Reklama

Druga młodość Piszczka – ostatnio tak dobry był przed kontuzją biodra

Michał Sadomski

Autor:Michał Sadomski

20 stycznia 2019, 10:24 • 4 min czytania 0 komentarzy

Borussia Dortmund rozpoczęła wiosnę w podobnym stylu, jaki pokazywała niemal przez całą jesień. Czyli potwierdziła mistrzowskie aspiracje. Pomimo wielu wymuszonych nieobecności potrafiła zwyciężyć niepokonany dotąd u siebie Lipsk i utrzymać 6-punktową przewagę nad Bayernem. Spora w tym zasługa Łukasza Piszczka, który po raz pierwszy w karierze wyprowadził Borussię na boisko z opaską kapitańską, pomógł drużynie zachować czyste konto, a przy tym asystował przy jedynym trafieniu przyjezdnych.

Druga młodość Piszczka – ostatnio tak dobry był przed kontuzją biodra

Wczorajszy występ Polaka to jednak nic nowego, bo aktualnie to jeden z liderów zespołu, który ma szansę po latach przerwać dominację Bayernu. Łukaszowi ewidentnie posłużyło zmniejszenie obrotów, na które złożyła się rezygnacja z gry w kadrze oraz kilka techniczno-zdrowotnych przerw w Borussii. Jeszcze przed meczem z Lipskiem Piszczek ze średnią notą 3,15 był klasyfikowany przez Kickera w pierwszej dziesiątce najlepszych obrońców Bundesligi. Po wczorajszym występie, w którym dołożył asystę – wygrał główkę po rzucie rożnym i strącił piłkę pod nogi Witsela – legitymuje się ligowym bilansem 14 spotkań, 1 gola i 5 asyst. Jakkolwiek spojrzeć, to najlepsze liczby Łukasza od czasów sprzed pamiętnej, drugiej kontuzji biodra z 2013 roku. Przypomnijmy te najważniejsze statystyki Polaka:

2007/08: Hertha, 24 mecze – 1 gol – 3 asysty,
2008/09: Hertha, 13-0-1,
2009/10: Hertha, 31-2-1,
2010/11: BVB, 33-0-7,
2011/12: BVB, 32-4-8,
2012/13: BVB, 29-2-10,
2013/14: BVB, 19-3-0 (operacja biodra)
2014/15: BVB, 22-0-1,
2015/16: BVB, 20-0-3,
2016/17: BVB, 25-5-2,
2017/18: BVB, 24-0-4.

Teraz Piszczu po 14 meczach ma 1 gola i 5 asyst, a do rozegrania – o ile dopisze mu zdrowie i uniknie kartek – pozostało jeszcze 16 spotkań. I brakuje mu już tylko jednego punktu w klasyfikacji kanadyjskiej, by wyrównać swój trzeci najlepszy wynik w karierze oraz powalczyć o zbliżenie się do rekordów (lub nawet ich pobicie) ze swoich złotych czasów przed kontuzją, z sezonów 2011/12 i 2012/13.

Gdy lekarze otworzyli mi biodro, nie spodziewali się, że ono będzie w aż takim stanie. Było przewidziane tylko usunięcie jakiejś narośli, a okazało się, że chrząstka w biodrze jest już dość mocno naruszona. Trzeba było ją wyciąć i nawiercić otwory, które miały spowodować krwawienie w biodrze, by wytworzyła się powłoka. Taki zabieg udaje się w pięćdziesięciu procentach przypadków. Udało mi się. Po operacji miałem jeszcze problemy z biodrem i ciągle się ono odzywa, ale mogę grać na takim poziomie, na jakim gram – tak na naszych łamach Łukasz opisywał z pewnością najtrudniejszy moment swojej piłkarskiej kariery. W tym samym wywiadzie sprzed dwóch lat, w którym niemal w każdym słowie potwierdzał, jak wielką ma świadomość możliwości własnego organizmu, przewidywał że bardzo trudno będzie mu utrzymać wysoki poziom w wieku 34 lat. Tu jednak nawet on mógł przestrzelić, bo kiedy na początku czerwca będzie obchodził 34. urodziny, może mieć za sobą jeden z lepszych sezonów w karierze, a – kto wie – może i odzyskane mistrzostwo Niemiec.

Reklama

W kontekście obecnej dyspozycji Piszczka trudno się nie zgodzić, że rezygnacja z gry w reprezentacji okazała się ogromną korzyścią dla niego oraz dla klubu, a także sporą niekorzyścią dla naszej kadry (co było oczywiście do przewidzenia). Dziś widać jak na dłoni, że absolutnie nie był to ruch pod publiczkę w stylu Sławomira Peszki, ale efekt chłodnej kalkulacji skierowany na przedłużenie kariery na najwyższy poziomie. Dziś Piszczek dalej bardzo mocno pracuje na swój pomnik w Dortmundzie, a przy tym jest chodzącym przykładem, jak ważne w dzisiejszej piłce jest skrajnie profesjonalne podejście do dbania o własny organizm. Nawet kosztem tych najwyższych wartości, do których bez wątpienia zalicza się gra w drużynie narodowej.

Patrząc na występy Łukasza w Bundeslidze z jednej strony możemy żałować, że już go nie zobaczymy z orzełkiem na piersi. Ale z drugiej musimy rozumieć, że to właśnie z tego powodu Piszczu znów należy do ścisłej czołówki defensorów w Niemczech. I naprawdę miło jest obserwować, jak Polak – grający w Borussii już dziewiąty sezon – trwale zapisuje się na kartach historii tak zasłużonego klubu.

Fot. Newspix.pl

Najnowsze

Niemcy

Komentarze

0 komentarzy

Loading...