Arsenal i Chelsea na dwóch biegunach. Nowy lider Premier League

Piotr Tomasik

24 października 2015, 21:01 • 3 min czytania

Arsenal i Chelsea na dwóch biegunach. Nowy lider Premier League

Północny Londyn będzie w sobotę szalał do późnej nocy, zachodni najchętniej już teraz poszedłby spać. Chelsea do lidera traci już jedenaście punktów, a co gorsza – tym liderem jest Arsenal, który awansował na pierwsze miejsce po czterech zwycięstwach z rzędu. Kibice The Blues zaczynają poważnie rozważać, czy na pewno Jose Mourinho jest tym, który powinien poprowadzić ich klub w następnych meczach. Bo Portugalczyk w meczu z West Hamem wyglądał na takiego, który kompletnie nie ma pojęcia jak to zrobić.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Po pierwszej połowie Chelsea przegrywała, straciła Nemanję Maticia, który zgarnął dwie żółte kartki, a na trybuny powędrował też asystent Mourinho – Silvinio Louro. W przerwie, zamiast pomóc drużynie, portugalski menedżer zaczął dobijać się do pokoju sędziów i za to również musiał pożegnać się z ławką. Z trybun obserwował jak jego zespół mimo wszystko doprowadza do remisu, a potem widział jak traci gola na 1-2. Minę miał dość markotną. Po meczu z mediami nie rozmawiał.

Reklama

Po Chelsea gołym okiem widać, że jest w kryzysie. Eden Hazard jest cieniem samego siebie z najlepszych lat, a Nemanja Matić zamiast być ostoją w środku pola, jest uciążliwym ciężarem, odbezpieczonym granatem, który w każdym momencie może wybuchnąć. Wyliczać można by było jeszcze dalej, może z pominięciem Williana, ale z wyszczególnieniem Mourinho, który wygląda jakby stracił pomysł na naprawę zespołu. Carlo Ancelotti zaczął ostatnio coraz głośniej wypowiadać się w mediach. Jeśli tak dalej pójdzie, to może szykować się kolejny powrót na Stamford Bridge.

No i jak to w kryzysie bywa, Chelsea nie pomaga szczęście. W pierwszej połowie londyńczycy byli bliscy zdobycia bramki. Zabrakło centymetra.

***

Jeśli Chelsea ma pecha, to Arsenal szczęście. Everton w końcówce kilka razy miał tyle okazji do kontrataku, że spokojnie jedną z nich mógł zamienić na bramkę, ale tego nie zrobił. Zdarza się i tak.

Najlepszy na boisku był Mesut Ozil. Dowód? Ta asysta dla Oliviera Girouda. Palce lizać.

A było też wiele, wiele niesamowitych podań, które albo nie były zamienione na strzały albo na bramki. Arsenal potrzebne mu do zwycięstwa bramki zdobył w trzy minuty i zwolnił tempo. Everton odpowiedział jednym trafieniem Rossa Barkleya, ale nic innego liverpoolczycy w rzęsistym deszczu zdziałać nie potrafili. A Kanonierzy też swoje sytuacje mieli. – Perfekcyjny tydzień – zauważył po meczu Arsene Wenger. Czy to kandydat na mistrza? Po pokonaniu Bayernu i zajęciu pierwszego miejsca (przynajmniej do jutra) w Premier League, Arsenalowi nic innego niż walczyć o pierwsze miejsce nie zostaje.

***

Po raz pierwszy od sześciu spotkań wygrała Swansea z Łukaszem Fabiańskim w bramce. Rywalem była najgorsza drużyna ostatnich tygodni, czyli Aston Villa dla której porażka 1-2 była szóstą kolejną z rzędu. Z kolei w pojedynku rewelacji tego sezonu Leicester City pokonało Crystal Palace i piątego miejsca w tym tygodniu już nie straci.

Najnowsze

Ekstraklasa

Kiedy wszyscy uwierzą, że Legia może spaść? Remis w Gdyni to cud

Paweł Paczul
45
Kiedy wszyscy uwierzą, że Legia może spaść? Remis w Gdyni to cud
Reklama

Premier League

Reklama
Reklama