Reklama

Prawdziwki, sodówka, gluten. Na co uważać przy świątecznym stole?

redakcja

Autor:redakcja

26 grudnia 2016, 12:29 • 3 min czytania 0 komentarzy

Może jeszcze roladki? Zjedz coś, przecież dobrze wyglądasz. Tyle nagotowane, ktoś musi! Doskonale wiecie, jaka presja towarzyszy świątecznym spotkaniom przy stole. Jest jednak masa potraw, które ludzie polskiej muszą omijać z daleka. Kto i na co powinien uważać przy świętowaniu?

Prawdziwki, sodówka, gluten. Na co uważać przy świątecznym stole?

Jacek Cieloch na wodę sodową. Wystarczy!

Tomasz Jodłowiec na kulki mocy, zakręcone roladki, oczka w zupie. Ryzyko przy stole nie musi się opłacić.

Fani Ekstraklasy na ogórki, ananasy, mizerię, dżem. Jeszcze się nasycicie.

Sebastian Madera na wszystko, co zawiera gluten.

Reklama

Bartosz Kapustka na English Breakfast. Bardziej służyła mu polska jajecznica.

Wojciech Lubawski na potrawy zamawiane w knajpach z afrykańskim jedzeniem. To, że je zamówi i to, że zostaną one przygotowane, wcale nie będzie oznaczać, że do niego dotrą.

Tomasz Hajto na zbyt duże ilości wurstów, sznycli, niemieckich precli. Co chodzi jedzenia przy stole, trzeba antizipieren, by nie przedobrzyć.

Janusz Wójcik na mięso z dinozaura, filet z mamuta i przystawkę w postaci smoczych skrzydełek. Bo przecież u Wuja na stole nie zabraknie tych rarytasów, tak?!

Vadis Odjidja-Ofoe, Miro Radović, Dawid Kownacki na wszystko. Panowie, dla bezpieczeństwa tylko napoje light, sałateczka, ćwierć porcji bigosu. Szkoda byłoby was znowu stracić.

Rafał Wolski na wszelakie ryby. Jedzenie nadmorskie to nie jest strzał w dychę.

Reklama

Milos Krasić na opowiadanie przy rodzinnym stole tego, co piłkarzom Lechii. Rodzina może nie uwierzyć, że gra z drugim Del Piero i Trezeguetem.

Szymon Marciniak na tradycyjne, polskie potrawy. Ostatnio służy mu bardziej spagetti bolognese czy musaka. W każdym razie kuchnia europejska.

Prezesi Górnika Łęczna i Śląska Wrocław na zostawianie pustego miejsca przy stole. Może przywołać traumę.

Steven Langil na wędzonki, kiełbasy, kabanosy i wszystkie potrawy powstałe z użyciem dymu.

Paweł Abbott na wódkę Dębową, szaszłyk na drewnianej wykałaczce, sękacz. I niech nie chodzi po domu w drewniakach.

Jose Kante na wszystkie potrawy jedzone sztućcami. Może mieć problem z trafieniem do ust.

Bartłomiej Drągowski na odpalanie świeczek i fajerwerków. A jeśli już – niech za żadne skarby świata nie robi tego zapalniczką!

Łukasz Teodorczyk na gorzołę na hotelowe jedzenie. Tylko żuromińska kuchnia.

Andrzej Rybarski na wszelkie potrawy z prawdziwków.

Dariusz Smagorowicz na grube sumy. Albo na odwrót – grube sumy na Dariusza Smagorowicza.

Grzegorz Krychowiak na ślimaki, żaby, mule. Lepiej przyswajał kuchnię andaluzyjską.

Miroslav Bożok na nóżki z kurczaka. A nuż zechce je zmasakrować.

Józef Wojciechowski na potrawy przygotowane przez doradców. Zgotowali mu już wystarczający sajgon.

Izabela Pyżalska na wykładanie na stół mięsnych potraw. Małżonek jak wiadomo lubi rzucić mięsem.

Filip Modelski, Radosław Cierzniak i Mateusz Piątkowski na kokosy. Mają bądź mieli ich w swoich klubach/byłych klubach aż nadto.

Sebastian Dudek na zbyt długie rozmowy przy stole, wnikliwe analizy, rozbieranie poszczególnych spraw na czynniki pierwsze.

Marek Citko na podróby. Niech dokładnie sprawdzi, czy w papierek zawinięta jest czekolada czy wyrób czekoladopodobny.

Piłkarze Cracovii na macedońską kuchnię.

Marcin Warcholak, Michał Janota i Roman Gergel na wszystkie ciężkostrawne potrawy mające wpływ na ich niewątpliwą dynamikę.

Paweł Zarzeczny na rogaliki. Co za dużo to nie zdrowo.

Piłkarze Ruchu na jedzenie przygotowane przez klubowego specjalistę ds. dietetyki i gastronomii. Nos nam podpowiada, że o gotowaniu mógł wiedzieć niewiele.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...