post Avatar

Opublikowane 03.07.2020 09:16 przez

redakcja

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy. 

PRZEGLĄD SPORTOWY

Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie strzelił gola i nie miał asysty, a klub spadł do 2. Bundesligi.

Kownacki ma trzy wyjścia z obecnej sytuacji: pozostanie w Düsseldorfie i zgoda na zmniejszenie kontraktu, odejście do innego klubu lub wypożyczenie. Pytanie tylko, czy po tak słabym sezonie znajdą się na niego chętni. – Dziś Dawid ma duży dylemat i bardzo mu współczuję. Wiem, że przeżywa to, co się ostatnio działo, bo to bardzo wrażliwy chłopak. 2. Bundesliga to niższa półka finansowa, kluby mniej dostają z tytułu sprzedaży praw telewizyjnych. Nie wiem, czy Fortunę będzie stać na utrzymanie jego kontraktu – uważa Michniewicz.

– Pozostanie w 2. Bundeslidze też nie byłoby złym rozwiązaniem. Zapewne trzeba by było nieco zredukować oczekiwania finansowe, ale Dawid musi też porozmawiać z trenerem na temat pozycji, na której ten go widzi. Ważny będzie sposób grania drużyny. Fortuna jako spadkowicz stanie się pewnie kandydatem do awansu. Możliwe, że zespół będzie częściej przy piłce, a to nie do końca służy pokazaniu wszystkich atutów Dawida. On lepiej wygląda, kiedy zespół gra z kontry. Kluczowe po kontuzji i nieudanym sezonie jest to, żeby zaczął regularnie grać. Dawid ma już 23 lata. To jest przełomowy wiek. Musi potwierdzać, że jest lepszym i dojrzalszym piłkarzem. Moim zdaniem powinien znaleźć klub, w którym będzie miał pewność grania, a drużyna zostanie ustawiona pod niego – dodaje Rumak.

Napastnik Legii, Tomas Pekhart przeżył w karierze tak wiele, że w przyszłości napisze książkę.

Jedną z nim był alarm bombowy, który przeżył pan w Izraelu?

To bardzo specyficzny kraj, strefa wojny, ludzie żyją tam w ciągłym napięciu. Kiedy grałem w Hapoelu, mieszkaliśmy 30-40 kilometrów od Strefy Gazy, gdzie permanentnie trwał konflikt, zrzucano bomby. To naprawdę inny świat. W dniu meczu z APOEL Nikozja w eliminacjach Ligi Europy, pięć kilometrów od mojego domu spadła bomba. Pierwszy raz miałem poczucie takiego zagrożenia. To był moment, w którym zdecydowałem, że nie chcę tam dalej być. Nie miało znaczenia, co się działo na boisku, bo sportowo wszystko się układało. Zdobyliśmy mistrzostwo, zabrakło nam jednej bramki, by awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Bałem się jednak o rodzinę. To było dla mnie za dużo. Mimo że miałem dobry kontrakt, zdecydowałem się odejść.

Rok później trafił pan do Las Palmas, a tam kolejne sytuacje, które musiały pana zaskoczyć. Tyle że tym razem, to sportowo przestało się układać.

Byłem w szoku już na początku, kiedy okazało się, że trzeba tam lecieć trzy godziny. To niesamowite miejsce, niby Hiszpania, a jednak Wyspy Kanaryjskie są oddalone od całego kraju. Każdy wyjazd wiązał się z trzema, czterema dniami spędzonymi poza domem. Gdy tam przyszedłem, mieliśmy loty czarterowe, bo klubowi zależało, by wrócić do LaLiga. Wiedzieli, że to ważne, bo gdy występowaliśmy w najwyższej klasie rozgrywkowej, udało nam się wygrać tylko jeden mecz wyjazdowy. Właśnie dlatego, że wszyscy byli zmęczeni ciągłymi podróżami. Mieliśmy jak na Segunda Division wysoki budżet, stąd czartery. Kiedy jednak zwolnili trenera Manolo Jimeneza, skończyły się też loty.

Przy Bułgarskiej i gdziekolwiek indziej, świętowanie mistrzostwa przez Legię zaboli tak samo mocno – mówi wychowanek Lecha Tymoteusz Puchacz.

Szczerze? Świętowanie przez Legię mistrzostwa zaboli mnie tak samo mocno, niezależnie od tego, czy będzie to przy Bułgarskiej, czy gdziekolwiek indziej, bo to my chcieliśmy ten tytuł zdobyć. W tym momencie mało istotne jest, gdzie oni będą celebrować zwycięstwo w lidze i w ogóle nie patrzę na nasz mecz pod tym kątem. Skupiam się wyłącznie na tym, żeby ich pokonać i zdobyć trzy punkty, bo tylko dzięki nim będziemy mogli wspiąć się w tabeli i skończyć sezon z wicemistrzostwem. No i przy okazji dobrze będzie wziąć na nich rewanż za dwie poprzednie porażki w tym sezonie, gdy wcale nie wyglądaliśmy na boisku gorzej. Kiedy przyjechali do nas miesiąc temu do Poznania, na pewno nie byli lepsi, a przy Łazienkowskiej jesienią przecież prowadziliśmy 1:0 i przegraliśmy po dwóch prostych błędach. Wtedy brakowało nam jeszcze doświadczenia i zgrania. Myślę, że teraz już je mamy, bo to przychodzi z czasem i liczbą rozegranych meczów. Musimy to wykorzystać. No i tym razem na trybunach będą wreszcie kibice i liczę, że ich doping nam jeszcze dodatkowo pomoże.

Jakub Łabojko, rodowity gliwiczanin, zagra przeciwko swojemu byłemu klubowi. Nie pierwszy raz, ale teraz o medale. Pomocnik Śląska ciągle robi postępy i zaczął być łączony z klubami włoskimi.

Rozwinął się na tyle, że ostatnio pojawiły się nawet plotki o możliwym transferze do Włoch, do któregoś z klubów balansujących między Serie A, a Serie B. Ze Śląskiem wiąże go jeszcze roczny kontrakt. W klubie żadnej propozycji transferowej nie widzieli na oczy, co nie oznacza, że taka się nie pojawi. Łabojko, rocznik 1997, osiągnął górną granicę grupy wiekowej, na którą jest największy popyt, jeśli chodzi o transfery zagraniczne z ekstraklasy. Jego agent Jarosław Kołakowski doskonale o tym wie.

– Jeśli pojawi się na stole oferta, ale zaznaczam – konkretna oferta, można ją rozważyć. Mam już 23 lata i wydaje mi się, że ograłem się na poziomie ekstraklasy, choć oczywiście około 50 gier to nie jest jakaś wstrząsająca liczba. Nie napalam się na nic przedwcześnie. Mam menedżera. Dajmy mu spokojnie wykonywać swoją pracę. Jeśli chodzi o temat Włoch… Coś jest na rzeczy, ale co, to okaże się dopiero po sezonie. Żadnej oficjalnej oferty nie ma, poza tym, to nie jest czas myślenia o transferach, bo rozgrywki wchodzą w decydującą fazę. Jeśli ktoś o mnie coś pisze, mogę się tylko cieszyć, bo to znaczy, że moja praca wkładana w treningi i mecze jest doceniana – mówi pomocnik.

Największą inspiracją dla Thiago, pomocnika Cracovii, jest jego tata, który też grał w piłkę, ale przez kontuzję musiał zakończyć karierę. Nim trafił do Polski, musiał sporo przejść.

Campo Grande liczy niemal 800 tysięcy mieszkańców i leży niedaleko granic z Paragwajem oraz Boliwią. To typowe brazylijskie miasto, w którym tysiące dzieciaków biega po ulicach z piłką i marzy o zostaniu profesjonalnym graczem. Thiago i jego najlepszemu koledze, starszemu niemal o rok Luanowi Leite są Silvie, to się udało. Obaj występowali w klubie z rodzinnego miasta, a później, choć w różnym czasie, byli zawodnikami Red Bull Brasil. To klub stworzony w Brazylii od podstaw przez słynną austriacką firmę, od lat inwestującą w sport. Drużyna występowała w niższej lidze, chodziło przede wszystkim o dawanie szansy młodym zawodnikom, często z trudnych środowisk, którzy mieli się w niej rozwijać i następnie trafić do mocniejszych klubów Red Bulla w innych krajach, najlepiej do Salzburga albo Nowego Jorku. Brzmi pięknie, ale, jak przekonuje nas Thiago, realia w Red Bullu Brasil były nieco inne.

– Byłem tam rok i rozegrałem tylko dwa spotkania. Trener wyjątkowo nie lubił młodych graczy. Nie wiem, dlaczego. W dodatku w ogóle ze mną nie rozmawiał, nie tłumaczył swoich decyzji. A kiedy powiedziałem mu, że zamierzam odejść, bo nie gram, stwierdził tylko: „Ok, idź”. To był dla mnie trudny moment, bo zawodnika, który nie gra, nikt nie chce. Odszedłem do Operario, drużyny występującej na czwartym poziomie rozgrywek – opowiada pomocnik. Luanowi, jego koledze, gra w Red Bullu dała nieco więcej. Jako 18-latek odszedł stamtąd do Austrii, gdzie występuje w kolejnych klubach. Dziś jest zawodnikiem SKN St. Pölten.

Całkiem możliwe, że dla Dominika Hładuna to ostatnie tygodnie w Zagłębiu Lubin. Bramkarzem interesuje się m.in. Legia.

– Pewnie, że trudno tak zupełnie się wyłączyć, ale nawet gdy coś słyszę, to nie drążę. W każdym razie, gdzie co zajrzę do internetu, to czytam, że Hładun blisko Legii. A nawet jeśli nie wchodzę na żadną stronę, znajomi pytają, czy to prawda, że idziesz do Legii. I proszą, żebym nie odchodził, bo oni akurat są z Lubina. Jeśli nawet o jakimś zainteresowaniu słyszałem, to na razie nic z tą wiedzą nie robię – podkreśla Hładun.

– Legia to najlepszy, najbogatszy polski klub. W niej zawsze stawiają na awans do fazy grupowej Ligi Europy czy Ligi Mistrzów. Świetnie szkolą bramkarzy. Przygotowali na dobre europejskie transfery Artura Boruca, Łukasza Fabiańskiego czy ostatnio Radosława Majeckiego. Pewnie, że czasami o tej Legii rozmawiam z trenerem bramkarzy Grzegorzem Szamotulskim. W prywatnych rozmowach poleca mi ten ruch i nie ma co się dziwić, w końcu sam kiedyś bronił przy Łazienkowskiej. Wcale jednak nie naciska – zapewnia.

Rodzina Hundsdorferów uważa inwestycję w Koronę za błąd. Mimo to nie chce się z klubu wycofać.

Przy Ściegiennego tak naprawdę nikt nie wie, jakie są zamiary Niemców. Co prawda Zając zapewnia, że większościowi udziałowcy nie mają zamiaru wycofywać się z klubu i dalej chcą być jego właścicielem, ale taka deklaracja nikogo w stolicy województwa świętokrzyskiego raczej nie uspokaja. Wręcz przeciwnie. Fani są wściekli i rozochoceni sukcesem pierwszej akcji rozpoczęli drugą, tym razem domagając się dymisji prezesa Zająca. Ten ustępować nie zamierza i wydaje się, że dopóki decyzja będzie należała do Hundsdorferów, będzie rządził klubem.

Dlaczego Niemcy, chociaż nie interesują się losami klubu, nadal chcą utrzymać większościowy pakiet akcji? Kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. I tak jest też w tym przypadku. Jak wynika z danych finansowych klubu, które można znaleźć w KRS, inwestor zza naszej zachodniej granicy, owszem, przekazywał na działanie Korony pieniądze, ale robił to w formie pożyczek. Teraz chciałby je po prostu odzyskać, a wycofanie się z Kielc byłoby równoznaczne z ich utratą.

Krzysztof Kamiński swoimi występami dla Wisły Płock już zaskarbił sobie sympatię kibiców, ale na takie uwielbienie, jakie spotkało go w Azji, nie ma co liczyć.

Kamińscy na pobycie w Azji zyskali pod każdym względem. Poznali nową kulturę i poszerzyli horyzonty. Zabezpieczyli się finansowo na tyle, że szukając klubu po odejściu z Jubilo, aspekt zarobków nie musiał być na pierwszym miejscu. Japonia „zbudowała” ich także medialnie. Natalia gościła w programie „Dzień Dobry TVN”, gdzie opowiadała, jak żyje się w Kraju Kwitnącej Wiśni. Pisze bloga o Japonii i wydała kulinarnego e-booka. Krzysztof po powrocie do kraju nie mógł opędzić się od propozycji wywiadów, miał zaproszenia do telewizji. Często odmawiał, bo chciał się skupić na trenowaniu. Nie oznacza to jednak, że nie robił nic innego. Podczas przymusowej przerwy w rozgrywkach oboje z żoną pomogli płockiemu szpitalowi, przekazując mu 10 palet z wodą, ponad 3100 sztuk środków czystości oraz posiłki dla służby zdrowia.

Kamiński: – Rzeczywiście, zapytań o wywiady było wiele. Zdawałem sobie sprawę, że ludzie będą chcieli posłuchać, co mam do powiedzenia, bo kilka lat mnie nie było. Poza tym niewielu polskich zawodników grało w Japonii. Ten kraj dał nam bardzo dużo. Dlaczego zatem odszedłem z Jubilo? Spędziłem tam pięć lat, mogłem jeszcze zostać, ale uznałem, że czas wrócić do Europy. Będąc w Japonii, gdy miałem 2–3 dni wolnego, nie mogłem przylecieć do domu, bo to za daleko. Teraz, kiedy jest wolny czas, wsiadam do samochodu i jadę np. do rodziny. Chciałem być bliżej domu.

SPORT

Sylwester Czereszewski komentuje sytuację w Ekstraklasie.

(…) A czy ta jakość wystarczy na awans chociażby do Ligi Europy?

– Daj Boże chociaż tę Ligę Europy… Wiele będzie zależeć od losowania, ale nie możemy tylko łudzić się, że uda nam się wylosować słabszego rywala. Każdy mecz trzeba potraktować jak pojedynek o życie, ponieważ nawet w Lidze Europy są do zgarnięcia bardzo duże pieniądze. Trzeba walczyć do końca. Obecnie personalnie Legia ma lepszy zespół niż ten na przykład dwa lata temu, więc może zajść dalej.

Kto zakończy sezon za Legią i zagra w eliminacjach do europejskich pucharów?

– Piast ma świetnego trenera oraz wyrachowany i doświadczony zespół. Gra niezłą piłkę, widać, że nie odpuści wicemistrzostwa i wraz z Lechem stanie na podium. W Lechii i Cracovii dostrzegam huśtawkę nastrojów. Potrafią wygrać dwa spotkania, by dwa kolejne przegrać. Oczywiście, nadal są w kręgu zespołów, które mogą zagrać w pucharach i pamiętajmy jeszcze o Pucharze Polski. Jeżeli jednak chodzi o stabilność formy i umiejętności piłkarskie, to z całej tej czwórki Lech i Piast mają zdecydowanie największe szanse.

Po ewentualnym awansie Podbeskidzia do ekstraklasy pod Klimczokiem może się znaleźć grupa zawodników z Zabrza.

Z tego co się słyszy, w bielskim klubie spoglądają na Górnika. Z końcem czerwca umowy skończyły się kilku zawodnikom. Wśród nich jest kapitan zespołu Szymon Matuszek, a także Kamil Zapolnik. Obaj znaleźli się w grupie siedmiu piłkarzy, z którymi Górnik podpisał aneksy do umów, więc do końca sezonu pozostaną w Zabrzu. Co dalej? Obaj ostatnio grają mniej. O ile doświadczony Matuszek znajduje miejsce w meczowej kadrze i wybiega na plac gry, o tyle Zapolnik już nie. W tym roku 27-latek zaprezentował się zaledwie trzy razy, spędzając na boisku niewiele ponad godzinę. Matuszek z kolei zaczął ten rok od występów w podstawowym składzie, ale potem sztab szkoleniowy stawiał w środku pomocy na Romana Prochazkę oraz Alasana Manneha. Teraz Matuszek i Zapolnik są w kręgu zainteresowań Podbeskidzia. Tego pierwszego „górale” chcieli ściągnąć już zimą 2016 roku. Piłkarz wybrał jednak Zabrze. Teraz śląski pomocnik jest graczem z najdłuższym stażem w górniczej szatni. Podbeskidzie kusiło go też rok temu. 31-letni Matuszek nie zdecydował się jednak na transfer. Jak będzie teraz?

Na pięć kolejek przed końcem sezonu można gorzko zażartować, że największym atutem katowiczan w walce o I ligę jest… postawa Widzewa. – Musimy złapać się za ryje – mówi Adrian Błąd, kapitan GieKSy.

W dwóch poprzednich kolejkach GKS i Widzew zdobyły łącznie… punkt. Katowiczanom dwie porażki z rzędu (2:3 z rezerwami Lecha i 1:2 z Polkowicami) wcześniej w tym sezonie się nie zdarzyły. – Graliśmy słabiutko. Stać nas na więcej. Jestem zawiedziony. To moment, w którym nasza lokomotywa trochę się wykoleiła. Zadaniem sztabu i nas wszystkich jest przywrócić ten pociąg na właściwe tory – przyznał trener Rafał Górak po środowej konfrontacji z polkowiczanami, którzy zakończyli świetną (10 zwycięstw i remis) domową serię GieKSy. Już wcześniej nie zachwycała. O ile na wyjazdach w tym roku nie potrafi zwyciężać, o tyle była w stanie przepychać domowe wygrane z Łęczną, Stalą Rzeszów czy Garbarnią i to utrzymywało ją w strefie premiowanej bezpośrednim awansem. Patrząc jednak na dyspozycję zespołu, taki stan nie mógł trwać w nieskończoność i kiedyś karta musiała się odwrócić.

– Przyda nam się trochę lodu na głowy – mówi Adrian Błąd, kapitan drużyny z Bukowej. – Po pandemii myśleliśmy, że jesteśmy w nie wiadomo jakiej grze, a ostatnie dwa mecze pokazały nam miejsce w szeregu. Powiem brzydko – musimy się złapać za ryje, bo coś nam zaczyna uciekać przez palce, a nie chcemy do tego doprowadzić. Ja jako pierwszy muszę wziąć to na klatę i zrobić wszystko, by przez kilka dni dźwignąć zespół mentalnie. Nie będzie łatwo. Nie chodzi już o to, że ciśnienie rośnie, ale po prostu nikt z nas nie chce prezentować się tak, jak z Polkowicami. Chcemy postawić krok do przodu, a takimi meczami go nie zrobimy. W sobotę czeka nas kolejne ciężkie spotkanie i musimy się podnieść, trzymać głowy w górze.

SUPER EXPRESS

Filip Mladenović dostał w Legii Warszawa świetne pieniądze.

Z naszych informacji wynika, że Mladenović będzie jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy Legii. Warszawski klub, z tego co usłyszeliśmy, zaoferował mu ponad 150 tys. zł miesięcznie, czyli niemal trzy razy tyle, ile Serb zarabiał w Gdańsku. Do tego Filip otrzymał kilkaset tysięcy złotych za złożenie podpisu pod umową. Nie jest to inwestycja tania, ale za to pewna, bo Mladenović w polskiej lidze pokazał się z doskonałej strony.

Rafał Gikiewicz chce pojednać się z bratem Łukaszem. Panowie od wielu miesięcy ze sobą nie rozmawiają. Na razie spotykają się ich rodziny.

– To jest jeden z moich dwóch braci. Kiedyś zabraknie naszych rodziców i będziemy tylko we trójkę na tym świecie. Wszyscy mamy synów i chciałbym, żeby oni mieli ze sobą kontakt. Rodzina to jest rodzina. Ale moim zdaniem popełnił błąd, bo takich historii się nie sprzedaje do mediów. Prędzej czy później trzeba się pojednać. Ludzie wybaczają sobie znacznie gorsze rzeczy, a w naszym przypadku ten „zapalnik” czy powód konfliktu był tak śmieszny, że nie wypada tracić tylu miesięcy. Te sprawy powinny zostać między nami. Bardzo się cieszę, że jutro zobaczę pierwszy raz syna Łukasza, który ma 1,5 roku.

GAZETA WYBORCZA

Nic o piłce.

Fot.

Opublikowane 03.07.2020 09:16 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 17
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bronek
Bronek

Święty Barnabo! Ależ te Gikiewicze mają parcie na szkło…

Srututu
Srututu

Ach ten ból dupy o Legię… Urocze

Trol
Trol

To ta cwelka co nie potrafi wygrać z mistrzem od dawna, a ostatni remis to zasługa przekupionego sedziego?Ten klubik co hańbi Polske w pucharach i sprowadza wagonami kolorowe odpady?

Abc
Abc

A ten jednorazowy mistrz co w pucharach pokazał? A jaki jest bilans wszystkich meczów pomiędzy tymi drużynami?

Riczi
Riczi

Moim zdaniem powinien znaleźć klub, w którym będzie miał pewność grania, a drużyna zostanie ustawiona pod niego – dodaje Rumak.No to Kownaś ,Poznań już się nie może doczekać…

Prawilny
Prawilny

Za wysokie progi, jakiś ŁKS czy Korona w sam raz

Tralalala
Tralalala

„Moim zdaniem powinien znaleźć klub, w którym będzie miał pewność grania, a drużyna zostanie ustawiona pod niego – dodaje Rumak.”

Trener Rumak trochę odleciał… Który normalny trener będzie ustawiał budowę drużyny pod gościa, który przez rok dał ZERO goli, ZERO asyst?

......!
......!

ale kogo obchodzi ,że jakiś przeciętny piłkarz ma konflikt z bratem … ale bzdury

Bronek
Bronek

Trudne Gikiewiczow sprawy. Niestety, sprawdziłem tło tego konfliktu. Jeden się obraził na drugiego za brak gratulacji za awans do bundesligi. Ten drugi odpowiedział, że strzelil w lidze jordańskiej bramke i jakoś wtedy nie otrzymał gratulacji od swojej drugiej połówki komórki jajowej. Potem Jordańczyk, strzelił dwie sztuki w 15 min drużynie, której nazwy nie pamiętają nawet piłkarze którzy w niej grają. Giki – bramkarz pozostał niewzruszony, zero gratulacji dla Gikiego – supersnajpera, który poczuł sie tak dotknięty że poskarżył sie na brata dziennikarzom. ” śledziłem cały sezon 2. Bundeslige dla brata, a ten nawet na flashscore nie może zerknąć na lige Jordanii” (serio, to praktycznie idealny cytat). Panowie się na siebie obrazili na dwa (?) lata, po czym Giki – bramkarz udziela wywiadu, w którym mówi że chciałby pogodzić się z bratem, jednak nie wie jak. Polajkował już mu dwa zdjęcia na insta i nie wie co robić dalej…

Abc
Abc

Trudne sprawy…

WieslawWojnar
WieslawWojnar

Nie wierzę. Kurwa, nie wierzę!

Fidel
Fidel

A weszło robi z tego nagłówek. A kiedyś Stano obiecywał, że nie będzie tak robił…

Fjardabyggd
Fjardabyggd

„Możliwe, że zespół będzie częściej przy piłce, a to nie do końca służy pokazaniu wszystkich atutów Dawida. On lepiej wygląda, kiedy zespół gra z kontry.” – Zawodnik ofensywny, któremu nie służy gdy jego zespół utrzymuje się przy piłce. Mój Boże, co ja czytam… U nas nawet napastników szkolą defensywnych. Nie wiem czy Rumak zdaje sobie sprawę ale właśnie powiedział, że Kownacki jest bardzo słabym piłkarzem i nie nadaje się do poważnej piłki.

Povilas Paczulis
Povilas Paczulis

Gikiewiczowie to najbardziej wkurzający sort piłkarzy. Nie dość że konfidenci (sytuacja z Mrazem) to teraz próbują kreować się na ludzi z CHARAKTEREM. A potem taki Pol dzwoni do jednego albo drugiego i drą mordę bez ładu i składu w Kanale Sportowym. Ludzie bez godności.

Miro Juro
Miro Juro

Kownacki – dramat. Ktoś pamięta jakiś jego spektakularny mecz? Albo chociaż dobry? Chłop ma mega farta że się ślizga bo myślę że w naszej ekstraklasie nie byłby jakimś kozakiem, choć niby powinien. Rumak bez komentarza. Ustawić drużynę pod Kownackiego. Aaaaaaaaa!!!! Śmiech na sali!

Miro Juro
Miro Juro

Rumak wystawił cenzurkę Dawidowi. Ja pier… Deeeeebil. Mariusz zamilcz.

Miro Juro
Miro Juro

I jeszcze jedno. Michniewicz… Współczuję Dawidowi bo to wrażliwy chłopak i bardzo to przeżywa. Czego mu kurwa współczujesz? Że nie strzelił nawet pół bramki, nie miał pół asysty i wyglądał tragicznie??? Przytul go jeszcze i pogłaszcz. Współczuć to można prezesowi Fortuny. A swoją drogą żeby tyle zapłacić za takiego piłkarzynę to trzeba być naprawdę ślepym.

Kanał Sportowy
07.08.2020

HEJT PARK. Andrzej Grajewski gościem Krzysztofa Stanowskiego

Andrzeja Grajewskiego nie każdy lubi, ale jedno trzeba mu oddać – nudy z nim nie ma. Dzisiaj były właściciel Widzewa Łódź przejmuje antenę Kanału Sportowego. Dzwońcie i pytajcie „Grajka” o co tylko chcecie. Dyskusję poprowadzi Krzysztof Stanowski. Start o 19:00, więc nie ma strachu, zdążycie na Ligę Mistrzów. 
07.08.2020
Blogi i felietony
07.08.2020

Działacze nie potrafią zrobić głupich testów na wirusa, więc jak mają robić transfery?

Wyobrażam sobie, że prezes polskiego klubu ekstraklasowego przychodzi do roboty, siada do biurka, wytęża umysł i stwierdza: „kurwa, moglibyśmy jednak zrobić testy na koronawirusa”. Potem patrzy przez okno, widzi, że chłopaki już biegają, wcześniej się witali i siedzieli w jednej szatni, ale stwierdza: „oj tam, oj tam”. Robi te testy, wychodzi zakażenie, on jest zaskoczony. […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Każda medialna wojenka z Błaszczykowskim jest z góry skazana na porażkę

Współwłaściciel Wisły Kraków wytacza poważne działa przeciwko byłemu prezesowi Wisły Kraków. Były prezes Wisły Kraków odpowiada na Twitterze i rzuca nowe światło na sprawę. W większości tego typu przypadków powiedzielibyśmy – słowo przeciwko słowu, poszukajmy luk w stanowiskach obu stron, może prawda leży gdzieś pośrodku? Natomiast w tej sytuacji Piotr Obidziński stoi na z góry […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

„Puchar już nie jest nasz”. Rozliczenia Pucharu Polski z 2005 roku

Sąd Okręgowy we Wrocławiu prawomocnie skazał dwóch z trzech oskarżonych osób w sprawie ustawienia finału Pucharu Polski z 2005 roku, w którym zmierzyła się Dyskobolia Grodzisk Wielopolski i Zagłębie Lubin. Zadzwoniliśmy do bohaterów tamtego finału, a także do osób obecnie związanych z oboma klubami, żeby spytać, jak zapamiętali mecz sprzed piętnastu lat i jak by zareagowali, […]
07.08.2020
Bukmacherka
07.08.2020

Sianokosy w BETFAN! Zgarnij ekstra bonus od depozytu

Legalny polski bukmacher BETFAN przygotował dla swoich graczy ofertę specjalną z okazji powrotu Ligi Mistrzów! Wszyscy, którzy zaznaczyli na swoim koncie zgody marketingowe, mogą otrzymać ekstra bonus. Zasady są proste, ale dla jasności wszystko raz jeszcze wytłumaczymy. W promocji bierze udział każdy, kto – jak wspomnieliśmy – zaznaczył zgody marketingowe. To pierwsza odsłona tego typu […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

„Francuzi w tym formacie Ligi Mistrzów widzą szansę, a nie problem”

Paris Saint-Germain już zdążyło awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Olympique Lyon jest blisko sensacji, jak byłoby bez wątpienia wyeliminowanie Juventusu. Czyżby zatem francuskie kluby miał rozegrać najlepszy sezon od dawna w Lidze Mistrzów? Przedwcześnie zakończone rozgrywki ligowe przeszkodzą im w tym czy może pomogą? O tym opowiadał w rozmowie z nami Eryk Delinger, ekspert w […]
07.08.2020
Kanał Sportowy
07.08.2020

STANOWISKO #20 – Ekstraklasa jak polskie wesele

Dlaczego Ekstraklasa przypomina polskie wesele? Dowiecie się po obejrzeniu najnowszego „Stanowiska”. Tym razem Krzysztof Stanowski wziął na warsztat popisy działaczy ekstraklasowych klubów, którzy dopuścili do zakażeń koronawirusem wśród zawodników, bo nie zaczekali na wyniki testów. 
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Finał Pucharu Polski z 2005 roku ustawiony. Dyskobolia musi stracić tytuł!

Tu nie ma sensu bawić się w przydługie wstępy. Sąd Okręgowy we Wrocławiu uprawomocnił wyroki wobec dwóch z trzech oskarżonych osób w sprawie ustawienia finału Pucharu Polski z 2005 roku, w którym zmierzyła się Dyskobolia Grodzisk Wielopolski i Zagłębie Lubin. Wniosek jest jasny – ekipa z wielkopolski nieuczciwie sięgnęła po to trofeum. To czarna historia, […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Piaskownica w Wiśle. Publiczne pranie brudów

Wisła Kraków ogłosiła wczoraj pozyskanie niezłego piłkarza. Stefana Savicia, który robił grę wicemistrzowi Słowenii. Było się czym w obozie Białej Gwiazdy pocieszyć. Ale sukces sprowadzenia ciekawego zawodnika udało się skutecznie przykryć publicznym praniem brudów. BŁASZCZYKOWSKI ODPALA ARMATY Co się dokładnie stało? Otóż Kuba Błaszczykowski pojawił się w Foot Trucku, czyli kanale Łukasza Wiśniowskiego i Kuby […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

15 pytań przed powrotem Ligi Mistrzów

11 marca 2020 roku. Tego dnia odbyły się ostatnie spotkania Ligi Mistrzów w sezonie 2019/20, które udało się rozegrać zanim świat, nie tylko ten futbolowy, gwałtownie wyhamował i przystanął na pewien czas. Tak wiele wydarzyło się od tamtego dnia, że mamy poczucie, jakbyśmy mówili o naprawdę mocno zamierzchłej przeszłości. No ale nadszedł wreszcie właściwy moment, […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Quiz piłkarski. Czy pamiętasz finalistów Champions League?

Wraca Liga Mistrzów, uznaliśmy więc, że po krótkiej nieobecności na stronie wrócić mogą też nasze quizy. Na dzień dobry zadanie, które dla zajaranych piłką wymagające raczej nie będzie, ale nie zdziwimy się też, jeśli komuś pamięć spłata figla. Chodzi o wskazanie wszystkich drużyn, które choć raz zagrały w finale najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Olympiakos z pretensjami do Marciniaka. Czy słusznie?

Miękki karny, anulowany gol, kontrowersje przy innych sytuacjach w szesnastce. Dość gorący wieczór zaliczył Szymon Marciniak, który sędziował mecz Wolverhampton z Olympiakosem. I raczej Pireus może sobie odpuścić w kontekście wyjazdów wczasowych, bo za klasykiem tamtejsi kibice dziś mają na ustach: „Marciniak, przestań mi Olympiakos prześladować”. Pytanie: czy słusznie? OFSAJD NIEZGODY Najpierw kwestia anulowanej bramki. […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

KONKURS! Wygraj bilety na Ligę Mistrzów w Multikinie

Wraca Liga Mistrzów. I to w momencie, kiedy zazwyczaj emocje w piłce sponsorują sparingi i nowy zawodnik na testach w Wiśle Płock. Czeka nas piłkarski maraton z najlepszymi zwieńczony turniejem w Portugalii. Czy Polacy odegrają w nim główne role? Czy Barca uratuje sezon, czy PSG wreszcie zagra o pełną stawkę? A może zakasują faworytów czarne […]
07.08.2020
Weszło
07.08.2020

Legia chce „lepszego Luquinhasa”, Lech daje milion euro za Sykorę

– Richard poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w portugalskiej Tondeli. Zagrał bardzo dobrze, był pozytywną niespodzianką, bo wcześniej w Portugalii nikt o nim nie słyszał. Pomógł drużynie utrzymać się w lidze i wrócił do Internacionalu Porto Alegre, brazylijskiego klubu, z którym ma kontrakt do grudnia 2021 r. Internacional nie wiąże z nim przyszłości i stąd […]
07.08.2020
Weszło Extra
07.08.2020

Nie ma co strugać piłkarza. Ostatnio byłem ligowym dżemikiem 

Spadek z Koroną Kielce i zjazd formy do – jak sam przyznaje – poziomu ligowego dżemiku. To nie był udany sezon dla Jakuba Żubrowskiego. Piłkarza, który – mamy takie wrażenie – jak mało kto potrzebował zmiany otoczenia.  Dziś przygotowuje się do sezonu jako zawodnik Zagłębia. Ale z Kubą porozmawialiśmy raczej o minionych latach, zwłaszcza, że było […]
07.08.2020
Bukmacherka
07.08.2020

Wielki Kurs na Ligę Mistrzów w eWinner! Wygrana City za 10.00!

Tego jeszcze nie było! Kurs 10.00 na wygraną Manchesteru City z Realem Madryt – to oferta legalnego bukmachera eWinner. Oferta, która mocno kusi, żeby z niej skorzystać. Ale żeby to zrobić, trzeba się pośpieszyć. Zasady są proste – najszybsi będą mogli z niej skorzystać i nieźle się wzbogacić na wygranej „Obywateli”. Sprawdźcie szczegóły tej promocji! […]
07.08.2020
Weszło
06.08.2020

Monchi w Sevilli sto razy mocniejszy od Monchiego w Romie

Gdy tylko los skojarzył Sevillę z Romą, podtekst był jasny: Monchi. Legendarny dyrektor sportowy Sevilli, którego doskonałe decyzje na rynku transferowym doprowadziły ten klub do pięciu triumfów w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Dyrektor, który zapracował na zaufanie szefów Romy i dyrektor, który swoją rzymską misję totalnie położył. Gdy nie wyszło w Serie A, wrócił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE | Michał Pol i Wiktor Malinowski | LIVE od 21

W kolejnej odsłonie „Hejt Parku w Dobrym Składzie” gościem Michała Pola będzie Wiktor Malinowski! Były szczypiornista VIVE Kielce odnalazł się przy… pokerowym stole, gdzie zarabia okrągłe sumki. Specjalnie dla nas opowie o kulisach świata wielkiej – dosłownie – gry. Macie pytania? Śmiało, dzwońcie: 22 219 50 31. Partnerem programu jest browar Okocim. 
06.08.2020