Pogoń jak niezły serial – mieliśmy dużo frajdy, ale niedosyt jest
Weszło

Pogoń jak niezły serial – mieliśmy dużo frajdy, ale niedosyt jest

Naprawdę trudno jest oceniać sezon Pogoni. Czy był on dobry, czy był taki sobie? Z jednej strony mówimy o drużynie, która zgrabnie pokazała się w fazie mistrzowskiej, rozdawała wręcz karty w walce o tytuł, wcześniej zanotowała serię 21 punktów w ośmiu meczach, pokazała lidze paru ciekawych piłkarzy. Z drugiej ambicje były tam chyba większe, skoro do rundy wiosennej Portowcy startowali z takim samym dorobkiem jak Piast, a skończyło się na siódmy miejscu.

Cóż, jest Pogoń jak serial Lost. Serial w gruncie rzeczy porządny, ale całokształt wskazuje na pewien niedosyt.

FABUŁA

Początek rozgrywek 18/19 przywołał kibicom Pogoni fatalne wspomnienia z sezonu 17/18. Wtedy też Pogoń zawodziła, ba, kompromitowała się, skoro pod batutą Skorży przez 14 kolejek wygrała ledwie dwukrotnie. Przyszedł Runjaic ogarnął bajzel i… czystą kartę ubrudził równie mocno, nie zwyciężając do dziewiątej kolejki ani razu. Na szczęście władze Pogoni wytrzymały ciśnienie, pozwoliły Runjaicowi pracować dalej, ten ograł Wisłę Kraków i poszło. Uczcie się, panowie prezesi. Cierpliwość popłaca.

OSCAROWA ROLA

Kamil Drygas zagrał bardzo dobry i co też ważne, równy sezon. Nawet gdy Portowcy dołowali, on starał się ich ciągnąć, a gdy koledzy dotarli do poziomu pomocnika, ten nie wyciągnął nóg na kanapie, tylko dalej liderował tej drużynie. To duża sztuka, bo zobaczcie: Podstawski miał dobry początek, ale słaby koniec. Kozulj odwrotnie. No, a Drygas cały szedł po swoje. Dołożył do tego konkrety w postaci dziesięciu goli i trzech asyst, wykręcił u nas średnią 5,18. Nie do końca rozumiemy, dlaczego uznanie Brzęczka z Pogoni zdobył Matynia, a Drygas nie. Czy byłby gorszy od Damiana Szymańskiego? Wątpliwa kwestia.

CZARNY CHARAKTER

Trudno wskazać u Portowców jedną postać, która była fatalna, psuła kolejne mecze i pluła kolegom do zupy. Postawimy jednak na obsadę bramki, bo zarówno Załuska, jak i Bursztyn nie zanotowali dobrego sezonu. Ten pierwszy bywał solidny, ale miewał mecze słabe, kiedy nie pomagał. Dobrze obrazuje jego rok spotkanie z Legią w 30. kolejce – w pierwszej połowie bronił świetnie, w drugiej puszczał strzały wątpliwej jakości. No i nie dziwimy się, że z Pogoni odchodzi. Bursztyn z kolei miał mecze, kiedy nie dźwigał bluzy z numerem jeden (Lechia u siebie w fazie finałowej). Dobrze pokazał się na Legii, ale to chyba za mało, by wiązać z nim bezwzględnie przyszłość. Trzeba sprowadzić bramkarza.

DRUGI PLAN

Na początku mogło się wydawać, że Hajduk wysłał do Szczecina sprzedawcę waty cukrowej, kierowcę autobusu bądź magazyniera, ale na pewno nie piłkarza. Kozulj bowiem jak piłkarz nie wyglądał, niby miał spodenki, getry i ochraniacze, ale małpa ubrana w garnitur nie jest biznesmenem. W każdym razie: Bośniak się jednak ogarnął, a w końcówce tego sezonu wręcz czarował, szczególnie swoimi bombami z dystansu. Często mówi się u nas, że ktoś umie strzelać zza pola karnego, bo kiedyś na turnieju szóstek w Ząbkach trafił, gdy bramkarz pił wodę za bramką. No, ale Kozulj rzeczywiście strzelać umie i jeśli nikt go nie wykupi z Pogoni,  może być liderem Portowców już na cały sezon.

MONTAŻ

Cóż, Runjaic udowodnił, że potrafi pracować w kryzysie. Mniej doświadczony trener, czy po prostu słabszy, przy takim starcie sezonu szukałby kwadratowych jak, natomiast Runjaic nie panikował, tylko konsekwentnie robił swoje. To pod jego ręką poznaliśmy talent Walukiewicza, to pod jego rządami swój potencjał pokazał Buksa, który wcześniej strzelał rzadko, a teraz skończył sezon z 11 bramkami w 22 meczach. Kolejny w kolejce do poważnej roli w ekstraklasie są 20-letni Kowalczyk i 24- letni Malec. Do tego porządni obcokrajowcy. Podoba nam się ta wizja Pogoni, naprawdę.

MOMENT, W KTÓRYM SCENARZYSTA POPŁYNĄŁ

Odpaść z Pucharu Polski z GKS-em Katowice, który już we wrześniu wyglądał fatalnie, a ostatecznie spadł z ligi… No, nie wypada.

EFEKTY SPECJALNE

Strzały Kozulja w jednym obrazku:

DIALOGI, KTÓRE PRZEJDĄ DO HISTORII

Chciał zażartować Michał Żyro, a wprawił w delikatne osłupienie swoich kibiców:

NAGRODA NA GALI

Statuetkę za „najlepsze uderzenie z dystansu w lidze” za siedem bramek strzelonych w ten sposób, dla Zvonimira Kozulja, wręczy Kamil Jóźwiak, autor 15 strzałów zza pola karnego. Żaden nie był celny.

(…)

Przepraszamy, dostajemy informację, że Kamil nie trafił na galę.