Rzeźniczak wraca do Polski. Ma stać się liderem defensywy Wisły Płock
Weszło

Rzeźniczak wraca do Polski. Ma stać się liderem defensywy Wisły Płock

W Wiśle Płock ewidentnie uznali, że w pierwszej kolejności muszą wzmocnić się w tyłach. Najpierw do rywalizacji w bramce przyszedł Jakub Wrąbel, a potem wzięto się za środek obrony. W poniedziałek zakontraktowano Jarosława Fojuta, zaś dzień później Jakuba Rzeźniczaka. 

Jeszcze nie tak dawno taki duet stoperów mógłby sugerować chęć walki o najwyższe cele. Rzeźniczak długo był ważną postacią Legii, a Fojut w pewnym momencie w barwach Pogoni Szczecin tworzył z Jakubem Czerwińskim najlepszą parę obrońców w Ekstraklasie. W ostatnim czasie tego drugiego wyhamowały kontuzje, przez co po dojściu do pełni sił często siedział na ławce, ale zawsze pozostaje nadzieja, że nowy bodziec sprawi, iż jeszcze nawiąże do najlepszych chwil.

W przypadku Rzeźniczaka trudno mówić o jakimkolwiek dołku czy kryzysie. Wręcz przeciwnie – po wyjeździe za granicę czasu nie stracił. W ciągu dwóch lat pobytu w Karabachu dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Azerbejdżanu, a do tego grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Skonfrontował swoje umiejętności z takimi rywalami jak Chelsea, Roma czy Atletico w LM oraz Arsenal i Sporting Lizbona w LE. Jedynie ostatnie pół roku zwiastowało już zmiany, bo wiosną „Rzeźnik” wypadł ze składu i rozegrał tylko jeden mecz. Skoro jednak przychodzi do Płocka tak szybko, przed startem przygotowań, ławka przez kilka miesięcy nie powinna mieć znaczenia w kontekście jego przydatności od 1. kolejki. Dla Wisły jawi się jako konkretne wzmocnienie.

Rzeźniczak miał też rozmawiać z Cracovią, ale oferta z Wisły była dla niego dużo ciekawsza z logistycznego punktu widzenia (bliskość Warszawy).

„Nafciarze” na środku obrony są więc zabezpieczeni, bo najpewniej po wygaśnięciu umowy odejdzie łączony z Pogonią Szczecin Adam Dźwigała, a pod znakiem zapytania stoi dalszy pobyt w Wiśle wypożyczanego z Napoli Igora Łasickiego. Wychodzi więc na to, że stoperów niestarych zastępują stoperzy dość wiekowi, ale w kontekście krótkoterminowym może dojść do zmiany na lepsze. Płocczanie w minionym sezonie stracili aż 58 goli – poza spadkowiczami z Sosnowca i Legnicy, gorszą defensywę miała tylko Wisła Kraków. Fakt, nie opinia. Z czegoś te liczby się wzięły.

Trener Leszek Ojrzyński na pierwszym treningu będzie też miał piłkarzy pozyskanych już zimą, a którzy wiosną grali jeszcze w swoich dotychczasowych klubach (Damian Michalski z GKS-u Bełchatów, Maciej Spychała z GKS-u Jastrzębie, Titas Milasius z Escoli Varsovia), a także powracającego z wypożyczenia do GKS-u Tychy Huberta Adamczyka.

A podobno karuzela transferowa w Płocku jeszcze nie weszła na najwyższe obroty.

Fot. Wisła Płock/Accredito