Zub wraca na stare śmieci
Weszło

Zub wraca na stare śmieci

Trenerskie domino w czystej postaci: Valdas Ivanauskas, szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec, dostaje ofertę prowadzenia kadry Litwy. Odmawia, bo woli prowadzić sosnowiecki Dream Team. Jego fuchę zgarnia Valdas Urbonas z Żalgirisu, tak powstaje wakat, który zapełni Marek Zub.

Decyzja władz litewskiej drużyny nie dziwi, Zub to tutaj marka – prowadził klub dwa lata, dwa razy robiąc dublet. Wyeliminowanie Lecha to jeden z największych sukcesów w pucharowej historii klubu. Poza nim w ostatniej dekadzie Żalgiris ogrywał tylko takie drużyny jak Ki Kislavik, Vaduz, St Patrick’s Athletic i Pjunik Erewań. Jedyna porównywalna wygrana to obicie IFK Goteborg w sezonie 89/90.

Choć oczywiście to największa marka na Litwie, tak dwa ostatnie sezony Żalgiris przegrał z Suduvą Marjampole.

Sezon 2017 (na Litwie grają systemem wiosna-jesień):

Screen Shot 02-13-19 at 02.06 PM

2018:

Screen Shot 02-13-19 at 02.06 PM 001

Kogo spotka w drużynie? Donovana Slijngarda, 31-letniego wychowanka Ajaksu, który raz zagrał w U20 Oranje. Jest Georgas Freidgemas z przeszłością w ŁKS-ie, jest Victor Perez, który przemknął przez Wisłę Kraków jesienią 2017 roku, jest Liviu Antal, który raz zagrał w reprezentacji Rumunii, jest wreszcie napastnik Tomislav Kis, Chorwat, który swego czasu uchodził za całkiem spory talent, ale skoro trafił do Żalgirisu, to jasny dowód, że jego kariera znalazła się na zakręcie.

Ma z czego Zub ukręcić bat? Na krajowym podwórku na pewno.

Zub zostawiał Żalgiris zimą 2014 roku. Gdyby wtedy ktoś zapytał go, gdzie widzi się za cztery lata z hakiem, na pewno nie powiedziałby, że znowu w Żalgirisie.

Miał zrobić kolejny krok do przodu, rozwijając karierę. Nie wyszło jednak w GKS-ie Bełchatów, gdzie zapisał się spektakularnym bilansem 0,25 punkta na mecz, później ciekawe przygody w Chinach (trzecia liga w Shenyang), na Łotwie (Spartaks, tytuł, wyrównane mecze z Astaną w pucharze, trener roku na Łotwie), na Białorusi (Szoligorsk, tytuł przegrany na finiszu, dwie ostatnie kolejki to wtopy) i w Kazachstanie, gdzie zdobył brązowy medal (Toboł Kostanaj), ale trudno powiedzieć, by były to tak udane przygody, jak chciałby tego sam trener.

Nie było źle, nie było rewelacyjnie. Jest wciąż poważnie, bo Żalgiris to europejskie puchary i potencjalna trampolina. Kibicujemy, ale telewizji dla meczów drużyn Zuba włączać wciąż nie będziemy.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (1)