Śląsk obecnie znajduje się w środku tabeli 1. Ligi i na ten moment nawet nie jest w gronie najpoważniejszych kandydatów do awansu. Gdyby ułożyć tabelę zarobków to wyglądałoby to już całkiem inaczej. Wtedy zawodnicy z Wrocławia byliby w ścisłej czołówce, a bardzo możliwe, że nawet liderem. W grudniu minionego roku na pensje – przypomnijmy, klubu miejskiego – wydano ponad 1,8 miliona złotych!
Organizacja Sieć Obywatelska przekazała oficjalną informację otrzymaną od Śląska Wrocław o wynagrodzeniach piłkarzy oraz sztabu szkoleniowego. Dokładnie na ten cel z miejskiej kasy przeznaczono 1 829 816,31 złotych. Najlepiej zarabiający za ostatni miesiąc poprzedniego roku piłkarz zainkasował ponad 133 tysiące złotych. Rocznie taka pensja to ponad 1,5 miliona. Przekładając na euro, to blisko 380 tysięcy.
Zgaduj zgadula, które kwoty dla piłkarzy WKS Śląsk Wrocław, a które dla sztabu szkoleniowego. Dodajmy, że to spółka miejska z dużym dofinansowaniem. To powinno być jawne. pic.twitter.com/aLJ3F09Y9c
— Watchdog Polska (@SiecObywatelska) February 16, 2026
Śląsk Wrocław płaci miliony swoim zawodnikom. Na boisku rezultatów brak
Praktycznie tydzień w tydzień we Wrocławiu można przekonać się, jak źle wydawane są pieniądze, które do klubu idą w sporej mierze z miejskiej kasy. Po 21 kolejkach na zapleczu Ekstraklasy Śląsk zajmuje dopiero dziewiąte miejsce. Przed nim znajdują się m.in. Chrobry Głogów, Stal Rzeszów czy Polonia Bytom. Kluby o znacznie mniejszych możliwościach.
Coraz trudniejsza sytuacja Śląska. Tym razem przegrał derby
Jak podał Marcin Torz, to Ante Simundza jest w trójce najlepiej opłacanych osób w drużynie. Poza nim w tym gronie są zawodnicy Piotr Samiec-Talar oraz Petr Schwarz. Warto zaznaczyć, że podane kwoty są dość niestandardowe – zwykle piłkarze otrzymują przecież kwoty „równe” – 25 tys. zł, 30 tys. zł itd. Lokalne media twierdzą, że to dlatego, iż podane wynagrodzenia to kwoty brutto.
Przypomnijmy, już wcześniej w mediach pojawiła się informacja, że Śląsk jest gotowy zaoferować nowemu napastnikowi nawet 180 tysięcy euro za rok gry. W końcu prezesa Jezierskiego wraz z dyrektorem sportowym Grodzickim stać na takie ruchy. Władze miasta Wrocław w ostatnich tygodniach wsparły klub 30 milionami złotych. Na tym zapewne się nie skończy, bowiem na długo wyczekiwaną prywatyzację na ten moment się nie zanosi.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O ŚLĄSKU WROCŁAW:
- 30 baniek od Wrocławia dla Śląska? Regularna patologia
- Śląsk Wrocław i krótkie studium miejskich kroplówek
- Prezes Śląska: Wicemistrzostwo odbija się nam czkawką