O czym tu mówić, jak nie ma o czym – tę kwestie będę powtarzał przy każdym meczu reprezentacji. Ale generalnie się nie martwię – wolę przegrać z Ukrainą i żyć w Polsce, niż z nią wygrać, i wegetować tam. Rozejrzyjcie się czasem wokół siebie, uśmiechnijcie się, a to ze nasi nie potrafią grać w piłkę przecież wiadomo od lat!
Czemu tak jest? Mój kolega Irek Hurwicz (jego dziadek dostał nobla z ekonomii, zatem niegłupia to rodzina) wysłał mocnego esa: W sparingowym meczu Piasta Gliwice z LZS Piotrówka, w wyjściowym składzie rywali wyszło… 10 Murzynów (pamiętajcie pisać Murzyna z dużej litery, reguły ortografii i political correctness).

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Ludowe Zespoły Sportowe w Piotrówce powinny się walnąć w czoło.

*

Ale to przecież nie tylko tam wygięcie.

Dostaję esa z Ameryki, od Piotrka Nowaka: „Paweł, jak Olimpijska Dorny nie ma gdzie trenować by przeprowadzić konsultacje, bo nie ma funduszy lub budżetu na przygotowanie boiska to zapraszam do Delaware, jest 13 trawiastych, 1 sztuczne i 1 w hali.

Z wtorkowej prasy : 

„W cieniu zgrupowanie pierwszej reprezentacji rozpoczęła się w Siedlcach konsultacja kadry olimpijskiej. Pierwsza pod rządami trenera Marcina Dorny. I zaczęła się… niespecjalnie. W PZPN jego nowe władze tak bardzo chcą pokazać, jak różnią się od poprzednich, że postanowili oszczędzać na czym tylko się da. Odbija się to na młodych piłkarzach, którzy za kilka lat mają być siłą pierwszej reprezentacji.

Na organizację ich 9-dniowego zgrupowania przeznaczono budżet, w którym sztabowi szkoleniowemu trudno się zmieścić. Dzisiaj trenerzy z tego powodu musieli odwołać trening. Powód? Zabrakło 3 tysiące złotych na przygotowanie boiska po ostatnich opadach śniegu.

A wczoraj wieczorem sztab reprezentacji zamiast planować treningi, zajmował się wyliczaniem „kilometrówki”. Każdy z młodych piłkarzy dostał bowiem na dojazd do Siedlec po 400 złotych, a niektórzy nie zmieścili się w tej kwocie. Teraz trenerzy głowią się, co zrobić, żeby młodzi zawodnicy nie dokładali do zgrupowania i żartują, że następny razem muszą chyba przyjechać pekaesem”.

No, Piotrek, jak patrzę co się dzieje, żałuję że nie jesteś selekcjonerem. Mówi się, ze powinien być zagraniczny i czujący Polskę. Od lat piszę, ze jesteś idealnym kandydatem. Pięć języków, mnóstwo meczów w kadrze, rozgrywający, trofeów ogrom.

Może ten Boniek ciebie się boi?

*

Z jego przyjacielem, znaczy się Nowaka, pogadałem po meczu. Z Koseckim. No i Roman poza setką mądrych zdań o szkoleniu młodzieży powiedział sto pierwsze, najmądrzejsze: Piłka nożna to jest gra bez piłki!

Ano właśnie!

*

Jakby ktoś chciał wygrywać, jak Ukraina, mój kolega Piotrek Kuszłyk z Dzikich Pól, ma tam same dobre wyniki, szuka pracy w Polsce. Kiedyś u nas był, w Widzewie, ale zawodnicy sprzedali mu mecz ze Śląskiem (jego zdaniem) – pomóżcie podać skład zwycięzców…

*

Dobra, coś wesołego. Andrzej Iwan przeszczęśliwy (choć wdepnął niestety w kasyno, minus zero). Bo jego pies Franek ciągle ma koniunkturę! Najpierw Jego imię nosił selekcjoner. Teraz papież Franciszek. Zastanawialiśmy się wczoraj, co dalej?

Pan Bóg?

*

Zajrzałem na zgrupowanie kadry, i musze powiedzieć – fajni ludzie. Nie ich wina, naprawdę, że ktoś gra lepiej, wy też nie zawsze macie szóstki. No i tak trochę żartowałem (ale moje żarty są głupie, zgoda). Salamona spytałem czy był już na bunga-bunga… Odparł, rozbawiony, że ma chyba za mało meczów w Milanie (zero). Glika spytałem, czy umie się już oderwać od Ziemi – myślał, że to żart… A Grosickiego, czy dla odmiany teraz ja mogę go nazywać „grubą świnią”.

Zgodził się.

Złożyłem zażalenie, że nie zaprosił na ślub, ani na poprawiny nawet…

Zaimponował mi: – Poprawiny? Jeszcze trwają!

No to się spotkamy, grubasie.

*

Podobno w Śląsku, kto poda do Gikiewicza, płaci sto złotych kary.

I jak on walnął gola w ostatnim meczu, ładnego zresztą, koledzy się zmartwili.

*

Najlepszy komentarz do meczu kadry, Bohdanowicza:

„A Komorowski uśmiechnięty”.

*

Polska myśl trenerska: w Łęcznej trener Rzepka, który parę lat grał we Francji, ma piłkarza Łukasiewicza, Michaela, który też grał we Francji. I uparcie mówi do niego po francusku, na przykład „Atak la Balon”. Chłopak mówi, że polski zna, ale trener popisuje się przy szatni jaki to światowiec.

Jak można być światowcem, nazywając się Rzepka, sami powiedzcie.

*

Kucharski coś tam wypłaca rodzinie, z mojej kasy, czyli poselskiej. Afera polityczna. Ostatnio mnie podpytywał o kasę jednak syna.

Serio mu odpowiedziałem – nie zbliży się do takiego kapitału na milimetr.

*

Wreszcie ktoś wykolegował Bońka. Władek Ł»muda, jego kumpel z Widzewa i trzech mundiali, unikając zwolnienia z pracy jako trener, zgłosił chorobę kolana, kontuzjowanego od 1974 roku. No i dychę trzeba mu teraz płacić. Co miesiąc. A uchodził ten Władek właściwie za głupka…

*

Różne są losy naszych wspaniałych graczy. Parę dni temu warszawskie wodociągi zaprosiły na zwiedzanie. Od razu skojarzenie – w wodociągach pracował Kazio Buda, facet z najlepszym kopytem w Polsce, może porównywalnym z Surlitem tylko. I zapytałem faceta z wodociągów, z Ząbek, co z Kazikiem? Wziął odprawę za sześć miesięcy, i słuch po nim zaginął. Wytypujcie, po kim z obecnej kadry słuch zaginie. Może po wszystkich?