Może Legia myślała, że pójdzie jej łatwo?
Weszło

Może Legia myślała, że pójdzie jej łatwo?

Dominik Furman po meczu z Legią. Ile kosztuje trening młodego piłkarza? Co ze stadionem w Częstochowie? Rozmowa z trenerem Dinama Moskwa o Sebastianie Szymańskim. Zapraszamy na czwartkową prasówkę.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Rozmowa z trenerem Dinama Moskwa o Sebastianie Szymańskim.

Czy wystąpi w kolejnym spotkaniu, z Soczi, od pierwszej minuty?

Zobaczymy, czy zagra. Mamy dobrych zawodników, którzy ciężko pracują i każdy z nich walczy o miejsce w pierwszej jedenastce. Sebastian musi przejść proces adaptacji. Podoba mi się jednak zaangażowanie, z jakim trenuje. Jak będzie tak dalej pracować, wróci do składu. To nasza nadzieja na przyszłość. Sebastian ma szansę zrobić dużą karierę.

Z drugiej strony Szymański nie zdobył dla was bramki, też nie miał asysty. Jak istotne dla pana są te statystyki?

Oczywiście są ważne, ale biorę pod uwagę, że był nieco zmęczony. Każdy młody zawodnik, gdy nie strzela goli i nie ma asyst, musi nieco odpocząć . Trzeba pomyśleć, dlaczego tak się dzieje, może powinien oczyścić głowę?

Ale on już w Legii uchodził za duży talent, tylko nie mógł pochwalić się imponującymi statystykami.

Spokojnie, przecież nie ma 30 lat. Musimy trochę zaczekać, to bardzo młody piłkarz.

Jakie są jego najmocniejsze strony?

To dobry drybler, jest szybki, świetnie gra piłką. Podoba mi się, że jej szuka i wypatruje strefy, gdzie powinien pójść. Ma też dobrą lewą nogę.

ps1

Kilka słów od Dominika Furmana po wygranej Wisły Płock z Legią. Pomocnik sugeruje, że być może goście podeszli do meczu na zbyt dużym luzie.

Skąd taka metamorfoza w waszej grze w porównaniu do ostatniej kolejki?

Strona mentalna była bardzo ważna. Poza tym wszyscy w szatni wiemy, ile w Płocku znaczą mecze z Legią. Czuć było, że to dobry moment na przełamanie. Widziałem z boiska, że jest szansa na korzystny wynik. Być może zawodników Legii trochę uśpiła nasza porażka z Zagłębiem. Może rywale myśleli, że pójdzie łatwo. Wychodzi na to, że wynik z Lubina to była zmyłka z naszej strony. W końcu wszyscy walczyliśmy.

Często jest pan łączony z powrotem do Legii. Chciał pan udowodnić zawodnikom środka pola wicemistrzów Polski, że nie jest gorszy?

Nie, teraz nie. Przed pierwszymi meczami z Legią, kiedy zacząłem występować w Wiśle, bardzo chciałem się pokazać i coś udowodnić. W pierwszym takim spotkaniu przegraliśmy 2:3, a ja zaliczyłem dwie asysty. W kolejnych potyczkach z Legią miałem takie myśli, że muszę coś komuś udowodnić. Teraz chciałem pokazać, że nie jesteśmy słabsi jako zespół. Nie miałem specjalnych ambicji, że muszę zagrać lepiej od Andre Martinsa czy Cafu. Oczywiście, nie czuję się gorszy od nich, ale oni pewnie będą myśleć podobnie o mnie. Najważniejsze, że wygraliśmy. Tym wynikiem musimy napędzić się na kolejne spotkania. Już w niedzielę gramy z Wisłą Kraków i na pewno nie będzie łatwiej.

ps2

Tylko Bartosz Bida z grona młodzieżowców Jagiellonii spełnia oczekiwania Ireneusza Mamrota.

Łatka wiecznego, niespełnionego talentu na dobre przylgnęła do Przemysława Mystkowskiego. Swego czasu podpis na umowie z nim był pragnieniem wielu menedżerów. Pomocnik boleśnie przekonał się, że z nieba do przedsionka piekła droga jest króciutka. Wypożyczony do pierwszoligowców (Miedzi Legnica, Podbeskidzie Bielsko-Biała) przepadł, jak mydło w praniu. Wrócił do domu dokładnie w takiej formie, w jakiej z niego wyjechał – pozostawiającej wiele do życzenia. Grywa w rezerwach, lecz i na czwartoligowym froncie trudno uznać go za wodzireja jagiellońskiej ekipy.

Nowy trener Zagłębia Lubin hołduje holenderskiemu stylowi gry. – Zawsze chcę, żeby mój zespół grał ofensywnie – zapewnia Martin Sevela.

Dyrektor Żewłakow może odetchnąć, bo wreszcie zatrudnił trenera, o jakim marzył. Przyznał, że już w październiku ubiegłego roku po raz pierwszy zadzwonił z propozycją do Ševeli, gdy Zagłębie zwolniło Mariusza Lewandowskiego. Słowak nie był wówczas zainteresowany i nic dziwnego, bo prowadził Slovana Bratysława, z którym zresztą zdominował ligę słowacką. Wczesną wiosną możliwość ściągnięcia go do siebie podobno sondowały też Legia i Lech. – Tylko słyszałem o takich przymiarkach, jednak nigdy nie dotarła do mnie żadna oferta – twierdzi Ševela.

Znacznie bliżej był natomiast Łudogorca Razgrad, kiedy już stracił pracę w Bratysławie po odpadnięciu w rzutach karnych z mistrzem Czarnogóry w pierwszej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. – Owszem, pojawił się sygnał z Łudogorca, jednak Zagłębie było znacznie bardziej zdeterminowane i konkretne. Dyrektor Żewłakow zadzwonił do mnie po meczu Zagłębia z Wisłą Kraków (2:4). Umówiliśmy się na spotkanie, porozmawialiśmy twarzą w twarz i doszliśmy do wniosku, że warto podjąć współpracę – mówi Ševela.

ps3

Prowadzący Pogoń Kosta Runjaic dobrał sobie takich zawodników, którzy nawet w wolne mają ochotę trenować.

Co prawda trener Kosta Runjaic jest Niemcem, ale piłkarzy Pogoni do pracy zaganiać nie musi. Nawet w wolne organizują sobie dodatkowe zajęcia. Oczywiście nie w każde i nie wszyscy, jednak takie sytuacje nie są  wyjątkami. Ot, choćby we wtorek, kiedy pierwszy zespół nie miał zaplanowanych wspólnych ćwiczeń, kilku zawodników trenowało indywidualnie we własnym zakresie nad tymi elementami, które według nich najbardziej wymagają poprawy. Następna grupa wystąpiła tego dnia w rezerwach w międzynarodowym turnieju Baltic Sea Cup z Bröndby (3:1), a jednego z goli strzelił Adam Frączczak. To drugi mecz kapitana granatowo-bordowych w drugiej drużynie w ostatnim czasie, w trakcie przerwy na rywalizację kadr narodowych zdobył bramkę w starciu z Chemikiem Police (2:1) w III lidze. Wychowanek Żaków 94 Kołobrzeg na własne życzenie zagrał w ekipie Pawła Crettiego, by szybciej dojść do optymalnej dyspozycji po urazie stawu skokowego odniesionym z Arką (2:0).

ps4

SPORT

Jest praktycznie przesądzone, że modernizacja stadionu w Częstochowie w tym roku się nie rozpocznie. Będzie dostosowanie obiektu do minimalnych wymogów licencyjnych…

(…) Na Limanowskiego w tej nadzwyczaj trudnej sytuacji chcą więc wdrożyć plan awaryjny. Skoro planowane koszty znacznie przewyższają możliwości finansowe miasta, trzeba będzie dokonać przeprojektowania niedoszłego „Centrum Piłki Nożnej Częstochowie” do minimalnych zaleceń stawianych przez Komisję Licencyjną PZPN-u. – Jesteśmy na to przygotowani – mówi prezes Rakowa, Wojciech Cygan. – To będzie alternatywny plan, który pozwoli nam zrobić jakiś krok do przodu.

Plan zakłada skorzystanie z realizacji inwestycji budowlanej w ramach systemu „Zaprojektuj i zbuduj”. Pozwoli on na minimalizację kosztów, skrócenie czasu jej wykonania. Ale i w tym przypadku musi być wdrożona procedura przetargowa, która niejednokrotnie jest prawdziwą zmorą tego typu postępowań. Szanse na to, żeby Raków wiosną zagrał na swoim „nowym” obiekcie, są więc właściwie minimalne. Centrum Piłki Nożnej nie powstanie, a włodarze Rakowa skupią się już tylko na dostosowaniu obiektu do wymogów ekstraklasy, tnąc w nowym projekcie wszystkie zbędne koszty. Ale aby i ten scenariusz był realizowany, potrzebne jest wsparcie ministerstwa. A ostatnie miesiące przyniosły w tym względzie tylko słowne deklaracje i debatę, głównie w mediach, czy powinna to być kwota 10 czy 20 mln zł.

sport1

Przez dwa lata Przemysław Płacheta zbierał szlify w akademii RB Lipsk. Teraz, bez kompleksów, gra w rodzimej elicie.

Pochodzi z niezwykle usportowionej rodziny. Jego starszy o 19 lat brat Marcin był lekkoatletą i… bobsleistą. W pierwszej z wymienionych dyscyplin został młodzieżowym mistrzem Europy w sztafecie 4×100 m w 2001 r., kiedy Przemysław Płacheta liczył sobie… dwa lata. Następnie, w 2006 r., reprezentował Polskę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Turynie, w bobslejowych czwórkach. Drugi z braci zawodnika Śląska Wrocław grał w piłkę, najwyżej w barwach III-ligowego MKS-u Kutno. Przemysław poszedł jego śladem – przygodę z futbolem rozpoczynał w Pelikanie z rodzinnego Łowicza, ale głośniej zrobiło się o nim, kiedy w 2015 r. trafił do juniorskiej drużyny RB Lipsk. W Niemczech, w imponującej akademii klubu z Saksonii, spędził dwa lata. Później na krótko trafił do trzecioligowego SG Sonnenhof Grossaspach. Do Polski wrócił zimą 2018 roku i podpisał 1,5-roczną umowę z Pogonią Siedlce.

sport2

Kolejna wygrana piłkarzy Ruchu Chorzów, którzy uporali się z bardzo dobrze dysponowaną lubińską młodzieżą. W chorzowskiej szatni mimo dobrych wyników nie ukrywają, że cierpliwość się kończy.

(…) Dobra seria „Niebieskich” nie idzie jednak w parze ze sprawami organizacyjno-finansowymi. Do porozumienia wciąż nie potrafią dojść najwięksi udziałowcy, miasto przeciąga wycenę sierpniowych świadczeń promocyjnych zrealizowanych przez klub, mecze są bojkotowane przez kibiców, a pracownicy, zawodnicy, trenerzy czekają na zaległe pieniądze. – Staramy się nie myśleć o kuluarach, ale pozytywne komentarze, które się pojawiają, jeszcze bardziej nas dobijają. Te wszystkie oświadczenia, wieści o ociepleniu stosunków z miastem są fajne, lecz szatnia odczuwa to zupełnie inaczej. Mam nadzieję, że ta bomba nie zacznie tykać z coraz większą siłą i w którymś momencie nie wybuchnie. Większość z nas już jedzie na oparach. Nie chodzi tylko o finanse, a sferę mentalną. Prawda jest taka, że z dnia na dzień czujemy się gorzej – mówił bez ogródek Tomasz Foszmańczyk, kapitan Ruchu, po wczorajszej wygranej. 

sport3

SUPER EXPRESS

Dariusz Formella golem uczcił pamięć o zmarłym tacie.

Były młodzieżowy reprezentant Polski Dariusz Formella (23 l.) zdobył kolejnego gola w amerykańskiej lidze USL Championship. Kibiców zastanawiało nietypowe zachowanie zawodnika po bramce w spotkaniu przeciwko RGV FC Toros (2:1). Zamiast się cieszyć, schował twarz w dłonie, upadł na boisko i zaczął płakać. Piłkarz Sacramento Republic wyjaśnił na Twitterze swoje zachowanie. Formella dowiedział się trzy godziny przed meczem o śmierci taty, który zmagał się z nowotworem.

se1

GAZETA WYBORCZA

Dawniej przyjmowały siedmio-, dziesięciolatków. Później – dzieci sześcio- i siedmioletnie. Teraz nawet trzylatków. Szkółki piłkarskie przeżywają prawdziwe oblężenie. Ile kosztuje trening młodego piłkarza?

Piłkarską przygodę zaczynają już… przedszkolaki. Przedszkola piłkarskie przyjmują dzieci w wieku trzech-sześciu lat. Maluchy gry uczą się pod okiem profesjonalnych trenerów, poprzez zabawę. Przedszkola piłkarskie funkcjonują w różnych miastach w Polsce. W Warszawie prowadzi je na przykład Legia Soccer Schools. Przyjmuje dzieci od trzeciego roku życia (chłopców i dziewczynki).

Koszt zajęć rozpoczyna się od 85 zł miesięcznie. W cenie są cztery treningi w miesiącu. Od każdego rodzica pobierana jest także opłata jednorazowa w wysokości 170 zł. W tej cenie dzieci otrzymują strój treningowy marki Adidas oraz zaproszenie na mecz Legii Warszawa. W innych stołecznych szkółkach piłkarskich przeznaczonych dla przedszkolaków ceny są podobne. W najdroższych za treningi dzieci trzeba zapłacić 130 zł miesięcznie. Przedszkole piłkarskie prowadzi także np. Motor Lublin. Przeznaczone jest dla dzieci w wieku trzech-pięciu lat. Miesięczny koszt treningów to 80 zł plus jednorazowa opłata wpisowa w wysokości 100 zł. Dziecko w cenie dostaje strój piłkarski (koszulkę i spodenki) oraz bezpłatne zaproszenie na mecz pierwszej drużyny Motoru Lublin. Generalnie roczny koszt treningów dziecka w przedszkolu piłkarskim waha się w granicach 800-1300 zł. Sezon w szkołach piłkarskich zaczyna się na początku września i trwa do końca czerwca – jak rok szkolny. Do tego trzeba dzieciom kupić specjalne obuwie, którego koszt wynosi, w zależności od marki, od 60 do 150 zł.

gw1

Slavia Praga zremisowała w Mediolanie po golu gościa z ciekawą przeszłością.

Olayinka ma 23 lata. W 2012 roku jako 17-latek przybył do Europy, do albańskiego klubu Bylis Ballsh. Po roku FC Porto zaproponowało za niego 500 tys. euro, ale albański klub odmówił. Piłkarz zgłosił skargę do FIFA, która przyznała rację Albańczykom i zdyskwalifikowała Nigeryjczyka za złamanie kontraktu. Olayinka grał przez czas zawieszenia w klubie Yenicami z nieuznawanego przez społeczność międzynarodową Cypru Północnego. Samej ligi nie uznaje FIFA. Nigeryjczyk pomógł klubowi wywalczyć mistrzostwo w tej lidze.

gw2

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (8)