Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Stary Hiszpan mocno śpi. A ten młodszy nie lepszy

redakcja

Autor:redakcja

09 czerwca 2020, 21:23 • 4 min czytania 0 komentarzy

Igor Angulo i Jesus Jimenez. Gdy mówimy o najbardziej efektywnych duetach ligi, tego nie sposób pominąć. Przed wybuchem pandemii i zawieszeniem ekstraklasy ci dwaj mieli łącznie 21 goli, 6 asyst i 3 asysty drugiego stopnia. A jednak o ile Górnik może po wznowieniu liczyć na dobrą formę kilku swoich graczy, w tym zestawieniu nie ma ani jednego Hiszpana.

Stary Hiszpan mocno śpi. A ten młodszy nie lepszy

Mecz z ŁKS-em w Łodzi? Pierwsze skrzypce grają obrońcy, a za killera robi Giorgios Giakoumakis.

Mecz z Lechią w Zabrzu? Erik Jirka gra znakomite zawody, w bramce do pewnego momentu cuda wyczynia Martin Chudy.

Jimenez i Angulo? Zdecydowanie w cieniu. Skrzydłowy co prawda zaliczył asystę w starciu z gdańszczanami, ale umówmy się – to nie było podanie załatwiające 2/3 roboty za strzelca. Erik Jirka musiał ściąć do środka, musiał wykorzystać naturalną zasłonę z graczy Lechii i zawinąć po długim słupku. Jego zasługi przy golu są kilka razy większe niż Jimeneza.

Moment przyjęcia przez Jirkę zagrania od Jimeneza (asysty) przy golu na 2:0; źródło: ekstraklasa.tv

Igor Angulo też miał w dwóch pierwszych spotkaniach po wznowieniu udział w akcji bramkowej, ale raczej nie taki, na jaki w Zabrzu wszyscy liczą. Póki Angulo mają jeszcze w klubie, bo nie jest tajemnicą, że jego pozostanie w Górniku jest mało prawdopodobne. Król strzelców poprzedniego sezonu był bliski… spartolenia akcji na 1:0. Po stracie Macieja Dąbrowskiego Roman Prochazka grał chyba do wbiegającego prawą stroną Erika Jirki, Angulo jednak przerwał to zagranie i przyjął tak, że piłka odskoczyła mu od nogi i znalazła się bliżej Carlosa Morosa. Ten jednak wybił ją wślizgiem w swojego rodaka i tylko dlatego Giakoumakis mógł zdobyć jedyną bramkę meczu.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Trudno jednak gola strzelić, gdy praktycznie wcale się na bramkę nie uderza. Angulo ostatnią celną próbę zaliczył z ŁKS-em. Z Lechią nie miał okazji strzelić choćby jednokrotnie, z Piastem oddał pojedyncze, niecelne uderzenie. Trzy mecze po wznowieniu, 275 minut na boisku, 1 strzał celny. Paweł Bochniewicz ma dwa razy tyle, a mówimy przecież o stoperze.

Dziś, w starciu z Piastem, Angulo był wzorowo kasowany przez duet Czerwiński-Korun. Wiele razy musiał skakać z wyższymi od siebie stoperami do górnych piłek, zdaje się głównego pomysłu Górnika na wdarcie się w strefę obronną Piasta. Ale i gdy futbolówkę miał przy nodze, nie zdziałał nic konkretnego. Raczej dawał się wyganiać poza szesnastkę niż w swoim stylu wdzierał się w nią jak po swoje.

Liczby Igora Angulo z trzech meczów po wznowieniu:
Rozegrane minuty: 275
Gole: 0
Asysty: 0
Strzały/celne: 2/0 (0%)
Podania kluczowe/celne: 5/3 (40%)
Pojedynki/wygrane: 36/12 (33%)
Dryblingi/udane: 6/2 (33%)
Straty: 28
Odzyskane piłki: 3
Średnia not Weszło: 3,33

W tym aspekcie – bycia widocznym na placu gry – Jimenez z Angulo dziś wygrywa. Niestety, tylko w tym. O ile Angulo był po prostu niewidoczny, to Jimenez był zwyczajnie irytujący. Widział Hiszpan, ile problemów ma po lewej stronie defensywy Adrian Gryszkiewicz. Jak jeżdżą z nim Konczkowski, Vida czy okazjonalnie pokazujący się w tej strefie inni gracze. I co? I nic, za każdym razem gdy piłka w akcji Piasta wędrowała na prawe skrzydło, Gryszkiewicz musiał sobie radzić sam. Lewy defensor nie grał najlepszych zawodów, parę razy był spóźniony, jasne. Ale jeśli lewy pomocnik miał mu jakkolwiek ulżyć, to wyłożył na to… no, wiadomo, którą część ciała.

Jeśli Jimenez oszczędzał siły na przypuszczenie bramkowego ataku, jeszcze byśmy go jakoś usprawiedliwiali. Ale nie. Gdy poszedł lewą stroną i miał partnerów do zagrania, uwikłał się w drybling zakończony stratą. Brak kibiców na stadionie pozwolił łatwo ocenić, jak rozczarowani wyborem pod tytułem: „spróbuję zostać bohaterem, nie widzę was” byli koledzy. Vassilantonopoulosowi opadły ręce, kilka głosów chóralnie, bynajmniej nie z podziwem, zakrzyknęło: „Jesiiiiii!”.

Liczby nie kłamią – trzy mecze, a Jimenez nie wykonał żadnego celnego podania kluczowego. To wystawia mu podobną recenzję, jak Angulo wspomniana wcześniej statystyka strzałów.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Liczby Jesusa Jimeneza z trzech meczów po wznowieniu:
Rozegrane minuty: 275
Gole: 0
Asysty: 1
Strzały/celne: 9/2 (22%)
Podania kluczowe/celne: 3/0 (0%)
Pojedynki/wygrane: 62/22 (35%)
Dryblingi/udane: 17/6 (35%)
Straty: 27
Odzyskane piłki: 6
Średnia not Weszło: 3,33

Na ten moment Górnik nie może więc liczyć na swoich dotychczasowych liderów. Póki inni wskakują w ich miejsce, póki obrońcy gaszą większość pożarów, jest okej. Ale skoro ósemka odjechała i trzeba się będzie uwikłać w walkę o utrzymanie, trzeba będzie ich jakoś obudzić. Bez Hiszpanów w formie w dłuższym oknie czasowym może się bowiem w tabeli zrobić nieprzyjemnie parno.

fot. FotoPyK

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

0 komentarzy

Loading...