Bologna na karuzeli, wśród kręcących – między innymi Zieliński!

redakcja

Autor:redakcja

04 lutego 2017, 23:00 • 3 min czytania

Bologna na karuzeli, wśród kręcących – między innymi Zieliński!

Osiem goli, dwie czerwone kartki, zmarnowany rzut karny, hat-trick Marka Hamsika, hat-trick i kozacki rajd Driesa Mertensa, dwie fenomenalne asysty Piotra Zielińskiego… Naprawdę niewiele było w tym meczu „pustych” minut podczas których czy pod jedną, czy pod drugą bramką nie działy się cuda. Dziś w meczu Bologna – Napoli oba zespoły wzięły nas na ogromną karuzelę, z której jeszcze przed przerwą spadło dwóch zawodników, prędkość zaś wytrzymała tylko jedna z drużyn. Napoli rozjechało gospodarzy 7:1 w stylu agresywnym i brutalnym jak najbardziej bezwzględni członkowie pochodzącej z tego miasta Camorry. 

Reklama

Już początek był gruby – goście wyszli na mecz tak nakręceni, że zanim Bologna zdążyła rozstawić się po boisku – miała do odrobienia dwa gole. Ale czy mogłoby być inaczej przy takim potencjale ofensywnym Napoli? Jedna z pierwszych akcji meczu, Callejon, Hamsik – gol. Pięć minut spokoju i akcja, w której kompletnie nie biorą udziału te najważniejsze w dzisiejszym meczu działa, bo fantastycznym podaniem popisuje się Zieliński, a wykańcza je Lorenzo Insigne. Dziesięć minut, dwa ciosy, liczenie. Nadzieja? Tak, pojawiła się na kilka minut, przede wszystkim za sprawą Jose Callejona. Najpierw idiotyczne zagranie ręką we własnym polu karnym – to jeszcze okazało się bezkarne, bo „jedenastkę” Destro wyjął Reina. Ale już kilkadziesiąt sekund później równie mądry faul i czerwona kartka.

Bologna miała przed sobą godzinę gry na własnym obiekcie w przewadze jednego piłkarza i potwierdzeniem, że da się zagrozić bramce gości, wszak ledwie chwilę temu wykonywała rzut karny.

Reklama

Z tym, że miała też Masinę. Nierozważny atak, czerwona kartka i już w 32. minucie oba zespoły grały w „dziesiątkę”. Co to mogło oznaczać dla drużyny, która już wcześniej znajdowała między formacjami rywali tyle miejsca, że Mertens wydawał się ożywionym Maradoną a Zieliński wierną kopią Johana Cruyffa? Neapolitańczycy zaczęli 60-minutowy koncert, w którym pokazywali jak nie wolno grać w obronie, jak łatwo można mijać rywali – czy to prostopadłymi podaniami, czy dryblingami. Zieliński kilka razy uruchamiał Hysaja czy Mertensa, jeszcze przed przerwą zdołał zresztą zaliczyć kolejną prześliczną asystę przy golu Belga. Pewnie walczyłby o tytuł MVP, gdyby nie… wspomniani Mertens i Hamsik.

Po przerwie bowiem, gdy już Polak się wyszalał, stery przejął ten duet. Gol Hamsika po szaleńczym rajdzie i delikatnym odegraniu do boku w wykonaniu Mertensa – palce lizać. Kolejny, po zejściu do środka i huknięciu po widłach – bajka. Momentami wydawało się, że Napoli w tej całej bezczelności zaparkuje w szesnastce rywali swoje Porsche i Lamborghini, podając do siebie piłkę głowami wychylając się przez szyberdachy. Zresztą, zwróćmy uwagę na to ostatnie trafienie słowackiego piłkarza – zaczęło się od wygarnięcia piłki wślizgiem przed samą linią końcową przez piłkarza Napoli!

Tak, przy wyniku 5:1 neapolitańczycy byli tak zdeterminowani, by dalej strzelać, że gonili piłkę wślizgami na linii końcowej pod bramką gospodarzy.

Aż szkoda, że na ostatnie minuty nie wszedł jednak Milik, by jakimś pokrętłem z lewej nogi postawić kropkę nad i. Nie mamy jednak zamiaru narzekać – obejrzeliśmy jeden z najbardziej szalonych meczów ostatnich tygodni, a poza Hamsikiem i Mertensem, którzy ustrzelili po hat-tricku – jedną z głównych ról odgrywał Polak. Swoją drogą – kluczowe podania, asysty, otwierające piłki – Zieliński w takiej formie może stworzyć morderczy tercet z Lewandowskim i Milikiem. To ten moment, gdy nie możemy się doczekać kolejnych spotkań reprezentacji Polski.

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Serie A

Reklama
Reklama