzanie do Arki piłkarzy, w których nie widzielibyśmy potencjału? Odpowiedź jest prosta: żadnego – zarówno dla mnie, jak i dla klubu. Mój tata w roli agenta od zawsze wyznaje zasadę, że reprezentować chce zawodników naprawdę dobrych, z potencjałem.

Niedawno na meczu w Gdyni był obecny Kamil Glik. Wiadomo, że trafi do beniaminka włoskiej Serie A, a nie do Arki. Jego obecność była jedynie towarzyska, czy był to inny cel?

Przede wszystkim Kamil współpracuje z moim tatą od wielu lat, więc łączą ich również relacje przyjacielskie, nie tylko zawodowe. Akurat Kamil miał wolne, przyjechał do Gdyni na wakacje. Chciał spędzić trochę czasu z rodziną, także z nami, więc była okazja, żeby zobaczył mecz i spotkał się z prezydentem miasta (Wojciech Szczurek – przyp. red.). Tak, jak mówił w wywiadzie dla klubowych mediów Gdynia mu się podoba i nie ma przeciwwskazań, żeby w przyszłości grał w Arce.

Prezes Rakowa, Wojciech Cygan mówi m.in. o postępach w temacie przebudowy stadionu w Częstochowie.

Jeżeli chodzi o przebudowę stadionu, to w ostatnią środę miasto wybrało ostatecznie wykonawcę prac. Kiedy one ruszą i kiedy Raków rozegra ligowe spotkanie w Częstochowie?

Wydaje się, że w końcu jesteśmy na ostatniej prostej, jeżeli chodzi o rozpoczęcie modernizacji. Konsorcjum firm STADION PRO Sp. z o.o. i GRANI-TEC wycofało się z przetargu, wydając specjalne oświadczenie. Ma to związek z trudną sytuacją na rynku budowlanym. Wynika to głównie z pandemii koronawirusa. Wspomniane konsorcjum firm zrzekło się również praw do odwołania w Krajowej Izbie Odwoławczej. Wiele wskazuje na to, że w najbliższych dniach zostanie w końcu podpisana umowa z głównym wykonawcą robót – firmą InterHall Sp. z.o.o.. Głęboko wierzymy, że ich deklaracje o tym, że po podpisaniu stosownych dokumentów, od razu wejdą na obiekt i zaczną pracę, będą realizowane. Dostosowanie obiektu do potrzeb licencyjnych ma potrwać maksymalnie 8 miesięcy. Musimy sobie jednak dać pewien bufor bezpieczeństwa, bo trzeba pamiętać, że na jesieni niektórzy spodziewają się kolejnej wzmożonej fali zachorowań na Covid-19. Jako klub będziemy jednak wspierać wykonawcę, żeby pierwszy mecz na obiekcie przy Limanowskiego odbył się najpóźniej w lutym przyszłego roku. Termin wydaje się być realny, ale zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Najważniejsze, że pierwsza łopata jest już kupiona i czeka na symboliczne wbicie w ziemię.

SPORT

Kamil Kosowski przed 35. kolejką ekstraklasy.

Piast i Lech mają jeszcze matematyczne szanse na wyprzedzenie liderującej Legii. Czy taki scenariusz jest dla pana możliwy?

– Myślę, że Legia już w sobotę zostanie mistrzem. Mecz z Cracovią odbywa się w Warszawie i sądzę, że właśnie przy Łazienkowskiej warszawianie przypieczętują mistrzostwo. Zarówno Lech, jak i przede wszystkim Piast przespali ważne mecze. Gliwiczanie stracili punkty w derbach z Górnikiem, a później przegrali jeszcze z Lechią. Nie można jednak powiedzieć, że zawalili, bo kolejne miejsce na „pudle” będzie dla nich sporym sukcesem. To oczywiście mistrzowie Polski, ale ich wynik i tak robi wrażenie.

Które drużyny zajmą pozostałe dwa miejsca na podium?

– Kwestia ta rozstrzygnie się pomiędzy Piastem a Lechem. „Kolejorz” jest w bardzo dobrej dyspozycji, ma młodych piłkarzy, którzy chcą coś osiągnąć. Jeśli chodzi o gliwiczan, to wydaje mi się, że pracuje tam najlepszy trener, jakiego mamy w ekstraklasie, Waldemar Fornalik. Mają doświadczenie z poprzedniego roku i to może być kluczowe w ostatnich bojach o wicemistrzostwo.

Parę słów od Erika Janży z Górnika Zabrze.

Dobiega końca pana pierwszy sezon w ekstraklasie. Jak porówna pan polską ligę z grą w Słowenii, a także w Czechach, na Cyprze i w Chorwacji, gdzie występował pan w najwyższych klasach rozgrywkowych?

– Hmm… Niełatwo to porównać. Powiem tak – jestem zadowolony z gry w waszym kraju. Dobrze gra mi się na polskich boiskach, futbol jest tu ofensywny, atrakcyjny i nie ma wiele taktyki. Na Cyprze czy w lidze chorwackiej jest wiele jakości, jeżeli chodzi o umiejętności techniczne poszczególnych piłkarzy. W Czechach jest może podobnie jak w Polsce, z tym że tam są trzy-cztery zespoły, które dominują, jak Slavia, Viktoria czy Sparta. Co do Chorwacji, to jest tam piłkarska jakość, są indywidualności, ale nie chce im się za bardzo biegać. Taka jest różnica (śmiech). Podsumowując – w polskiej ekstraklasie czuję się dobrze.

Na swoim koncie ma pan 6 asyst i pod tym względem należy do najlepszych w lidze. To satysfakcjonujący pana dorobek?

– Tak, bez wątpienia. Z czasem dojrzałem do takiej ofensywnej gry. Jak mogę pomagam swojej drużynie w grze z przodu. Tych asyst, przy odrobinie szczęścia, mogłem mieć jeszcze więcej. Ale muszę podkreślić, że nie patrzę na liczby, na swoje dokonania, najistotniejsze w tym wszystkim jest to, żeby Górnik wygrywał i zdobywał kolejne punkty. Jeśli w tym mogę pomóc, to jestem zadowolony i nie ma tutaj znaczenia liczba asyst, które mam na koncie. Może ich być 6, może być 14, byleby Górnik zwyciężał.

Ekstraklasowa historia Piasta Gliwice pokazuje, że gdy świetnie idzie mu u siebie, za każdym razem zdobywa medal. W tym sezonie przy Okrzei zagra jeszcze z Jagiellonią i Cracovią.

W obecnym sezonie Piast tylko trzykrotnie uległ przy Okrzei. Sposób na gliwiczan znaleźli piłkarze Lechii Gdańsk, Śląska Wrocław i Lecha Poznań. Przynajmniej w dwóch przypadkach Piast nie zasłużył na porażkę, lecz nie potrafił udokumentować przewagi. Mnóstwo zwycięstw przed własną publicznością to też zasługa świetnej defensywy. W tym sezonie – w domu – Piast stracił jak na razie tylko 11 goli. Poprzedni, mistrzowski sezon był jeszcze lepszy pod tym względem. Gliwicka defensywa dała się pokonać jedynie 10 razy, a przy Okrzei gospodarze triumfowali aż 15 razy. Piast doznał tylko jednej porażki.

SUPER EXPRESS

Andrzej Kostyra o swoich ostrych słowach sprzed paru tygodni pod adresem Michała Probierza. Niedługo potem Cracovii znów zaczęło dobrze iść.

– To, co w Cracovii robi Probierz, którego ja darzyłem dużą sympatią, wydawał mi się inteligentnym człowiekiem, jest zaprzeczeniem inteligencji. Probierz się kompromituje. Ten facet roztrwonił cały swój kapitał sympatii, inteligencji i tego, co osiągnął – grzmiał wówczas ekspert programu „Super Sport” Andrzej Kostyra.

Gorzkie słowa najwidoczniej dodały energii Probierzowi i piłkarzom. W lidze zaczęli wreszcie wygrywać i dźwignęli się na piąte miejsce. A wisienką na torcie było pokonanie Legii i awans do finału Pucharu Polski. – Cieszę się z tego. Zawsze mówiłem, że trenera Probierza bardzo cenię, natomiast nie cenię jego filozofii na temat cudzoziemców. Sprowadzanie zawodników przeciętnych, a tacy są w Cracovii, to polityka zabójcza. Zaznaczam jeszcze raz, cenię Probierza, lubię jego podejście i humor, ale absolutnie nie zgadzam się z filozofią, według której wprowadza się tylko jednego Polaka i on gra w otoczeniu przeciętnych cudzoziemców – podkreśla Kostyra.

Jakub Wójcicki z Jagiellonii (a wkrótce z Zagłębia Lubin) o swoich tatuażach.

– Chcę być jak Michael Scofield, słynny bohater serialu „Skazany na śmierć”. On miał dziary na całym ciele… Jeszcze mi do niego trochę brakuje, ale plany mam bardzo ambitne – wyjaśnia.

Charakterystyczne rękawy, czyli wytatuowane od ramion aż do nadgarstków ręce, to od dawna znaki rozpoznawcze Wójcickiego. Wśród imponujących obrazów nie brakuje Indianina, kart, cytatów, zegara, piłkarskiego buta czy daty ślubu, która była pierwszym tatuażem piłkarza. – Mój tata miał dziary i to miało wielki wpływ na moją miłość do tej sztuki. Bo to prawdziwa szuka. Dziś, kiedy robię tatuaż, już myślę o kolejnym. Poza tym interesuję się tematem: chodzę na targi, spotkania, obserwuję trendy. Gdybym miał więcej talentu do rysowania, to sam chętnie bym spróbował – zapewnia.

RZECZPOSPOLITA

Dziś losowanie par ćwierćfinałowych i półfinałowych Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Nietypowy koniec szalonego sezonu.

Kulki w ruch pójdą w samo południe. Najpierw utworzona zostanie drabinka w Lidze Mistrzów, godzinę później – w Lidze Europy (transmisje w Eurosporcie 1). Nie będzie klasycznych dwumeczów, tylko jedno spotkanie. Taki format i wakacyjny termin sprawiają, że rywalizacja w tym roku będzie przypominać Euro albo mundial. Z grą co kilka dni, na neutralnym terenie. Tyle że bez kibiców. Ale kalendarz ułożono tak, by przez ponad dwa tygodnie można było cieszyć się wielkim futbolem i obejrzeć jak najwięcej meczów w telewizji.

Champions League gościć będzie Lizbona (stadiony Benfiki i Sportingu), Ligę Europy – cztery niemieckie miasta: Duisburg, Gelsenkirchen, Duesseldorf i Kolonia. Stambuł i Gdańsk, które miały zorganizować finały w normalnych warunkach, dostaną szansę za rok, gdy – trzeba mieć nadzieję – koronawirus ustąpi, a na trybuny będzie można wpuścić publiczność. – Turnieje będą na pewno interesujące, ale nie jest to rozwiązanie na przyszłość. Teraz zostaliśmy do tego zmuszeni, ale w kolejnych sezonach wrócimy do dawnego formatu – zapowiada szef Europejskiej Federacji Piłkarskiej (UEFA) Aleksander Ceferin.

Fot. FotoPyK

Opublikowane 10.07.2020 09:04 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Co do tych tatuaży to co kto lubi. Jak się komuś podoba to niech sobie nosi. Dla mnie jednak każdy tatuaż w widocznym miejscu, rękawy czy jakieś wielkie grafiki na pół ciała są mocno odpychające.
Odnoszę też wrażenie że wśród wielu nastolatków i młodych ludzi są one po prostu jakimś sposobem na zaistnienie i pokazanie się w jakikolwiek sposób. Na pewno w wielu przypadkach te malunki są przyszłościowo zupełnie nieprzemyślane, ale już tego wprost od ich posiadaczy zwykle nie usłyszysz 🙂

Tralalala
Tralalala

„– Chcę być jak Michael Scofield, słynny bohater serialu „Skazany na śmierć”. On miał dziary na całym ciele… Jeszcze mi do niego trochę brakuje, ale plany mam bardzo ambitne – wyjaśnia.”

Zrobić sobie z ciała mapę świata…. On to jeszcze nazywa AMBITNYM planem. Litości. Co ci kopacze mają w głowach?

Weszło
14.08.2020

Tęskniliśmy za tym: Jerzy Brzęczek ogłosił zagraniczne powołania!

Sytuacja jest wciąż dość trudna. Coraz częstsze odwoływanie spotkań, te które się odbywają cały czas rozgrywane są z bardzo ograniczoną publicznością, do tego co i rusz komunikaty zespołów medycznych, które informują o zakażeniach koronawirusem wśród piłkarzy. Tym większa jest radość, gdy docierają do nas okruchy dawnej normalności. Jednym z takich okruchów jest zapowiadany powrót futbolu […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

„Góry” w Warszawie, czyli nowoczesny trening, który pomoże biegaczom i triathlonistom poprawić wyniki

Chcesz zbudować odpowiednią formę na maraton albo inny, chociażby triathlonowy start, wyjedź w góry. Jeśli potrenujesz kilka tygodni na właściwej wysokości, efekty muszą przyjść. Te dwa zdania to oczywiście nadal prawda, ale… nie do końca. Albowiem świat biegów i triathlonu, podobnie jak chociażby ten piłkarski, ewoluuje. Dlatego wypracowanie wysokiej dyspozycji nie jest już połączone wyłącznie […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tekst czytelnika. Luis Suarez – osąd bohatera

Kwiecień 2015 roku. Pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów – Barcelona mierzy się na Parc des Princes z Paris Saint-Germain. Oglądam to spotkanie, spędzając Wielkanoc u swojej ówczesnej dziewczyny w Meksyku. Acapulco, żar leje się z nieba, nie pomaga ani leniwie kręcący się pod sufitem baru wiatrak, ani zimna Corona. Pierwszy gwizdek wybrzmiewa o godzinie 13:45 […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Stanowisko: świetne wieści dla polskiej piłki

Prezes dowolnego klubu powinien wejść do szatni i powiedzieć do zawodników: Panowie, nie umiemy grać w piłkę, prawda? No nie umiemy. Ale umiemy siedzieć na dupie? To akurat umiemy. No to najważniejsze zadanie dla nas – siedzimy na dupie. Dziś „Stanowisko” o szansie dla polskich klubów, jaką niesie za sobą… koronawirus.  
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Jóźwiak zaskakuje: do Wisły trafia doświadczony ligowiec z Legią w CV

To już prawdopodobnie ostatni letni transfer Wisły Płock. Zapytacie – skąd niby to wiemy? Jak się tego domyśliliśmy? Przecieki z klubu czy po prostu kadra jest już kompletna? Nie, odpowiedź jest prostsza. Skoro Marek Jóźwiak ściąga do klubu Damiana Zbozienia, oznacza to, że doszedł właśnie do literki „Z” w swoim telefonie. Dalej jest już tylko […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Lidze Mistrzów (część II)?

Kilka dni temu zaproponowaliśmy wam zabawę, która polegała na wymienianiu podstawowych jedenastek drużyn, które sięgnęły po Ligę Mistrzów. Poszło wam to na tyle dobrze (średnia 65% poprawnych odpowiedzi), że uznaliśmy, iż należy podnieść poprzeczkę. W tym celu cofnęliśmy się o jeszcze dziesięć edycji. Czy potraficie wymienić składy ekip, które sięgały po wspomniane trofeum w latach […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Plaża, okręgówka, stół rehabilitacyjny. Gdzie są ci, którzy nie znoszą Stokowca?

Wśród byłych piłkarzy Lechii panowała ostatnio narracja, że Piotr Stokowiec to zło wcielone. Idealny kandydat na czarny charakter w Bondzie, postać, którą powinno się straszyć niegrzeczne dzieci, no i oczywiście rasista, jak ktoś jest zły w XXI wieku, to musi być rasistą, nie ma rady. Można się więc zastanawiać, dlaczego plam na charakterze tego okrutnika […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Czas zostać rycerzem wiosny. O fazie pucharowej Lewego w Lidze Mistrzów

Robert Lewandowski osiągnął w karierze klubowej wiele, bardzo wiele. Kolekcjonowanie trofeów w Niemczech z zastraszającą regularnością, wszystko okraszone tytułem w najlepszej lidze świata, Ekstraklasie, nie wspominając o wygraniu III ligi ze Zniczem Pruszków. Ale ta galaktyczna kariera domaga się dopełnienia w Europie jak przystało na jednego z najlepszych napastników w historii tych rozgrywek. Przeanalizujmy jak […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koronawirus w Śląsku. Jak kończy się kuszenie losu? Właśnie tak

Nikomu tego nie życzyliśmy. Mieliśmy wręcz nadzieję, że skończy się tylko na obciachu związanym z przyłapaniem. No ale niestety. Śląsk Wrocław dołączył do grona klubów, w których pojawił się pozytywny wynik testu na koronawirusa. Komunikat na ten temat został wydany wczoraj wieczorem, a w nim przeczytać możemy zdanie: „od kilku dni [piłkarz] jest także odizolowany […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Mladenović: Lechia wszystko mi wypłaciła. Miałem dobre relacje z prezesem i trenerem

– Wiedziałem, na co się piszę, byłem przekonany, że nawet jeśli będą zaległości, to ostatecznie dostanę swoje pieniądze. Miałem rację. Podpisałem umowę z Legią, na koniec Lechia wszystko mi wypłaciła. Nie było sensu się obrażać, wykłócać – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Filip Mladenović, który bardzo dobrze wspomina Piotra Stokowca i Adama Mandziarę. Co poza tym w prasie? […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koniec Cruyffa, 7:0 Heynckesa i Pep kontra Luis Enrique. Nudy w meczach Barcy z Bayernem nie ma

Potrafimy sobie wyobrazić większe klasyki europejskiej piłki. Rywalizacji o większej historii też znajdziemy multum. Ale choć Barcelona z Bayernem pierwszy raz zmierzyły się dopiero w 1996, tak KAŻDY ich dwumecz był napakowany po brzegi intrygującymi kontekstami. To taka rywalizacja kończyła erę Cruyffa w Barcelonie. Była brzytwą, którą tonący Bayern złapał, a potem wykorzystał by dokonać […]
14.08.2020
Weszło Extra
14.08.2020

Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Śląsk to mój wybór

– Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Nie ma co ukrywać, nie jestem najmłodszym zawodnikiem, więc to nie były już topowe drużyny. Kluby, które grają w solidnych ligach europejskich, ale nie walczą o mistrza. Raczej druga połowa tabeli. Najbliżej było mi do Holandii. Gdy jeszcze nie podpisałem kontraktu, ale był już temat, dostawałem mnóstwo wiadomości od […]
14.08.2020
Weszło
13.08.2020

Padłeś, powstań, RB Lipsk. To nie ta firma, ale rezultat się zgadza!

Pierwsza z ekip w pewnym momencie łapie zadyszkę, nie jest już tak groźna, jak wcześniej, brakuje kontr, raczej zaczyna to wyglądać jak czekanie na nieuniknione. Druga z kolei wypracowuje sobie przewagę, można nawet powiedzieć, że ciśnie przeciwnika i chce rozstrzygnąć spotkanie przed zbliżającą się dogrywką. Brzmi jak scenariusz, w którym Atletico odgrywa rolę tego umęczonego, […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Jeśli to miał być przedsmak ligi, to cieszyć się mogą tylko w Zabrzu

Pamiętacie jeszcze kibica Liverpoolu śpiewającego o tercecie Mane, Salah, Firmino? Ta trójka sprawiała, że kibiców „The Reds” niezbyt ruszała strata Coutinho. Po dzisiejszym meczu kibice z Zabrza mogą zacząć układać przyśpiewkę w podobnym stylu, tyle że o Nowaku, Mannehu i Jimenezie, którzy pozwolą zapomnieć o Angulo. Dziś ten tercet, chociaż nie tylko on, bez problemu […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Samuel Mraz w Zagłębiu Lubin. Jest oferta za Bartosza Białka

Mraz w polskiej piłce to nie jest nazwisko anonimowe. Ale gdyby Zagłębie Lubin ściągnęło teraz Patrika, to bylibyśmy lekko skonfundowani. „Miedziowi” ściągają jednak Samuela Mraza – byłego króla strzelców ligi słowackiej, trzykrotnego reprezentanta Słowacji, ostatnio grającego w Broendby. Na papierze ten ruch wygląda obiecująco – mobilna „dziewiątka” do odbudowania, w umowie wypożyczenia go z Empoli […]
13.08.2020
Kanał Sportowy
13.08.2020

Robert Makłowicz w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 19:00

Wiemy, że wszyscy czekaliście na takiego gościa! Lepszej przystawki przed Ligą Mistrzów niż Robert Makłowicz w Hejt Parku nie można sobie wyobrazić. To musi być wyjątkowy odcinek! Zapraszamy od 19:00 widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM, prowadzi Michał Pol.  Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. 
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Özil najlepiej zarabiającym statystą na świecie?

Angielski Sky analizuje statystykę podań Mesuta Özila. Na bazie wyliczeń wysnuwa wniosek, że to najbardziej kreatywny gracz w historii Premier League. To okolice 2017 roku. Mniej więcej wtedy też Jose Mourinho komplementuje: „Özil nie ma swojej kopii, nawet tej nieudanej”. Wenger dodaje: „Jeśli nie kochasz Özila, nie kochasz piłki nożnej”. Mijają trzy lata. Dziś Özil… […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Lata lecą, niewiele się zmienia. Włoska piłka nadal nic nie znaczy w Europie

2020 – ćwierćfinał. 2019 – ćwierćfinał. 2018 – półfinał, ale dość bolesny. 2017 – finał, ale zakończony ostrym laniem. 2016 – 1/8 finału. Tak, Liga Mistrzów dla włoskich klubów to w ostatnich pięciu latach teren, na którym można się mocno sparzyć. Zresztą Liga Europy także, bo dopiero w tym sezonie udało się przełamać barierę ćwierćfinału. […]
13.08.2020