Kolejny Polak w MLS. Formella wchodzi razem z klubem
Weszło

Kolejny Polak w MLS. Formella wchodzi razem z klubem

Przez bardzo długi czas panowało przeświadczenie, że w Kalifornii nie ma miejsca na kolejną ekipę w najwyższej klasie rozgrywkowej. W Sacramento powstał jednak klub, który jest świetnie zarządzany, skupia wokół siebie rzeszę zagorzałych fanów i przynosi zyski. Komisarz Major League Soccer nie mógł przejść obok tego obojętnie i w końcu pozytywnie rozpatrzył akces Sacramento Republic FC, którzy wejdą do MLS w 2022 roku.

Kiedy Dariusz Formella zamieniał polską rzeczywistość na drugą ligę w Stanach Zjednoczonych, raczej nie zakładał takiego scenariusza.

Nie spodziewałem się, że organizacyjnie będzie to wszystko na tak wysokim poziomie. Na pewno jest to olbrzymi plus i trzeba przyznać, że w klubie bardzo o to dbają. Dla nich równie ważne co sam poziom sportowy jest poziom organizacyjny. Mamy dwa bardzo dobre boiska treningowe z naturalną murawą, w tym samym miejscu siłownię, odnowę biologiczną, całe centrum klubowe. Praktycznie 70% drużyny mieszka na osiedlu pięć minut spacerkiem od boiska treningowego. Pierwszego dnia wprowadziłem się do swojego mieszkania, nie było mowy o jakimś hotelu – mówi Dariusz Formella, który do Sacramento przeniósł się w połowie lipca. W USL Championship trafił na końcówkę sezonu regularnego, ale nie potrzebował dużo czasu na aklimatyzację. W lidze zadebiutował na początku sierpnia, w następnym miesiącu został wybrany w klubie piłkarzem miesiąca.

W ostatnich latach dołączenie do MLS stało się niesamowicie skomplikowane. Wielu chce mieć drużynę w jednej z najszybciej rozwijających się lig na świecie, a wymagania cały czas rosną. Wpisowe na początku istnienia ligi (1996) wynosiło 5 milionów dolarów, w 2007 roku Toronto FC zapłacili za wejście dwa razy więcej, dzisiaj trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 200 mln dolców, a to i tak nie jest koniec. Wymagany jest również typowo piłkarski stadion, a przynajmniej konkretny plan jego budowy. Bardzo ważna jest też baza kibiców i akademia piłkarska. Jeżeli klub nie spełnia tych wytycznych, o wejściu do najwyższej klasy rozgrywkowej w USA może tylko pomarzyć.

A jak to wygląda w przypadku Sacramento Republic? Kevin Nagle przewodził grupie lokalnych inwestorów od samego początku istnienia klubu. Teraz dołączyli do niego Ron Burkle – milioner z Los Angeles, który jest współwłaścicielem Pittsburgh Penguins, oraz Matt Alvarez – producent z Hollywood. Na tym etapie wpisowe dla operatorów-inwestorów, jak nazywa się wyżej wspomnianych właścicieli klubu, jest najmniejszym problemem. Schody zaczynają się przy budowie stadionu. I tutaj też nie rozchodzi się o kasę. Początkowo mówiło się, że nowy obiekt Republic będzie kosztował 252 mln zielonych, dzisiaj przewija się już kwota 300 mln i nie wzbudza to większych emocji. Te natomiast pojawiają się niemal zawsze w rozmowach z przedstawicielami miasta. Trudno bowiem znaleźć teren, który można przeznaczyć na wybudowanie nowego obiektu, a władze nie zawsze są przychylne tego typu projektom, o czym doskonale przekonał się chociażby David Beckham. W przypadku Sacramento trzeba jednak mówić o ogromnym wsparciu burmistrza – Darrella Steinberga. 31 akrów na budowę nowego typowo piłkarskiego stadionu w centrum stolicy stanu, to naprawdę jest coś niezwykłego.

O fanów w Sacramento też nie ma się co martwić. Skoro ktoś inwestuje takie pieniądze, to wie, że najzwyczajniej w świecie mu się to zwróci. Republic w USL grają od 2014 roku, a trybuny się regularnie zapełniają. Sold-out i 11 569 kibiców na stadionie nie jest niczym nowym czy odbiegającym od normy. To właśnie było asem w rękawie grupy inwestorów. O wsparciu kibiców przekonał się sam Formella: – Wydaje mi się, że kibice Republic w USL są najlepsi. Nie ma porównania z fanami innych drużyn, przeciwko którym grałem na wyjeździe. Zarówno jeżeli chodzi frekwencję, jak i o sam doping. Są też mocno fanatyczni. Pamiętam jeden mecz, w którym wyzywali sędziego. W Polsce można do tego przywyknąć, ale tutaj nie zdarza się to praktycznie nigdy.

Oficjalne ogłoszenie wejścia do MLS miało miejsce w poniedziałek rano. Nie jest to czas, który sprzyjałby fanom, którzy na co dzień przecież normalnie pracują. – Przed oficjalnym ogłoszeniem na mieście nie dało się odczuć aż takiej atmosfery, ale to naprawdę duże miasto, a my zbyt często w centrum się nie pojawiamy – wspomniał polski skrzydłowy. Trzeba jednak przyznać, że mnóstwo kibiców związanych z tym klubem od samego początku zrobiło sobie wagary od pracy i pojawiło się na Indomitable Block Party. Później na ulicach miasta też można było spotkać wiele osób w koszulkach czy szalikach Sacramento Republic. Zainteresowanie piłką nożną w Stanach Zjednoczonych rośnie z roku na rok.

Akademia Sacramento Republic również funkcjonuje już od dawna. Młodzi adepci piłki nożnej grają pod szyldem U.S. Soccer Development Academy. Co ciekawe klub wystawia drużyny w każdym z roczników, co wcale nie jest oczywistością wśród zespołów Major League Soccer. Najlepszymi wychowankami Sacramento Republic interesują się nie tylko kluby MLS, ale również skauci zespołów z Bundesligi.

Sacramento Republic spełnili wszystkie wymogi i mają konkretny plan na swoją drużynę, co dostrzegł komisarz Major League Soccer – Don Garber. Co prawda w najwyższej klasie rozgrywkowej w USA zobaczymy ich dopiero w sezonie 2022, ale do tego czasu cały czas będą się rozwijać. Według planów pierwszy sezon w nowej lidze zagrają już na nowym stadionie w centrum miasta. Do tego czasu postarają się namieszać w USL Championship, gdzie są bez wątpienia jednym z najmocniejszych klubów, a już z pewnością drużyną z kibicami, którzy od dawna wyróżniają się na piłkarskiej mapie Stanów Zjednoczonych.

W momencie kiedy Don Garber ogłaszał Sacramento jako nową franczyzę, piłkarze znajdowali się w centrum treningowym. W Major League Soccer zagrają w 2022 roku, a teraz walczą o mistrzostwo USL Championship, co aktualnie jest mimo wszystko ważniejsze. Sezon regularny Republic zakończyli na siódmym miejscu w Konferencji Zachodniej, przez co musieli rozegrać dodatkowe spotkanie i stracili szansę na rozstawienie w ćwierćfinale.

Dariusz Formella odnajduje się w amerykańskich realiach piłki nożnej, choć nie da się ukryć, że zetknął się z pewnymi różnicami kulturowymi: – Wiadomo są różnice, ale nie takie, które utrudniałyby życie i trzeba byłoby się uczyć czegoś na nowo. Chociaż kultura jest zupełnie inna. Mam wrażenie, że po porażkach czasami to po nich spływa i to może faktycznie denerwować. Wiadomo, że tutaj jest bardzo pozytywna mentalność, ale ostatnio jak przegraliśmy 0:3, to w szatni było naprawdę nadzwyczaj spokojnie. Panuje przeświadczenie, że nic wielkiego się nie stało i cały czas możemy wygrać tę ligę. W USA koniec meczu oznacza koniec meczu. Kibice też nigdy nie wywierają na nas presji. Po każdym spotkaniu, czy to wygrana, czy porażka, zawsze dziękują nam za grę. Oni trochę inaczej do tego podchodzą. Żyją tym klubem, ale mają świadomość, że sport jest aktualnie częścią rozrywki i doceniają, że piłkarz poświęca się dla ich drużyny.

W USL Championship w zasadzie nie ma przerwy czy chwili odpoczynku pomiędzy sezonem regularnym a postseason. – Pierwsza różnica, jaka rzuca mi się w oczy po przeprowadzce do USA, to intensywność, która w meczach USL jest zdecydowanie większa. Jest wiele drużyn, które chcą i potrafią grać w piłkę, ale nie brakuje też zespołów, które nadrabiają fizycznością i nie da się ukryć, że tempo jest większe – przyznaje Formella.

Play-offy to najważniejsza część sezonu w Stanach Zjednoczonych. Sacramento Republic cały czas mają szansę na zdobycie mistrzostwa i na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku. Kilka dni po weekendowym meczu w sezonie regularnym rozpoczęli maraton w postseaon. Na początek wygrali 2:1 z New Mexico United, ale gola na wagę awansu do ćwierćfinału strzelili dopiero w końcówce spotkania. Znacznie lepiej zaprezentowali się w Nevadzie, wygrywając 3:1 z Reno 1868 FC. W półfinale Konferencji Zachodniej zagrają 3 listopada o 02:30 z El Paso Locomotive FC. To drugi rywal Republic po New Mexico United, który do profesjonalnej ligi zawitał dopiero w tym roku. Zespół Formelli jest faworytem, ale w play-offach już nie takie rzeczy się działy: – Wiadomo, że teraz już jeden mecz decyduje o wszystkim. Porażka oznacza koniec sezonu, więc mobilizacja jest duża. Dopiero teraz zaczyna się robić naprawdę ciekawie – zapowiada Polak.

Katarzyna Przepiórka

KOMENTARZE (1)