Reklama

Zimowy sen? Na pewno nie dla menedżerów. 10 najciekawszych ruchów okienka

redakcja

Autor:redakcja

10 stycznia 2017, 13:01 • 5 min czytania 5 komentarzy

Jesień to okres, w trakcie którego kluby weryfikują letnie ruchy na rynku transferowym. Ten nie wypalił, tamten kontuzjowany, jeszcze inny potrzebuje konkurencji – w styczniu śmiało można więc nadrabiać i dokonywać korekt w budowie zespołu. Nie inaczej jest rzecz jasna w tym roku, bo minęła raptem 1/3 miesiąca, a na świecie zanotowano już dziesiątki opasłych przelewów za karty zawodnicze. Z tej okazji, po prawie dziesięciu dniach trwania okienka, podsumowujemy ten okres, wybierając dziesięć najciekawszych jak dotychczas transferów.

Zimowy sen? Na pewno nie dla menedżerów. 10 najciekawszych ruchów okienka

Gdy spojrzymy na kwoty odstępnego, chyba największą bombą były przenosiny Oscara do Shanghai SIPG. Emigracja do Azji to w dzisiejszej piłce zjawisko dość powszechne, ale zazwyczaj wśród zawodników mających już swoje lata – do Chin przenoszą się najczęściej ci, którzy chcieliby jeszcze tuż przed końcem kariery utuczyć swoje konto i za bardzo się nie zmęczyć. Tymczasem Brazylijczyk to facet w sile wieku, bo przecież ledwo 25-letni. Jasne, u Antonio Conte może i nie grał za wiele, ale przecież ma za sobą całkiem przyzwoite cztery lata w Chelsea i pewnie niejeden poważny klub ze Starego Kontynentu z pocałowaniem dłoni przyjąłby go w swoje szeregi. No ale dobra, rozumiemy – kiedy w grę wchodzi tak ogromna kasa, to nawet logiczne myślenie potrafi zejść na boczny plan.

skysports-oscar-brazil-chelsea-transfer-window-shanghai-sipg_3862777

Oscara zresztą przywitano na lotnisku tak tłumnie i z takim pietyzmem, że jeszcze trudniej dziwić się jego decyzji. Tutaj był jednym z trybików maszyny, a w ostatnich miesiącach w zasadzie zupełnie zbędnym elementem, a tam wcieli się w rolę piłkarskiego boga i zarobi kilka razy więcej.

40 milionów euro na konto Wolfsburga przelały za Juliana Draxlera władze PSG, co oznacza, że mimo iż epizod Niemca w grodzie „Wilków” był kompletnie nieudany, to klub praktycznie nie stracił na tym eksperymencie finansowo. Draxler dusił się w mieście Volkswagena już od dłuższego czasu, bo przecież latem regularnie upominał się o możliwość opuszczenia klubu, który nie był w stanie zaspokoić jego ambicji. Po raz kolejny potwierdziło się jednak, że z niewolnika nie ma pracownika – 23-latek jesienią wyglądał fatalnie, praktycznie w każdym jego zagraniu widać było rozkojarzenie i chęć natychmiastowego transferu.

Reklama

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy to akurat stolica Francji jest dobrym kierunkiem dla rozgrywającego, który przede wszystkim chciałby się odbudować. W środku pola PSG ścisk jest niemiłosierny, a i na skrzydłach wcale nie ma przecież nie wiadomo jakiego luzu. Jednak jeśli paryżanie bez oporów potrafili wydać na Niemca taką kasę, to – przynajmniej w teorii – raczej nie widzą w nim dżokera, a gościa, który będzie decydował o obliczu zespołu.

W Manchesterze natomiast melduje się Gabriel Jesus, którego przenosiny z ojczyzny na Wyspy był pewne już latem. Włodarze City postanowili jednak pozostawić zawodnika jeszcze na pół roku w Palmeiras i dopiero teraz zaczną wprowadzać złote dziecko brazylijskiej piłki do europejskiego futbolu. Kwota jaka została przelana na konto Latynosów? 32 miliony euro. Już to samo w sobie determinuje oczekiwania wobec zawodnika.

Więcej o Jesusie możecie przeczytać TUTAJ, a my zostawiamy wam na zachętę próbkę jego możliwości.

Wracamy jeszcze na kontynent azjatycki, bo budująca swoją markę na nazwiskach byłych gwiazd Starego Kontynentu liga chińska pozyskała nie tylko Oscara, ale i Carlosa Teveza, Axela Witsela oraz Johnego Obi Mikela. Ten pierwszy został zasypany forsą.

Reklama

…i coś nam się wydaje, że wcale nie płacze wieczorami w poduszkę z tęsknoty za Boca Juniors. Miała być miłość do grobowej deski, ale kiedy do drzwi zapukali Chińczycy z walizkami wypchanymi dolarami, Argentyńczyk przytomnie stwierdził, że w sumie niegłupio byłoby ustawić kolejnych dziesięć pokoleń zamiast martwić się, czy przelew dotrze na czas.

Na znacznie mniejsze pieniądze liczyć może Nigeryjczyk, ale i on oczywiście nie będzie poszkodowany. 140 tysięcy funtów tygodniowo dla piłkarza, który – umówmy się – raczej nie będzie zachwycał spektakularnymi bramkami czy efektownymi rajdami? No, ujdzie.

Ciekawie wybrał też wspomniany Witsel, który nie ukrywał od dłuższego czasu, że po cichu romansuje ze „Starą Damą”. Belgijski pomocnik długo wisiał na liście życzeń Giuseppe Marotty i gdy wydawało się, że to jest właśnie ten czas, gdy zamieni Petersburg na Turyn, a Juventus z racji kończącego się mu kontraktu nie będzie musiał zapłacić wiele, to sam zainteresowany wybrał Azję. Azję, a konkretniej – choć nie spodziewamy się, by wiele wam to wyjaśniło – Tianjin Quanjian. Oprócz horrendalnych zarobków można zazdrościć mu jeszcze tego, że będzie mógł współpracować z Fabio Cannavaro, który w klubie jest od czerwca trenerem.

Jednym z bardziej interesujących posunięć na rynku dla polskich kibiców jest transfer Leonardo Pavolettiego do Napoli. Tak pisaliśmy o tych przenosinach tuż po tym, jak potwierdził je prezes SSC.

Jaką konkurencję dla Milika stanowił będzie Pavoletti? Oczekiwania wobec nowego zawodnika determinuje po części kwota, jaką na konto Genoi przeleje Napoli. Wstępnie mówi się o około 18 milionach euro, czyli kasie, której raczej nie wykłada się za gościa mającego jedynie zająć miejsce na ławce rezerwowych. Nowy napastnik ma z miejsca wskoczyć do składu i zastępować kontuzjowanego kolegę, a z czasem – kto wie – być może wcale nie jest przesądzone, że jego docelową rolą jest wyłącznie rola zmiennika.

Leonardo to jednak typ napastnika zupełnie inny od Polaka. To raczej typowa dziewiątka, snajper czuwający w szesnastce, bazujący na intuicji, grze głową i wykończeniu. Nie można spodziewać się po nim raczej tego, że – wzorem Arka – cofnie się w głąb boiska, poszuka uderzenia z dystansu, rozprowadzi akcję. Będzie raczej czaił się w polu karnym, rozpychał łokciami i brał na plecy obrońców.

Ciekawych posunięć dopuścił się też Wolfsburg, który niezwykle rozsądnie spożytkował pieniądze uzyskane ze sprzedaży Draxlera. „Wilki” zakontraktowały kilku niestarych zawodników z wielkim potencjałem, w tym przede wszystkim Yunusa Malliego z Mainz (za 12,5 miliona euro) oraz Riechedly’ego Bazoera z Ajaksu za kwotą o 500 tysięcy mniejszą. W klubie Jakuba Błaszczykowskiego czuć więc mocny powiew świeżości, o którym szerzej pisaliśmy przed paroma dniami w tym miejscu.

Przed ciężką batalią toczoną na kilku frontach kadrę poszerzyć postanowił też Juventus. Aktualnie urzędujący mistrz Włoch i lider Serie A zwiększył sobie bowiem pole manewru w środku pola, ściągając za osiem milionów z Genoi Tomasa Rincona. Może i Wenezuelczyk nie będzie piłkarzem, który tchnie w zespół wielką jakość i będzie brylował na poziomie Ligi Mistrzów, ale pewnie w meczach ligowych, gdy Allegri zdecyduje się dać odpocząć kilku kluczowym zawodnikom, będzie jak znalazł.

Najnowsze

Komentarze

5 komentarzy

Loading...