Drągowski nie chce jechać na Euro U-21?
Weszło

Drągowski nie chce jechać na Euro U-21?

Wtorkowa prasa żyje sprawami MŚ U-20 i oczywiście Ekstraklasą. Znajdziemy rozmowy z Ivicą Vrdoljakiem, Joelem Valencią czy Jarosławem Kaszowskim. Jest też tekst o podziale kasy za zakończony niedawno sezon. 

PRZEGLĄD SPORTOWY

Uraz kolana Radosława Majeckiego okazał się niegroźny.

W poniedziałek zawodnicy odbyli zajęcia regeneracyjne w hotelu, nie na boisku, a Majecki na wszelki wypadek pojechał do stolicy, by przejść dodatkowe, szczegółowe badania. Gdyby okazało się, że kolano jest poważnie uszkodzone, jego występ z Senegalem byłby wykluczony, a zawodnika Legii zastąpiłby albo Miłosz Mleczko z Puszczy Niepołomice, albo Karol Niemczycki z NAC Breda. Na szczęście dokładne badania wykazały, że uraz nie jest poważny i Majecki może być brany pod uwagę przy ustalaniu składu.

Roszady w bramce zapewne nie będzie, ale w środę w podstawowym składzie Polaków nastąpią zmiany w porównaniu do zestawienia z Tahiti.

ps1

Ivica Vrdoljak uważa, że Aleksandar Vuković powinien dostać co najmniej rok, a kolejna rewolucja w Legii nie ma sensu.

Klub się pospieszył, podpisując z Vukoviciem kontrakt kilka kolejek przed końcem rozgrywek?

Nie. Dalej uważam, że w tym momencie był najlepszym wyborem. Tylko musi dostać co najmniej sezon, by poukładać zespół. Trzeba ustabilizować kadrę i nie oceniać Vuko po pierwszych miesiącach. Bo może się zdarzyć, że latem Legia znów odpadnie z europejskich pucharów. Jeśli tak się stanie, nie wolno robić kolejnego trzęsienia ziemi. Brak mistrzostwa się zdarza, to nie jest tragedia, ale trzeba znów budować silny zespół.

Od czego trzeba zacząć?

Nie powinno się czekać z przedłużaniem umów nie tylko w przypadku szkoleniowców, ale i piłkarzy. Moim zdaniem w rundzie finałowej legioniści nie byli w pełni skoncentrowani na walce o tytuł i to jest wina władz klubu. Kiedy wchodzisz w ostatni, najważniejszy miesiąc i wciąż nie wiesz, gdzie będziesz grał za kilka tygodni, wtedy dzwonią menedżerowie. Nie da się skupić na walce o trofea.

Vuković twierdzi, że niektórym zawodnikom nie chciało się zapieprzać. Ma rację?

Zastanawiam się, dlaczego tak było i czyja to wina. Wiem, jak myślą piłkarze, bo do niedawna sam grałem, a teraz jestem agentem, słucham, co mówią. Skoro klub ich nie docenia, to dlaczego mają ryzykować swoim zdrowiem? Oni myślą o swojej przyszłości Mieli świadomość, że jeśli coś się stanie, wylądują na ulicy. Nikt nie zatrudni zawodnika z urazem. Dlatego umowy powinno się przedłużać rok, minimum pół roku wcześniej. Graczom, którzy nie są potrzebni, trzeba powiedzieć to wprost. Ten problem trawi Legię od dawna. Najlepszym przykładem był Guilherme. Nawet jeśli go nie chciano, można było sporo na nim zarobić. Z powodu braku decyzji Brazylijczyk odszedł za darmo. Wartościowego piłkarza na jego miejsce trudno znaleźć, bo w klubie nie ma pieniędzy. Vuko chciał zatrzymać Hlouška, ale nie miał na to wpływu. Ja wiem, że Adam też chciał zostać, tyle że nie mógł dłużej czekać, zależało mu, by wiedzieć, na czym stoi. Dlatego podpisał kontrakt z Viktorią Pilzno. Pierwszeństwo miała Legia, tak samo jak wcześniej w przypadku Guilherme czy Aleksandara Prijovicia. Oni też chcieli zostać, tyle że na innych warunkach. I nieprawdą jest, że ich wymagania były zbyt wygórowane, bo potem tyle, ile chciał zarabiać Prijo, dostali Chukwu oraz Sadiku. Jednak to o Prijoviciu mówiono, że wymuszał transfer. Bzdura.

ps2

Ekstraklasa podzieliła pieniądze. Mistrzem jest Piast Gliwice, ale najlepiej zarobiła Legia Warszawa.

Wszystko jest efektem przyjętego kryterium podziału uwzględniającego wynik sportowy nie tylko z ostatnich dwunastu miesięcy. Już po raz ostatni aż 55 proc. z całkowitej puli pieniędzy przekazywanych do klubów to kwota dzielona po równo między szesnastu ligowców. W tej części znajduje się też 12 mln złotych przekazywane na szkolenie młodzieży (wychodzi po 750 tys. złotych na klub). Dodatkowo ligowa spółka wypłaciła 2 mln złotych w ramach programu Pro Junior System, który organizuje PZPN. Spore pieniądze są dzielone wyłącznie między cztery ekipy awansujące do europejskich rozgrywek – łącznie to ok. 13 mln złotych. Z tej transzy najwięcej dostał Piast (5,2 mln), a dalej Legia (3,9 mln), Lechia (2,6 mln) i Cracovia (1,3 mln). Mimo przegranej walki o tytuł ogólnie najwięcej zarobiła Legia (ponad 15 mln 887 tys. złotych). Mistrzowski Piast dostał o ponad 650 tys. mniej (15 mln 230 tys.). Różnica na korzyść stołecznego klubu wynika z tak zwanego rankingu historycznego, czyli miejsc zajmowanych w ostatnich pięciu sezonach. W tym okresie Legia przecież aż trzy razy była mistrzem. Dysproporcje w tak zdefiniowanym wycinku finansowego „tortu” są ogromne – Legia z rankingu historycznego dostała ponad 3 mln 266 tys., natomiast lądujące na drugim biegunie Zagłębie Sosnowiec i Miedź Legnica zaledwie po 262 tys. złotych.

ps3

Bartłomiej Drągowski nie chce jechać na zgrupowanie młodzieżówki, bo wobec kontuzji Wojciecha Szczęsnego może być nr 3 w kadrze Jerzego Brzęczka.

Bramkarz otrzymał powołanie od Michniewicza na czerwcowe MME, ale hierarchia bramkarzy jest jasna. W minionym tygodniu zaczęły pojawiać się sygnały, że zawodnik nie chce jechać na turniej do Włoch. Nieoficjalnie w tej sprawie interweniował nie tylko on, ale także jego otoczenie. Odpowiedź PZPN była jasna. Nie chcesz grać w U-21? Wyślij oficjalne pismo i podaj powody. Federacja nie ma zamiaru szukać wymówek za zawodnika. Rozwiązaniem sytuacji byłoby powołanie go do pierwszej reprezentacji. Drągowski najprawdopodobniej nie miałby wtedy problemów z pogodzeniem się z rolą bycia nawet numerem trzy.

ps4

SPORT

FIFA, nie po raz pierwszy zresztą, testuje propozycje nowych przepisów podczas MŚ do lat 20.

O co konkretnie chodzi? Po pierwsze – o praktycznie całkowite wykluczenie zagrań ręką w ofensywie. Krótko mówiąc chodzi o to, że według najnowszych wytycznych jakiekolwiek zagranie tą częścią ciała drużyny atakującej jest uznawane za niedopuszczalne. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, po których padają bramki. Inaczej mówiąc, jeżeli zawodnik drużyny atakując, umyślnie, bądź też nie, osiągnie jakąkolwiek korzyść po zagraniu ręka, gra powinna zostać bezwzględnie przerwana. Nawet przypadkowe odbicie będzie odgwizdywane jako przewinienie, a bardzo pomocny w takich przypadkach dla sędziów ma być system VAR. Jeżeli natomiast chodzi o zagrania ręką w defensywie, to w tym przypadku nic się nie zmienia. Aby przewinienie zostało odgwizdane musi być zamysł, premedytacja i nienaturalne ułożenie kończyny względem ciała.

sport1

Jarosław Kaszowski cieszy się, że lata temu wraz z kolegami kładł podwaliny pod obecne sukcesy Piasta.

Pan jednak przeszedł długą drogę z Piastem i wraz z innymi zawodnikami doprowadził do sytuacji, w której obecne pokolenie piłkarzy mogło osiągnąć historyczny sukces.

– Można powiedzieć, że ktoś to musiał zrobić, wydźwignąć klub, drużynę. My mogliśmy tylko pomarzyć o takim sukcesie. Wiem, że wszyscy utożsamiają mnie z hasłem od: B klasy do ekstraklasy. Ale ogromną rolę odegrali też inni zawodnicy i trenerzy. Chwała należy się każdemu, kto przyszedł na pierwszy trening po reaktywacji klubu. Podziękowania należą się trenerom Kajdzie i Cholewie. Długo by wymieniać, ale nie chcę tego robić, bo mógłbym kogoś pominąć. Prawda jest taka, że każdy przez te lata dał cząstkę, która złożyła się na aktualny sukces. Pamiętam jaka kapitalna atmosfera towarzyszyła nam, gdy zaczynaliśmy w B klasie. Pieniędzy w ogóle nie było, ale z uśmiechem na ustach szliśmy na trening. Uwierzyliśmy panu Wieczorkowi, panu Żemajtisowi, że to ma sens. O ekstraklasie nikt nie marzył, III czy II liga wydawała się czymś wielkim. Apetyt rósł jednak w miarę jedzenia i cieszę się z tego, gdzie teraz jest Piast.

Zdobycie mistrzostwa Polski sprawia, że gliwicki klub zapisał się w historii polskiej piłki nożnej. Dociera to do pana, jako osoby tak mocno związanej z Piastem?

– Jeszcze nie do końca. Może jak będzie losowanie eliminacji Ligi Mistrzów to uwierzę w to, co się stało? Dla mnie to trochę abstrakcja, bo kiedyś Piast był wymieniany jako wieczny drugoligowiec, jako drużyna, która przegrała w finale Pucharu Polski. Teraz się to zmieniło.

sport2

Sosnowiec za trzy lata będzie miał nowy stadion, wczoraj podpisano umowę na jego budowę.

Po latach obietnic w Sosnowcu wreszcie powstanie stadion piłkarski na miarę XXI wieku. Wczoraj podpisano umowę na budowę nowego wielofunkcyjnego obiektu, który będzie jednym z elementów Zagłębiowskiego Parku Sportowego. Wybuduje go Bielskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego. Czas realizacji to 36 miesięcy, a koszt inwestycji to 147,9 mln złotych (120,2 mln zł netto, bo VAT ma odzyskać będąca inwestorem spółka – red.). To zakończenie głównej części trwającego od listopada ubiegłego roku przetargu, w którym miasto – dzięki elektronicznej aukcji – osiągnęło ostatecznie ceny o kilkanaście milionów niższe, niż pierwotnie złożone. W połowie kwietnia br. poinformowano o wyborze najkorzystniejszej oferty na budowę stadionu, którą złożyło bielskie przedsiębiorstwo.

sport3

SUPER EXPRESS

Rozmowa z Joelem Valencią z Piasta Gliwice, wybranym piłkarzem sezonu w Ekstraklasie. Sukcesy w Polsce raczej nie wypromują go do reprezentacji.

– Czy dzięki sukcesom w Polsce otworzą się dla ciebie drzwi do reprezentacji Ekwadoru?

– Nikogo nie interesuje, jakie mam osiągnięcia w Polsce. Do kadry Ekwadoru są powoływani inni piłkarze, a mnie nikt nie obserwuje. Powiem inaczej: łatwiej jest zdobyć dwie nagrody na gali ekstraklasy, niż trafić do reprezentacji Ekwadoru.

– Zastanawiałeś się, kim byłbyś, gdybyś nie został piłkarzem?

– Psychologiem. Bardzo ciekawi mnie ludzka psychika. Chcę poznać ją jak najlepiej. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy… szaleni, ale nie zdajemy sobie z tego sprawy. Interesuje mnie bardzo psychologia sportu, a więc stosunki między trenerem a zawodnikami zespołu. W tej sprawie wiele można się nauczyć od naszego szkoleniowca Waldemara Fornalika.

se1

GAZETA WYBORCZA

Parę zdań o Milanie i to wszystko.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (7)