Image and video hosting by TinyPic
Wraca najlepsza liga świata!
Trybuna

Wraca najlepsza liga świata!

Te dwa miesiące pomiędzy grudniem a lutym to zawsze czas kompletnego zawieszenia. Niby chodzisz do pracy, należycie wykonujesz swoje obowiązki, ale i tak nie potrafisz oddać się im w stu procentach. Nie masz żadnej alternatywy. Zamiast co tydzień pasjonować się spotkaniami Termaliki z Górnikiem czy Wisły Płock z Arką, możesz co najwyżej pomiędzy obsługiwaniem klientów w banku zastanawiać się, jak to będzie. Czy Korona Macieja Bartoszka zatrybi od samego początku, jak do Górnika Łęczna wkomponuje się Nika Dzalamidze, albo czy – od tego chyba powinienem zacząć – rajdy Grzegorza Bonina cały czas będą tak skuteczne i efektowne.

Oczekiwania właśnie nastał kres. Swoją drogą – tak już zupełnie serio – te niecałe dwa miesiące minęły, jak z bicza strzelił. Jest to jak dla mnie ewidentna zaleta reformy ESA37. Przy dawnym układzie nie dość, że zimą rozgrywki kończyły się trochę wcześniej, to jeszcze zaczynały się później. Leszek Milewski napisał dzisiaj bardzo refleksyjny tekst o podatności ludzi na wracanie do przeszłości praktycznie w każdym aspekcie życia codziennego. Ciężko się z tym nie zgodzić, ale chyba jednak da się znaleźć parę wyjątków, odstępstw od reguły. Jednym z nich jest niewątpliwie różnica między dawną formułą ligową a tą dzisiejszą. Reforma ma oczywiście sporą grupę oponentów, ale posiada zapewne porównywalną ilość ludzi, którzy ją aprobują i ani myślą wracać do przeszłości.

O ESA37 powiedziano już jednak wszystko (w sumie zabawne jest to, że temat wraca praktycznie co pół roku i cały czas padają te same argumenty). Fakty są takie, że taka forma rozgrywek będzie nam towarzyszyć jeszcze co najmniej parę sezonów. Cieszmy się nią, korzystajmy, a niech kłócą się inni.

Zbyt poważna liga wraca przecież jutro do gry, by myśleć o czymś innym. Można śmiać się z ludzi co pół roku wykłócających się tymi samymi argumentami o reformę, ale prawdą jest także, że my – wszyscy fani Ekstraklasy – często działamy podobnie.  No bo przecież nieprzypadkowo ten optymistyczny tekst powstaje w tym momencie. Nieprzypadkowo inne zapowiedzi czy felietony są w większości przepełnione optymizmem. Nieprzypadkowo także tuż po pierwszym gwizdku poziom optymizmu spadnie tak gwałtownie, jak, nie przymierzając, testosteron u 70-latka. Nie chcę używać jakichś dosadnych, pewnie mocno przesadzonych porównań, ale schemat zawsze jest jeden. Głód Ekstraklasy słychać niemal zawsze. Drugi tydzień przerwy reprezentacyjnej to już tylko wyczekiwanie na piątek, godzinę 18:00 i sprzyjające warunki do grania w piłkę. Przerwa trwająca półtora miesiąca tym bardziej jest mocną abstrakcją i próbą charakteru dla wszystkich fanów.

Dlatego też każdy z nas już jutro z wypiekami na twarzy usiądzie przed telewizorem, emocje około godziny osiemnastej sięgną zenitu, a potem zderzenie z komentatorami Eurosportu (no, chyba że będzie komentował Strejlau, którego osobiście bardzo cenię i który najnudniejszy mecz potrafi wykreować na finał Mistrzostw Świata) i kopaniną. Później już tylko depresja, stan przedzawałowy, jedna kolejka, druga (oczywiście mówię cały czas o meczach…), trzecia, czwarta, w końcu jakaś przerwa i… znowu to samo. Znowu głód Ekstraklasy.

Coś w niej naprawdę musi być, skoro tak wielu ludzi wciąż do niej wraca.

***

Niesamowitym optymizmem napawa fakt, jak ta liga się rozwija i jacy piłkarze do niej trafiają. Oczywiście nieco dołujące jest, że jak my rozwijamy się z prędkością naprawdę fajnego nowiusieńkiego auta z salonu, tak inne ligi i tak odskakują nam swoimi Ferrari. Pomimo wszystko trzeba powiedzieć sobie jasno – nie musimy tworzyć kwadratowych jaj, żeby napisać o Ekstraklasie coś pozytywnego (oczywiście, jak pisałem wcześniej, tylko do pierwszego gwizdka).

Jak dla mnie dobitnym przykładem na pewne zmiany, które u nas zaszły, jest sytuacja Korony Kielce. Oczywiście klubowi nie udało się znaleźć inwestora, ale – mówiąc dość oględnie – ta sytuacja zaskakuje nas mniej więcej tak, jak rosnący dług w Górniku Zabrze. Chodzi o coś zupełnie innego. Koroniarze przede wszystkim wyłamali się ze swojej zimowej tradycji. Nie czekają już na kroplówkę od miasta i nie grożą upadłością. Co więcej – przedłużyli między innymi kontrakty swoim najlepszym zawodnikom (Diaw, Aankour), choć wcale tego robić w tym momencie nie musieli. Kontrakty nie kończyły im się przecież latem. Rysy i tak się pojawiają, odstrzelenie Małkowskiego może okazać się strzałem w stopę, ale ogólnie klub w swoich działaniach wychodzi na naprawdę duży plus. Cóż za odmiana.

Legia wzmacnia się niesamowicie (o czym pisałem już TUTAJ), wrażenie robią oczywiście przede wszystkim transfery Jędrzejczyka i Necida, jednak o tym zostało napisane już naprawdę bardzo dużo. Lechia ściąga van Kessela, który ma papiery, by stać się w tej lidze kozakiem, wzmacnia rywalizację w bramce (Kuciak), przy okazji być może szykując już grunt pod zastępstwo Milinkovićia-Savićia, no i sprowadza już dwudziestego czwartego środkowego pomocnika, choć tym razem wydaje się, że naprawdę może on wnieść sporo dobrego do gry. Zresztą – Borysiuk to przecież uznana marka. Ciekawie wzmacnia się Jaga. O ile Novikovas stanowi zagadkę (głównie ze względu na mizerną rundę w Bochum), o tyle Gordon ma szansę stać się czołowym prawym defensorem ligi. Z czołówki tak naprawdę tylko Lech może troszeczkę się osłabił. Zamiana w defensywie Arajuuriego i Kadara (którego w Poznaniu za moment prawdopodobnie nie będzie) na jednego Kostewyczewa i perspektywa większej liczby szans dla Macieja Wilusza to trochę mało.

Czołówka jednak przede wszystkim przeprowadzała ciekawe transfery. Niżej też nie było w dużej mierze słynnego nawet przez ostatnie rundy zapychania. Z reguły tylko przemyślane, solidne transfery lub dobrze prowadzona polityka kadrowa (przykład Korony).

Wspomniani Jędrzejczyk, Necid, Kuciak, van Kessel, Borysiuk, Novikovas, Gordon, Kostewyczew, dalej Radut, Chukwu, Nagy, Cincadze, Stilić czy obiecujący młody Mihalik z Cracovii sprawiają, że praktycznie w każdym meczu będzie na co popatrzeć, nawet jeżeli ktoś będzie chciał tylko i wyłącznie pooglądać nowych zawodników. Do Polski wracają jeszcze przecież Piątkowski czy nasz stary znajomy Micanski. Pewnym punktem defensywy Wisły Kraków może okazać się Hiszpan Ivan Gonzalez. Sporo tego…

***

Najlepszym dowodem na rozwój naszej ligi są także transfery za granicę. Wyobrażaliście sobie kiedyś, że transfer podstawowego stopera mistrza Polski do Lique 1 (gdzie będzie grał w pierwszym składzie) nie zostanie okrzyknięty hitem? Tymczasem Lewczuk, w dalszej kolejności też Stępiński, zostali „zagłuszeni” nie tylko przez te największe transfery w postaci Glika czy Krychowiaka, ale również przez inne zakupy z naszej ligi. Mowa chociażby o Bereszyńskim czy Linettym. Takie transfery, jak ten Lewczuka, już na nikim nie robią wrażenia.

W sumie ciężko się dziwić, skoro nawet bardzo solidnie prezentujący się w holenderskiej lidze stoper Wojciech Golla nie ma co marzyć o grze w kadrze (gdzie kiedyś pewnie do niego dobieralibyśmy partnera). Wykonaliśmy olbrzymi skok jakościowy, lecz to temat na zupełnie inne opowiadanie.

Nie ma jednak co ukrywać, że dotknął on także Ekstraklasę.

***

Jutro punktualnie o 18 rozpoczynamy. Ruch-Cracovia.

A już w niedzielę mecz na szczycie – Lechia gra z Jagielonią. Będzie smacznie.

Norbert Skórzewski

Follow @NSkorzewski<script>

***

Moje poprzednie materiały na „Trybunie”:

Wywiad z Robertem Ćwiklińskim (Kibicowska Wyprawa)

Wywiad z założycielami Magic Football Academy i ich ambasadorem Pawłem Sasinem

Młodzieżówka stoperami stoi

We are proud this generation of players – Katar na sześć lat przed Mundialem

Poznańskie science fiction: „Legia nie będzie w stanie odskoczyć finansowo na kilka lat”

Diego Simeone – jeżeli chcemy przeskoczyć cztery stopnie naraz, upadniemy

Wrocławski klub dla Ukraińców

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Egipt, inauguracja

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Syria, mecz o wszystko

Mistrzostwa Świata Wojskowych – Polska-Kanada, rozstrzygnięcie

Jak królik z kapelusza

Kownacki we Włoszech? Tylko za sporą sumkę

Legia – nowa jakość

I materiał na głównym Weszło:

Żołnierze, jedziemy na Mundial!

6
1
Zdjęcie profilowe Norbert Skorzewski Norbert Skorzewski

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Piotrus Pan

Rutek zapowiedział, że następne transfery Lecha są uzależnione od odejścia Kadara wiec Kolejorz raczej jeszcze kogoś ściągnie i chyba będzie to Augustyn

fronda
fronda

Liga najlepsza,ale system rozgrywek najgorszy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

srednio

Z tym Strejlauem to żarcik? Jego mądrzenie się czyni dla mnie mecze na Eurosporcie nie do oglądania…

Raducioiu

Szczególnie ten rozwój widać po wynikach naszych drużyn w pucharach. Swoja droga jest to swoisty fenomen ,zeby w prawie 40 milionowym kraju ,gdzie mamy nowe piekne stadiony, liga byla na tak zenujaco niskim poziomie.

Raducioiu

Olbrzymi skok jakosciowy ?
Gdy Legia i Widzew graly w LM, ich sklady byly naszpikowane reprezentantami Polski ,
Nie sadze zeby Skenda Tetowo u ktoregos z owczesnych pucharowiczow powodowala drzenie lydek .
Coroczne eurowpierdole naszych druzyn najlepiej pokazuja ten olbrzymi skok jakosciowy :)

Bede Go Zjad

Panie i Panowie, jedno słowo klucz – Pieniądze. Wyznacznik formatu ligi, wyznacznik poziomu ligi, wyznacznik potencjału ligi, wyznacznik popularności ligi, wyznacznik poziomu szkolenia itd.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

tennis-agnieszka-radwanska-australian-open_3406817
15 sierpnia, 21:54
Szamoobrona