Nicolas Pepe dał kosza Napoli i postawił na Arsenal
Anglia

Nicolas Pepe dał kosza Napoli i postawił na Arsenal

W sezonie 2015/16 Nicolas Pepe występował jeszcze na wypożyczeniu w trzeciej lidze francuskiej. Długo zatem potrwało, zanim talent 24-letniego dziś zawodnika eksplodował i w pełnej krasie objawił się całej Europie. Teraz reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej, tuż po genialnym sezonie w barwach Lille, trafia do Arsenalu za 80 milionów euro, a przecież o jego podpis na kontrakcie walczyło jeszcze kilka innych, topowych ekip ze Starego Kontynentu – przede wszystkim Napoli, lecz plotkowało się także o potężniejszych zespołach, takich jak Bayern Monachium, Atletico Madryt czy Liverpool.

Szalone zainteresowanie absolutnie nie może nikogo dziwić – w sezonie 2018/19 Pepe w 38 ligowych meczach zdobył 22 bramki, dorzucając do tego 11 asyst. To po prostu oszałamiający dorobek.

Ostatnim zawodnikiem Lille wykręcającym takie liczby był chyba Eden Hazard, który zdobył zresztą z tym klubem mistrzostwo Francji, a w sezonie 2011/12 osiągnął statystyki na poziomie 20 ligowych goli i 18 asyst. Niedługo potem przeniósł się już do Londynu, wykupiony przez londyńską Chelsea. Jak sobie poradził na angielskich boiskach – nie trzeba chyba wyjaśniać. Gablota z trofeami mówi sama za siebie, tytuł piłkarza sezonu 2014/15 też stanowi tu pewną informację.

Transfery gwiazd Ligue 1 do Premier League to zresztą trend… No, może nie stary jak świat. Kiedy w 1996 roku Remi Garde trafił do Arsenalu na życzenie Arsene’a Wengera, nie było mu łatwo o aklimatyzację, choć na Wyspach dokazywali już Ginola czy Cantona. – Granice dopiero co zostały w futbolu otworzone. Liga angielska była wtedy… naprawdę angielska – wspominał Garde. Niemniej, Wenger już wkrótce sprawił, iż na stadion Highbury trafiło znacznie więcej zawodników znad Loary, tworzących w klubie swego rodzaju francuską mini-kolonię. Po latach również inne kluby podążyły tą ścieżką i zaczęły ze zdwojonym zainteresowaniem obserwować francuską ekstraklasę oraz jej zaplecze w poszukiwaniu wschodzących gwiazd, często afrykańskiego pochodzenia. Nie bez kozery zresztą Jose Mourinho nazywa dzisiejszą Premier League „międzynarodowymi rozgrywkami”.

Chelsea czy Arsenal mogą sobie pozwolić, by zgarniać z Francji najpyszniejsze konfitury, a zatem piłkarzy pokroju Drogby, Essiena czy Lacazette’a. Ale kluby z drugiego szeregu – ot, choćby Leicester City – również mogą szukać swoich szans na francuskim rynku. Niekiedy na sitku poławiaczy talentów osadzają się wyłącznie grudki piachu, ale czasem zatrzymuje się na nich bryłka złota – przykładem N’Golo Kante.

Jednak Nicolas Pepe to inna para kaloszy. Jego już dzisiaj nie trzeba był odkrywać, jego już nie trzeba kształtować, promować. To piłkarz, który swoją postawą w minionym sezonie dał wyraźny sygnał: „jestem gotowy na wielki futbol”. Lille było generalnie rewelacją rozgrywek Ligue 1, zajmując drugie miejsce w tabeli. Błysnęło kilku zawodników, lecz reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej jaśniał zdecydowanie najmocniej. Choć trzeba pamiętać, że piłkarski rozwój tego chłopaka przebiegał dość powolnym tempem. Jeszcze w wieku 14 lat Pepe (dziś mierzący 183 centymetry wzrostu) był bramkarzem. Dopiero w czerwcu 2017 roku nastąpił przełom. Iworyjczyk wraz z zespołem Angers dotarł do finału Pucharu Francji, co samo w sobie jeszcze nie jest niczym niezwykłym, te rozgrywki słyną z niespodziewanych finalistów. Ale Pepe czymś się jednak musiał na tle kolegów z drużyny wyróżniać, bo w zespole Lille zapragnął go sam Marcelo Bielsa. Władze klubu zapłaciły za 22-latka aż 10 milionów euro.

Argentyński szkoleniowiec widział reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej jako napastnika, ale jego następca, Christophe Galtier, przestawił Pepe na skrzydło. Jak dowiodły wyczyny zawodnika z poprzednich rozgrywek – wypaliło.

Nicolas Pepe of Lille during the UNFP Trophy 2019 at Studio Gabriel on May 19, 2019 in Paris, France. (Photo by Aude Alcover/Icon Sport) FOT. ICON SPORT / NEWSPIX.PL POLAND ONLY !!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Władze Lille obiecały zawodnikowi, że nie będą robić mu problemów z transferem do mocniejszej drużyny. Zaakceptowały zatem ofertę… Napoli, która – po twardych negocjacjach z obu stron – opiewała na 80 milionów euro. O zawodniku w bardzo ciepłych słowach wypowiadał się Carlo Ancelotti i generalnie wydawało się, że transfer jest już bliski dopięcia. Ale do gry wkroczył Arsenal, wyrównując ofertę neapolitańczyków. Pepe po namyśle wybrał kierunek angielski, nie włoski. Przedstawiciel piłkarza nie owijał w bawełnę – przyznał, że porozumienie z Napoli było już prawie pewne, ale Arsenal przedstawił ofertę korzystniejszą finansowo. Ot, piłkarski biznes.

Dla Kanonierów to naprawdę potężne wzmocnienie ofensywy. W zeszłym sezonie Unai Emery opierał siłę ognia swojej drużyny na duecie Lacazette – Aubameyang (skądinąd – obaj z przeszłością na francuskich boiskach), teraz trzecim do tańca będzie Pepe. Wygląda to naprawdę ciekawie. Dotychczas działacze Arsenalu nie imponowali stałym bywalcom stadionu Emirates swoimi posunięciami na rynku, lecz ten ruch na pewno nieco zmieni spojrzenie na okienko transferowe w wykonaniu londyńskiego klubu. Choć druga linia i defensywa ekipy Emery’ego to wciąż są formacje, które wymagają wzmocnień.

Napoli natomiast kolejny raz musi obejść się smakiem. Spekulowało się o wielkich transferach włoskiego klubu – Pepe, James Rodriguez, pojawiały się też spekulacje na temat przeprowadzki Mauro Icardiego. Na razie więcej jest z tego pogłosek o toczących się negocjacjach niż zrealizowanych zakupów. Może Aurelio De Laurentiis – w swoim stylu – za mocno się targuje, a może Neapol nie wypracowało sobie na tyle mocnej pozycji na piłkarskiej mapie Europy, żeby skusić piłkarzy, do których równolegle dzwonią też działacze drużyn pokroju Arsenalu, Bayernu czy Atletico?

Tak czy owak – wizerunkowo wypadło to dla Napoli nędznie. Dostali kosza.

Sam Pepe natomiast musi udowodnić w Anglii ciągłość formy. Początki na pewno będą trudne – wspomnianemu Edenowi Hazardowi sporo czasu po przeprowadzce na Wyspy zajęło ustabilizowanie dyspozycji na wysokim poziomie. Grał zrywami. Plusem dla reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej może być fakt, że trudno po dzisiejszym Arsenalu spodziewać się mistrzowskich ambicji. To drużyna – mimo wszystko – w budowie, czy raczej w przebudowie. Nie powinna go zatem przytłoczyć presja.

A że możliwości ma chłopak wielkie – to już wiemy na sto procent.

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (3)